Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Carpe diem Memento mori Dlaczego? Po co?

jazgdyni 02.09.2026

Większość ludzi na świecie odpycha myśl o swojej pewnej śmierci głęboko zamykając ją w sejfach podświadomości. Może za wyjątkiem desperatów i biedaków chorych psychicznie (depresja to też choroba psychiczna).

Gdy małe dziecko zaczyna się uczyć życia, świata, otoczenia; zaczynając od mamy i taty, potem guwernantki, przedszkola, to również na tym starcie zapoznaje się delikatnie z pojęciem śmierci. Zazwyczaj robiono to za pomocą bajek. Mnie poważnie zmroziło bycie upieczonym w piecu przez straszliwą Babę Jagę, straszliwą czarownicę mieszkającą w chacie na kurzej łapce. To lekcja dla malucha, że trzeba uważać na obcych ludzi, bo może spotka cię śmieć.

Kolejny szok doznałem, gdy miałem 10 lat.

Tylko 35 kilometrów od Gdyni jest miasto Kartuzy. A celem tej wyprawy był klasztor kartuzów, zakonu aż ze Szwajcarii – dzisiaj już wiem - zakon założył około 1084 roku św. Brunon z Kolonii, który porzucił bardzo wysoką pozycję uczonego i duchownego i wybrał życie pustelnicze w Alpach, w dolinie Chartreuse koło Grenoble. Od tej nazwy powstało łacińskie Carthusia, a od niej nazwa zakonu – Kartuzów. 

I co wzbudzało emocje – dach klasztoru był w kształcie wieka trumny.

Do Kartuz na Kaszuby sprowadzono ich pod koniec XIV wieku. W 1381 roku rozpoczęli tutaj budowę swojej kartuzji. I właśnie wokół klasztoru wyrosła osada, która z czasem stała się dzisiejszymi Kartuzami. 

Kartuzi prowadzili życie ekstremalnie surowe. Każdy mnich mieszkał właściwie samotnie w swoim eremie, miał własny mały ogród, większość czasu spędzał w ciszy i modlitwie. Bracia spotykali się tylko w określonych momentach.

Lecz co mną potężnie wstrząsnęło, mnisi codziennie żyli myślą o śmierci. Cenili życie, ale śmierć mala tylko to życie doczesne chwalić. I stąd:

  • Carpe diem mówi: żyj teraz, bo życie szybko przemija. 
  • Memento mori mówi: pamiętaj, że umrzesz, więc zastanów się, jak przeżyć życie właściwie.

Dzisiaj, gdy mam już swoje lata po prostu się wściekam: - Po jaką cholerę mam pamiętać o śmierci?! Ja chcę żyć, jak zapewne większość z nas!

Jednak chyba rozsądnie dodam – nie myślę by żyć wiecznie.

* * *

Oświadczam szczerze, że jestem nieformalnym członkiem Ruchu Longevity. Co to jest – wyjasnię.

Ruch Longevity naprawdę rośnie bardzo szybko i nie jest już wyłącznie amerykańską modą bogatych ludzi z Doliny Krzemowej. Powiedziałbym wręcz, że powstaje nowy sposób myślenia o medycynie:

Nie czekamy, aż człowiek zachoruje. Próbujemy jak najwcześniej spowolnić procesy, które prowadzą do chorób i starzenia.

Nazywa się to często longevity medicine albo healthspan medicine — medycyną długiego, ale przede wszystkim sprawnego życia.

Ruch Longevity coraz bardziej odchodzi od prostego marzenia: „żyć 150 lat”.

Dzisiaj poważniejsza część tego ruchu mówi:

  • lifespan – ile lat żyjemy,
  • healthspan – ile z tych lat jesteśmy sprawni fizycznie i umysłowo.

Czyli nie chodzi o to, żeby człowiek dożył 110 lat, ale ostatnie 25 spędził przykuty do łóżka.

Chodzi raczej o coś takiego:

„Jak dożyć 95 lat, mając organizm i sprawność człowieka o kilkanaście–kilkadziesiąt lat młodszego?”

I tu zaczyna się naprawdę ciekawa nauka.

Starzenie zaczęto traktować jako proces biologiczny

Jeszcze niedawno medycyna patrzyła na:

  • choroby serca,
  • raka,
  • cukrzycę,
  • demencję,
  • osteoporozę,

jako na oddzielne choroby.

Tymczasem geroscience mówi:

Wiele z nich ma wspólny korzeń: biologiczne starzenie organizmu.

Dlatego pojawiło się pytanie:

A co, jeśli zamiast leczyć 10 chorób osobno, nauczymy się spowalniać sam proces starzenia?

To jest właśnie naukowy fundament Longevity.

UWAGA!

Nie wolno dać się podpuścić oszustom, "czarodziejom", znachorom, którym w oparciu o twoją naiwność i łatwowierność zależy tylko na twojej kasie. Więc mamy dwa obrazy:

Longevity naukowe

To:

  • ruch,
  • ćwiczenia,
  • utrzymanie mięśni,
  • prawidłowa masa ciała,
  • sen,
  • kontrola ciśnienia,
  • kontrola glukozy,
  • cholesterol i naczynia,
  • szczepienia,
  • wczesne wykrywanie chorób,
  • odpowiednia dieta,
  • unikanie palenia,
  • relacje społeczne i aktywność umysłowa.

To jest nudne, ale działa.

Longevity „Hollywood”

A tu zaczynają się:

  • infuzje NAD+,
  • hormony bez jasnych wskazań,
  • egzotyczne peptydy,
  • „komórki macierzyste”,
  • cudowne suplementy,
  • transfuzje osocza,
  • bardzo drogie testy biologicznego wieku,
  • kriokomory,
  • eksperymentalne terapie.

Część może kiedyś mieć sens.

Ale część jest po prostu biznesem sprzedającym nadzieję.

Obecnie szczególnie gorący jest rynek peptydów, mimo że dla wielu z nich nadal brakuje solidnych danych klinicznych dotyczących bezpieczeństwa i skuteczności. 

A co co dzieje się w laboratoriach?

Tu zaczyna się prawdziwa rewolucja.Badacze próbują wpływać na tzw. mechanizmy starzenia:

? 1. Starzejące się komórki

Komórki, które przestały prawidłowo funkcjonować, ale nie umierają i mogą szkodzić otoczeniu.

Badane są senolityki — substancje mające eliminować takie komórki.

? 2. Mitochondria

Czyli energetyczne „elektrownie” komórek.

? 3. Autofagia

Naturalny system sprzątania i recyklingu wewnątrz komórek.

? 4. Epigenetyka

Czyli mechanizmy decydujące, które geny są aktywne.

? 5. Przeprogramowanie komórek

To prawdopodobnie najbardziej futurystyczny kierunek.

Chodzi o częściowe „cofnięcie zegara biologicznego” komórki, bez cofania jej do stadium embrionalnego.

Właśnie terapie związane z przeprogramowaniem komórkowym są obecnie jednym z najbardziej ekscytujących kierunków badań nad odmładzaniem. Pierwsze badania na ludziach są jednak dopiero początkiem i droga do udowodnienia rzeczywistego odmładzania całego organizmu będzie długa. 

Dlaczego to nagle eksplodowało?

Moim zdaniem złożyły się na to trzy rewolucje jednocześnie.

1. Biotechnologia

Potrafimy coraz lepiej badać pojedyncze komórki i geny.

2. Sztuczna inteligencja

AI może analizować ogromne ilości danych biologicznych i pomagać w odkrywaniu leków.

3. Pieniądze

W Longevity inwestują miliarderzy i wielkie firmy technologiczne. To przyciąga naukowców, startupy i kapitał. W efekcie dziedzina wyszła z laboratoriów i stała się ogromnym ruchem społecznym oraz biznesowym. 

* * *

Przez długie lata ten topór który nad każdym wisi, by dokonać naszego zgonu, jest głęboko ukryty w labiryntach czeluści podświadomości, roku życia, zaczyna około siedemdziesiątego roku życia (jeżeli już jesteś szczęśliwcem i dożyłeś tego) zaczyna przeciekać. I pamięć o nieuniknionej śmierci coraz częściej alarmuje hasłem kartuzów – pamiętaj o śmierci -memento mori.

Pewien jestem, że wtedy większość seniorów, czy pospolicie mówiąc starców, stara się od tego losu uciec.

A w dniach ostatnich, po uroczystym pogrzebie Krystyny Kodymowskiej, bohaterce jako Stokrotka w Powstaniu Warszawskim, z którą tyle razy przy wigilijnym stole dzieliliśmy opłatek, zrodziła sę myśl: - Krystyna odeszła ze świata mając 98 lat. Boże daj mi te dwadzieścia lat bym również dożył takiego wieku,

Już od paru lat (głównie przez ten przeklęty Covid19, który złapałem) zacząłem śledzić tworzący się w USA, konkretnie startujący w Dolinie Krzemowej (Silicon Valley) ruch Longlevity. I obudziła się nadzieja.

Oczywiście nie patrzylem na to jako zwykły, niespecjalnie studiujący wprost atomowy rozwój świata, tylko ktoś potrzebujący autorytetów. I ich znajdowałem. I to coraz więcej. 

Przykre, że to powoli dociera do Polski. I przykre też jest, że nasza służba zdrowia leży na łopatkach, a jej specjalizacja mająca się zajmować zdrowiem seniorów – geriatria, po prostu jest śmiechu warte. Musisz o siebie dbać sam. Tylko nie słuchać hochsztaplerów, czy niedokształconych lekarzy, którzy pokończyli na akademiach medycynę, nie by leczyć chorego, tylko zarabiać grubą forsę.

Tak więc nadal poszukuję i obserwuję wybitnych naukowców i inżynierów, którzy potrafią życie człowieka poprawić. I to tak, by żył on długo, zdrowo i szczęśliwie.

* * *

Ilu to naszych polskich geniuszy jest nieznanych na świecie... Już europejskie dominujące siły dbają o to, by Rzeczpospolita była uznawana za nieważne państwo z Polakami – prostaczkami.

Nawet nam geniuszy kradną. Niemcy kłamią i propagują, że Mikołaj Kopernik to Niemiec z krwi i kości. A Francuzi wszem i wobec na świecie twierdzą, że urodzona i ksztalcąca się w Polsce Maria Salomea Skłodowska-Curie jest Francuzką. Bo wyszła za mąż za Francuza. Czyli jaka tam Polka.

Jednakże najbardziej mnie boli, a nawet często mnie rozwściecza, że już od kilkudziesięciu lat, jeden z największych i madrych Polaków – Stanisław Lem, wizjoner, myśliciel i filzof i futorolog, który trafnie przewidział jaki będzie świat i co nowego powstanie.

Musiał się skrywać przed bolszewikami, którzy opanowali Polskę, i zgodnie ze swoim rozumem i wykształceniem, pokazać się jako naukowiec i wizjoner. Wiadomo co z takimi geniuszami ruski robili. Schowal się on więc w "lekkim psarstwie" Sci-Fi. Bo kto powaznie by te książki traktowali.

Stanisław Lem mając 84 lata zmarł w roku 2006. Nie dorzył realizacji swoich przepowiedni.Lecz jest ktoś o takim potencjale i wyobraźni, który ma też poważny wiek – tylko dwa lata więcej niż ja, lecz w odróżnieniu od Lema on właśnie widzi to, co już przewidywał pół wieku teraz. I nie zamierza on przestać. Nadal pokazuje co bedzie dalej się działo.

To Ray (Raymond) Kurzweil. Według Wikipedii - amerykański informatyk, naukowiec, pisarz, futurolog, propagator idei transhumanizmu, pionier w dziedzinie OCR (,Optical Character Recognition) to technologia umożliwiająca optyczne rozpoznawanie znaków i konwersję tekstu ze zdjęć, skanów lub plików PDF na edytowalny format cyfrowy.), syntezy mowy, rozpoznawania mowy i elektronicznych instrumentów. 

Dlaczego właśnie do tego artykułu wybrałem Raya Kurzweila? Czemu nie fizyka i też wizjonera Michio Kaku, czy mojego największego autorytetu – sir Rogera Penrose - brytyjskiego naukowca: fizyka teoretyka, matematyka, filozofa nauki i jej popularyzatora, noblistę; profesora matematyki na Uniwersytecie Oksfordzkim, członka Towarzystwa Królewskiego w Londynie?

A dlaczego nie Geoffrey Hinton brytyjski naukowiec: fizyk teoretyk, matematyk, filozof nauki i jej popularyzator, noblista; profesor matematyki na Uniwersytecie Oksfordzkim, członek Towarzystwa Królewskiego w Londynie? Powszechnie ma świecie znany noblista z 2024 roku, jako Pionier AI. I też w wieku Kurzweila – 78 lat. A jeszcze powiedział: - "możemy bardzo szybko stworzyć inteligencję przewyższającą człowieka”

Kurzweil ma wielkie nadzieje chce jeszcze nieco przeżyć, bo wprost jest pewien, że za 5 do 10 lat zdołamy opanować wszystkie choroby człowieka. Dlatego tu stawiam jego na pierwszym miejscu.

Kurzweil nie zaczyna od śmierci. Zaczyna od informacji.

Jego zasadnicza idea jest bardzo prosta, ale jej konsekwencje są gigantyczne:

człowiek jest systemem informacyjnym działającym w biologicznej materii.

Jeżeli więc nauka kiedyś będzie potrafiła wystarczająco dokładnie odczytać i odtworzyć strukturę oraz funkcjonowanie ludzkiego mózgu, pojawia się pytanie, którego dotknąłem w moim dawniejszym felietonue: felietonie:

Czy „ja” musi na zawsze pozostać przywiązane do tego konkretnego kawałka biologicznego ciała?

I tu właśnie zaczyna się Kurzweilowski świat.

On przewiduje, że rozwój AI, nanotechnologii i neurotechnologii doprowadzi do coraz głębszego połączenia inteligencji biologicznej i niebiologicznej. Swoją „osobliwość” (Singularity) umieszcza obecnie około 2045 roku.

Ale jedna rzecz wymaga od nas ostrożności: AI, smartfony czy rozpoznawanie mowy to rzeczywiście technologie, w których jego wcześniejsze przewidywania były niezwykle trafne; natomiast przeniesienie całego ludzkiego „ja” do innego nośnika jest nadal hipotezą, a nie udowodnioną możliwością.

I właśnie tutaj, moim zdaniem, zaczyna się najciekawsza rozmowa między Lemem a Kurzweilem.

Lem pytał: co właściwie znaczy być człowiekiem?

Kurzweil pyta: czy człowiek musi pozostać biologicznym człowiekiem?

A ja w swoim felietonie zrobiłem jeszcze jeden krok:

„Skoro nośnik jest nietrwały, to dlaczego nasze 'ja' nie miałoby kiedyś zmienić nośnika?”

To już nie jest memento mori.

To jest właściwie „memento technologiam” — pamiętaj, że technologia może zmienić reguły gry.

I tu naprawdę warto teraz wejść głębiej w Kurzweila, bo jego koncepcja „przeniesienia siebie” jest znacznie bardziej subtelna, niż popularne hasło „wrzucimy mózg do komputera”.

Najładniej — i zarazem najbliżej sensu — przetłumaczyłbym longevity escape velocity jako:„prędkość ucieczki przed starzeniem”

To brzmi naturalnie i zachowuje metaforę z fizyki: tak jak prędkość ucieczki pozwala wyrwać się spod grawitacji, tak odpowiednio szybki postęp medycyny pozwalałby wyrwać się spod biologicznego starzenia.

A zachowując termin angielski, można pierwszy raz napisać:

longevity escape velocity — prędkość ucieczki przed starzeniem

Potem już samo „prędkość ucieczki”.

Kurzweil mówi: „technologiczny przełom nastąpi bardzo szybko”.
Hinton mówi: „ja również obawiam się, że nastąpi bardzo szybko”.

Tylko że Kurzweil widzi przede wszystkim ogromną szansę, a Hinton — ogromną szansę połączoną z ogromnym ryzykiem.

Dwaj ludzie, którzy stoją bardzo blisko źródła obecnej rewolucji AI, dochodzą do wniosku, że jej konsekwencje mogą pojawić się znacznie szybciej, niż większość społeczeństwa jest przygotowana przyjąć.

I jeśli chcemy połączyć to z moim pierwotnym felietonem o pozbyciu się biologicznego ciała, to robi się naprawdę interesująco. Bo wtedy AI nie jest już tylko narzędziem medycyny.

Może stać się technologią, która pomoże nam zrozumieć własny mózg.

A to jest właśnie potencjalny pierwszy krok do odpowiedzi na pytanie, które postawiłem wcześniej: czy nasze „całe ja” może kiedyś przestać być zależne od biologicznego nośnika.

No i właśnie mam tu już rdzeń do rozmyślań i publikacji. Bo chcę żyć nadal w swojej skórze i na tym świecie. Ja i moi bliscy.

I właśnie to jest, moim zdaniem, znacznie ciekawsze niż samo „pokonanie śmierci”.

Bo nie mówię: chcę być nieśmiertelny za wszelką cenę.

Chcę nadal być Januszem — w swoim ciele, w swoim domu, w swoim świecie, z żoną i bliskimi. Chcę mieć następne lata, a nie dostać jakąś abstrakcyjną „wieczność”.

Podsumowując, tak to chronologicznie się rozkłada:

Kartuzi: memento mori — pamiętaj, że umrzesz.
Lem: a co, jeśli technika zmieni granice ludzkiego istnienia?
Kurzweil: przyspieszenie technologiczne może sprawić, że doczekamy następnych przełomów.
Hinton: a AI może rozwijać się szybciej, niż sądzimy.
Ja: „Nie chcę pamiętać o śmierci. Chcę doczekać przyszłości.”

I wtedy longevity escape velocity nabiera zupełnie innego znaczenia. Nie jako fantastyczna „nieśmiertelność”, tylko jako wyścig między naszym starzeniem się a tempem postępu medycyny.

Jest w tym nawet paradoks:

Człowiek nie musi dzisiaj pokonać śmierci. Wystarczyłoby, żeby nauka zdołała odsuwać ją szybciej, niż nasze ciało zbliża się do niej.

I jeszcze na koniec dodam:

Nie chcę przenosić się do chmury. Nie chcę porzucać swojej skóry. Nie chcę być kopią własnego umysłu w maszynie. Chcę po prostu dostać od przyszłości jeszcze trochę czasu — dla siebie i dla tych, których kocham. A potem zobaczymy, co potrafi nauka.

PS 

LUIS ARMSTRĄG

youtu.be

Milion barw i gwiazd
Chmur śnieznych blask
Chłód nocy znam
Jutrzenki brzask
Wtedy myślę, to cud
Ze tak piękny jest świat
Zieleń drzew i traw
I czerwień róż
Jak kwitną znów
Dla Ciebie i cóż
Wtedy myślę, to cud
Że tak piękny jest ten świat
Gdy widzę kolor tęczy
Rozpiętej ponad dach
I uśmiech na Twej twarzy
Jak radość budzi maj
Widzę uściski rąk
Mówisz hej ! jak się masz
To wtedy wszystko z sercem dam
Słyszę dzieci płacz
Wyrosną nam, poznają to
Co ja teraz znam
Tak, ja myślę to cud,
Że tak piękny jest ten świat
Tak, ja myślę to cud,
Że tak piękny jest ten świat 

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 57
tricolour

tricolour

02.09.2026 12:06

Cześć!

Poczułem się w obowiązku więc zadam pytanie: rzuciłeś może palenie?

Tomaszek

Tomaszek

02.09.2026 12:14

W odpowiedzi do: tricolour

Jak czytałem notke , choć po łebkach to pierwsza rzecz co mi sie rzuciła to unikanie palenia we wskazówkach . Ja rzuciłem i rzucam raz na jakiś czas . Więcej niepale jak palę . Ale czuje to po sobie . Teaz nie palę od ponad miesiąca i znów mam nadzieje że na zasze . Jak by co to Desmoxan po ręką zawsze .

tricolour

tricolour

02.09.2026 12:47

W odpowiedzi do: Tomaszek

No właśnie dlatego pytałem, że unikanie jest, a chyba powinno być rzucenie. Albo niepalenie, nie tylko unikanie.

Palenie raczej przeszkadza ambitnym celom zdrowotnym.

jazgdyni

jazgdyni

02.09.2026 13:36

W odpowiedzi do: tricolour

@tricolour

Cześć.

Nie rzuciłem palenia. To we współczesnej medycynie, podejrzewam, że w Polsce to główna doktryna,

Tymczasem w moim wieku rozsądne palenie jest tak samo negatywne, jak rzucenie palenia. Zredukowałem i palę tylko super light.

Nawet niektórzy medyczni eksperci twierdzą, że odejście od tej jedynej przyjemności, może spowodować poważny bałagan w układzie krążenia. Krew już się przyzwyczaiła i nagłe odstawienie, może być nawet niebezpieczne.

Co tam moje cieniasy. Winston Churchill palił regularnie najgrubsze cygara i popijał tęgo. A dożył bodajrze 91 lat.

Po prawdzie: - albo masz dużo forsy i wspaniałych opiekunów, albo na serio sam poznajesz siebie. Bo każdy jest na szczęście inny.

jazgdyni
Nazwa bloga:
Żadnej bieżączki i propagandy
Zawód:
inżynier elektronik, oficer ETO (statki offshore), obecnie zasłużenie odpoczywa
Miasto:
Gdynia

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 1 172
Liczba wyświetleń: 9 010 584
Liczba komentarzy: 32 957

Ostatnie wpisy blogera

  • Czy choroba Parkinsona uratuje kraj?
  • Głupia wada narodowa
  • Influencerzy patriotyzmu

Moje ostatnie komentarze

  • @tricolourCześć.Nie rzuciłem palenia. To we współczesnej medycynie, podejrzewam, że w Polsce to główna doktryna,Tymczasem w moim wieku rozsądne palenie jest tak samo negatywne, jak rzucenie palenia.…
  • Twojej choroby nie dotykam. Jest taka pospolita i przykra. Mnie kompletnie nie interesuje.Współczując bliskim (których możesz nie mieć), tobie życzę wszystkiego dobrego.Staraj się przestać burakiem,…
  • Serdecznie współczuję. Dobrze to rozumiem, co oznacza choroba, której nie można pokonać. Wiem to osobiście. Żyję z tym. I się nie poddaję.Trzymaj się i nigdy nie poddawaj. 

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • PROWOKATOR
  • Czego my nie wiemy, choć powinniśmy wiedzieć.
  • Mafia powstała w Trójmieście. Tak, jak obecny rząd.

Ostatnio komentowane

  • jazgdyni, @tricolourCześć.Nie rzuciłem palenia. To we współczesnej medycynie, podejrzewam, że w Polsce to główna doktryna,Tymczasem w moim wieku rozsądne palenie jest tak samo negatywne, jak rzucenie palenia.…
  • tricolour, No właśnie dlatego pytałem, że unikanie jest, a chyba powinno być rzucenie. Albo niepalenie, nie tylko unikanie.Palenie raczej przeszkadza ambitnym celom zdrowotnym.
  • Tomaszek, Jak czytałem notke , choć po łebkach to pierwsza rzecz co mi sie rzuciła to unikanie palenia we wskazówkach . Ja rzuciłem i rzucam raz na jakiś czas . Więcej niepale jak palę . Ale czuje to po sobie…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności