Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Czy Ukrainę przejmie Rosja, Niemcy czy USA? A może Żydzi?

Grzegorz GPS Świderski 24.08.2026

Od lat piszę o tym, że ekonomia zlikwiduje wojny, że nowe technologie doprowadzą do upadku państw, które są terytorialnym monopolem na stosowanie terroru. Wyjaśnię to na przykładzie Ukrainy. Poniżej, w środku tego eseju, przesyłam teorię spiskową, pokazującą jak Zachód przejmie Ukrainę. Rosja próbuje podbić Ukrainę militarnie, a USA ją podbiją ekonomicznie. Można uznać, że to straszna perspektywa, że Ukraina całkowicie utraci suwerenność i nie będzie szans jej odzyskać. Tak, utraci. I co z tego? Jak byście byli Ukraińcami, to wolelibyście żyć na Ukrainie podbitej przez Putina, czy przez BlackRock, Vanguard i State Street?

  To, że te trzy firmy opanowały cały świat zachodni, jest złe. Jednak nie złe dlatego, że to są prywatne firmy, ale dlatego, że działają w ścisłej symbiozie z państwem. Na przykładzie tej poniższej teorii spiskowej widać, że skuteczny biznes jest nieodłącznie powiązany ze skutecznym działaniem militarnym. Niemniej, gdy biznes będzie powiększał swoje znaczenie, a siła militarna będzie maleć, to wcale efektem tego wszystkiego nie będzie rozwiązanie, którego wszyscy się boją, czyli rząd światowy.

  Od lat w mojej publicystyce zwracam uwagę na różnicę między podbojem militarnym a podbojem gospodarczym. Zwycięstwo militarne z natury prowadzi do koncentracji władzy. Jeżeli Rosja podbije Ukrainę, to na zdobytym terytorium musi ustanowić jeden ośrodek decyzyjny, jedną armię, jedną administrację, jeden system podatkowy i jedno ostateczne źródło prawa. Na dodatek takie samo jak w Rosji. Nie może dopuścić do sytuacji, w której na tym samym terytorium działa dziesięć konkurencyjnych armii, dwadzieścia urzędów skarbowych i pięć niezależnych rządów. Państwo z definicji dąży do monopolu. Zwycięzca wojny powiększa terytorium swojego monopolu na przemoc.

  Biznes działa odwrotnie. Może oczywiście powstawać gigantyczna korporacja, bank albo fundusz, lecz jej sukces nie wymaga likwidacji wszystkich innych przedsiębiorstw. BlackRock może zarządzać bilionami dolarów, Rheinmetall może produkować broń, Palantir może dostarczać systemy informatyczne, banki mogą finansować odbudowę, firmy energetyczne mogą budować elektrownie, a tysiące mniejszych przedsiębiorców mogą dostarczać im części, oprogramowanie, usługi, transport i pracowników. Im większy jest rynek, tym więcej powstaje specjalizacji, zależności i konkurujących ze sobą ośrodków.

  Przemoc skaluje się hierarchicznie, a biznes skaluje się sieciowo!

  Państwo zdobywa władzę, eliminując konkurencję na swoim terytorium. Firma zdobywa pozycję, wchodząc w relacje z innymi firmami. Państwo mówi: od dziś tutaj obowiązuje moje prawo, moje podatki i moja policja. Firma mówi: kup ode mnie, sprzedaj mi, pożycz mi pieniądze, zainwestuj, podpisz kontrakt albo wybierz konkurenta. Oczywiście wielki biznes próbuje ograniczać konkurencję, kupować konkurentów, tworzyć kartele i zdobywać monopolistyczne pozycje. Najskuteczniej robi to jednak wtedy, gdy połączy się z aparatem państwa, który może konkurentowi coś nakazać, zakazać, odebrać licencję, nałożyć podatek albo stworzyć regulację podnoszącą próg wejścia na rynek.

  Dlatego dzisiejsze korporacyjne molochy wcale nie są dowodem na to, że kapitalizm musi skończyć się jednym światowym monopolem. Są raczej produktem epoki przejściowej, w której globalny kapitał splótł się z potężnymi państwami. Mamy prywatne fundusze, banki i koncerny korzystające z państwowych regulacji, zamówień publicznych, gwarancji, banków centralnych, systemów emerytalnych, licencji i ochrony politycznej. To właśnie ta symbioza tworzy struktury, których najbardziej boją się przeciwnicy globalizacji.

  Jeżeli jednak znaczenie państw zacznie maleć, a znaczenie dobrowolnej wymiany będzie rosło, zniknie najpotężniejszy mechanizm umożliwiający trwałą koncentrację władzy: terytorialny monopol na przemoc.

  To, że jedna firma stanie się największym producentem czipów, druga będzie najlepsza w sztucznej inteligencji, trzecia będzie zarządzać funduszami, czwarta będzie budować reaktory, a piąta obsługiwać globalną logistykę, nie tworzy jeszcze jednego władcy świata. Wprost przeciwnie. Powstaje sieć wzajemnie zależnych centrów. Każde kontroluje pewien fragment gospodarki i każde zależy od pozostałych. Producent procesorów potrzebuje energii, bank potrzebuje klientów, fundusz potrzebuje przedsiębiorstw przynoszących zyski, firma informatyczna potrzebuje sprzętu, a wszyscy potrzebują milionów ludzi, którzy dobrowolnie uczestniczą w tym systemie. I te firmy nie będą mogły zyskiwać przewagi tym, że sobie nawzajem swoje terytoria zbombardują.

  Można oczywiście wyobrazić sobie Microsoft, BlackRock czy Google posiadające gigantyczną przewagę rynkową. Nadal jednak jest ogromna różnica między dominacją rynkową a państwem. Nawet najpotężniejsza firma technologiczna nie posiada z samego faktu swojej wielkości prawa do wejścia do mojego domu, pobrania ode mnie podatku, zamknięcia mnie w więzieniu albo wysłania mojego syna na wojnę. Do tego potrzebny jest aparat przemocy.

  Dlatego koncentracja kapitału nie musi oznaczać koncentracji władzy. Kapitał może być skoncentrowany w jednej branży, a jednocześnie cała struktura społeczna może stawać się coraz bardziej rozproszona. W gospodarce może istnieć jednocześnie tysiące wielkich ośrodków kapitału, miliony przedsiębiorstw, miliardy umów i niezliczona liczba zmieniających się koalicji interesów. Żaden z tych podmiotów nie musi uzyskać terytorialnego prawa do rozkazywania wszystkim pozostałym.

  I dlatego nie wierzę, że naturalnym końcem globalizacji będzie rząd światowy. Rząd światowy byłby kulminacją logiki państwa: jeden ostateczny monopol przemocy obejmujący całą planetę. Rozwój gospodarki sieciowej prowadzi w przeciwnym kierunku. Rozdziela funkcje, mnoży specjalizacje, tworzy nowe zależności i rozprasza centra decyzyjne.

  Największym centralizatorem naszej cywilizacji pozostaje państwo!

  To państwa stworzyły wielkie jednolite terytoria podlegające jednemu prawu. To państwa stworzyły masowe armie, jednolite podatki, obowiązkowe systemy edukacyjne, centralne banki, narodowe systemy emerytalne, monopole prawne i administracyjne. Firma może próbować zdobyć połowę rynku. Państwo na swoim terytorium z definicji chce mieć sto procent rynku stanowienia prawa i legalnego stosowania przemocy.

  Dlatego upadek państw da efekt dokładnie odwrotny od tego, którego boją się przeciwnicy globalnego kapitalizmu. Wielkie państwowe monopole mogą zostać zastąpione ogromną liczbą nakładających się na siebie struktur gospodarczych. Jedna firma będzie zapewniała ochronę, druga ubezpieczenie, trzecia arbitraż, czwarta komunikację, piąta energię, a człowiek lub przedsiębiorstwo będzie mogło należeć jednocześnie do dziesiątek takich sieci.

  Granice przestaną wyznaczać linie na mapie. Zaczną je wyznaczać umowy.

  Wtedy globalizacja, którą dziś tak wielu ludzi uważa za drogę do jednego światowego centrum władzy, stanie się mechanizmem jego ostatecznego rozbicia.

  Ukraina jest dobrym laboratorium tego procesu. Rosja próbuje ją podporządkować metodą charakterystyczną dla starej cywilizacji: terytorium, armia, okupacja, administracja, przemoc. Zachód podporządkowuje ją metodą charakterystyczną dla cywilizacji nadchodzącej: kapitał, technologia, kredyt, handel, inwestycje, infrastruktura i wzajemna zależność.

  Jeżeli wygra Rosja, na Ukrainie będzie więcej koncentracji władzy.

  Jeżeli wygra biznes, będzie więcej właścicieli, więcej inwestorów, więcej firm, więcej kontraktów, więcej wzajemnych zależności i więcej konkurujących centrów wpływu.

  I to jest mechanizm, o którym piszę od lat. Wraz ze wzrostem wydajności pracy coraz mniej opłaca się zdobywać cudze zasoby karabinem, a coraz bardziej opłaca się zdobywać je kontraktem. Zwycięstwo militarne wymaga podporządkowania przeciwnika. Zwycięstwo gospodarcze wymaga, żeby przeciwnik pozostał żywy, produkował, handlował i miał czym zapłacić.

  W długiej perspektywie ekonomia może więc zrobić z państwami to, co wcześniej technologia zrobiła z wieloma innymi instytucjami: pozbawić je przewagi, dzięki której przez tysiące lat wydawały się niezastąpione.

  A teraz zobaczmy ten mechanizm na konkretnym przykładzie Ukrainy.

Teoria spiskowa!

  Wojna jeszcze trwa, a wielcy gracze już ustawiają się do stołu, przy którym będzie dzielona powojenna Ukraina. Oczywiście nikt nie kupuje całego państwa wraz z parlamentem i prezydentem. W XXI wieku przejmowanie kraju wygląda znacznie subtelniej. Kontrolę zdobywa się przez kapitał, kredyty, technologie, udziały w przedsiębiorstwach, infrastrukturę, dostęp do danych i uzależnienie gospodarki od konkretnych dostawców.

  Jednym z wielkich graczy jest oczywiście BlackRock. Jego dział Financial Markets Advisory podpisał z ukraińskim Ministerstwem Gospodarki memorandum dotyczące stworzenia ram inwestycyjnych dla odbudowy kraju. Firma pomagała również przy koncepcji Ukraine Development Fund, którego zadaniem miało być przyciągnięcie ogromnego kapitału publicznego i prywatnego.

  BlackRock nie kupił Ukrainy. Jego rola jest doradcza i organizacyjna. Taka rola daje jednak potężny wpływ, ponieważ ten, kto pomaga projektować system finansowania odbudowy, uczestniczy w ustalaniu reguł gry. Od tych reguł zależy, jakie projekty będą atrakcyjne dla inwestorów, kto poniesie ryzyko, jakie gwarancje zapewni państwo i na jakich zasadach zagraniczny kapitał będzie wchodził do Ukrainy.

  W podobne miejsce wszedł J.P. Morgan. Ukraińskie Ministerstwo Gospodarki podpisało z bankiem memorandum dotyczące przyciągania kapitału publicznego i prywatnego. J.P. Morgan współpracował też przy koncepcji Ukraine Development Fund. Ukraińskie materiały wspominały nawet o finansowaniu mieszkalnictwa przez obligacje i sekurytyzację.

  Wall Street siedzi więc przy stole od dawna. Odbudowa kraju zniszczonego wojną ma zostać przekształcona w gigantyczny rynek inwestycyjny. Elektrownia, kopalnia, autostrada, terminal, osiedle mieszkaniowe czy sieć telekomunikacyjna zostaną zamienione w aktywo generujące przepływy pieniędzy przez kolejne dziesięciolecia.

  Jeszcze ciekawszy jest U.S. Ukraine Reconstruction Investment Fund, który powstał w związku z amerykańsko-ukraińską umową dotyczącą surowców. Fundusz interesuje przede wszystkim w surowce krytyczne, energetykę, infrastrukturę, telekomunikację, high-tech i nowe technologie.

  Odbudowa szkolnej sali gimnastycznej może wyglądać dobrze w telewizji, lecz nie daje strategicznej pozycji. Kopalnia litu, elektrownia, terminal przeładunkowy, sieć przesyłowa, infrastruktura cyfrowa czy system komunikacji dla wojska dają wpływ na całe sektory gospodarki. Kto finansuje i współtworzy takie aktywa, zapewnia sobie miejsce w ukraińskiej gospodarce na bardzo długo.

  Rheinmetall pokazuje wojskowo-przemysłową wersję tego samego procesu. Niemiecki koncern stworzył z ukraińskim przemysłem państwowym joint venture w Kijowie i posiada w nim większościowy udział. Początkowo współpraca obejmowała obsługę i naprawy sprzętu, później zaczęła zmierzać w stronę produkcji uzbrojenia.

  Ukraina staje się w ten sposób miejscem działalności zachodniego przemysłu zbrojeniowego. Powstają fabryki, warsztaty, łańcuchy dostaw, wspólne spółki i całe środowisko technologiczne. Ten proces będzie trwał, więc Ukraina wyrośnie na jeden z najważniejszych ośrodków produkcji amunicji, dronów, pojazdów i systemów wojskowych w Europie.

  Ukraińcy dostają miejsca pracy, technologię, produkcję i bezpieczeństwo dostaw. Rheinmetall zdobywa rynek, udziały, doświadczenie zdobywane podczas prawdziwej wojny i trwałą pozycję w kraju, który przez wiele lat będzie jednym z największych konsumentów uzbrojenia w Europie.

  To strategiczne małżeństwo interesów.

  Jeszcze ciekawszy jest Palantir, ponieważ tutaj wchodzimy w świat danych. Firma podpisała z ukraińskim Ministerstwem Transformacji Cyfrowej porozumienie dotyczące wykorzystania swoich technologii w obronie i odbudowie. Platformy Palantira służą do analizy zniszczeń, planowania inwestycji, koordynowania zasobów, logistyki, integracji baz danych i wspomagania decyzji.

  W tym modelu najcenniejszym aktywem przestaje być cement, stal albo czołg. Tym aktywem stają się dane oraz infrastruktura decyzyjna.

  Jeżeli administracja państwowa zaczyna integrować informacje, planować działania, analizować szkody i podejmować decyzje przy pomocy określonej platformy technologicznej, jej dostawca zdobywa bardzo silną pozycję. Po kilku latach system stanie się tak głęboko wbudowany w państwo, że jego zastąpienie będzie niezwykle kosztowne i trudne.

  Tak wygląda nowoczesna kontrola. Nie potrzeba obcej flagi na ministerstwie. Wystarczy technologia, bez której ministerstwo nie potrafi już sprawnie funkcjonować.

  Na wojnie korzystają również Lockheed Martin i inni producenci uzbrojenia. Państwa NATO zwiększają wydatki obronne i uzupełniają zapasy po sprzęcie przekazanym Ukrainie. Rosną zamówienia na rakiety, systemy przeciwlotnicze, lotnictwo, amunicję i broń precyzyjną.

  W tle pojawiają się także BlackRock, Vanguard i State Street. Zarządzają gigantycznymi funduszami posiadającymi udziały w tysiącach spółek, w tym w sektorze obronnym, energetycznym, przemysłowym i infrastrukturalnym. W przypadku BlackRock dochodzi do tego bezpośrednia rola doradcza przy projektowaniu mechanizmów odbudowy.

  Kto gospodarczo będzie posiadał powojenną Ukrainę?

  Wyobraźmy sobie Ukrainę za kilkanaście lat. Energetyka została odbudowana za międzynarodowe pieniądze. Nowe projekty surowcowe mają zagranicznych inwestorów. Przemysł obronny działa poprzez joint ventures z zachodnimi koncernami. Transport powstał dzięki pieniądzom UE i prywatnego kapitału. Telekomunikacja i analiza danych opierają się na technologiach zachodnich firm. Bankowość i rynek kapitałowy są ściśle związane z zachodnimi instytucjami. Prawo zostało przystosowane do systemu Unii Europejskiej.

  Taka Ukraina będzie formalnie całkowicie suwerennym państwem, a jednocześnie znajdzie się niezwykle głęboko wewnątrz zachodniego systemu gospodarczego.

  Zachód odbuduje to, co zniszczyła Rosja, a przy okazji zwiąże Ukrainę ze sobą na poziomie własności, finansowania, technologii, infrastruktury, handlu i prawa. Rosyjskie czołgi próbowały przywiązać Ukrainę do Moskwy przemocą. Zachodni kapitał osiągnie trwalszy efekt przez kredyty, inwestycje, fabryki, kontrakty i systemy informatyczne.

  Jeżeli elektrownia została zbudowana za zachodnie pieniądze, system obronny powstaje we współpracy z niemieckim koncernem, kopalnia posiada amerykańskiego inwestora, eksport płynie przez infrastrukturę UE, a gospodarka działa według unijnych przepisów, powrót Ukrainy do rosyjskiej strefy wpływów staje się gospodarczo absurdalnie kosztowny.

  Ile z tej nowej struktury własności i przyszłych zysków będzie należało do Polski?

  Czy polskie przedsiębiorstwa zdobędą strategiczne kontrakty? Czy polskie banki będą finansowały inwestycje? Czy nasze firmy logistyczne staną się współwłaścicielami terminali i infrastruktury, czy pozostaną przewoźnikami wożącymi towary cudzymi korytarzami?

  Czy polska zbrojeniówka będzie tworzyć joint ventures? Czy najcenniejszy rynek zgarną Rheinmetall, BAE Systems, KNDS i Amerykanie? Czy polskie firmy budowlane zostaną generalnymi wykonawcami, czy będą wykonywały najtańsze prace jako podwykonawcy wielkich zachodnich koncernów?

  Czy Polska dostanie trwały udział w korytarzu gospodarczym Bałtyk–Morze Czarne?

  Polska przez lata ponosi ogromne koszty pomocy, logistyki i bezpieczeństwa, a kiedy zaczyna się etap, na którym można naprawdę zarabiać, po najcenniejsze aktywa przychodzi kapitał z Nowego Jorku, Londynu, Frankfurtu i Paryża. Nam zostają ciężarówki przejeżdżające przez Rzeszów, kilka kontraktów budowlanych i opowieść o historycznej przyjaźni.

  Wcale nie potrzeba tajnego zebrania BlackRocka, Rheinmetalla, Palantira, Komisji Europejskiej i NATO, podczas którego ktoś zamyka drzwi i mówi: „Panowie, przejmujemy Ukrainę”. Każdy z tych graczy samodzielnie realizuje własny interes!

  BlackRock i J.P. Morgan chcą kapitału, finansowania i transakcji. Rheinmetall chce produkcji i rynku. Palantir chce danych, kontraktów i swoich systemów wbudowanych w instytucje państwa. USA chcą dostępu do surowców, bezpieczeństwa strategicznego i trwałego wyrwania Ukrainy z rosyjskiej strefy wpływów. Unia Europejska chce rozszerzenia swojego rynku, prawa i obszaru gospodarczego. Ukraina chce pieniędzy, technologii, broni, bezpieczeństwa i odbudowy.

  Każdy ciągnie w swoją stronę, lecz wszystkie te kierunki układają się w jeden ogromny wektor. Z zewnątrz wygląda to jak plan. A to wcale nie potrzebuje jednego autora!

  Takie spiski działają bez centralnego spiskowca. Jeżeli tysiące ludzi i setki instytucji mają podobne bodźce ekonomiczne, system sam zaczyna zachowywać się tak, jakby ktoś nim sterował.

  BlackRock chce inwestycji. Rheinmetall chce fabryk. Palantir chce danych. Banki chcą kredytów. Fundusze chcą aktywów. USA chcą geopolitycznego zwycięstwa. UE chce Ukrainy we własnym systemie gospodarczym. Ukraińskie elity chcą pieniędzy na odbudowę i wejścia do Zachodu.

  Efekt będzie potężniejszy od klasycznego spisku, ponieważ nie istnieje jedna centrala, którą można ujawnić, rozbić albo skompromitować. System sam generuje kierunek.

  A kierunek jest bardzo czytelny: Ukraina ma zostać gospodarczo, militarnie, technologicznie i regulacyjnie wpięta w Zachód tak głęboko, żeby jej wyrwanie z tego systemu stało się praktycznie niemożliwe.

  Mechanizmy tego procesu powstają już podczas wojny. Fundusze są tworzone, inwestorzy zajmują pozycje, powstają joint ventures, budowane są systemy informatyczne, negocjuje się finansowanie i przygotowuje projekty.

Koniec teorii spiskowej

  Polską rządzą debile, bo ciągle wydaje im się, że najważniejsze rzeczy można załatwić politycznie. Dlatego tłamszą gospodarkę, niszczą rodzime firmy i likwidują naszą suwerenność cyfrową, oddając poprzez KSeF obcym wywiadom szczegółową mapę polskiej gospodarki. Tymczasem trzeba działać dokładnie odwrotnie!

  Polacy powinni posiadać więcej firm, więcej kapitału i więcej funduszy inwestycyjnych. Powinniśmy znacznie głębiej wejść w światowy biznes, tak aby to polscy przedsiębiorcy zakładali nasze Czarne Skały, Straże Przednie i Ulice Stanowe, inwestowali na całym świecie, przejmowali technologie, budowali sieci zależności i siadali przy stołach, przy których dzieli się przyszłe rynki. Suwerenność XXI wieku nie będzie polegała na tym, że polski minister może wydać jakieś rozporządzenie. Będzie polegała na tym, że Polacy będą właścicielami kapitału, technologii, przedsiębiorstw i infrastruktury, od których inni będą zależni. Do tego potrzebujemy wolnorynkowego kapitalizmu, a nie coraz potężniejszego państwa.

Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS

PS. A jak do tego wszystkiego mają się Żydzi?

  Przez wiele stuleci społeczności żydowskie żyły przede wszystkim w rozproszonej diasporze. Nie miały własnego terytorialnego monopolu przemocy, własnej armii ani aparatu podatkowego obejmującego wielkie terytorium. Budowały więc swoją pozycję przez handel, pośrednictwo, rzemiosło, finanse, naukę, kulturę i rozległe sieci kontaktów przekraczające granice państw. Oczywiście wpływały na to również prześladowania i ograniczenia nakładane przez państwa, które wypychały Żydów z wielu zawodów i kierowały ich do innych. Jednak efekt cywilizacyjny jest taki, że powstała niezwykle trwała, międzynarodowa sieć ludzi, kapitału, wiedzy i informacji. Powstała globalna żydowska solidarność.

  Rozproszona diaspora, która nie posiada aparatu przemocy pozwalającego zmusić otoczenie do posłuszeństwa, musi prosperować przede wszystkim dzięki temu, że jest komuś potrzebna. Kupiec musi mieć klientów. Bankier musi mieć ludzi, którzy chcą od niego pożyczać. Uczony musi stworzyć coś wartościowego. Przedsiębiorca musi znaleźć kontrahenta. Można się wzbogacić, ale trzeba wejść w sieć dobrowolnych zależności.

  Diaspora jest strukturą sieciową. Państwo jest strukturą terytorialną.

  Kiedy Żydzi stworzyli własne państwo, dostali dokładnie te same narzędzia, które posiadają wszystkie inne państwa: granice, armię, pobór, podatki, więzienia, służby specjalne i możliwość prowadzenia wojny. Nie zmieniła się nagle jakaś żydowska natura. Zmieniła się instytucja. Pojawił się terytorialny monopol przemocy, a wraz z nim wszystkie pokusy i patologie, które przez tysiąclecia produkowały inne państwa.

  Więc gdy Żydzi  dorwali się do państwa Izrael, to stali się ludobójcami na podobieństwo nazistów i generują nowy holokaust. To co jest korzystniejsze dla ludzkości: terytorialny monopol na terror, czy rozproszone diaspory? Wolicie Żydów grających muzykę klezmerską i dających lichwiarskie pożyczki, których można nie wziąć, czy Żydów z karabinami mordujących kobiety i dzieci?

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 30
Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 473
Liczba wyświetleń: 735 834
Liczba komentarzy: 6 390

Ostatnie wpisy blogera

  • Skandaliczne skazanie Najki!
  • Po co jest KSeF?
  • Nadchodzi farmakratyczna tyrania

Moje ostatnie komentarze

  • A królik to ich syn.
  • Dobra, zmieniam na sędzierzycę...
  • Rządzą nami debile. I to nie ostatnią kadencję, ale od początku III RP. A wcześniej rządzili oficerowie prowadzący tych debili.

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • Grzegorz GPS Świderski, A królik to ich syn.
  • Jabe, A królowa to żona króla.
  • Grzegorz GPS Świderski, Dobra, zmieniam na sędzierzycę...

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności