I wszystko wskazuje na to, że ten cel może być osiągalny.
6 września AfD może przejąć władzę w Saksonii. Co wtedy zrobi niemiecki establiszmęt?
Najprostszym sposobem na zniszczenie AfD byłoby przyznanie, że ich postulaty są sensowne — i przejęcie ich. Wystarczy, aby Niemcy skończyły z otwartą polityką imigracyjna i porzuciły bzdury o walcie z globalnym ociepleniem kosztem gospodarki — i AfD zniknie. Ale zrozumienie tego przerasta możliwości intelektualne niemieckiego establiszmętu.
Więc co zrobią?
Mówi się, że mogą unieważnić wybory, bo były niedemokratyczne co się objawia tym, że wygrał nie ten, co powinien. Taki wariant sprawi, że legitymacja demokratyczna rządu federalnego upadnie, zacznie być postrzegany z perspektywy landów jako obca siła okupacyjna — i Niemcy znajdą się na drodze do secesji landów i rozpadu.
Jest i drugi scenariusz: AfD przejmuje władzę w landzie i próbuje przeprowadzać swój program: deportacje nachodźcow, odmowa przyjmowania następnych, odwrót od Zielonego Ładu. Tylko że momentalnie reformy te będą sabotowane przez odziedziczony aparat państwowy. Sędziowie będą z automatu każde prawo przegłosowane przez AfD uznawać za niekonstytucyjne — bo jest przegłosowane przez AfD. (Czy zakaz przechodzenia na czerwonym świetle jest konstytucyjny? Zależy kto go uchwalił. Jeżeli AfD — to nie jest).
Niemiecka policja już dzisiaj mówi, że nie będzie wykonywać rozkazów AfD.
Czy naprawdę tak będzie? Nie wiemy, ale precedens już jest: Niemieccy urzędnicy państwowi już dzisiaj odmawiają egzekwowania prawa, z którym się nie zgadzają — bo nie.
Więc prawdopodobny jest scenariusz: AfD wygrywa wybory i zapowiada ostry kurs wobec imigracji. W odpowiedzi Saksonię zalewają islamolewackie bojówki z Berlina, które zaczynają podpalać miasta. Niemiecka policja nie robi nic, aby temu zapobiec, a jeżeli nawet kogoś aresztuje — to sądy ich momentalnie wypuszczają. Mamy sytuacje, w której teoretycznie rządzi AfD — ale jest bezsilna. Jedyną drogą na przywrócenie porządku — jest stworzenie własnych antybojówek. Tak zaczyna się marsz do wojny domowej i rozpadu państwa.
Z punktu widzenia Polski jest to oczywiście bardzo korzystne — pod warunkiem że Polacy nie będą siedzieć z założonymi rękami. Należy zapobiec sytuacji, w której wojna w Niemczech rozlewa się na Polskę. To oznacza: Granica zachodnia musi być ufortyfikowana a garnizony wzdłuż niej — wzmocnione.
Na zadanie domowe proszę przeczytać: jak będzie wyglądała nadchodząca wojna w Europie.