W związku z wyciekiem danych medycznych połowy Polaków wczoraj opisałem scenariusz polegający na wywołaniu chaosu w Polsce. Teraz opiszę inny.
Równie groźnym scenariuszem, jak celowe publikowanie spreparowanych informacji jest wykorzystanie wycieku przez obcy wywiad do stworzenia mapy słabości polskich elit. W tym przypadku atakujący wcale nie muszą ujawniać wykradzionych danych. Zamiast tego mogą skrzyżować miliony zdobytych rekordów medycznych z listami kluczowych osób w państwie: posłów, ministrów, wojskowych, sędziów, funkcjonariuszy służb czy dyrektorów spółek strategicznych. W ten sposób z ogromnej bazy łatwo wyłonić grupę kilku lub kilkunastu tysięcy osób, które mają realny wpływ na bezpieczeństwo i funkcjonowanie Polski.
Kolejnym krokiem jest analiza wytypowanych osób. Nawet przy braku precyzyjnej wiedzy o ostatecznym kształcie wykradzionego zbioru, dane medyczne stanowią niezwykle cenne źródło operacyjne. Pozwalają obcym służbom ustalić, kto zmaga się z ciężką chorobą, leczy uzależnienia, przyjmuje leki psychiatryczne lub ukrywa dolegliwości, które mogą wkrótce uniemożliwić mu pełnienie funkcji. To wiedza osobista, której zdobycie tradycyjnymi metodami szpiegowskimi byłoby niezwykle trudne.
Ten mechanizm to nie fikcja. W 2015 roku po gigantycznym włamaniu do amerykańskiego Office of Personnel Management (OPM) wykradziono wrażliwe dane osób posiadających dostęp do tajemnic państwowych. Amerykańskie instytucje, w tym FBI oraz analitycy RAND, określili to jako ogromne zagrożenie kontrwywiadowcze, pozwalające obcym rządom na tworzenie precyzyjnych profili ważnych osób. Różnica między cyberprzestępcą a wywiadem polega na celu: przestępca szuka szybkiego zarobku na skradzionych danych, podczas gdy wywiad szuka punktów zaczepienia do inwigilacji lub werbunku.
Zdobyta w ten sposób wiedza medyczna rzadko służy do bezpośredniego szantażu, ponieważ choroby zazwyczaj nie stanowią materiału kompromitującego. Jej prawdziwa siła tkwi w możliwości dokładnego poznania słabych punktów przeciwnika. Jeśli obcy wywiad wie, że ważny generał rozpoczyna uciążliwe leczenie, albo urzędnik najwyższego szczebla przechodzi kryzys psychiczny, analitycy mogą przewidzieć zachowanie takich osób, ocenić ich odporność na stres i wybrać idealny moment na nawiązanie z nimi kontaktu.
Z tego powodu najgroźniejsze zastosowanie tej bazy przez obce państwo będzie całkowicie niewidoczne. Nie doczekamy się spektakularnych publikacji w Internecie ani głośnych prób szantażu. Baza trafi do zagranicznych analityków, gdzie przez lata będzie służyć jako cicha, podręczna kartoteka polskiej elity. I to sprawia, że wyciek danych 19 milionów Polaków przestaje być jedynie masowym naruszeniem prywatności obywateli, a staje się realnym ciosem w bezpieczeństwo całego państwa.
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS
PS. Rozpoczynam porządne śledztwo dotyczące włamu na portal firmy MyDr, z którego wyciekły dane medyczne połowy Polaków. Śledźcie hashtag, pod którym będą widoczne wszystkie odcinki opisujące tę aferę: x.com/hashtag/Wlam_MyDr_GPS65?src=hashtag_click&f=live