1. W tym tygodniu na sejmowych komisjach zdrowia i finansów publicznych był prezentowany plan finansowy Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) na 2027 roku i z przedstawionych ogólnych informacji wynika, że o ile w tym roku z finansami ochrony zdrowia było źle , to w kolejnym roku będzie jeszcze gorzej. Przychody NFZ oszacowano na poziomie 237 mld zł przy czym ponad 194 mld zł ma pochodzić ze składek odprowadzanych przez ubezpieczonych za pośrednictwem ZUS i KRUS, a dotacja podmiotowa z budżetu państwa ma wynieść 35 mld zł , pozostałe środki mają pochodzić między innymi Funduszu Medycznego czy podatku cukrowego. nakładów na ochronę zdrowia w stosunku do roku 2026, według analityków tego rynku w roku 2027 będzie brakować około 20-22 mld zł ,podobnie jak w roku obecnym co oznacza ,że problemy z finansowaniem usług zdrowotnych, będą się tylko nasilać.
2. Przypomnijmy, że brak podobnej wielkości środków w budżecie NFZ w tym roku ( wg szacunków brakuje ok 23 mld zł), spowodował, że minister zdrowia już wdrożyła drastyczne oszczędności i przygotowuje kolejne, które oznaczają, coraz większe problemy w dostępie do publicznej ochrony zdrowia zwykłych Polaków. Kolejni ministrowie zdrowia rządu Tuska od momentu przejęcia władzy wdrażają cięcia finansowe, które skutkują likwidacją oddziałów szpitalnych, a także poważnymi ograniczeniami dla pacjentów w dostępie do usług medycznych. Działania likwidacyjne zaczęły się już na początku 2024 roku ,kiedy resort zdrowia określił, że oddział położniczo-ginekologiczny może przetrwać w szpitalu, tylko wtedy kiedy odbywa się na nim przynajmniej 400 porodów rocznie, co spowodowało, że ograny założycielskie dla szpitali, a więc powiaty i gminy, zdecydowały o likwidacji już co najmniej 40. takich oddziałów w całym kraju. Z kolei od niedawna obowiązuje rozporządzenie już tej ministra zdrowia, które pozwala na uzyskanie finansowych bonusów za likwidację oddziałów funkcjonujących całodobowo, albo ich zamianę na oddziały planowe, czy też oddziały procedur jednodniowych. Ten bonus to 50% dotychczasowego ryczałtu na funkcjonowanie oddziału, płacone przez NFZ, aż przez 2 lata, jednak pod warunkiem jego likwidacji, albo też wspomnianej zamiany na oddział z przyjęciami planowanymi, czy procedurami jednodniowymi, a więc znacznie „tańszymi” od tych dotychczasowych, ale nie koniecznie lepszych dla pacjentów. Pomysł aby płacić szpitalom 50% dotychczasowego ryczałtu i to przez 2 lata, za to tylko, że nie będzie się na tym oddziale przyjmować pacjentów i ich leczyć, jest dosłownie „z piekła rodem”, bo wręcz wymusza na samorządach, będących organem założycielskim dla szpitali, do których jest on adresowany, tego rodzaju decyzje.
3. Z kolei od 1 lipca tego roku ruszyła realizacja sztandarowego pomysłu minister zdrowia na cięcia w wydatkach na ochronę zdrowia, nazwany ładnie brzmiącą, choć brutalną w skutkach, „konsolidacją szpitali”, głównie powiatowych, prowadzonych przez jeden organ założycielski, np. związek tych samorządów. Na ten cel minister zdrowia chce przeznaczyć aż ponad 1,1 mld zł „ukradzione” z Funduszu Medycznego i mają to być bezzwrotne granty o charakterze inwestycyjnym, adresowane do tych samorządów, nawet do wysokości 70 mln złotych, choć ze względu na wielkość środków, będą to raczej zasilenia po kilkanaście milionów złotych na jeden projekt konsolidacyjny. Ma to być finansowa zachęta do podejmowania tego rodzaju decyzji przez samorządy i zapewne część z nich zdecyduje się na łącznie szpitali na terenie kilku powiatów i likwidację dublujących się oddziałów szpitalnych, głównie dlatego, że mają one gigantyczne długi, więc każde dodatkowe środki będą chętnie przyjmowane, mimo konieczności podjęcia decyzji o charakterze likwidacyjnym.
4. Oprócz pomysłów likwidacyjnych i konsolidacyjnych, kolejnym obszarem cięć forsowanych przez minister zdrowia jest ograniczanie płatności za tzw. usługi ponadlimitowe, w tym także w diagnostyce, czego spektakularnym przykładem było rozporządzenie z 1 kwietnia tego roku, którym wprowadzono zaledwie 50% odpłatność NFZ za ponadlimitowe usługi medyczne w zakresie rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej i 60% odpłatność dotyczącą usług medycznych w zakresie gastroskopii i kolonoskopii. Co więcej jeżeli jakaś placówka ochrony zdrowia zdecyduje się świadczyć tego rodzaju usługi, mimo tak głębokich cięć płatności, to rozliczenia z NFZ-tem z tego tytułu, nie nastąpią w następnym kwartale po wykonaniu usługi, ale po zakończeniu roku kalendarzowego, więc zastosowano rozwiązanie, które wręcz całkowicie zniechęca placówki ochrony zdrowia do świadczenia tego rodzaju usług poza przyznanymi limitami. Wprowadzenie tego rozporządzenia powoduje, że szpitale muszą wręcz drastycznie ograniczyć diagnostykę pacjentów, co w praktyce z jednej strony uniemożliwia racjonalne leczenie, z drugiej w sposób wręcz nieprawdopodobny, wydłuża kolejki do tego rodzaju badań, często do kilkunastu miesięcy, a nawet dwóch lat i więcej. W sektorze prywatnym ochrony zdrowia natychmiast nastąpiła reakcja na ten stan rzeczy, firmy oferujące usługi tomografii komputerowej, czy rezonansu magnetycznego w związku z tym, że są to badania drogie, od niedawna oferują możliwość rozłożenia płatności za nie na raty z ich zerowym oprocentowaniem.
5. Jak dowiadujemy się z komunikatu NFZ od 1 lipca tego roku, wchodzą roczne rozliczenia nadwykonań przez placówki ochrony zdrowia ( do tej pory były to rozliczenia kwartalne) w zakresie leczenia zaćmy, rehabilitacji leczniczej i ambulatoryjnej opiece specjalistycznej w zakresie porad specjalistycznych (AOS), co oznacza ,że na płatności za nadwykonania w tym zakresie, trzeba będzie czekać wiele miesięcy, za te udzielone w styczniu danego roku ponad rok. Oznacza to przerzucenie na placówki ochrony zdrowia kredytowania świadczonych przez nie usług przez kilkanaście miesięcy, co w konsekwencji będzie oznaczało, że duża część z nich, zrezygnuje ze świadczenia usług medycznych poza limitami. W tej sytuacji pacjenci nie mogący czekać na usługi medyczne całymi miesiącami, a nawet latami, będą wypychani do prywatnych palcówek, co potwierdza już wprowadzenie od 1 kwietnia tego roku płacenia za badania tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, a także kolonoskopii i gastroskopii tylko w 50%-60% , co spowodowało wzrost ilości tych badań w prywatnych palcówkach ochrony zdrowia.
6. Brak w tym roku 23 mld zł w finansach NFZ, spowodował tak drastyczne cięcia wydatków, które skutkowały zamykaniem oddziałów szpitalnych i znaczącym wydłużeniem się kolejek na badania diagnostyczne, a także do lekarzy specjalistów. Przy podobnym braku środków w NFZ w 2027 roku, te procesy będą się nasilały, coraz więcej pacjentów będzie wypychanych do prywatnych placówek ochrony zdrowia, należy się także spodziewać nasilenia różnych form prywatyzacji majątku ochrony zdrowia, głównie przez samorządy , których placówki przy tych drastycznych cięciach, ucierpią najbardziej. Wszystkie te drastyczne oszczędności w ochronie zdrowia, mają miejsce w sytuacji zupełnego rozpasania finansowego lekarza i działacza Platformy w Szpitalu Południowym w Warszawie, szybkiej ścieżki przyjęć do tego szpitala dla ważnych polityków Platformy, zgonów pacjentów z powodu błędów lekarskich, a nawet handlu zwłokami w szpitalnym prosektorium. Doprowadza to wręcz do wrzenia w opinii publicznej i to niezależnie od poglądów politycznych, wszak większość Polaków ma kontakt bezpośredni, albo pośredni, poprzez członków swoich rodzin z usługami w publicznych placówkach ochrony zdrowia i zapowiedź kolejnego pogorszenia ich finansowania w roku 2027, wydaje się sytuacją wręcz nie do zaakceptowania.
Trzeba skończyć z wycenami jakichś procedur, dzieleniem zapałki na czworo.
Lekarz przychodzi do pracy i pracuje 8 godzin. Dostaje za to wynagrodzenie jak w umowiez pracodawcą. I koniec filozofowania.
Zainteresujcie się jak jest w innych krajach, a nie ciągłe bicie piany i nic z tego nie wynika. Ciągłe mielenie tego samego, żeby tylko nic ne zmienić, bo każdy boi się zarzutu, że chce ograniczyć zarobki lekarzy, bo zazdrości im pieniędzy,