Jeszcze 20 lat temu można było napisać, że libertarianizm to utopia i by zrealizować tę ideologię politycznie, trzeba ją ukryć za umiarkowanym, centrowym programem, który zaakceptuje pewne elementy statolatrii, etatyzmu i socjalizmu.
Dziś już wiemy na pewno, że w ciągu kolejnych 20 lat wszystkie państwa zbankrutują i nieuchronnie zapanuje anarchokapitalizm. Wynika to z wykładniczego postępu technologicznego i wzrostu wydajności pracy. Coraz łatwiej jest coś zrobić w ramach dobrowolnej współpracy niż ukraść to podstępem czy odebrać to komuś terroryzując go — więc państwo traci rację bytu.
Więc dziś pytanie nie brzmi: "jak wprowadzić libertarianizm?" Istotny problem to: "jak się na to przygotować?" Lepiej będzie, gdy po bankructwie aparatu terroru, wszystkie jego instytucje przejmą prywatne firmy, które już będą się w danych usługach specjalizować i będą to miały logistycznie ogarnięte, niż budowanie tego wszystkiego od nowa na gruzach państwa.
Ludzie już dziś muszą się uczyć i przyzwyczajać do życia na wolności, bo jako bydło hodowane w socjalizmie zginą marnie, gdy zabraknie dobrego pana, który ich trzyma za mordę.
Więc czy to się da zrobić politycznie, czy jakoś inaczej, to kluczowe jest rozwijanie prywatnej służby zdrowia, prywatnego szkolnictwa, kryptowalut, blockchainu, sądów arbitrażowych, prywatnych agencji ochrony, firm detektywistycznych, agencji militarnych, grup lokalnej samoobrony, prywatnych grup wywiadowczych i kontrwywiadowczych, zbiorowych form podejmowania decyzji etc.
Grzegorz GPS Świderski
t.me/KanalBlogeraGPS
Twitter.com/gps65
PS. To wszystko da się ogarnąć bez terytorialnego monopolu na terror. Tu przykłady tego, jak technologia ten terror zastąpi: 20 pozawalutowych zastosowań kryptowalut, które czynią państwo zbędnym!
A najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że jak to ludziom tłumaczę, to główna reakcja to: "to niemożliwe, terror jest niezbędny, przemoc być musi, państwa się nie da wyeliminować, niemoralne zło zawsze było górą i zawsze będzie, dominacja pokojowej współpracy jest niemożliwa, dobrowolność instytucji nie ma prawa działać". Ludzie nie tylko nie chcą przyjąć do wiadomości, że wolność nieuchronnie nadchodzi, ale wręcz jej nie chcą, odrzucają ją, wolą obecną niewolę, dobrze się czują jako niewolnicy — i snują milion teorii o tym, jak to na wolności będzie źle i lepiej być terroryzowanym przez obecnych władców. Wolą być hodowani jak bydło, niż samodzielnie kierować swoim życiem. Niestety tysiąclecia statolatrii uczyniły nas mentalnymi niewolnikami. Tacy muszą wyginąć bezdzietnie, co już obserwujemy.