NIE JESTEM KRÓLIKIEM, JESTEM CZŁOWIEKIEM
.
Świadectwo niezłomności: Wanda Półtawska i 200 Bohaterek z Ravensbrück.
To była noc, w której nad barakami Ravensbrück unosił się zapach śmierci, ale i niewytłumaczalna, nadludzka siła. Wyobraźcie sobie 200 kobiet. Wynędzniałe, odarte z ubrań, z numerami zamiast imion, stojące w błocie obozu, który miał być ich końcem. Niemcy chcieli odebrać im wszystko – godność, ciało i duszę.
Ale 15 sierpnia 1942 roku stało się coś, czego karabiny nie mogły uciszyć. Te polskie więźniarki wyprostowały zbolałe plecy i zaczęły śpiewać. Najpierw cicho, potem potężnie: „Bogurodzica...”, a po niej hymn narodowy. Za te kilka minut wolności, za przypomnienie, że Polska wciąż w nich żyje, 200 z nich zapłaciło najwyższą cenę – zostały stracone. Zginęły, bo odmówiły bycia numerami. Zginęły jako Polki. zbiorowa egzekucja za śpiew – to wstrząsający przykład martyrologii, gdzie kultura stała się narzędziem walki. W Ravensbrück polskie więźniarki stworzyły wręcz unikalny system samoobrony psychicznej.
W barakach, mimo skrajnego wycieńczenia, Polki organizowały wykłady z historii, literatury, a nawet lekcje języków obcych. Pisano wiersze na skrawkach papieru (często z worków po cemencie), które krążyły między więźniarkami, podtrzymując je na duchu. Kiedy nazistowscy lekarze chcieli rozstrzelać grupę kobiet poddanych eksperymentom (by zatrzeć ślady zbrodni), pozostałe więźniarki zaryzykowały życie, by je ukryć. To był jeden z nielicznych przypadków w historii obozów, gdy solidarność więźniów realnie pokrzyżowała plany oprawców.
Wśród tych, które patrzyły na to piekło, była młoda harcerka z Lublina – Wanda Półtawska (nr 7709).
Wanda przeszła przez to, co wymyka się ludzkiemu językowi. Stała się „królikiem”. Niemieccy lekarze, łamiąc przysięgę Hipokratesa, rozcinali jej nogi, wkładali w rany brud, trociny i szkło, testując granice bólu. Najbardziej wstrząsający obraz z jej życia to chwila, gdy uznano ją za martwą. Wycieńczona, rzucona nago na stos trupów, leżała pośród zimnych ciał swoich sióstr. Patrzyła na niebo z perspektywy masowego grobu. To właśnie tam, w objęciach śmierci, narodziła się w niej potężna pewność: człowiek jest świętością, której nie wolno dotknąć. Powrót z obozu w 1945 roku był kolejnym wstrząsem. Widok masowych gwałtów dokonywanych przez żołnierzy radzieckich utwierdził ją w przekonaniu, że seksualność bez ochrony moralnej i miłości staje się narzędziem brutalnej przemocy.
To traumatyczne zderzenie z "wyzwolicielami" dopełniło jej czarną wizję tego, do czego zdolny jest człowiek pozbawiony sumienia. od harcerskiego ideału, przez bycie "królikiem", aż po stos trupów – sprawiły, że jej głos w rozmowach z Karolem Wojtyłą, który późnej został papieżem Janem Pawłem II był tak autentyczny. Nie teoretyzowała o teologii ciała; ona wiedziała, jak łatwo można człowieka zniszczyć i jak bardzo potrzebuje on ochrony. W obozie Ravensbrück niemieccy naukowcy przekraczali granice moralności w medycynie, uzasadniając to dobrem nauki. Wanda Półtawska, będąc poddawaną tym zabiegom, zrozumiała i przekazuje tę wiedzę, że są granice, których przekraczać nie wolno nawet dla dobra medycyny
Twarz bestialstwa: Herta Oberheuser i mit „biernych obserwatorek”
W cieniu tych zbrodni stała postać budząca szczególne przerażenie – Herta Oberheuser. „Doktor śmierć” z Auschwitz i Ravensbrück. Jej działania obalają stereotyp kobiety jako jedynie biernej obserwatorki Holokaustu. Oberheuser aktywnie uczestniczyła w nazistowskiej machinie śmierci, sprawując władzę nad życiem i śmiercią z przerażającą obojętnością. Własnoręcznie wstrzykiwała więźniarkom bakterie, przeprowadzała amputacje i przeszczepy kości bez znieczulenia. Symulowała obrażenia z pola bitwy, lecz jej badania nie służyły medycynie – służyły czystemu okrucieństwu maskowanemu autorytetem nauki.
Relacje obozowe są wstrząsające: to ona pobiła kijem na śmierć więźniarkę o imieniu Ewa, a inne osoby zastrzeliła bez powodu. Jej medyczne wykształcenie sprawiło, że te eksperymenty były szczególnie haniebne – wykorzystała autorytet do zadawania fizycznego i psychicznego terroru.
Farsa sprawiedliwości i walka o prawdę
Skazana w Norymberdze w 1947 roku na 20 lat więzienia za zbrodnie przeciwko ludzkości, Oberheuser wyszła na wolność już po zaledwie pięciu latach (w 1952 roku). Ta skandaliczna łagodność wyroku rodziła pytania o to, czy sprawiedliwość rzeczywiście została osiągnięta. Bezczelnie wróciła do zawodu lekarza rodzinnego w Niemczech, jakby krew na jej rękach nigdy nie istniała.
Jednak Wanda Półtawska i ocalałe „Króliki” (jak Jadwiga Dzido, która zeznawała przeciwko niej) nie odpuściły. Napisały książkę „I boję się snów”, rzucając prawdę w twarz światu. Dzięki ich determinacji, w 1958 roku ostatecznie cofnięto Oberheuser prawo wykonywania zawodu po tym, jak została rozpoznana przez jedną z ocalałych ofiar. Choć dożyła wolności do 1978 roku, pozostała dla historii symbolem upadku etyki lekarskiej. Ofiary stały się jej ostatecznymi sędziami.
Dla nas – Testament:
Patrząc na historię Ravensbrück, czujemy gniew na bezkarność sadystów i smutek z powodu przerwanych istnień. Ale czujemy też dumę. Bo Wanda Półtawska wstała z tego stosu trupów. Przeżyła 102 lata, niosąc ogień, którego nie zgasił żaden esesman. Stała się „siostrą” papieża Jana Pawła II i strażniczką życia.
„Nie złamali jej kości mrozem, nie zabili jej duszy strachem. Z wysokości stosu trupów wykrzyczała światu prawdę: 'Nie jestem królikiem, jestem człowiekiem'. Strażniczka godności, która z mroków obozu wyprowadziła światło nadziei.”
Dziś postać Wandy i 200 rozstrzelanych bohaterek to nasz testament. Nigdy nie bądźmy słabymi ludźmi. Pilnujmy swojej godności tak, jak one pilnowały jej w cieniu krematoriów. Bo dopóki pamiętamy ich śpiew, one nigdy nie przestaną zwyciężać.
Obserwując świat na przestrzeni 80 lat widać jak na dłoni, że odczłowieczanie CZŁOWIEKA trwa nadal. Prosty przykład: każda godna MATKA nie chce zabijać swojego dziecka . Ale znajdzie się taka, która zabija nawet własne w swoim łonie. I krzyczą, że to ich prawo! Czym się różni lekarka , która zastrzykiem w serce zabiła 9-miesięczne dziecko, od tej z obozu, która robiła eksperymenty na ludziach??Czym się różni sąd, który łagodzi kary za bestialstwo, od tego co skazywał obozowych morderców a potem tych morderców obdarowywał stanowiskami?? Potomkowie ofiar bestialstwa wymierają a potomkowie bandytów, morderców mają się dobrze i rządzą światem. Zostaliśmy wykorzenieni z DUMY, SUMIENIA i MORALNOŚCI.