Forza Persja??????? Ha ha ha, Forza Gruz i do piachu, ajatollahowie!
No proszę, czytam sobie tę perłę z Wolnych Mediów pt. „Forza Persja!” i naprawdę nie mogę przestać się śmiać. Autor plagiator, ruski frajer tak się nakręca, jakby Iran właśnie wygrał mundial, a my tu w Izraelu siedzimy w bunkrach i płaczemy.
Odwrotna nuta? Jasne, trzymajcie się, bo będzie ironii tyle, że nawet Chamenei (no, ten już nie przeczyta) by się przewrócił w grobie. Albo raczej w tym, co z niego zostało po naszej wspólnej z wujkiem Samem operacji „Epic Fury”.Zacznijmy od sedna, bo blagier od tej notki tak pięknie lamentuje nad „zbrodniami wojennymi” i „męczennikami”.
No tak, my z Amerykanami urządziliśmy ajatollahom taką masakrę, że historia zapamięta to jako największy prezent gwiazdkowy w dziejach Bliskiego Wschodu. 28 lutego 2026 – bum! Najwyższy Przywódca Ali Chamenei (ten 86-letni fanatyk, co przez 36 lat wypluwał „śmierć Izraelowi”) dostał rakietę prosto w kryjówkę razem z żoną, córką, zięciem, wnukiem i synową. Cała rodzinka w jednym pakiecie – elegancko, precyzyjnie, bez zbędnych ceregieli. Do tego 40+ wysokich urzędników, minister obrony, dowódca Gwardii Rewolucyjnej, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa… i oczywiście Ali Laridzani z synem – ten „top security guy”, co myślał, że jest nietykalny. Izraelskie lotnictwo załatwiło go 17 marca jak na filmie: precyzyjny nalot w Teheranie.
Ironia level master: ci sami ajatollahowie, którzy przez dekady krzyczeli „męczennicy!”, sami stali się hurtową dostawą męczenników. Na każdego zabitego „następcę” już czekali… no właśnie, nikt. Bo decentralizowane dowodzenie? Super plan, gratulacje. Działało do momentu, gdy pierwsza seria Tomahawków i izraelskich F-35 rozwaliła im cały łańcuch dowodzenia. „Na każdego zabitego przywódcę gotowi są następcy”? Jasne, tylko że następcy też już są w raju, a reszta reżimu biega jak kurczaki bez głowy. Forza Persja, mówi? Raczej Forza „game over”.Autor płacze nad „całym kwartałem miasta zniszczonym” i „175 dziewczynami w szkole”.
No tak, tragiczna sprawa w Minab – amerykańska rakieta trafiła obok bazy IRGC, bo ajatollahowie, jak zawsze, lubili chować broń i dowódców za plecami dzieci.
Pomyłka?
Tak, wojna to nie precyzyjny snajper. Ale pamiętajcie: to ci sami ludzie, którzy latami sponsorowali Hamas, Hezbollah i masakrowali własnych obywateli na protestach. My nie płaczemy nad cywilami – my ich chronimy, bombardując terrorystów. Iran krzyczy „ludobójstwo”, a sam przez 47 lat mordował w imię Allaha. Ironia? Pełna.A ten cały plan odwetu? „Uderzcie w ropę Zatoki, zamknijcie Cieśninę Ormuz, zniszczcie odsalanie w Dubaju!”.
No i co? Świat płaci 7-8 zł za benzynę, fakt. Ale Iran stracił nuklearny program, przywódców i twarz. Monarchie Zatoki? Nadal stoją, a Teheran tonie we własnym chaosie. „Izrael to rak planety”? Sorry, ale rakiem byliście wy – sponsorzy terroryzmu, którzy marzyli o „śmierci Izraelowi” od 1979 roku. My ten rak wycięliśmy. Z pomocą USA. Precyzyjnie, drogo (890 mln dolarów dziennie, ale warto), i z uśmiechem.
A my tu w Izraelu mamy jednego prezydenta, który nie klęka przed ajatollahami. Bo my wiemy, co znaczy „nigdy więcej”.
Podsumowując, drodzy czytelnicy : nigdy nie będę płakał nad Iranem ajatollahów. Póki jest niszczony, będę się radował, bo to był rak toczący ludzkość, Bliski Wschód i cały świat. Chamenei w niebie (lub gdzie tam poszedł), Laridzani z synem w komplecie, cała elita reżimu – po prostu piękna masakra w słusznej sprawie.
Forza Izrael! Am Yisrael Chai!
I dzięki za inspirację do tej notki – bez waszej „Forza Persja” nie byłoby takiej śmiechawy.
Shalom i do następnego razu, gdy będziecie znowu płakać nad „ofiarami syjonizmu”.
Z Tel Awiwu, z serdecznym ‘todah raba’ za ten cyrk

Autor tekstu J.R na zdjeciu
Tel-Awiw 21.03.2026
@kaczysta
Jesteście przewidywalni, miernoty :))))) wolnemedia.net
Tak to jest jak ruszkiewicz pisze do ruszkiewicza
a na nieistniejacym portalu
niepoprawni.pl