80 ROCZNICA BITWY POD GAJROWSKIMI – KREW NA MAZURSKIM ŚNIEGU
Dziś mija 80 lat od jednego z najbardziej dramatycznych starć powojennego podziemia niepodległościowego. 16 lutego 1946 roku we wsi Gajrowskie na Mazurach niespełna 150 żołnierzy 3. Wileńskiej Brygady NZW stanęło do wielogodzinnego boju z przeważającymi siłami komunistycznego reżimu, szacowanymi na 1200–1500 ludzi.
Nie była to zwykła potyczka. To była próba charakterów i manifestacja wierności żołnierskiej przysiędze.
Starcie Dawida z Goliatem
Oddziały NKWD oraz ich polscy kolaboranci uderzyli z zaskoczenia o godzinie 13:30, dysponując samochodami pancernymi i miażdżącą przewagą ogniową. Mimo to partyzanci nie ulegli panice. Stanisław Myśliwiec ps. „Orzech”, gdy inni wahali się przed użyciem nieznanej broni, chwycił pancerfaust i celnym strzałem zza węgła zniszczył sowiecką tankietkę, która siała spustoszenie wśród polskich żołnierzy.
Najwyższa ofiara dowódców
W ogniu walki polegli dowódcy dwóch kluczowych plutonów: ppor. Włodzimierz Jurasow ps. „Wiarus” oraz ppor. Jan Boguszewski ps. „Bitny”. Różnili się pochodzeniem i wyznaniem, lecz zginęli ramię w ramię – do końca dowodząc swoimi ludźmi pod huraganowym ogniem.
Heroizm na „białym talerzu”
Podczas odwrotu przez otwarte, zaśnieżone pole w kierunku Puszczy Boreckiej żołnierze byli widoczni dla wroga jak na talerzu. Enkawudziści strzelali do nich z dachów domów.
• Gdy erkaemista został trafiony, plut. „Modrzew” bez wahania przejął broń. Na stojąco zasypał nacierających ogniem, osłaniając kolegów. Ciężko ranny, nie chcąc dostać się do niewoli, ostatnią kulę zachował dla siebie.
• Żołnierze trzykrotnie podczołgiwali się pod morderczym ostrzałem, by nie zostawić w rękach wroga ciała poległego kolegi i cennego karabinu maszynowego.
Mimo że ta konkretna próba nie zakończyła się powodzeniem, relacje podkreślają, że w innych momentach bitwy żołnierze z ogromnym poświęceniem pomagali sobie nawzajem — wynosili rannych spod ognia, osłaniali odwrót własnym ciałem i ogniem, dzielili się amunicją i wsparciem. To właśnie ta solidarność i braterstwo broni sprawiły, że większość oddziału zdołała przebić się przez pierścień okrążenia i uniknąć całkowitej zagłady.
Ocalenie przed zagładą
Brygada mogła zostać całkowicie zniszczona, gdyby nie zimna krew ppor. Kazimierza Chmielowskiego ps. „Rekin” i jego oddziału. Rozbijając sowiecką grupę operacyjną zmierzającą od strony Zalesia, uniemożliwił on domknięcie pierścienia okrążenia wokół głównych sił kpt. „Burego”. Dzięki temu Brygada przebiła się do lasu, zachowując zdolność bojową — choć ceną było życie 12–15 żołnierzy.
Dziś szczątki dziewięciu z nich, odnalezione dzięki odwadze mieszkanki wsi Stefanii Gazdy, spoczywają w Panteonie w Orłowie.
Pamiętamy o chłopcach spod Gajrowskich. Ich walka była świadectwem, że wolność nie ma ceny.
Cześć i Chwała Bohaterom!