Udzielanie głosu środowiskom lewicowym jest misją mediów. Nie inaczej w programie TV Republika o zamieszkach w Iranie i jak dobrzy byłoby obalić „reżim ajatollahów”.
Pranie mózgów to jest mało powiedziane. Wiadomo, że „reżim”, a jak reżim to „zamordystyczny” i „zakłamany”, narzucający „ideologię islamistyczną”.
Pozytywni są Kurdowie, bo działają destabilizująco na Iran. (Zresztą od lat 70tych już walczyli „Za wolność naszą i waszą” jako Komunistyczna Partia Kurdystanu wraz z bratnim narodem radzieckim, a z chęcią kurdyjskie agentury wysługiwały się też Iranowi i USA).
Do rytuału należy przypominanie śmierci Kurdyjki Amini, tu określone jako „pobicie” i „zabicie”. Pobicia i zabicia nie było, ale cóż z tego, że dostępny był film z monitoringu obrazujący utratę przytomności na posterunku policji obyczajowej, która kontroluje ubiory kobiet pod kątem reguł wiary. Widoczny epizod prawdopodobnie wynikał z nagłego zatrzymania krążenia i wymagał reanimacji.
W przeszłości „łatwo było tłumaczyć zamieszki wpływami obcych, zewnętrznych ośrodków”, ale teraz to już na pewno zamieszki powstały spontanicznie. Pewnie dlatego, że jak się dowiadujemy do Iranu przemycono odbiorniki systemu Starlink. Wypowiadający bez trudu godzą intelektualnie tezy o spontaniczności wystąpień i o zdolnościach do działań agenturalnych obywateli USA i Izraela pochodzących z Iranu.
Jeszcze w pamięci mamy ataki dronowe na Iran agentur izraelsko-amerykańskich, więc trudno uwierzyć, że pacyfiści pozabijali policjantów z wzajemnością.
Nie bez powodu były sekretarz stanu USA Mike Pompeo napisał na X/Twitterze:
„Szczęśliwego Nowego Roku dla każdego Irańczyka na ulicy. A także dla każdego agenta Mossadu, który idzie obok nich”.
https://www.jpost.com/middle-east/iran-news/article-882149
Rozmowę optymistycznie kończy nadzieja, że w Iranie nastąpi „demokratyzacja, wolność obywatelska i sprawiedliwość”. Tłumacząc z nowomowy Persowie zostaną uwolnieni od wolności, zasad cywilizacyjnych i religijnych jak my i jak my doświadczą otwartości i neutralności światopoglądowej, za którą będą mogli głosować do woli. Chyba jasne, że jak islam to w Europie, jak demokracja to sterowana, jak gospodarka to uzależniona.
Uchodząca za prawicową opcja medialna jest w tym samym stopniu pseudoprawicowa jak opcja polityczna.
Prawica od lewicy różni się bowiem stosunkiem do rzeczywistości opierając go na prawdzie, a nie na kłamstwie. Przerabialiśmy to na przykładach klimatyzmu i pandemizmu, jak za poprzedniej komuny na leninizmie i stalinizmie.
W rzeczywistości mamy do czynienia z zastarzałym konfliktem o możliwość rabunkowej eksploatacji irańskich złóż węglowodorów, od których zachodnie koncerny zostały odcięte przez Rewolucję Islamską 1979r., a z drugiej strony o przerwanie przez nią procesu laicyzacji nasilonego w czasach szacha. O ile w USA polityka Trumpa odwraca społeczne trendy w kierunku normalności i tradycyjnych wartości, to w Iranie pod hasłami demokratyzacji i wolności dąży za światową lewicą do narzucenia ideologii neomarksizmu, które w Ameryce i Europie już uczyniły spustoszenie cywilizacyjne.
Nie przeszkadza tu Ameryce sprzeczność z celami geopolitycznymi, które nie wymagają ideologicznego podporządkowania w duchu antywartości. Nie chodzi więc o „minerały” i oderwanie Iranu od sojuszu z Rosją, tylko o podbój i zniszczenie cywilizacyjne.
Deklarowanym już oficjalnie celem polityki USA nie są stare, papierowe sojusze w celu utrzymania globalnego przywództwa, tylko złamanie dotychczasowego ładu, czego dowodzi wrogie traktowanie nawet NATOwskich sojuszników (Grenlandia). Nie cieszyłbym się więc z irańskich wypadków, gdy w Europie trwa wojna z Rosją, muzułmańska V kolumna jest narzędziem wojny wewnętrznej, destrukcję społeczną i gospodarczą prowadzi Bruksela, wojnę ekonomiczną wygrywają Chiny, a amerykański sojusznik składa oferty bezwarunkowej kapitulacji.
Od rewolucji islamskiej w 1979r. Iran nie kapituluje, jest w stanie wojny o suwerenność, w tym nie tylko gospodarczej, ale i zbrojnej. Trudno więc, by sytuacja przedsiębiorstw i gospodarstw domowych była dobra. Pamiętamy amerykańskie restrykcje gospodarcze z lat 80tych.
Sytuacja jest więc analogiczna. Polska ustawiona została w osi zła przez Roosevelta. Iran w czasach Cartera. Obaj byli dobrymi wujkami dla ZSRR.
To za prezydentury Cartera, w 1980r. sojusznik USA Saddam Husein (prezydent Iraku od 1979r.) zaatakował Iran.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_iracko-ira%C5%84ska
„Aktualny rozwój sytuacji gospodarczej IRI należy postrzegać przez pryzmat decyzji USA dot. wycofana się z porozumienia JCPOA oraz wprowadzenia przez administrację prezydenta D. Trumpa sankcji gospodarczych na Iran w 2018 r.”
Pod wpływem nacisków amerykańskich Polska zdławiła wymianę handlową z Iranem zdając oba nasze kraje na prowadzenie polityki rosyjsko-amerykańskiej ponad naszymi głowami.
Razem poddawani jesteśmy sankcjom ekonomicznym i pedagogice wstydu a zamiast refleksji organizujemy konferencje bliskowschodnie i sabaty dziennikarskie.
Nie trzeba przypominać ataków rosyjskich, izraelskich i unijnych na Polskę, natomiast warto sobie uzmysłowić, że nie inaczej jest z atakami na Iran.
Faktycznie stratą dla Iranu było zabicie gen.Sulejmaniego, wielu innych dowódców i naukowców. Porównanie tych zamachów z 10 IV 2010r. wypada jednak blado.
Jedynym powodem, dla którego jesteśmy izolowani i uczestniczymy w izolowaniu innych jest brak poczucia rzeczywistości i brak własnej suwerenności. Skoro po 4 latach wojny jako ostatni w kolejce zawieramy umowy w zakresie produkcji uzbrojenia z Ukrainą, to bezpodstawne są oczekiwania, że jako pierwsi wznowimy ją z napiętnowanym przez Wielkiego Brata Iranem. Można przynajmniej zachować się trzeźwo a nie stawać w szeregu z hunweibinami, by wtrącać się w wewnętrzne sprawy suwerennych krajów.