Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

ARS MORIENDI Sztuka umierania

jazgdyni 01.11.2022

 
Co w każdym z nas budzi krańcowe emocje? Często najbliżsi, lekarze i ksiądz słyszą od osoby młodej, czy w sile wieku, dotkniętej śmiertelną chorobą, pełne rozpaczy wyznanie: - Ja nie chcę jeszcze umierać!
Nieprawdą jest, że są tacy normalni ludzie, którzy nie boją się swojej śmierci.
Nawet najbardziej ortodoksyjni chrześcijanie mają obawy i czują dręczący niepokój, choć przecież tylko mają się przenieść stąd do wieczności.
 
Dzisiaj, 1 listopada mamy bardzo ważne dla nas święto. Które z innych świąt powoduje taki ruch, podróże całych rodzin? A potem wizyty na cmentarzach, czyszczenie nagrobków i dekorowanie kwiatami i zniczami.
W naszej, polskiej cywilizacji mamy ogromny szacunek i pamięć naszych przodków. Tak było tutaj jeszcze w epoce przed chrześcijańskiej, gdzie wznosiliśmy kurhany i skalne nekropolie.
Odejście na zawsze bliskich powoduje tak silne przeżywanie, bo pojmowanie istoty bytu i śmierci jest chyba większe niż cud narodzin.
Wszyscy boimy się śmierci. Lecz jest to pojęcie szerokie. Można więc się zapytać – czego właściwie się boimy? Czy może cierpienia często związanego z umieraniem?
A może tego ostatecznego momentu zamknięcia oczu i ostatniego oddechu?
Lub też bardziej filozoficznie: - to niepewność i obawa, gdzie to, gdy umrę, zostanę przeniesiony. Nie materialnie, nie moje ciało, tylko moje JA, moja cała osobowość i świadomość. Moja dusza i umysł.
Sądzę, po latach przemyśleń, choć może się mylę, że my wszyscy, często nawet nieświadomie, boimy się niebytu. Nieważne, że przecież już tam byliśmy zanim się urodziliśmy.
Dużo niepokoju i obawy wywołują tradycyjne słowa wypowiadane przez kapłana na zakończenie radosnego karnawału, w Środę Popielcową: - z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.
Współczesna nauka zaprzecza temu. Z jakiego tam prochu powstałem?! Nieprawda. Powstałem z połączenia się dwóch najinteligentniejszych, cudownych tworów Wszechświata, podwójnych helis łańcuchów DNA. To właśnie uczyniło mnie tym, kim jestem, a nie garść gleby, czy piasku.
Więc czy taki wspaniały cud natury jakim jest każdy człowiek, na koniec stanie się wyłącznie ... prochem? Nie wierzę.
Moje myśli i poglądy w kwestii śmierci i umierania ukształtował święty Jan Paweł II.
I to nie szkoleniem, lekcjami, nauczaniem. Ten największy człowiek XX wieku, nauczył mnie tego własnym przykładem. Ciężko chory, umierał na oczach całego świata. Świadomie i z premedytacją te umieranie pokazując. A nie tak, jak inni światowi przywódcy znikając za szpitalną bramą i modląc się, jak to się nazywa, na łożu boleści. Nie, On chciał, żeby wszyscy widzieli jak umiera. Żeby czegoś się nauczyli.
To jest właśnie ars moriendi – sztuka umierania.
Nasz święty pokazał światu, że ten nieuchronny moment końca życia, nie jest czymś wstydliwym, intymnym, czymś, co jak wiele zwierząt to czyni, odchodząc od swego stada, dokonywać powinno się w samotności i izolacji.
To jest okres pożegnania. Dla mających Boga w sercu, nie żegnaj, tylko do widzenia.
Głupotą również jest ukrywanie cierpienia w sytuacji terminalnej. Póki mamy świadomość, a ból nie zmusza nas do zaprzestania ruchu, bądźmy wśród ludzi. Bądźmy wśród bliskich i przyjaciół.
Taka jest właśnie sztuka umierania. To właśnie przez parę lat pokazywał nam bardzo mądry człowiek – Karol Wojtyła, uznany świętym i będącym piotrowym następcą, papieżem Janem Pawłem II.
A gdy już pojmiemy i się oswoimy z ars moriendi – sztuką umierania, to możemy to jeszcze bardziej doskonalić, aż osiągniemy ars bene moriendi – sztukę dobrego umierania.
Dobrego dla nas samych i dla tych, co będą długo o nas pamiętać.
.
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 2074
u2

u2

01.11.2022 10:24

ars moriendi
Póki żyjemy powinniśmy jednak uprawiać ars vivendi. Moja rodzina nie jest zbyt długowieczna. Najdłużej do tej pory żyła śp. ciocia 89 lat. Odwiedziłem niedawno jej grób i zapaliłem znicz. Oczywiście nie jeżdżę teraz kiedy wszyscy jeżdżą, tylko nieco wcześniej.
jazgdyni

jazgdyni

01.11.2022 10:58

W odpowiedzi do: u2

@u2
Cześć u2
Mam swoją receptę na starość. Oczywiście osobistą i rozumiem, że każdy jest inny. Najważniejsze, to nie przesadzać i na siłę robić z siebie wyczynowca.
I nie słuchać lekarzy, a w szczególności geriatrów, którzy w naszym kraju dopiero się uczą. Na przykład u nas zalecają seniorom co najmniej 5000 kroków dziennie. No jasne :-).
A w Stanach realistycznie - w zależności od wieku i ogólnego stanu zdrowia od 2000 do 7000 kroków spokojnym tempem. Po prostu i znieruchomienie, lub przesadne "treningi" są równo zabójcze.
Pozdrawiam
u2

u2

01.11.2022 12:03

W odpowiedzi do: jazgdyni

co najmniej 5000 kroków dziennie
Ano, wczoraj byłem na spacerku nad rzeczką i spotkałem sąsiadów, dwoje z kijkami trekkingowymi, dwoje z grabiami. Nie pytałem się co tam grabią :-)
PS. Robię dziennie 2-3 km, to nieco mniej niż 5000 kroków, ale za to piję dużo ziółek. Rzeczywiście pomagają. Daję razem np. miętę, rumianek, szałwię, imbir, kurkumę i inne, które akurat są pod ręką. I tak kilka razy dziennie :-)
jazgdyni

jazgdyni

01.11.2022 12:24

W odpowiedzi do: u2

Na szczęście mam u siebie schody. Chodzenie po nich, do góry i na dół, to w zależności od tempa i stylu, od 5 do 10 razy większy wysiłek niż spacer po płaskim. Więc nawet będąc przeziębionym można sobie zafundować konieczny ruch.
u2

u2

01.11.2022 12:41

W odpowiedzi do: jazgdyni

mam u siebie schody
W czasie obostrzeń pandemicznych w roku 2020 zobaczyłem filmik na YT jak rodzinka biega po mieszkaniu z dzieciakami. Biegali godzinami po pokojach. Choć moim zdaniem nic nie zastąpi ruchu na świeżym powietrzu. W dużym mieście o świeże powietrze  trudno, bo wszędzie jest zabójczy smog. Ale dobra jest gimnastyka dywanowa czyli skłony, przysiady i temu podobne wygibasy, niekoniecznie kalistenika, bo to dobre dla młodych, a nie starych :-)
Roz Sądek

Roz Sądek

01.11.2022 13:49

W odpowiedzi do: u2

@u2
Daję razem np. miętę, rumianek, szałwię, imbir, kurkumę i inne, które akurat są pod ręką. I tak kilka razy dziennie :-)
========
Najproscij 28 w 1 -> w 20ml Becherovki  ;)
u2

u2

01.11.2022 14:36

W odpowiedzi do: Roz Sądek

28 w 1 -> w 20ml Becherovki
Tego akurat nie polecam dla kierowców. Nie ma szałwii, a to korzystne dla gardła i tarczycy. Nie ma rumianku. Nie ma imbiru. Ma chyba miętę.
milerpije.pl
Becherovka powstaje z ponad 30 ziół, cukru i spirytusu. Nadaje to jej wyjątkowy smak. Podobno dokładną recepturę znają tylko 2 osoby w firmie. Zioła, które zawiera, są macerowane spirytusem, który później odstawia się, aby dojrzał. Następnie Becherovka jest filtrowana, aby usunąć z niej wszystkie zmętnienia i ciała stałe, które skutecznie odstraszają klientów, a potem butelkowana.
Jan1797

Jan1797

02.11.2022 19:52

Dzień zaduszny,
Lata temu w rozmowie z zacnym krakowskim literatem u mej pani przy kawie wyrwało się piszącemu;) Jak nie ufać sąsiadce skoro psy na niej wieszają? Warunek wystarczający zasada również szanowny JzG -przynajmniej w dobrym towarzystwie.
jazgdyni

jazgdyni

03.11.2022 04:21

W odpowiedzi do: Jan1797

@Jan1719
Pozdrawiam Janie
Najlepszego
Lech Makowiecki

Lech Makowiecki

03.11.2022 19:51

Mój sposób - to codzienne pokonanie 1,5 km (w weekendy - 2,km). Tzn. 60 do 80 długości basenu stylem zmiennym... Pływanie - to zalecany sport dla każdego. Gorąco namawiam...
Jan1797

Jan1797

03.11.2022 20:47

W odpowiedzi do: Lech Makowiecki

Górska rzeka wcale nie musi być w górach. Tu w spodnio butach brodzi się łowiąc muchówką. Pstrągów raczej już się nie łowi chociaż są i biorą to jednak szuka się lipieni. Brodzenie pod prąd rzeki jest jak "spacer farmera". Odrobinę przesadziłem, ale w Polsce jest równie pięknie; youtube.com
jazgdyni

jazgdyni

04.11.2022 04:32

W odpowiedzi do: Jan1797

@Jan1797
Nie tylko muchówką. Spinningowanie dobrym, fińskim woblerem też jest fajne. W dzieciństwie uczyłem się przy Porąbce na Sole.
jazgdyni

jazgdyni

04.11.2022 04:26

W odpowiedzi do: Lech Makowiecki

@Lech Makowiecki
Ha... Pływanie. Oczywiście. Jest fantastyczne i strasznie lubię. Tylko nie lubię zatłoczonych basenów. A na swój mnie nie stać ;-).
Opowiem ci jedno niesamowite uczucie. Kiedyś mieliśmy awarię na środku Oceanu Indyjskiego. Zanosiło się na parę godzin, więc dla ćwiczeń spuściliśmy łódkę (SAR) na wodę. Postanowiliśmy sobie trochę popływać. Nagle zrozumiałem, że mam pod sobą przeraźliwą głębię. Jakieś 4000 metrów do dna. Niemalże wpadłem w panikę. Dlaczego? To na 3 metrach można spokojnie się topić, a na 4000 nie? Dziwnie czasem reagujemy.
Więc z przyjemnością raz w tygodniu idę się pokąpać (czyli nie tylko pływanie) w Kamiennym Potoku w aquaparku.
Serdeczności.
jazgdyni
Nazwa bloga:
Żadnej bieżączki i propagandy
Zawód:
inżynier elektronik, oficer ETO (statki offshore), obecnie zasłużenie odpoczywa
Miasto:
Gdynia

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 1 171
Liczba wyświetleń: 9 002 965
Liczba komentarzy: 32 950

Ostatnie wpisy blogera

  • Czy choroba Parkinsona uratuje kraj?
  • Głupia wada narodowa
  • Influencerzy patriotyzmu

Moje ostatnie komentarze

  • Twojej choroby nie dotykam. Jest taka pospolita i przykra. Mnie kompletnie nie interesuje.Współczując bliskim (których możesz nie mieć), tobie życzę wszystkiego dobrego.Staraj się przestać burakiem,…
  • Serdecznie współczuję. Dobrze to rozumiem, co oznacza choroba, której nie można pokonać. Wiem to osobiście. Żyję z tym. I się nie poddaję.Trzymaj się i nigdy nie poddawaj. 
  • @TricolourŚledzisz mnie od lat, a zapomniałeś, ze jestem od dziesięcioleci tomistą, właściwie neo-tomistą i ciągle nadal studiuję Świętego Doktora. Coś pokręciłeś, bo on był surowy wobec zła.Św.…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • PROWOKATOR
  • Czego my nie wiemy, choć powinniśmy wiedzieć.
  • Mafia powstała w Trójmieście. Tak, jak obecny rząd.

Ostatnio komentowane

  • tricolour, Myślę, że mam całą masę kompleksów, kilku nawet jestem świadom. Na szczęście ich obecność nie obniża mojego życia emocjonalnego w stopniu zmuszającym mnie do specjalistycznej interwencji.Dziękuję za…
  • paparazzi , Masz absolutną rację w jednej kwestii: im dłużej żyję i im więcej widzę, tym bardziej doceniam mądrość zasady „wiem, że nic nie wiem”. Daleko mi do posiadania jakiejkolwiek wyższości moralnej czy…
  • tricolour, @papaTy co prawda o wiele więcej wiesz i rozumiesz, ale zawsze i to od lat reagujesz agresją na moje wpisy. Teraz też z największą łatwością próbujesz mnie zdeprecjonować w arogancki sposób.Nie…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności