"Charakter uszkodzeń silników świadczy o tym, że pracowały w momencie wypadku." (Strona 297 z 328) Znaczy, w momencie wypadku ten wirnik pierwszego stopnia sprężarki lewego silnika,
który teraz stoi oparty o wrak pod brezentem, kręcił się z prędkością co najmniej 1500 obr/min? staryw.blogspot.com staryw.blogspot.com
Obecnie mafia tusko-komorowska oficjalnie zawiesila dalsze stosowanie PRAW FIZYKI wg. NEWTONA, a w zamian wprowadza sie o wiele doskonalsza wersje fizyki najwybitniejszego japonskiego odkrywcy TuMIJaSi Komolicha
(tuska, millera, janickiego, sikory, komora i klicha)
Kręcił się , oj krecił. Tak samo jak samolot, który wykonał beczkę po zderzeniu z brzosą ale tylki w 1/2 bo w nastwpnej 1/2 się nie odwrócił.
takoj ruskij wirolot. I nie ma mocnych że coś walnie i się rozleci...
no chyba, że tytanowa bierioza, na to nikt jeszcze nie znalazł sposobu.
Smoleńskie bieriozy są jeszcze znane z tego, że jak leci nad nimi samolot
to strzelają w niego gałęziami jak jeżozwierz. I niby samolot jeszcze leci
ale już gubi płyny i części i wiadomo że już po nim i że wsie pogibli.
Wszystkie te ciekawe zjawiska już dawno opisali bracia Strugaccy
w swojej powieści "Piknik na skraju drogi",
kto czytał ten wie, że w zonie śmichu ni ma.
OT, proszę wybaczyć. Pytanie: Co z tą jaskinią Obłazowa -- dlaczego nie jest to temat PC? Czy chodzi o teorię Out of Africa, której zaprzeczałoby to znalezisko?
A z wirnikiem rzeczywiście, ładna historia. "Eksperci" milczą na ten temat? Niezwykłe.
Jeśli te silniki w momoncie "odchodzenia" pracowały pełną mocą to obroty wału, a zatem i turbiny mogły zawierać się w przedziale od 10 000 do 15 000 rpm. Tak czy owak w tej sytuacji czy to było 1500 czy 10 000 rpm, to z turbiny powinny zostać strzępy. Pozdrawiam.