Może faktycznie jest tak, że inaczej się nie dało. Przynajmniej tak tłumaczy pan rzecznik przewodniczącego PE Robert Golański. Wedle przekazanej przez niego informacji sprawa ma charakter wyłącznie formalny i trudno doszukiwać się w tym jakiejkolwiek afery.
„- To sprawa formalna. Interpelacja nie została przekazana, gdyż z jej treści wynikało, że jej rozpatrzenie nie leży w kompetencjach Komisji Europejskiej”
Może faktycznie interpelacja europosłów Kamińskiego, Bielana, Migalskiego i Kowala w sprawie działań obecnego rządu Rzeczpospolitej Polskiej przeciwko kierownictwu opiniotwórczej gazety ( rząd jest jej mniejszościowym udziałowcem) nic a nic nie zainteresuje Komisji Europejskiej. Bo jak twierdzi wspomniany pan rzecznik „– Europosłowie przekazują tysiące pytań do Komisji, dlatego służby PE zawsze zgodnie z procedurami sprawdzają ich tzw. dopuszczalność.” Może tak być. Wiadomo, czas nie jest z gumy a ludzkie możliwości też. Nawet jeśli ma się do czynienia z ludźmi w rodzaju komisarzów Unii Europejskiej.
Tyle, że w tym przypadku sytuacja jest specyficzna a sprawa, rzec by można, dość śliska.
Tak się bowiem składa, że decyzję odnośnie faktycznego uwalenia niezbyt miłej rządowi Platformy Obywatelskiej interpretacji podjął szef Parlamentu Europejskiego, pan Jerzy Buzek. Też reprezentujący Platformę Obywatelską.
I nagle w samym sercu cywilizacji, gdzie nie ma miejsca na takie sytuacje, objawia nam się oczywiste pogwałcenie jednej z cywilizowanych reguł prawa, warunku, który decyduje o bezstronności wydanego werdyktu – Nemo iudex in causa sua. Nikt nie może sądzić we własnej sprawie. A nie da się ukryć, że ważna także wizerunkowo kwestia poszanowania fundamentów prawa przez Platformę jest „własną sprawą” także dla pana Jerzego Buzka.
Nie wiem jak wyglądają procedury w Parlamencie Europejskim i jego administracji. Może być i tak, że w nawale spraw rola pana Buzka sprowadza się często jedynie do zamaszystego wymachiwania piórem sadzącym hurtowo podpisy i bezgranicznego zaufania do swych współpracowników, podsuwających pod to pióro różne papiery. Których pan Przewodniczący nie jest w stanie nawet zacząć czytać. Ale na skład tych"podsuwających" miał chyba pan prof. Buzek jakiś wpływ i mógł zadbać, by jakiś poziom inteligencji reprezentowali i potrafili ten cytowany wcześniej rzymski niuans wyczuć.
Nie wiem też co dzieje się jeśli z parlamentu do Komisji trafia jakiś papier, który trafić tam i zaprzątać głowy zarobionych makabrycznie komisarzów nie powinien. Może nie jest to miłe. Może pan Buzek lecieć musi na jaki dywanik do pana Barroso, który beszta go niemiłosiernie. A może nawet bije? Po wyczynie pana Strauss- Kahna można się i tego spodziewać w tych oświeconych kręgach…
Ale jakby nie było „Amicus Plato sed magis…”. Dałby rade pan Buzek wytrzymać cokolwiek by mu za to miał Barroso zrobić czy tam urwać, byle z sytuacji wyjść z twarzą. Ze swoją twarzą rzecz jasna a nie twarzą Platformy Obywatelskiej, która z każdym dniem zbliżającym nas do wyborów staje się coraz mniej sympatyczna.
W takim kształcie, jakby tam w rzeczywistości nie było, brzydko to wygląda. tym bardziej, że tacy Węgrzy na przykład nie maja swojego szefa Parlamentu Europejskiego więc o ich mediach w strukturach europejskich więc i wśród komisarzów niemało się mówiło.
– Nie wiem, od kiedy kwestia wolności mediów nie znajduje się w gestii Komisji Europejskiej – mówi Kamiński. – W ostatnim czasie przedstawiciele komisji i PE często wypowiadali się na ten temat, np. w sprawie nowej ustawy medialnej na Węgrzech.
Fajnie więc byłoby, żeby pan profesor Jerzy Buzek, Przewodniczący Parlamentu Europejskiego, miał odwagę wystąpić publicznie i oświadczyć, że z niego dupa raczej ostatnia, co to i wyrok na siebie by podpisał gdyby jego podręczni uznali, że powinien. Lepsze to by było niż pozostawienie wrażenia, że złowrogie i wszechmocne macki Platformy sięgają tak daleko. Że nazywają się Jerzy Buzek i że nie ma już dla nas żadnej nadziei.
Cytaty za: http://www.rp.pl/artykul…
Rz.html
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
-
-
- Odsłony: 1855