W cieniu tasiemcowatego serialu pt. „Znasz li jaki kraj, co ma bardziej durnego szefa MSZ niż my?” skryła się wieść znacznie bardziej doniosła. Co zresztą nie trudne zbytnio bo dziś, by na durnia popatrzeć, starczy włączyć dowolny kanał tivi i z miejsca masz! Dureń jak się patrzy. Jeden śpiewa, drugi fikołki wywija, trzeci tańczy z gwiazdami. A nasz własny, narodowy rzec można, dureń od spraw zagranicznych obiecuje „Z Niemcami jest nam po drodze. Oddamy prerogatywy za korzyści”. Znaczy, tłumacząc z radzieckiego na nasze, za kasę się sprzedamy. Niemcowi zapewne… Co nie było zbyt trudne w tłumaczeniu zważywszy na to, że po radziecku brzmi to „Mówmy o prerogatywach, jakie jesteśmy gotowi przekazać na wyższy szczebel, w zamian za wyższe dla nas korzyści – zadeklarował szef dyplomacji.- Dla nas wyższą korzyścią jest trwanie Unii i jej rozwój, bo dzięki niej dostajemy olbrzymie środki. Niektórzy myślą, że Unia jest wieczna i przelew się nam należy bez względu na sytuację - mówił minister”.* A prawda taka, że na przelew trzeba zapracować, puścić się albo mieć coś w zamian…
Dalej rzecz ciekawa, bo tłumacząca cóż po radziecku znaczy „oddamy”. „Na pytanie, czy w Polsce nie powinno się przeprowadzić referendum przed przyjęciem planowanych zmian w traktatach europejskich, Sikorski odparł: "Wydaje mi się, że to, aby Polska była przy stole - nawet nie będąc członkiem strefy euro - to jest tak oczywisty polski interes, że nie wymaga referendum". (Aż mam na końcu języka inną oczywistą z punktu widzenia polskiego interesu rzecz ale, ku żalowi memu szczeremu, pewne słuszne postępki są jednak ścigane przez prawo a ślad buta na zadzie bywa zazwyczaj mocnym dowodem w sprawie.)
W zasadzie pozostaje tylko zajrzeć do słownika radzieckiego by się zorientować jak te „prerogatywy” nasz wyższy szczebel, rzecz jasna bez pytania o zgodę motłochu, będzie oddawał. W paczkę zapakuje, pośle kurierem, wstążką obwinie gustowną czy jak to Sarmaci mieli zwyczaju, w jedzie na złotych podkowach do Berlina a nasz farys z fantazją wąsa przykręci (No co? Na TAKĄ okoliczność mógłby zapuścić!), z siodła zeskoczy i do nóg padnie… No i jeszcze ciekawe jak i dokąd te „korzyści” uwiezie? Ciekawe jest i to, że nasz „dyplomata”, jak widzę, nie tylko nie liznął ale pewnie i ze słyszenia nie miał okazji poznać czegoś, co zwykło się nazywać „językiem dyplomatycznym”. To takie ble ble, w którym „sprzedamy się za korzyści” brzmi, mniej więcej, „twardo wynegocjujemy dla nas możliwie najlepsze warunki, być może będziemy musieli zrezygnować z części posiadanych kompetencji…”. Prawda, że ładniej. Szczególnie to „twardo” i „być może”.
Ale na początku napisałem, że ta sprawa to taki wypełniacz zajmujący nam bez potrzeby czas od wielu dni. Wszak jesteśmy na etapie, w którym „tak oczywiste interesy” nie wymagają pytania kogokolwiek więc i z opowiadaniem się z nich może dajmy sobie spokój.
Obok zaś stało się coś, co na takie myślenie w kategorii „oczywistych interesów”, których z motłochem się przecież nie konsultuje, każe patrzeć w sposób zupełnie inny niż dotąd. W sposób dający się opisać tytułowym słowem „memento”. Za naszą wschodnią (wiem, ściślej mówiąc północno- wschodnią i niezbyt długą) granicą stała się rzecz niesłychana. Oto okazuje się, że można mieć choćby i wszystkie media zaprzyjaźnione, można mieć urzędników gotowych ścigać każdego, kto odpuści się aktu nielojalności wobec władzy, choćby był nią tylko wyrecytowany wierszyk o kimś, kogo władza nie lubi (albo, dajmy na to, film o kimś, kogo władza bardzo nie lubi), można złamać moralne kręgosłupy większości autorytetów (choćby taką niebieską lampką na dach żiguli bądź uznaniem za Obywatela Kultury…), można się poklepywać czy tam nawet i szczypać żartobliwie z Angelą, Nicolasem czy Silvio, którzy zrobią z nas szczerego demokratę i wybitnego polityka na potrzeby jakiegoś BBC, ARD czy TF1 a i tak tych marnych 100 procent się nie uzyska. Ba! Nawet tylu procent by mieć większość konstytucyjną!
I to jest dopiero wiadomość! Szczególnie na przyszłość…
PS. Jakby kto miał inne zdanie na temat naszego Ministra to niech raczy mi logicznie wyjaśnić celowość obnażania naszej gotowości do ustępstw (konsultowanej już nawet ponoć wedle słów rzeczonego z tymi, wobec których będziemy ustępować) ZANIM doszło do twardych, miękkich czy tam jakichkolwiek negocjacji tego, co ustąpimy i tego, co w zamian dostaniemy.
* wprost.pl
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
-
-
- Odsłony: 2302
gdyby p minister zapuscil wasy, moglby wystepowac jako sobowtor pewnej historycznej postaci , rowniez z Niemiec
z Adolfem .Ta morda ,ten grymas dzikości ,zawziętości i głupoty ot cała kreatura minystra od spraw wchodzenia w d...co ja pisze od spraw POdobno zagranicznych(kłaniania się nisko POniżej pasa).Panie Seaman wdzięczny jestem panu i innym pisszacym na swoich "blogach" niezależnej.pl za ciekawe i interesujące streszczenia rzeczywistości.Pozdrawiam ze Szczecina
Bilbo nie wiedzial, ze zlo dobrem zwycieza, bo nie znal zla! Bilbo byl poczciwy i lubil dobrze zjesc! Jak mu weszli do chalupki pod Pagorkiem w Hobbitonie razem z wielka polityka, malo sie nie poplakal, bo wlasnie mial zjesc drugi podwieczorek!
Bilbo byl prostaczkiem i nigdy mu do glowy nie przyszlo, ze mozna byc skurwysynem!
Frodo to juz tylko ideologia!