Poseł w Berlinie (2)

Józefowi Lipskiemu nie udało się wiosną 1939 roku zapobiec konfliktowi polsko-niemieckiemu, który doprowadził do agresji niemieckiej na Polskę we wrześniu 1939 roku.
 
     Po normalizacji stosunków polsko-niemieckich, w październiku 1934 roku podniesiono rangę wzajemnych przedstawicielstw z poselstw do ambasad. W tej sytuacji Józef Lipski został mianowany 29 października 1934 roku ambasadorem RP w Berlinie.
 
      Latem 1934 roku Lipski przystąpił do generalnej przebudowy gmachu polskiej ambasady, mającej na celu przekształcenie budynku w elegancką, reprezentacyjną siedzibę. Pierwotny kosztorys został znacznie przekroczony, co spotkało się z ostrą krytyką Departamentu Administracyjnego MSZ. Ambasador postawił jednak na swoim i remont dobiegł końca. Efekt końcowy przebudowy tak opisał Alfred Wysocki: „Podziwiałem doskonałą przeróbkę (…) wilii na wygodny i piękny pałacyk. Zręczny architekt potrafił przede wszystkim wąską i spadzistą klatkę schodową przerobić na reprezentacyjny hall z szerokim wejściem na pierwsze piętro. Jadalnie rozszerzono o przylegając do niej salonik, z tereasy zrobiono duży salon (…). Posadzki były wszędzie wyścielone puszystym suknem, zakupiono również kilka stylowych mebli i obrazów o dużej wartości artystycznej. Całość wywierała więc jak najlepsze wrażenie.”
 
       Niezależnie od organizowania wizyt delegacji niemieckich w Polsce, Lipski zajmował się także sprawami wzajemnych relacji gospodarczych. Niemcy od wielu lat miały ujemny bilans handlowy z Polską. Dodatkowo skarb niemiecki obciążony był poważnymi należnościami za tranzyt kolejowy przez polskie Pomorze do Prus Wschodnich.  Od początku 1935 roku Niemcy przestały płacić swoje zobowiązania za tranzyt tłumacząc się brakiem dewiz. Rozmowy polsko-niemieckie nie przynosiły efektów, a w końcu 1939 roku zobowiązania Berlina wobec Warszawy osiągnęły ponad 70 mln złotych. Choć polskie MSZ nie chciało zaogniać relacji z Berlinem, Warszawa wprowadziła częściowe ograniczenia ruchu towarowego przez Pomorze. Ostatecznie po żmudnych negocjacjach w grudniu 1936 roku uzgodniono, że Niemcy spłacą w dewizach tylko część zadłużenia, resztę zaś w towarach. Porozumienie to było potem kilkakrotnie modyfikowane, lecz PKP nigdy nie odzyskały całości należności za 1935 rok.
 
       Latem 1934 roku Lipskiemu udało się przekonać Berlin do przekazania Warszawie ukraińskiego terrorysty, uwikłanego w zabójstwo ministra  Pierackiego.  Władzom RP wiadome było, iż Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, której członkowie zamordowali polskiego ministra spraw wewnętrznych,  finansowana była przez Berlin, stąd też zamach na polskiego ministra obciążał Niemcy. Wedle niektórych relacji zamach ten miał wręcz doprowadzić do rozerwania świeżo nawiązanej współpracy polsko-niemieckiej. W tych warunkach interwencje Lipskiego doprowadziły najpierw do aresztowania przez gestapo w Szczecinie Mikołaja Łebeda, posługującego się papierami wystawionymi przez Konsulat Generalny Rzeszy w Gdańsku, na nazwisko Skyba, a następnie do jego ekstradycji  do Polski.      
 
      Okres dobrych, bezkonfliktowych stosunków polsko-niemieckim zakończył się w październiku 1938 roku, gdy podczas rozmowy Ribbentropa z polskim ambasadorem, szef niemieckiej dyplomacji zaproponował włączenie Gdańska do Rzeszy oraz poprowadzenie przez Pomorze eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej. W zamian Polska miała otrzymać eksterytorialną kolej przez Gdańsk, wolnocłowy port oraz gwarancję zbytu swych towarów na obszarze gdańskim. Jednocześnie deklaracja z 1934 roku miała zostać przedłużona na 25 lat, a Polska miałaby przystąpić do paktu antykominternowskiego.
 
      Po tej rozmowie Lipski pojechał do Warszawy, gdzie zrelacjonował jej treść Beckowi. Ten zobowiązał Ambasadora do zachowania ścisłej tajemnicy i zorganizowania spotkania z Ribbentropem. Do kolejnego spotkania Lipskiego z Ribbentropem doszło 19 listopada 1938 roku, w trakcie którego polski ambasador zaproponował  wspólny polsko-niemiecki protektorat nad Gdańskiem. Ribbentrop uchylił się od odpowiedzi na tę ofertę, jednocześnie zgadzając się na osobiste omówienie spornych kwestii z Beckiem.
 
      Wizyta Ribbentropa w Warszawie w końcu stycznia 1939 roku nie przyniosła żadnych konkretnych rozwiązań, lecz uświadomiła Beckowi, iż rozpoczyna się „wojna nerwów” i zagrożone jest bezpieczeństwo państwa. Jednocześnie Niemcy zaabsorbowane likwidowaniem pozostałości Czechosłowacji nie wzmogły specjalnie nacisku na Warszawę.
 
      Po wkroczeniu Niemiec  do Czechosłowacji  oraz przyłączeniu  portu w Kłajpedzie, 21 marca 1938 roku Ribbentrop podczas rozmowy z polskim ambasadorem powtórzył wcześniejsze żądania. Dodatkowo Polska miała zobowiązać się do skoordynowania przyszłych wspólnych działań wobec Związku Sowieckiego. Ze swej strony Lipski wyraził niezadowolenie wobec działań niemieckich w Czechach oraz objęcia „opieką” Słowacji.
 
      Lipski ponownie udał się do Warszawy, by zdać osobiście szczegółowy raport. W trakcie narady, która odbyła się 24 marca 1939 roku ustalono dalszą taktykę postępowania wobec Berlina. Lipski po powrocie do Berlina, spotkał się 26 marca z Ribbentropem, który mimo odrzucenia przez Warszawę niemieckich żądań, wyraził nadzieję, że uda się jeszcze porozumieć. Jednocześnie zażądał wstrzymania polskich zarządzeń wojskowych na Pomorzu. Następnego dnia Lipski został wezwany ponownie przez Ribbentropa, który po raz kolejny wyraził swoje zaniepokojenie z powodu antyniemieckich demonstracji polskich i zapowiedział, że wobec odmowy akceptacji niemieckich propozycji, wzajemne stosunki będą się pogarszały. W odpowiedzi Beck wezwał do siebie niemieckiego ambasadora i poinformował go, że jakakolwiek zmiana w statusie Gdańska byłaby uznana przez Polskę jako casus belli.
 
      Po podpisaniu 6 kwietnia 1939 roku w Londynie polsko-brytyjskiej deklaracji o wzajemnych gwarancjach, Lipski został wezwany do niemieckiego MSZ, gdzie dowiedział się, że „wielkoduszne” propozycje niemieckiej są już nieaktualne, a Niemcy są zdumione postępowaniem Warszawy.
 
      Po tych wydarzeniach Lipski stracił swoje dotychczasowe kontakty wśród Niemców. Nic nie wiedział o treści przygotowywanego wystąpienie Hitlera w Reichstagu. Jednak w raporcie do Becka z 22 kwietnia słusznie podejrzewał, że w trakcie przemówienia Hitler może uznać polsko-niemiecka deklarację z 1934 roku za nieistniejącą.
 
      Choć w trakcie mowy  w Reichstagu w dniu 28 kwietnia 1939 roku  Hitler faktycznie wypowiedział polsko-niemieckie porozumienie z 26 stycznia 1934 roku, zaznaczył jednak, iż nadal istnieje możliwość zawarcia porozumienia z Warszawą, ale już tylko na niemieckich warunkach. Relacjonując tę mowę wodza Trzeciej Rzeszy Lipski w raporcie z 29 kwietnia uznał więc, ze Hitler idzie po „linii dyplomacji nie wojny” i jego wystąpienie miało „ton raczej realistyczny i pozbawione było wyraźnie agresywnej nuty”.
 
      W odpowiedzi na to wystąpienie Hitlera, w dniu 5 maja 1939 roku Beck wygłosił słynną mowę w Sejmie, w trakcie której odrzucił wszelkie niemieckie roszczenia i zapowiedział, iż choć pokój może być zachowany, lecz „nie za każdą cenę”.
 
      W tej sytuacji Lipski uznał, że jego misja w Berlinie została zakończona, jednak jego wniosek o dymisję nie został rozpatrzony przez Becka., który choć obwiniał Lipskiego za zbytnią miękkość, to jednocześnie obawiał się, że nowy ambasador nie uzyskałby agrement od rządu Rzeszy, co mogłoby doprowadzić do nieobsadzenia ambasady. Sam Lipski w rozmowie z b. posłem w Wiedniu Janem Gawrońskim zaznaczył, iż „dyplomata tak powinien swoją działalność prowadzić, jak gdyby pokój był zapewniony i wieczny – i tylko w ramach pokojowej koegzystencji rozpatrywać bieżące zagadnienia polityczne, inaczej nabierają one dla niego kształtów, które paczą jego ocenę. Jakakolwiek konstruktywna polityka byłaby a priori wykluczona, gdyby każdemu posunięciu przyświecała obawa przyszłej wojny”. Gawroński w swym komentarzu podkreśla, iż Lipski „był to typowy dyplomata, zamiłowany w swoim fachu i w jego technice, świetny technik sztuki dyplomatycznej, ale też głównie w tej dziedzinie się wyżywający”.
 
      Ostatnie miesiące spędził w Berlinie w całkowitej nieomal izolacji, pozbawiony wszelkich kontaktów z władzami niemieckimi. W dniu 26 sierpnia 1939 roku złożył w niemieckim MSZ dwie noty protestacyjne rządu polskiego oskarżające Niemcy o naruszenie granic państwowych. Wobec nacisków Brytyjczyków w dniu 31 sierpnia 1939 roku odbył krótką piętnastominutową rozmowę z Ribbentropem. Wobec braku pełnomocnictw do rokowań, jego oświadczenie o gotowości strony polskiej do rozmów, zostało przez Ribbentropa zlekceważone.
 
      Po wybuchu wojny został wraz z całym personelem ambasady ewakuowany 5 września do Danii, skąd przez Szwecję, Finlandię, Estonie i Łotwę dotarł do Polski. W czasie spotkania z  Beckiem 17 września w Krzemieńcu wystąpił z propozycję pozostania w kraju, aby być pośrednikiem między władzami niemieckimi a polska ludnością. Polski szef MSZ zaakceptował jego ofertę, jednak próba dotarcia do Warszawy nie udała się i Ambasador musiał zawrócić i przekroczył granicę z Rumunią. Pod koniec wrześnie dotarł do Paryża, gdzie wstąpił ochotniczo do wojska polskiego i został skierowany do podchorążówki 1 Dywizji Grenadierów w Coetquidan.
 
      Lipski wziął udział w walkach 1 Dywizji, która stanowiła trzon wojsk francuskiego 20 korpusu broniącego ufortyfikowanego odcinka Saary.  Po odmowie kapitulacji wymknął się obławie niemieckiej i dotarł do Marsylii, skąd przedostał się przez Hiszpanie do Portugalii, gdzie pozostał przez sierpień by wyleczyć kontuzję lewej nogi. Następnie dotarł do Londynu, gdzie za zasługi na polu walki został mianowany podporucznikiem oraz odznaczony Krzyżem Walecznym.
 
      Ostatecznie w listopadzie 1940 roku gen. Sikorski zaoferował mu stanowisko doradcy politycznego w Gabinecie Cywilnym Naczelnego Wodza, którą to funkcję pełnił do września 1946 roku. W czasie służby awansował do stopnia majora. Po demobilizacji został szefem biura public relations w polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia. Jednocześnie uczestniczył w założeniu Instytutu Badań Spraw Międzynarodowych, w którym został przewodniczącym Komisji Spraw Niemieckich i redaktorem kwartalnika „Sprawy Międzynarodowe”. Z jego inicjatywy doszło także do założenia Rady Klubu Polskim Ziem Zachodnich.
 
      W 1951 roku Lipski wyjechał na stałe do Waszyngtonu, gdzie został przedstawicielem rządu RP na uchodźstwie, szybko zdobywając sobie sympatię i poważanie Polonii amerykańskiej oraz urzędników Departamentu Stanu. 
 
     Józef Lipski zmarł w Waszyngtonie na atak serca w dniu 1 listopada 1958 roku i został pochowany na waszyngtońskim cmentarzu Mount Olivet.
 
Wybrana literatura:
 
Diplomat in Berlin 1933-1939, Papers and Memoire of Jozef Lipski Ambassador of Poland
H. Batowski – Europa zmierza ku przepaści
M. Kornat – Polityka równowagi 1934-1939
M. Wojciechowski – Stosunki polsko-niemieckie 1933-1939
S. Żerko – Stosunki polsko-niemieckie 1938-1939
Historia dyplomacji polskiej 1918-1939 t. 4.
J. Lipski – Przyczynki do polsko-niemieckiej deklaracji o nieagresji
K. Morawski – Tamten brzeg. Wspomnienia i szkice
S. Schimitzek – Drogi i bezdroża minionej epoki. Wspomnienia z lat pracy w MSZ 1920-1939
Diariusz i teki Jana Szembeka (1935-1939)
A. Wysocki – Tajemnice dyplomatycznego sejfu
J. Gawroński – Moja misja w Wiedniu 1932-1938
P. Starzeński – Trzy lata z Beckiem    
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika z Niemiec

08-05-2013 [11:01] - z Niemiec (niezweryfikowany) | Link:

Cytat:

" Po podpisaniu 6 kwietnia 1939 roku w Londynie polsko-brytyjskiej deklaracji o wzajemnych gwarancjach, Lipski został wezwany do niemieckiego MSZ, gdzie dowiedział się, że „wielkoduszne” propozycje niemieckiej są już nieaktualne, a Niemcy są zdumione postępowaniem Warszawy.

Po tych wydarzeniach Lipski stracił swoje dotychczasowe kontakty wśród Niemców. Nic nie wiedział o treści przygotowywanego wystąpienie Hitlera w Reichstagu. Jednak w raporcie do Becka z 22 kwietnia słusznie podejrzewał, że w trakcie przemówienia Hitler może uznać polsko-niemiecka deklarację z 1934 roku za nieistniejącą.

Choć w trakcie mowy w Reichstagu w dniu 28 kwietnia 1939 roku Hitler faktycznie wypowiedział polsko-niemieckie porozumienie z 26 stycznia 1934 roku, zaznaczył jednak, iż nadal istnieje możliwość zawarcia porozumienia z Warszawą, ale już tylko na niemieckich warunkach. Relacjonując tę mowę wodza Trzeciej Rzeszy Lipski w raporcie z 29 kwietnia uznał więc, ze Hitler idzie po „linii dyplomacji nie wojny” i jego wystąpienie miało „ton raczej realistyczny i pozbawione było wyraźnie agresywnej nuty”.

W odpowiedzi na to wystąpienie Hitlera, w dniu 5 maja 1939 roku Beck wygłosił słynną mowę w Sejmie, w trakcie której odrzucił wszelkie niemieckie roszczenia i zapowiedział, iż choć pokój może być zachowany, lecz „nie za każdą cenę”."

--------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------
Mysle, ze w tych kilku zdaniach autor wszystko powiedzial, dodam od siebie tylko tyle,
ze gdyby zyl marszalek Piłsudski, to na 99,9% nie byloby napadu Niemiec na Polske w 1939 roku.

Ponizej, tez ciekawa analiza wydarzen tamtych czasow.

http://books.google.de/books?i...

Obrazek użytkownika Godziemba

10-05-2013 [10:31] - Godziemba | Link:

"Mysle, ze w tych kilku zdaniach autor wszystko powiedzial, dodam od siebie tylko tyle,
ze gdyby zyl marszalek Piłsudski, to na 99,9% nie byloby napadu Niemiec na Polske w 1939 roku."

Zgadzam się. Niestety. Finowie mieli to szczęście, że Mannerheim żył 12 lat dłużej niż Piłsudski.

Pozdrawiam