Niedawno pisałem o zamarzniętym piekle i kołczanie strzał, które to metafory były efektem sondażu CBOS. Dzisiaj dalszy ciąg zabawy sondażami. Najnowszy sondaż Social Changes przyniósł wynik, nad którym politycy PiS i Rozwój Plus powinni pochylić się nieco dłużej i z zastanowieniem. Koalicja Obywatelska ma 30,7 %, Prawo i Sprawiedliwość - 26,4 %, Konfederacja - 13,2 %, Nowa Lewica - 7,9 %, Konfederacja Korony Polskiej - 7,3 %.
A - jest jeszcze Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego z 4,9 %. Czyli o włos od Sejmu. No właśnie. O włos - ale jednak poza Sejmem. W wyborach parlamentarnych 4,9 % nie oznacza prawie pięciu procent reprezentacji. Oznacza zero mandatów. Można mieć prawie milion wyborców, znakomity program, polityków z dużym dorobkiem, ale jeśli zabraknie jednej dziesiątej punktu procentowego - drzwi do Sejmu pozostają zamknięte.
Zróbmy, więc małą polityczną spekulację. Załóżmy, że przed wyborami PiS i Rozwój Plus dochodzą do wniosku, że więcej je łączy, niż dzieli, chowają do kieszeni wzajemne żale i tworzą wspólny blok wyborczy. PiS ma w sondażu 26,4 %, Rozwój Plus 4,9%, wspólnie daje to 31,3 %. Ale istnieje jeszcze coś takiego, co się nazywa premią za jedność. Przyjmijmy ostrożnie, że taka premia daje dwa dodatkowe punkty procentowe. I wtedy zamiast 31,3 mamy 33,8 procent. To już nie jest druga siła polityczna ani też przewaga w granicach marginesu błędu. To jest już zdecydowany zwycięzca wyborów. KO ze swoimi 30,7% spada na drugie miejsce, Konfederacja utrzymuje swoje 13,2 %, Lewica marszałka ‘polnego’ - 7,9 % i KKP - 7,3%.
No to przeliczmy ten hipotetyczny układ metodą d’Hondta. W uproszczonej symulacji ogólnopolskiej wspólny blok PiS - Rozwój Plus otrzymuje około 168 mandatów, KO - 152, Konfederacja - 65, Lewica - 39, a KKP - 36.
I teraz mamy niespodziankę zdecydowanie ciekawszą, niż pierwsze miejsce wspólnego bloku. PiS i Rozwój Plus w jednym wyborczym bloku mają - 168 mandatów. Konfederacja - 65. Wspólnie daje to - 233 mandaty. Jest większość. Bez KKP. Bez poszukiwania egzotycznych partnerów. Bez zastanawiania się, czy Grzegorz Braun będzie politycznie strawny zarówno dla wyborców jak i dla koalicjantów. Wystarczy blok PiS-Rozwój Plus i koalicja z Konfederacją Mentzena i Bosaka.
Ten rachunek mandatów to jest tylko symulacja. W rzeczywistych wyborach mandaty dzieli się w 41 okręgach i wynik byłby inny. Nie wiemy też, czy premia za jedność wyniosłaby dwa punkty, jeden punkt czy trzy. Ale nie chodzi tutaj o dokładność co do jednego mandatu. Chodzi o mechanizm zdobywania większości.
Przy osobnym starcie PiS ma 26,4 %, a Rozwój Plus z wynikiem 4,9 % nie dostaje nic. Przy wspólnym starcie oba elektoraty nie tylko się sumują, ale może pojawić się dodatkowa premia za przekonanie wyborców, że powstaje blok rzeczywiście zdolny przejąć władzę.
I wtedy całe rozdanie polityczne wygląda zupełnie inaczej. No cóż, polityka ma tę nieprzyjemną cechę, że czasem trzeba wybierać pomiędzy własną pozycją a możliwością zdobycia władzy przez cały obóz. Przy 7 czy 8 procentach, samodzielny start Rozwoju Plus jest kalkulacją ryzykowną, ale zrozumiałą. Przy 4,9 % zaczyna przypominać rosyjską ruletkę. Bo wystarczy jedna dziesiąta punktu procentowego mniej i wszyscy kandydaci Rozwoju Plus pozostają poza Sejmem, a zdobyte przez nich głosy pójdą do podziału m.in. pomiędzy KO i Nową Lewicę.
Tymczasem wspólna lista może zmienić wszystko. Osobno - PiS jest drugie, a Rozwój Plus wypada z Sejmu. Razem - mogą wygrać wybory. A z Konfederacją mogą mieć sejmową większość i zdolność utworzenia rządu.
Czasem polityka jest bardzo skomplikowana. A czasem wystarczy połączyć kropki. I zamiast wishful thinking powstaje realna szansa.
"Osobno - PiS jest drugie, a Rozwój Plus wypada z Sejmu"
Nikogo rozumnego to nie interesuje. Dwóch starszych gostków walczy o władzę nade mną, której nigdy im nie udzielę.
Pozdrawiam z mickiewiczowskiego zadupia, stara dusza, Jurek Ciruk
To raczej pisanie palcem po wodzie . Rozstrzały poparcia PIS i KO zmieniają się zależnie od sondażu i sondażowni , rozstrzał od 4 do 10 procent w tym samym prawie czasie . Cała reszta też od Sasa do Lasa . albo to jakiś szwindel albo celowa akcja do zamieszania umysłów . Do wyborów rok , ale tendencji oprócz umacniania się obu konfedracji nie widzę . Ich połączone poparcie to w przeważającej liczbie sondaży więcej niż PIS . Ten wariant bazując na sposobie myślenia autora może odwrócić arytmetykę wyborów . A w skrajnym przypadku efekty dużo większe niż wishful thinking i pianie palcem na wodzie . Ale dość tych dywagacji bo życie i wybory pokażą . W ciągu roku dużo sie może zmienić . Szczególnie że sytuacja w kraju i otoczeniu też sie zmienia .Prezydent Karol Nawrocki też startował i długo jechał na niskich wynikach sondażowych . Nawet na dwa tygodnie przed druga tura zaraz popierwszej zdecydowanym faworytem do zwycięstwa był srebrny medalista finału . Efekt pokazał sie sam .
Po co wchodzić w koalicję z doradcą Tuska, skoro można z Tuskiem?
Tak czy owak Rozwój Prus.
A tymczasem pajac Morawiecki dalej w kółko międli te swoje mantry przeciwko PiSowi i przeciwko Konfederacji...
Co ty znowu pitolisz? Braunisto?
Kolejna i to niezbyt subtelna wypowiedź wymierzona w Brauna, który jako jedyny bronił godności "niby naszego" parlamentu. Wszystko jedno kto byle byli to czciciele hanuki to kolejny taki głos.