1. Prezydent Karol Nawrocki w drodze powrotnej z wizyty na Filipinach, udzielił w samolocie obszernego wywiadu red. Michałowi Kolanko, który jak się okazuje, wywołał wręcz furię w otoczeniu premiera Tuska i jego samego. Sam premier natychmiast poświęcił mu nie tylko wpis na platformie X, ale także nagraną tzw. rolkę, w jednym i drugim przypadku, niestety posłużył się kłamstwem, żeby przedstawić w niekorzystnym świetle poglądy prezydenta Nawrockiego. W tej pierwszej stwierdził, „że prezydent Nawrocki nie widzi zagrożenia ze strony Rosji, a także, że nie widzi problemu w obecności w polskiej polityce Brauna i jego prorosyjskiej partii”, w tej drugiej wręcz obcesowo zażądał od prezydenta natychmiastowego podpisania nominacji ambasadorskich, odrzucając w ten sposób ich pakiet, wynegocjowany przez wicepremiera Sikorskiego.
2. Sugerowanie, że prezydent Nawrocki nie widzi zagrożenia ze strony Rosji w sytuacji kiedy jako jeden z niewielu polskich polityków jest ścigany listem gończym przez ten kraj, w związku z likwidacją pomników ku czci żołnierzy radzieckich, jest wyjątkową nikczemnością ze strony premiera. Co więcej prezydent Nawrocki w wywiadzie mówi wprost „Rosja zawsze była i jest zagrożeniem” i dalej „znam raporty Sojuszu Północnoatlantyckiego, jestem w kontakcie z przywódcami, poziom zagrożenia nie zmienił w ciągu ostatniego pół roku” i i dodaje znamienne stwierdzenie „zmieniło się tylko jedno, jeden z polityków uporczywie wykorzystuje to zagrożenie do własnych celów politycznych”. Oczywiście chodzi o premiera Tuska, który od paru miesięcy w publicznych wypowiedziach, także z trybuny sejmowej straszy Polaków, chcąc w ten sposób uzyskać dodatkowe punkty poparcia dla własnej formacji politycznej, korzystając z tzw. efektu flagi. Takie zagrywki premiera to igranie z bezpieczeństwem Polaków, bo budowanie zagrożenia w sytuacji kiedy tak naprawdę jest ono na podobnym poziomie od ponad 4 lat, czyli agresji Rosji na Ukrainę, powoduje że ludzie obojętnieją i kiedy ono naprawdę przyjdzie, nie będą w stanie na nie odpowiednio zareagować.
3. Także w sprawie europosła Brauna wypowiedź prezydenta została zmanipulowana, bowiem ten szanując demokrację, stwierdził, że „partia Brauna ma w Sejmie swoją reprezentację i według sondaży ma poparcie części Polaków, więc należy ją traktować, jako obecną w polskiej polityce”. Potwierdza także, że zna publicznie stawiane zarzuty o prorosyjskość partii Brauna” i dodaje, że „ z drugiej strony mamy premiera, który ściskał się z Władimirem Putinem i mówił ,żebyśmy współpracowali z Rosją, taką jaka jest”. Szczególnie przypomnienie ściskania z premiera Tuska z premierem Putinem na sopockim molo i wypowiedziane w Sejmie słowa o konieczności współpracy z Rosją taką jaka jest, musiało dopiec szefowi rządu do żywego, bo media wspierające z całych sił ten rząd, boją się tego tematu jak ognia. Ba okazuje się także, że obecna ekipa Tuska, oskarżająca Brauna o prorosyjskość, trzeba dodać, że nie bezpodstawnie, ma sama na sumieniu „oddelegowanie” do jego partii Jarosława Bratkiewicza, który u ministra Radosława Sikorskiego, był dyrektorem departamentu polityki wschodniej i tak naprawdę był twórcą i realizatorem polityki resetu z Rosją w okresie 2008-2014. Radosław Sikorski nigdy się z tego „oddelegowania” publicznie nie wytłumaczył, co więcej najchętniej by tę sprawę zakopał na tyle głęboko, żeby tylko do tego nie wracać, tyle tylko, że publikacje prof. Cenckiewicza i red. Rachonia „Zgoda” i „Reset”, dostarczają bardzo obfitych źródłowych materiałów o roli Jarosława Bratkiewicza w kształtowaniu polskiej polityki wschodniej podczas rządów pierwszego Tuska.
4. Ale w wywiadzie prezydenta Karola Nawrockiego jest jeszcze jeden wątek, który musiał bardzo zirytować premiera Tuska, mianowicie ten dotyczący mianowania ambasadorów, co jest wynikającą z Konstytucji RP, prerogatywą głowy państwa. Otóż prezydent Nawrocki stwierdził wprost, że o nominacjach ambasadorów, będzie teraz rozmawiał tylko i wyłącznie z premierem Tuskiem, bowiem wcześniejsze wielotygodniowe uzgodnienia jego współpracowników z wicepremierem i ministrem sprawa zagranicznych Radosławem Sikorskim, skończyły się niczym. Prezydent przypomniał, że podczas tych negocjacji uzgodniono ambasadorów w 50 placówkach, wcześniej minister Sikorski odwołał ambasadorów i w związku z tym od wielu miesięcy funkcjonują w nich zaledwie kierownicy placówek, tak jak w niezwykle ważnej z punktu widzenia naszych strategicznych interesów w Waszyngtonie, co obniża ragę obecności Polski w tych krajach z ogromną szkodą dla naszego kraju. Niestety okazało się, że ten z trudem wypracowany kompromis z wicepremierem Sikorskim, premier Tusk odrzucił i w ten sposób wręcz ośmieszył swojego ministra, którego przecież wcześniej, upoważnił do prowadzenia tych negocjacji.
5. To zapewne te opisane wyżej wątki, ale także inne kwestie, poruszane w tym wywiadzie przez prezydenta Nawrockiego, obnażające miałkość rządów Donalda Tuska, również podkreślenie, że mamy do czynienia z najgorszym w historii premierem naszego kraju, tak zirytowały szefa rządu, że zdecydował się na kłamliwy wpis i niezwykle agresywną rolkę, dotyczącą jego zawartości. Co więcej wywiad ukazał się dzienniku Rzeczpospolita, gazecie wyraźnie sprzyjającej tej ekipie rządowej, więc oceny prezydenta Nawrockiego pokazujące miałkość rządów Tuska, w ten sposób dotrą także do jego gorących zwolenników, czytelników tej gazety, co tym bardziej musiało zdenerwować szefa rządu.
Przecież Rzepa to jest rządowe ścierwo!!! Taka Trybuna + GW razem wzięte.
Ktoś tam prezydentowi doradza?
To prawda ..Rzepa'' to brudne partyjne ścierwo ale prezydent musi się gdzieś wypowiadać. ,, oto jego słowa .. partia Brauna ,a Sejmie ma swoją reprezentacją i wg sondażu poparcie części Polaków więc należy ją traktować jako obecną w polskiej polityce '. Oto wypowiedź głowy państwa a jak została oceniona i doceniona przez lidera partii? Śmieciarz,prezydent z Judenratu rzekomo spreparowane przez AI.
Jest w tej historii pewien paradoks, którego chyba nie dostrzegasz Droga Sake. Pan prezydent doskonale wie, że część głosów, dzięki którym objął urząd, pochodziła od elektoratu Brauna. Mimo to powiedział rzecz dość oczywistą: skoro partia ma reprezentację w Sejmie i poparcie części społeczeństwa, należy uwzględniać jej obecność w polityce. To nie jest deklaracja miłości, lecz stwierdzenie faktu.
A to, jak Braun „odwdzięczył się” za taką wypowiedź, świadczy przede wszystkim o Braunie. Nie trzeba od razu podnosić sprawy do rangi zbrodni przeciwko ludzkości ani dorabiać do niej kolejnej apokalipsy. Politycy potrafią się różnić, obrażać i prowadzić swoje gierki bez konieczności ogłaszania końca cywilizacji.
Nawrocki jest prezydentem, bo potrafił zdobyć odpowiednie poparcie. Ty zaś, zamiast spokojnie ocenić wypowiedzi obu polityków, urządzasz na blogu mały sąd ostateczny. I tu tkwi różnica: prezydent musi liczyć się z rzeczywistością polityczną, a komentator może sobie pozwolić na luksus ignorowania jej w imię własnego oburzenia. Oburzenie bywa efektowne, Droga Sake, ale nie zawsze zastępuje myślenie, nawet wtedy, gdy występuje w roli jego najbardziej bojowego obrońcy. Dlatego Karol Nawrocki jest prezydentem a Ty tylko rozhisteryzowaną internetową komentatorką.
@mkj1....A pan już się nie mógł doczekać aby mi znowu coś doczepić? Może byłoby lepiej gdyby pan swoim zwyczajem zadecydował ,że lepiej poroooozmawiac o gospodarce, porozmaaawiać o szkolnictwie i w tym kontekście atakować PiS. Gdyby nie przyzwolenie ludzi na haniebne ataki na prezydenta co mamy aż w nadmiarze w internecie to może by nie było obrzydliwych ataków tzw.,,kadry naukowej'' złożonej z idiotów i służalców jak w przypadku nibyprofesorka Kuźniara nazywającego prezydenta ,,pasożytem'' którego chcecie pozbawić wszelkich możliwości i prerogatyw. Może świat byłby sprawiedliwszy złożony z rozhisteryzowanych panienek oczywiście pozbawionych rozumu,a nie bardzo mądrych panów o niewyparzonych gębach.