Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

...niczego z tej szkoły nie wyniosłem. Nic dziwnego, gdyż kształcono mnie na parobka...

Alina@Warszawa 12.10.2026

Kolejny wpis ks. prof. Zygmunta Zielińskiego nosi tytuł "Szkoła do tego dojrzewała...". 

Ucieszył mnie bardzo, bo wreszcie ktoś z tytułem profesorskim i autorytetem, ocenił publicznie premiera Donalda Tuska zgodnie z moimi odczuciami. 

Ja nie mam wątpliwości co do tuskowej inteligencji.  Jestem pewna, że to wyrachowany, cwany, bezczelny typ bez żadnych zasad. Jego inteligencja jest dość duża, ale obejmuje realizację tylko najniższych instynktów. To inteligencja bandyty, który zrobi każde świństwo ze zbrodnią włącznie, żeby osiągnąć cel, najprawdopodobniej zadany przez zleceniodawców. W tej kadencji Tuska dokładnie widzimy duuużo tych celów. 

Jeden podstawowy cel rządu Tuska - doprowadzenie Polski i Polaków do bankructwa i likwidacji - jest bardzo wyraźny. A to, że szkoła przestała pełnić funkcję wychowawczą i poznawczą (co zauważył ks. Prof.), i wychowuje Polaków na parobków, to tylko jeden z elementów tego programu. 

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 376
Zofia

Zofia

13.10.2026 07:33

Pełna zgoda. Smutne jest to, ze Polacy o tym wiedzą i na to przyzwalają. Dlatego "zabroniono" dyskusji  na tematy dotyczące naszego kraju w gronie rodzinnym przy każdej okazji spotkania. Słyszy się wtedy od młodych ludzi - znowu zaczynasz, co cię obchodzi co się dzieje w kraju, grunt, że mogę w końcu zwiedzać świat. A na ulicy ludzie na narzekanie na drożyznę, na brak opieki zdrowotnej mówią - nic się nie da zrobić, takie mamy czasy. Zaczynam to powoli rozumieć, że garstka ludzi prawych, nie przeciwstawi się złu , które ogarnęło nasz kraj i ludziom, którzy tym sterują. 

mjk1

mjk1

13.10.2026 11:19

W odpowiedzi do: Zofia

Myślę, że trafia Pani w sedno problemu Pani Zofio. Sam również obserwuję, że wielu ludzi narzeka na drożyznę, służbę zdrowia czy sytuację w kraju, ale kiedy rozmowa schodzi na przyczyny i odpowiedzialność, pojawia się zniecierpliwienie: „znowu o polityce”, „nic się nie da zrobić”. Tylko czy można się temu całkowicie dziwić? Ludzie są zmęczeni polityczną awanturą, wzajemnymi oskarżeniami i niekończącymi się sensacjami. Kiedy debata publiczna sprowadza się do kolejnego skandalu, kompromitującego nagrania czy absurdalnej historii, wielu po prostu przestaje słuchać. A przecież za tym medialnym hałasem kryją się sprawy, które naprawdę wpływają na nasze życie: stan finansów państwa, edukacja, ochrona zdrowia, energetyka czy przyszłość gospodarki. I tu widzę poważny problem. Nie wystarczy ludziom powiedzieć, że jest źle, że ktoś działa na szkodę Polski i że trzeba się obudzić. Trzeba jeszcze wyjaśnić co konkretnie się dzieje, jakie będą tego skutki i kto ponosi za to odpowiedzialność. Bez partyjnych zaklęć, bez straszenia i bez traktowania czytelników tak, jakby nie potrafili samodzielnie myśleć. Być może właśnie dlatego tak trudno dziś przebić się z poważnymi tematami. Sensacja przyciąga uwagę na chwilę, natomiast wyjaśnienie mechanizmu, który może zaważyć na naszej przyszłości, wymaga wysiłku. Łatwiej pokłócić się o kolejną aferę, niż zastanowić się, dlaczego szkoła nie przygotowuje młodych do odpowiedzialnego życia, skąd biorą się koszty polityki energetycznej albo jakie konsekwencje przyniosą decyzje podejmowane dzisiaj.

Nie zgadzam się jednak, że garstka ludzi prawych jest z góry skazana na bezsilność. Nie trzeba od razu przekonywać wszystkich. Wystarczy czasem skłonić jedną osobę do sprawdzenia faktów, drugą do zadania niewygodnego pytania, a trzecią do wyjścia poza to, co podsuwa jej ulubiona stacja telewizyjna. Człowiek, który przestaje pytać, dlaczego żyje mu się coraz trudniej, prędzej czy później uzna, że tak po prostu musi być. A to jest najwygodniejsza sytuacja dla władzy. Każdej władzy.

Zofia

Zofia

14.10.2026 10:52

W odpowiedzi do: mjk1

@mjk - Zauważyłam, że mam z panem podobną linię obserwacji obecnej sytuacji więc na gorąco podzielę się wczorajszym wyjazdem z mojego miasta do stolicy Podkarpacia. Jechałam komunikacją autobusową - 80 km, przed południem i 80 km ,po południu przez miasteczka, tereny podmiejskie i wioski. Nie widziałam ani jednej pasącej się krowy, konia czy kozy. Widziałam 2 osoby na podwórku w obejściu ( w obie strony) i kilka kur w kojcach.  Ani jednego psa i cokolwiek co ruszało by się na podwórku. Taka sytuacja jest na pewno od dawna, ale jadąc samochodem tego się nie widziało. Ale z autobusu można to zauważyć. Rozumiem, że starsi już nie mają sił uprawiać czy hodować coś dla siebie. Co się stało z młodym pokoleniem, że nie chcą tego kontynuować. Obejścia z trawą, trampoliny dla pociech, ani drzewka owocowego, bo by "brudziło" podwórko no i piękne samochody. Ważniejsze u polskich kobiet są wypielęgnowane szpony jak u jastrzębia czy ciekawe wycieczki za granice, panów i pań ,niż chowanie dzieci na zdrowej żywności. Nie podjęłam tematu opłacalności w rolnictwie, ale uprawy, czy hodowli wyłącznie dla swoich potrzeb mając ku temu warunki.

mjk1

mjk1

14.10.2026 11:46

W odpowiedzi do: Zofia

Pani Zofio, to, co Pani obserwuje, jest przede wszystkim skutkiem postępu technologicznego i zmiany opłacalności pracy. Gospodarka drobnotowarowa nie ma dziś szans konkurować z produkcją zautomatyzowaną. Coraz mniej opłaca się nawet sadzić ziemniaki na własne potrzeby, bo wymagają pracy, czasu i wysiłku, a same ziemniaki można kupić w sklepie kilkakrotnie taniej i to bez żadnego wysiłku. I nie dotyczy to tylko rolnictwa, lecz praktycznie każdej dziedziny gospodarki. Postępu technologicznego nie cofniemy.

Jest też druga strona tego zjawiska: dobrobyt sprawia, że coraz mniej chcemy cokolwiek robić sami. Mam na działce czereśnie. Kilka lat temu posadziłem drzewko poza ogrodzeniem, w miejscu, gdzie spaceruje mnóstwo ludzi. Drzewo świetnie się przyjęło i obficie owocuje, ale mimo że codziennie przechodzą obok niego ludzie, owoców prawie nikt nie zrywa. Podobnie jest z naprawami: kiedyś naprawiało się telewizor, dziś kupuje się nowy. Wkrótce podobne podejście będzie obejmowało coraz więcej urządzeń, a nawet samochody.

To niekoniecznie kwestia lenistwa w prostym znaczeniu. Zmieniły się relacje między ceną rzeczy, kosztem pracy i naszym czasem. Technologia daje nam coraz więcej możliwości, ale jednocześnie odbiera sens wielu dawnym umiejętnościom i przyzwyczajeniom. Pytanie nie brzmi więc, jak wrócić do przeszłości, lecz jak nauczyć się żyć w świecie, który zmienia się szybciej niż nasze nawyki.

Zofia

Zofia

14.10.2026 12:30

W odpowiedzi do: mjk1

@mjk - Dziękuję za komentarz, ale to nie rozwiało moich wątpliwości. Przychodzi mi na myśl moja Mama, mieszkająca na obrzeżach miasta w swoim domu z ogródkiem, która hodowała dla swoich wnuków parę  kur, kupując dla nich karmę na pobliskim rynku. Mawiała, mam ku temu warunki, to dlaczego dzieci nie mają jeść dobrych jaj. A moja Babcia w latach 60-tych hodowała kózki ( nawoziłyśmy się tych małych koźlątek w swoich dziecięcych wózeczkach). Nie miała pola uprawnego, więc pasły się na pobliskich terenach zielonych i też kupowała na rynku jakąś pasze). A jak dorosły wnuki to i kozy zniknęły.

mjk1

mjk1

14.10.2026 12:57

W odpowiedzi do: Zofia

Te czasy już nie wrócą i misi Pani zdać sobie z tego sprawę i przyjąć do wiadomości. Ja mam na działce oprócz rekreacji (basem, trawa, grill i ping pong) tylko pomidory, fasolę i boćwinkę i jak jadę na wczasy, to nie mogę się nikogo doprosić, aby sobie te plony zerwał na własne potrzeby bo zmarnieją. Przypuszczam, że wnuki już nawet działki nie będą chciały, bo wsiądą w samochód i wyjadą na weekend, bo to wygodniejsze niż pielenia grządek, czy strzyżenie trawnika o pielęgnacji basenu nawet nie wspominając. Oczywiście imprezę dla kolegów i koleżanek na działce dziadka chętnie zrobią.

spike

spike

13.10.2026 12:44

Tyfus ze szkoły wyniósł swoje życiowe motto którym się kieruje: "Polska to nienormalność", dlatego tak łatwo przychodzi mu praca na rzecz Niemiec, którzy od jego wczesnych lat nim się opiekowali, wspomagając finansowo, teraz spłaca długi, a że są tacy polscy obywatele, bo nie Polacy, którzy go popierają, mają w tym swoje szemrane interesy, nie bez powodu w ZK Tyfus ma największe poparcie, a teraz kolejny raz widzimy po aferach kim jest to jego zaplecze. Owszem jest sporo głupich i naiwnych, co dali się nabrać na pizzę, paliwo po 5 zł, czy akademik za Złotówkę, głupich nie sieją, oni się rodzą, w tych brunatnych środowiskach, ta słynna wielo-narodowość, od wieków wychodzi nam bokiem, tylko z małymi wyjątkami.
Alina@Warszawa
Nazwa bloga:
Codziennie pytam "DLACZEGO"
Zawód:
mam
Miasto:
POLSKA

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 419
Liczba wyświetleń: 999 978
Liczba komentarzy: 7 241

Ostatnie wpisy blogera

  • Wybory prezydenta w Krakowie
  • Wenezuelka zakochana w Polsce (i Polaku) zbiera grzyby
  • G. Braun, jedyny polityk, który mówi o swoich przodkach

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności