1. Donald Tusk wszelkimi sposobami chce nie tylko wypchnąć prof. Adama Glapińskiego z funkcji prezesa NBP, a ponieważ idzie to jak po grudzie, próbuje zdestabilizować zarząd banku centralnego, bowiem na jego skład ma bezpośredni wpływ. Zgodnie z ustawą o NBP zarząd banku centralnego stanowi jego prezes i od sześciu do ośmiu członków zarządu, obecnie jest ich właśnie sześciu, a ponieważ wiceprezesowi Adamowi Lipińskiemu 6-letnia kadencja kończy się w listopadzie, liczba ta spadnie do pięciu. Co więcej w styczniu 2027 roku kończy się kadencja kolejnego członka zarządu w związku z tym już na wiosnę prezes NBP wystąpił do prezydenta Nawrockiego o powołanie czterech nowych członków zarządu proponując dotychczasową wiceprezes Martę Kightley ( jej pierwsza kadencja zakończyła się w marcu tego roku), a także trzech obecnych członków Rady Polityki Pieniężnej. Dwaj z nich Ludwik Kotecki i Przemysław Litwiniuk to członkowie RPP wybrani w 2022 roku do Rady w Senacie głosami obecnej większości, a Marcin Zarzecki do przedstawiciel prezydenta Karola Nawrockiego powołany do Rady w grudniu 2025 roku.
2. Choć jak wynika z powyższego kandydatury spełniają kryterium merytoryczne, to wniosek jest także politycznie zrównoważony, dwie osoby mogą być kojarzone ze środowiskiem prezydenta, a kolejne dwie osoby ze środowiskiem obecnej koalicji rządzącej. Wniosek ten jednak premier Tusk odesłał w maju tego roku bez kontrasygnaty, nie wyjaśniając przyczyny jej braku, choć na korytarzach sejmowych mówiło się ,że ogromną irytację premiera spowodowała propozycja zerowego SAFE przedstawiona publicznie w marcu przez prezydenta Nawrockiego i prezesa Glapińskiego. Wczoraj NBP poinformował, że ponownie wystąpił do prezydenta Nawrockiego, o powołanie członków zarządu i o ile w Kancelarii Prezydenta, nie będzie z tym powołaniem problemów, to z kontrasygnatą premiera znowu pewnie problemy. Bank centralny w związku z tym podkreślił w komunikacie, że do tej pory zrealizował wszystkie możliwe działania w tej sprawie na podstawie przepisów prawa, a tym samym uwypuklił powagę sytuacji, konsekwencja której, może być paraliż działalności zarządu banku centralnego. A przecież zarząd NBP ma bardzo szerokie i ważne kompetencje, odpowiada za realizację uchwał RPP, realizuje politykę kursową, nadzoruje i przeprowadza operacje otwartego rynku oraz zarządza rezerwami dewizowymi, podejmuje decyzje w zakresie sprawozdawczości i planowania banku, a także podejmuje uchwały we wszystkich innych sprawach, które nie zostały ustawowo zastrzeżone do decyzji prezesa NBP, albo RPP.
3. To blokowanie powołania czterech członków przez premiera Tuska mające na celu sparaliżowanie zarządu NBP jest jeszcze wzmacniane próbą postawienia jego prezesa prof. Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. y, że głównym zarzutem sformułowanym we wniosku o postawienie prezesa NBP przed TS, podpisanym przez 191 posłów koalicji 13 grudnia, jest skup przez NBP papierów Skarbu Państwa od banków komercyjnych, aby te były zainteresowane zakupem papierów emitowanych przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR) i Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) i ta operacja jest nazwana finansowaniem deficytu budżetowego, co byłoby naruszeniem art. 220 ust. 2 Konstytucji RP. Tyle tylko, że wyżej wymieniona operacja prowadzona w latach 2020-2021 przez NBP, to klasyczne tzw. luzowanie ilościowe, prowadzone przez większość banków centralnych w sytuacji zagrożenia gospodarki danego państwa kryzysem gospodarczym, który mógłby skutkować wysokim bezrobociem i nie ma nic wspólnego z finansowaniem deficytu budżetowego przez bank centralny. Tego rodzaju operacje prowadził od 2008 roku Europejski Bank Centralny (EBC), przez kilkanaście lat na łączną sumę kilku bilionów euro ,a także Amerykańska Rezerwa Federalna, Bank Centralny Anglii i inne banki centralne, wszystko po to, aby zarówno kryzys na rynkach finansowych z lat 2008-2009, jak i późniejszy kryzys covidowy, nie spowodowały załamania gospodarczego i wysokiego bezrobocia i nikt przy zdrowych zmysłach, nie zarzucał prezesom tych banków finansowania deficytów budżetowych.
4. Kolejne zarzuty o podejmowanie interwencji walutowych w grudniu 2020 i w marcu 2023 roku, które miały na celu zdaniem skarżących osłabienie wartości polskiej waluty, czy obniżenie stóp procentowych NBP w 2023 roku, które zdaniem skarżących miało mieć związek z kampanią wyborczą, mają także charakter polityczny, a nie merytoryczny. wiem jednoosobowe decyzje prezesa NBP ,a decyzje kolegialne, odpowiednio zarządu NBP i Rady Polityki Pieniężnej , a przypomnijmy, że przed TS, odpowiada się za decyzje indywidualne, a nie kolegialne. Następny zarzut, choć jak kulą w płot, to przekazanie przez NBP ministrowi finansów w połowie 2023 roku informacji do przygotowywanego projektu budżetu na 2024 rok, prognozy dotyczącej osiągnięcia zysku w wysokości 6 mld zł , który miałby zasilić budżet, choć ostatecznie okazało się ,że na koniec roku bank osiągnął stratę w wysokości 20 mld zł. W tym przypadku sami skarżący piszą o prognozie zysku, a prognozy mają to do siebie, że nie muszą się sprawdzać, a wspomniana strata NBP jest związana z umacnianiem się złotego, bowiem rezerwy walutowe, których wartość sięgała w owym czasie już 200 mld USD po przeliczeniu na złote, miały niższą wartość, niż liczone na początku roku po słabszym kursie, a więc strata miały charakter papierowy, ale wpłaty zysku do budżetu, rzeczywiście być nie mogło.
5. Wniosek o postawienie prezesa Glapińskiego jest więc merytorycznie tak słaby, to wszystko wskazuje na to, że prawdziwym jego celem jest próba zawieszenia prezesa Glapińskiego w funkcji prezesa NBP, nawet z brutalnym złamaniem prawa i wprowadzenie w jego miejsce osoby przychylnej nowej władzy, która razem z ministrem finansów, szybko zwróci się do prezesa EBC o zgodę na wejście Polski do korytarza ERM II, czyli przedsionka strefy euro. Po takim wystąpieniu w poufnych negocjacjach ustala się kurs walutowy i od tej pory bank centralny ma obowiązek jego obrony w korytarzu odchyleń (+/-15%), a gospodarka i gospodarstwa domowe mają przynajmniej 2 lata na proces dostosowawczy. Wtedy kraj w tym przedsiębiorcy i gospodarstw domowe, ponoszą wszystkie koszty takiego dostosowania i później nie ma już ekonomicznego sensu bronić się przed nową walutą , a więc zmiana Konstytucji RP, ustaw, a także ewentualne referendum, są już wtedy oczywistą formalnością. I to jest prawdziwy cel próby postawienia prezesa NBP przed Trybunałem Stanu, w ten sposób Donald Tusk wywiązałby się z kolejnego zobowiązania jakie zaciągnął w Berlinie i w Brukseli , w zamian za wsparcie w zdobyciu władzy w Polsce, a a więc najpierw poparcia dla polityki klimatycznej ,migracyjnej i centralizacji UE, a teraz także wprowadzenia Polski do strefy euro. Donald Tusk próbuje wzmocnić jego realizację, także przez paraliż prac zarządu NBP, a ponieważ ma on niezwykle szerokie i ważne kompetencje w zakresie prowadzenia polityki monetarnej, ale także bieżącego funkcjonowania banku centralnego, to brak uzupełnienia składu zarządu poprzez nie udzielenie kontrasygnaty przez premiera, uniemożliwi jego funkcjonowanie.
Pozbywamy się utalentowanych ludzi ,którzy coś znaczą,dużo potrafią i jeszcze jak na ironię banda idiotów postawi go przed TS albo nakaże swoim brudasom wywiezienie go z budynku.A wy się tu zastanawiacie czy ukończyliście właściwe szkoły .Milczenie na tym blogu,tematy unikające polskich problemów,albo wypytywanie zdania AI lub bicie piany świadczy jedynie o jej ukończeniu..Tyle że tu szkoły nie wystarczą,trzeba mieć jeszcze odwagę do mówienia prawdy,znajomość naszych spraw a nie uczone nic nie wnoszące słowa. Zostaniemy się wkrótce z nikim- bo chyba nie uważamy takiego Zembaczyńskiego czy Kotulę za gigantów myśli. Teraz też przyjmiemy wszystko ze zrozumieniem a na miejsce własciwych ludzi usadzimy jakiegoś rządowego idiotę. Pewno Kierwiński ,Kołodziejczyk albo inny pupilek premiera a może nawet sam Bachmann?
Kto Ci broni @sake wpisać tekst na KAŻDY temat z problemami, tymi niby unikanymi. Napisz!
A kto mi może nakazywać paniusiu co ja mam pisać? Przecież nie ty. Wprawdzie już niedługo tego naszego internetu i nasze pisanie też się skończy. Może się wtedy zastanowisz dlaczego byliśmy tacy nieaktywni i tacy ugrzecznieni wobec mafii Tuska..