Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

O jakie wartości chodzi?

Grzegorz GPS Świderski 12.10.2026

Przemówienie prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Donalda Trumpa, wygłoszone w Warszawie na placu Krasińskich 6 lipca 2017 roku, było między innymi o wartościach Zachodu. Miejsce nie było przypadkowe: Trump stał pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego i długo mówił o polskim oporze wobec obu totalitaryzmów.

  Sam spór o wartości jest znacznie starszy: toczy się co najmniej od Feliksa Konecznego (O wielości cywilizacyj, 1935), Oswalda Spenglera i Arnolda Toynbeego, a w nowszej odsłonie od Samuela Huntingtona i jego Zderzenia cywilizacji.

  Koneczny (1862–1949), krakowski historyk, zdefiniował cywilizację jako „metodę ustroju życia zbiorowego”. Wyróżnił ich kilka – łacińską, bizantyńską, turańską, żydowską, bramińską, chińską i arabską – i twierdził, że nie można być cywilizowanym na dwa sposoby. Polskę widział jako wschodnią placówkę cywilizacji łacińskiej, wciśniętą między bizantynizm niemiecki a turańszczyznę moskiewską. Jego dzieło docenił sam Toynbee, autor przedmowy do angielskiego wydania (On the Plurality of Civilisations, 1962). W PRL jego dorobek cywilizacyjny był wypierany z oficjalnego obiegu, choć publikowano go w drugim obiegu. Część jego prac ukazała się po raz pierwszy dopiero na emigracji w Londynie.

  W zakończeniu przemówienia Trump powiedział: „Nasze wartości zwyciężą” (Our values will prevail). Wcześniej wyliczył, co wyróżnia Zachód: wiarę i rodzinę, symfonie, innowacje, szacunek dla bohaterów i tradycji, odkrywanie nowych horyzontów, nagradzanie talentu, dzieła sztuki, rządy prawa, wolność słowa i wypowiedzi, godność każdego ludzkiego życia, rolę kobiet jako filarów społeczeństwa, indywidualną wolność i suwerenność. Wielokrotnie mówił o narodzie i cywilizacji.

  Wspólnota cywilizacyjna Polaków i Amerykanów ma też konkretną historię. Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski walczyli o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Konstytucja 3 maja z 1791 roku jest powszechnie uznawana za pierwszą w Europie i drugą na świecie nowoczesną konstytucję – po amerykańskiej z 1787 roku.

  To, co wymienił Trump, to sporo, ale to wyliczenie, a nie system. Proponuję własną rekonstrukcję: katalog wartości naszej cywilizacji, inspirowany między innymi koncepcją cywilizacji łacińskiej Konecznego. Opisuję jej ideały, które w różnych epokach realizowano w różnym stopniu, nieraz rażąco im zaprzeczając.

  Składa się on z takich warstw, z jakich i nasza cywilizacja się składa: greckiej, rzymskiej, chrześcijańskiej i nowożytnej, w tym oświeceniowej. Dlatego wartości pogrupowałem według ich głównych inspiracji. Te tradycje przenikały się przez stulecia, więc nie są to szczelne szufladki ani ścisła chronologia narodzin każdej idei.

Dziedzictwo greckie

  Prawda, dobro i piękno. Ideały filozoficzne odziedziczone po Grekach, a potem przejęte przez scholastykę. Koneczny ujmował tę sferę szerzej, jako pięć kategorii bytu, tzw. kwinkunks: dobro i prawdę (sfera duchowa), zdrowie i dobrobyt (sfera fizyczna) oraz łączące je piękno. Każda cywilizacja inaczej je według niego układa, a łacińska stawia sferę duchową ponad fizyczną.

  Polska ma w tej sprawie coś do powiedzenia. Norwid w Promethidionie (1851) pisał: „Bo piękno na to jest, by zachwycało / Do pracy – praca, by się zmartwychwstało”. A Alfred Tarski w 1933 roku podał ścisłą definicję prawdy dla języków sformalizowanych, rozwijającą klasyczne ujęcie Arystotelesa. To jedna z najważniejszych prac logiki XX wieku.

  Nauka. Grecy rozwinęli tradycję racjonalnego dociekania przyczyn, logikę i matematyczne dowodzenie. Ich nauka była jednak przede wszystkim dedukcyjna, choć Arystoteles prowadził też obserwacje. Metodę eksperymentalną rozwinęło średniowiecze (Roger Bacon) i rewolucja naukowa XVI–XVII wieku (Galileusz, Francis Bacon). Nauka ma swoją metodologię – wymaga uzasadniania twierdzeń, krytyki oraz możliwości sprawdzania wyników metodami właściwymi danej dziedzinie – ale jest otwarta na nowe metody. Swoboda badań jest wartością, a jej granice powinny wynikać z ochrony człowieka i zasad moralnych.

  Polska uczestniczy w tej historii od średniowiecza. W XIII wieku śląski uczony Witelo napisał traktat o optyce Perspectiva, do którego jeszcze Kepler nawiązał w tytule swojej pracy z 1604 roku. W 1364 roku Kazimierz Wielki założył Akademię Krakowską. To w niej studiował Mikołaj Kopernik, którego O obrotach sfer niebieskich (1543) otworzyło rewolucję naukową. A Maria Skłodowska-Curie jako pierwsza zdobyła dwa Noble – z fizyki (1903) i chemii (1911).

Dziedzictwo rzymskie

  Prawo. Rzym pozostawił nam uporządkowany system pojęć prawnych oraz tradycję rozumowania prawniczego. Znamy je z paremii łacińskich. Część z nich jest rzymska, ale do tej tradycji dopisały się później zasady średniowiecznego prawa kanonicznego i oświecenia:

  • Iustitia est constans et perpetua voluntas ius suum cuique tribuendi – Sprawiedliwość to niezmienna i trwała wola przyznawania każdemu jego prawa.
  • Vim vi repellere licet – Siłę wolno odeprzeć siłą.
  • Vanae voces populi non sunt audiendae – Nie należy dawać posłuchu czczym głosom tłumu.
  • Volenti non fit iniuria – Chcącemu nie dzieje się krzywda.
  • Consuetudo pro lege servatur – Zwyczaj jest traktowany jako prawo.
  • Lex retro non agit – Ustawa nie działa wstecz.
  • Nemo tenetur se ipsum accusare – Nikt nie musi oskarżać samego siebie.

  Polska szlachta znała tę tradycję z Akademii Krakowskiej i ze studiów w Padwie i Bolonii. Ale Polska dopisała do niej także własne rozdziały. Statuty Kazimierza Wielkiego z XIV wieku uporządkowały prawo ziemskie Małopolski i Wielkopolski, stanowiąc ważny krok w jego kodyfikacji i ujednolicaniu. Przywileje jedlneński i krakowski (1430–1433) ustanowiły dla szlachty gwarancję neminem captivabimus nisi iure victum – nikogo nie uwięzimy bez wyroku sądowego, z określonymi wyjątkami, między innymi schwytania na gorącym uczynku niektórych przestępstw. To blisko 250 lat przed angielskim Habeas Corpus Act z 1679 roku, choć angielska tradycja ochrony przed arbitralnym uwięzieniem sięga Wielkiej Karty Swobód (Magna Carta) z 1215 roku i jej artykułu 39.

  Dualizm prawa. Podstawowe znaczenie ma rozdzielenie prawa publicznego i prywatnego. Sfera publiczna nie powinna pochłaniać prywatnej, a państwo nie jest prywatnym majątkiem władcy. Według Konecznego w cywilizacji łacińskiej prawo stanowione jest podporządkowane etyce, a nie odwrotnie. Samo uchwalenie przepisu nie nadaje mu moralnej słuszności. Z tym rozróżnieniem wiąże się odrębność własności (dominium) i władzy publicznej (imperium): zwierzchnictwo państwa nad terytorium nie czyni go właścicielem wszystkich znajdujących się na nim dóbr.

  Własność. Własność, szczególnie ziemi i nieruchomości, jest prawem podstawowym, chronionym także przed władzą. Rzymskie dominium dało jej treść prawną, a Deklaracja praw człowieka i obywatela z 1789 roku określiła własność jako prawo nienaruszalne i święte.

  Koneczny mierzył cywilizacje tzw. trójprawem: prawem familijnym, majątkowym i spadkowym. Jego zdaniem po tym, jak cywilizacja traktuje rodzinę, własność i dziedziczenie, najłatwiej poznać, czym naprawdę jest. W łacińskiej wszystkie trzy opierają się na etyce i chronią człowieka przed wszechwładzą państwa.

Dziedzictwo chrześcijańskie

  Dekalog. Chrześcijańska moralność jako fundament etyki osobistej i publicznej. Polska weszła do tego świata wraz z chrztem Mieszka I w 966 roku. W ujęciu Konecznego to, że chrześcijaństwo przyszło do nas z Rzymu, a nie z Bizancjum, przesądziło o naszym miejscu na mapie cywilizacji.

  Uniwersalizm. Każdy człowiek podlega ocenie moralnej, a pochodzenie czy pozycja społeczna nie dają zwolnienia z etyki. Ideę powszechnej wspólnoty ludzi przygotowali stoicy, a chrześcijaństwo upowszechniło przekonanie o ich równej godności przed Bogiem. Powszechna równość wobec prawa dojrzewała jednak znacznie dłużej. Polacy rozwinęli ją po swojemu. Paweł Włodkowic na soborze w Konstancji (1414–1418) bronił tezy, że także poganie mają prawo do swoich państw i nie wolno ich nawracać mieczem – co było wymierzone w Krzyżaków. Andrzej Frycz Modrzewski w XVI wieku domagał się, by za zabójstwo chłopa karano tak samo jak za zabójstwo szlachcica.

  Personalizm. Koneczny przeciwstawiał personalizm cywilizacji łacińskiej „gromadności” cywilizacji bizantyńskiej. Za swoje czyny każdy człowiek odpowiada osobiście. Ceni się samodzielność i niezależność ekonomiczną, a odrzuca odpowiedzialność zbiorową. Polska ma też drugą, filozoficzną tradycję personalizmu: lubelską szkołę Karola Wojtyły i jego książkę Osoba i czyn (1969).

  Wolna wola i godność. Każdy człowiek bez wyjątku – niezależnie od wieku, zdrowia czy sprawności intelektualnej – ma ludzką godność. Chrześcijańska wizja człowieka zakłada wolną wolę i odpowiedzialność moralną, choć zdolność do świadomego i dobrowolnego działania może być ograniczona lub jeszcze niewykształcona. Godność nie zależy od tej zdolności. Godność osoby uczynił osią swojego nauczania Jan Paweł II.

  Rodzina. Monogamiczne małżeństwo kobiety i mężczyzny. Rodzina, czyli ojciec i matka z dziećmi, ma pierwszeństwo przed rodem, czyli szerszym kręgiem krewnych. Dla Konecznego wyzwolenie rodziny spod władzy rodu było jednym z najważniejszych osiągnięć cywilizacji łacińskiej.

  Czas. Czas jest dobrem, które trzeba szanować, zagospodarowywać i oszczędzać. Istnieje więź między pokoleniami: historyzm, współodpowiedzialność za przeszłość i przyszłość, wspólna świadomość historyczna. Koneczny uważał stosunek do czasu za jedną z cech, po których rozpoznaje się cywilizację. Polacy tę pamięć pielęgnują szczególnie – od kronik Galla Anonima i Jana Długosza po obchody rocznic powstań.

  Władza publiczna i samorząd. Społeczność potrafi się sama organizować, naprawiać i działać oddolnie. Władza jest hierarchiczna, ale z silnym samorządem, a władzę i poddanych obowiązują te same prawa moralne. W Polsce wyrazem tego były sejmiki ziemskie i konstytucja Nihil novi (1505): nic nowego o nas bez nas. W XIX wieku Karol Marcinkowski i Hipolit Cegielski w Wielkopolsce prowadzili pracę organiczną – budowali polskie społeczeństwo bez własnego państwa. A w 1980 roku blisko 10 milionów ludzi zorganizowało się oddolnie w Solidarności.

  Obrona jest obowiązkiem obywateli, a nie tylko zadaniem najemników czy stałej armii władcy. W dawnej Polsce wyrażało to pospolite ruszenie, czyli powszechny obowiązek wojskowy szlachty.

  Subsydiarność. Każdy szczebel władzy powinien realizować tylko te zadania, których nie mogą skutecznie wykonać szczeble niższe ani same jednostki. Zasada ma korzenie u Arystotelesa, Tomasza z Akwinu i Johannesa Althusiusa, a wprost sformułowała ją encyklika Quadragesimo anno (1931). Polska wpisała ją do preambuły Konstytucji z 1997 roku jako zasadę pomocniczości, a reformy samorządowe z 1990 i 1999 roku przeniosły ją do praktyki.

  Naród. Naturalny związek duchowy, kulturowy i cywilizacyjny, oparty na dobrowolności. Naród to wspólnota wyższego rzędu, ponad związkami etnicznymi. Koneczny twierdził wręcz, że narody w tym sensie rodzą się tylko w cywilizacji łacińskiej.

  Polskie dzieje dostarczają przykładów wspólnoty politycznej przekraczającej granice pochodzenia. Unia lubelska z 1569 roku połączyła Koronę i Litwę we wspólną Rzeczpospolitą, choć jej zawarcie poprzedziły ostre spory i naciski polityczne. A XVI-wieczny pisarz Stanisław Orzechowski mówił o sobie gente Ruthenus, natione Polonus – z pochodzenia Rusin, z narodu Polak.

Warstwa nowożytna

  Wolność. Wolność każdego człowieka kończy się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiego. Klasyczne sformułowanie tej zasady zawiera artykuł 4 Deklaracji praw człowieka i obywatela z 1789 roku. Polacy mieli do wolności stosunek szczególny – od złotej wolności szlacheckiej, przez Konstytucję 3 maja, po hasło powstańców „Za wolność naszą i waszą”.

  Wolność słowa. Pełna swoboda wypowiedzi. To zdobycz nowożytna, wywalczona m.in. w sporach o cenzurę druku w XVII–XVIII wieku. Polacy walczyli o nią również w PRL: przeciw cenzurze z ulicy Mysiej działały paryska Kultura Jerzego Giedroycia i podziemny drugi obieg.

  Tolerancja religijna. Wolność sumienia i wyznania oznacza, że władza nie narzuca obywatelom wiary. Rozróżnienie władzy duchowej i świeckiej sięga papieża Gelazego I (494), choć samo w sobie nie oznaczało jeszcze tolerancji. Ważnym krokiem w jej rozwoju była polska konfederacja warszawska z 1573 roku. Szlachta zobowiązała się w niej zachować pokój między „różniącymi się w wierze” (dissidentes de religione), co w praktyce dotyczyło przede wszystkim wyznań chrześcijańskich. Konfederacja nie ustanawiała jeszcze pełnej, współczesnej wolności religijnej wszystkich mieszkańców, ale na tle epoki była osiągnięciem niezwykłym. Gdy Europę paliły wojny religijne, Rzeczpospolita wyróżniała się zakresem tolerancji, co historyk Janusz Tazbir oddał określeniem „państwo bez stosów”. Zygmuntowi Augustowi przypisuje się słowa: „Nie jestem królem waszych sumień”.

  Nie stoi to w sprzeczności z Dekalogiem jako fundamentem moralności. Trzeba odróżnić porządek moralny, czyli to, do czego człowiek jest zobowiązany w sumieniu, od porządku prawa państwowego, czyli tego, do czego może go zmusić władza. Państwo nie egzekwuje przykazań dotyczących wiary.

  Pluralizm. Współistnienie różnych poglądów, wspólnot i stylów życia w ramach wspólnego prawa. Dawna Rzeczpospolita była domem katolików, prawosławnych, protestantów, Żydów, Ormian i muzułmańskich Tatarów.

  Dążenie do doskonałości. Wartość o starożytnych i chrześcijańskich korzeniach, rozwijana też w nowożytności. Nie należy jej mylić z pluralizmem: to ambicja równania w górę, ku najbogatszym, najmądrzejszym i najlepszym. Pluralizm mówi, że różni ludzie mogą żyć obok siebie; dążenie do doskonałości mówi, że warto się od najlepszych uczyć. Polskim symbolem takiej ambicji jest Komisja Edukacji Narodowej z 1773 roku, uważana za pierwsze ministerstwo oświaty w Europie.

  Dopiero gdy znamy te wartości i wiemy, skąd pochodzą, możemy o nich rzetelnie dyskutować. Czy są dobre i sensowne? Czy tworzą spójny system, czy raczej zbiór warstw, które czasem się ze sobą ścierają? Czy warto ich bronić – i czy ten system zwycięży?

Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS

PS. Ja rozumiem, że ten tekst może intelektualnie przerastać wielu czytelników, ale nie muszą oni tego czytać i komentować. Proszę o merytoryczne komentarze dotyczące treści tego wpisu, a głupkowate uwagi w stosunku do autora lepiej wpisać tu: naszeblogi.pl/77878-dostac-koguta-przy-pilowaniu-druta

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 168
Marek Michalski

Marek Michalski

12.10.2026 19:06

Dziękuję za cenny wkład w przypomnienie nieakceptowalnych dzisiaj zasad, który unaocznia dlaczego nie ma Polski i nie ma Polaków w Międzymorzu bez Rzeczpospolitej. Również dlaczego inne narody Międzymorza pozbawione kanwy cywilizacyjnej stały się przedmiotem polityki i zostały odwrócone od własnej historii, skonfliktowane ze swoimi dawnymi elitami, które funkcjonują w propagandzie pod nazwą „polskich panów”.

Są też pewne ale… Hasła „za wolność waszą i naszą” i KEN nie wiązałbym z cywilizacją łacińską, bo ich geneza jest rewolucyjna i masońska, związana z celem obalenia porządku cywilizacyjnego, z łacińskim na czele.

Podobnie charakter wrogi cywilizacji łacińskiej mają ruchy protestanckie.  Rzeczpospolita upadła z powodu akceptacji herezji, pod pozorami tolerancji, oraz z braku kontrwywiadu, który ujawniłby ten agenturalny charakter innowierców. Tolerancja tak, ale dla wiary, nie agentur, które korzystały też z sieci dystrybucji „wolnego słowa”, czyli propagandy, co skończyło się Potopem, zasadnie zwanym Pierwszym Rozbiorem.

Agentury nie miały monopolu do czasu kasat zakonów – w ślad za metodami herezji anglikańskiej -  i uwłaszczenia się na ich majątkach oraz pozbycia się konkurencji jezuitów w oświacie. Tu zacząć należy od markiza de Pombal i  prof.Kucharczyk zrobił apetyt na ten temat przy okazji tematu inkwizycji, więc należy czekać cierpliwie.

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

12.10.2026 23:26

W odpowiedzi do: Marek Michalski

Z oceną protestantyzmu i tolerancji religijnej się nie zgadzam. Uważam, że pokój między ludźmi różnych wyznań był jednym z największych osiągnięć cywilizacyjnych dawnej Rzeczypospolitej. Wyprowadzanie jej upadku z akceptacji herezji pomija zarówno to osiągnięcie, jak i złożoność historii.

Konfederacja warszawska z 1573 roku ustanawiała zobowiązanie do zachowania pokoju między różniącymi się w wierze oraz zakazywała prześladowania ich z powodów religijnych. Co więcej, zobowiązywała do przeciwstawiania się takim prześladowaniom. To był świadomy wybór wspólnoty politycznej: różnice wyznaniowe nie powinny prowadzić do wojny domowej.

Katolik może uważać protestancką teologię za błędną, a jednocześnie uznawać protestanta za pełnoprawnego współobywatela. Tolerancja nie wymaga uznania wszystkich religii za równie prawdziwe. Wymaga uznania, że sporu o prawdę religijną nie rozstrzyga się przemocą państwową. W moim rozumieniu łacińskiego dziedzictwa szacunek dla sumienia i odpowiedzialność człowieka za własne czyny mają zasadnicze znaczenie.

Zarzut agenturalności trzeba udowadniać konkretnym osobom na podstawie konkretnych działań. Samo wyznanie nie jest takim dowodem. Podczas potopu na stronę szwedzką przechodziła także katolicka szlachta, a pod układem kiejdańskim znalazł się nawet podpis katolickiego biskupa. Nie sposób zatem wyznaczyć granicy między lojalnością a zdradą wzdłuż granicy między katolicyzmem a protestantyzmem.

Potop szwedzki był kwestią polityczną, a nie religijną, był wywołany przez interesy państw, sytuację militarną i kryzys Rzeczypospolitej, osłabionej powstaniem Chmielnickiego oraz wojną z Moskwą.

Zgadzam się z zasadą, że tolerancja dla wiary nie może oznaczać bezkarności dla agentury. Jednak trzeba te rzeczy rozdzielać. Karać należy za zdradę, niezależnie od wyznania, a wolność religijną chronić niezależnie od tego, czy podzielamy cudzą wiarę. Rzeczpospolita zasługuje na uznanie dlatego, że potrafiła uczynić takie współistnienie zasadą życia publicznego. Tolerancja to było nasze wielkie osiągnięcie cywilizacyjne.

Marek Michalski

Marek Michalski

13.10.2026 00:01

W odpowiedzi do: Grzegorz GPS Świderski

Zgadzamy się: "Zgadzam się z zasadą, że tolerancja dla wiary nie może oznaczać bezkarności dla agentury. Jednak trzeba te rzeczy rozdzielać.".

Dokładnie to napisałem, a np.dowody na agenturalną działalność Amosa Komenskiego już dawno opisał Jędrzej Giertych pt. „U źródeł katastrofy dziejowej Polski: Jan Amos Komensky”

naszeblogi.pl

Oczywiście katolików Radziejowskich było wielu, ale czyimi byli agentami, w ramach wojny kogo z kim i o co?

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

13.10.2026 00:17

W odpowiedzi do: Marek Michalski

Nie ma sensu tu roztrząsać problemów historycznych. Polityka niszczy wszelkie ideały. Liczą się zasady, fundamenty cywilizacyjne, a że w praktyce bywają łamane, to normalne. Grzeszność ludzi nie likwiduje moralności.

Romuald

Romuald

12.10.2026 19:15

Tekst sam w sobie nie wymaga komentarza, bo i nie ma co dodać ani zarzucić, syntetyczny wyciąg z podstaw istnienia i funkcjonowania naszej cywilizacji. Tyle teorii a z praktyka bywa różnie.

Dostosowanie poszczególnych elementów prawa do danych warunków wymaga głębokiego spojrzenia w oderwaniu od mody cz trendów, tak by prawo nie wymagało nieustanych korekt. Dodam że piszę "z głowy" i z własnego doświadczenia, bez podpierania się źródłami.

Choćby taki modyfikowany głosowaniem kodeks karny - ten z okresu międzywojennego był autorskim spisanym bodajże przez jednego lwowskiego profesora i jego asystenta a działał jeszcze po 1944 zanim władza "ludowa" go zmodyfikowała. Jasne że przestępstwa zawsze wyprzedzają kodeks.

A co do prawa spadkowego - taki zachowek i ustawowe wyłączenie dysponowania swoim majątkiem po śmierci, o ile testament i wydziedziczenie ma sens to akurat to drugie jest zależne od sądu a nie woli testatora. O ile w czasach rzymskich gdy wszyscy (o ile) pracowali u głowy rodu i żyli wspólnie, miało to sens by wypłacać zachowki skoro jeden przejmował majątek po spadkodawcy, to już obecnie gdy każdy żyje na własny rachunek i nie wnosi nic do późniejszej masy majątkowej/spadkowej jest - o ile zgodne z prawem - to moralnie wątpliwe czy dalekiemu krewnemu czy dziecku które z własnej woli nie utrzymuje kontaktów z rodziną lub ma do niej stosunek wrogi i roszczeniowy (pomimo odebrania poprawnego wychowania odebranego w domu) a płacenie podatku by daną wartość wyłączyć z masy spadkowej to rozbój w majestacie prawa.

Fakt temat jest trudny choć jest podstawą funkcjonowania państwa a że jest zależny od mądrości to prawo piszących i za nim lub przeciw głosujących - cóż pisać i czytać warto.

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

12.10.2026 23:34

W odpowiedzi do: Romuald

Warto tu rozdzielić wspólne zasady cywilizacyjne od szczegółowych rozwiązań prawnych. Poszanowanie własności, odpowiedzialność za zobowiązania, ochrona rodziny i przewidywalność prawa należą do fundamentów. Natomiast zakres swobody testamentowej czy konstrukcja zachowku mogą być różnie uregulowane w społecznościach należących do tej samej cywilizacji.

Te szczegóły bywają bardzo ważne dla konkretnych rodzin, ale nie muszą być wszędzie jednakowe. Widzę wiele miejsca dla lokalnych tradycji, zwyczajów i odmiennych porządków prawnych. Wspólnota cywilizacyjna nie wymaga przecież wspólnego kodeksu. Wymaga tylko tego, by człowiek wiedział, jakie reguły go obowiązują, mógł na nich polegać i miał możliwość dochodzenia swoich praw przed bezstronnym sądem.

Testament powinien rozstrzygać wszystko bezwzględnie, ale gdy go nie ma, to domyślne zasady dziedziczenia w szczegółach mogłyby w różnych regionach być różne.

Romuald

Romuald

13.10.2026 00:01

W odpowiedzi do: Grzegorz GPS Świderski

Ogólne zasady cywilizacyjne wspomniane przez Pana to elementarne wytyczne słuszne i właściwe, a moja dygresja miała na celu ukazać jak oparciu o sprawdzone rzymskie prawo mające sens wówczas, stworzono współcześnie prawo działające wbrew wolnej woli testatora, i raczej bez względu na region. To temat który omawiałem z znajomym byłym sędzią i obecnie adwokatem przy okazji swoich spraw. Co ciekawe testament powinien, a w polskim przypadku następuje swoisty zbieg prawa bo i testament i prawo do zachowku działają jednocześnie, uzupełniając się - co prawda testament obniża ustawowy zachowek ale go nie znosi, co w przypadku braku testamentu miało by sens z nim nie powinno być brane pod uwagę. Prawo jako lex i ius oraz inne prawa zwyczajowe typowe dla regionów jak najbardziej, choć patrząc na historię podatku VAT takie regionalne prawa mogą się rozprzestrzeniać i o ile dla gospodarki państwa są łatwe i korzystne to w wymianie handlowej między firmami już nie zawsze - to czy ktoś jest na zasadach ogólnych i jaką ma marżę - zawyża to stawki dla końcowego odbiorcy. No to nie na temat, choć to też przykład jak regionalny podatek stał się globalny.

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

13.10.2026 00:20

W odpowiedzi do: Romuald

Warto odróżniać ideały od praktyki. W praktyce zasady cywilizacyjne często były łamane, a współczesna rządząca socjaldemokracja to w istocie już inna cywilizacja, bo wszelkie nasze fundamenty łamie nagminnie.

Romuald

Romuald

13.10.2026 00:30

W odpowiedzi do: Grzegorz GPS Świderski

Co nam po ideałach skoro nie wdrażamy ich w praktyce, rozumiem Pańskie założenia, ale własnie współczesna socjaldemokracja - ani ona socjal anie demokracja - a hydra biurokratyczna ubezwłasnowolniająca obywatela w każdy możliwy sposób, nakazami, zakazami, uprawnieniami do nadawania dalszych uprawnień a obywatel nie mówi "dość" tylko chce jeszcze - piszę ogólnie, być może krzywdząco generalizuję.

u2

u2

12.10.2026 19:29

"Prawo. Rzym pozostawił nam uporządkowany system pojęć prawnych oraz tradycję rozumowania prawniczego."

Tja. Prawo rzymskie pozwalało krzyżować ludzi za to, że nie chcieli być niewolnikami. Vide powstanie Spartakusa. Stąd zapewne współczesny kociokwik. Prawnicy chcą urządzać życie ludziom. Z wolnością i godnością osobistą, to nie ma wiele wspólnego.

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

13.10.2026 00:13

W odpowiedzi do: u2

Dziedziczenie dorobku Rzymu nie oznacza aprobaty dla wszystkiego, co Rzymianie robili. Niewolnictwo i krzyżowanie ludzi zasługują na potępienie, ale nie przekreśla to wartości wypracowanych przez nich pojęć własności, umowy, zobowiązania czy odpowiedzialności.

Odziedziczyliśmy po Rzymie także konkretne instytucje prawne. To dziedzictwo przez stulecia przekształcano, a chrześcijańska moralność dostarczała kryteriów jego oceny i korekty. Uznanie każdego człowieka za bliźniego, którego wartość nie zależy od pozycji społecznej, pozwala zakwestionować również prawo ustanowione przez państwo. Chrześcijańskie społeczeństwa nieraz postępowały wbrew tej zasadzie, a jej konsekwencje realizowano powoli i niekonsekwentnie.

Rzymski dorobek prawniczy sam w sobie nie wystarcza. Potrzebuje etycznej miary, według której oceniamy, czy dane prawo jest sprawiedliwe. Sam fakt uchwalenia przepisu nie czyni go moralnie słusznym. Prawo również podlega ocenie moralnej, a władza prawodawcy ma granice.

Chatar Leon

chatar Leon

12.10.2026 22:23

To są sprawy jasne i oczywiste.

Z zastrzeżeniem co do znaczenia Oświecenia (nasza cywilizacja ukształtowała się wcześniej, aniżeli XVIIIwieczne mędrkowanie Francuzów czy też choćby bardziej twórcze Oświecenie brytyjskie) oraz co do tożsamości cywilizacyjnej Stanów Zjednoczonych.

No i oczywiście nie wyobrażam sobie, abym pominął znaczenie triady Grecja-Rzym-Chrześcijaństwo czy też główne wątki myśli Konecznego wykładając studentom filozofię lub choćby mając zajęcia z etyki w szkole średniej.

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

13.10.2026 00:21

W odpowiedzi do: chatar Leon

Tu wyjaśniam, po Konecznym, tożsamość cywilizacyjną USA z Polską: naszeblogi.pl/77797-konecznys-comparison-poland-and-england

Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 518
Liczba wyświetleń: 755 403
Liczba komentarzy: 6 785

Ostatnie wpisy blogera

  • Dostać koguta przy piłowaniu druta
  • Papież, encyklika, algorytmy i własność
  • Co zrobi KSeF z MESKO?

Moje ostatnie komentarze

  • Tu wyjaśniam, po Konecznym, tożsamość cywilizacyjną USA z Polską: naszeblogi.pl/77797-konecznys-comparison-poland-and-england 
  • Warto odróżniać ideały od praktyki. W praktyce zasady cywilizacyjne często były łamane, a współczesna rządząca socjaldemokracja to w istocie już inna cywilizacja, bo wszelkie nasze fundamenty łamie…
  • Nie ma sensu tu roztrząsać problemów historycznych. Polityka niszczy wszelkie ideały. Liczą się zasady, fundamenty cywilizacyjne, a że w praktyce bywają łamane, to normalne. Grzeszność ludzi nie…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • Romuald, Co nam po ideałach skoro nie wdrażamy ich w praktyce, rozumiem Pańskie założenia, ale własnie współczesna socjaldemokracja - ani ona socjal anie demokracja - a hydra biurokratyczna…
  • Grzegorz GPS Świderski, Tu wyjaśniam, po Konecznym, tożsamość cywilizacyjną USA z Polską: naszeblogi.pl/77797-konecznys-comparison-poland-and-england 
  • Grzegorz GPS Świderski, Warto odróżniać ideały od praktyki. W praktyce zasady cywilizacyjne często były łamane, a współczesna rządząca socjaldemokracja to w istocie już inna cywilizacja, bo wszelkie nasze fundamenty łamie…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności