O 21.00 skończyło się głosowanie. Wg wstępnych wyników sondażowych exit poll wygrał Łukasz Gibała, bezpartyjny - 61%, a jego kandydatka popierana przez Tuska i jego mafie - Monika Piątkowska - 39%.
Ponoć pierwsze wyniki z poszczególnych komisji pojawią się po godz. 2.00 w nocy, 12.10.2026.
Jeśli wynik końcowy będzie też taki, to nie pozostaje nic innego, tylko propagować zdanie wielu prawicowych komentatorów - POLSKO! BIERZ PRZYKŁAD Z KRAKOWA. Poczekajmy do jutra. Ja mam nadzieję, że Gibale wzrośnie, bo rządząca koalicja zasłużyła na wielkie lanie.
39% to stanowo za duże poparcie mafii Tuska, a jednocześnie znak, że tylu wyborców jest gotowych głosować przeciwko interesowi państwa, interesowi wielkiego miasta, byle tylko rządził Tusk. Trochę przerażające!
Mecenasie Giertych
W tobie jedyna nadzieja
Ratuj
Kogo zaaresztują jutro ?
Bo trzeba przykryć jakoś to…
Ten Gibała to świeży nie jest, był i u Paligłupa i w macierzystej PO.
Ale wykopanie z Krakowa obecnej tuskowej zbieraniny cieszy!
Oni widzą że się kończą i stąd te cyrki z "zamachami" i robieniem paniki.
O tym "Palikocie i PO" trzeba jednak zaznaczyć, że na początku wielu mogło mieć o Palikocie całkiem dobre zdanie, bo to było zanim sprawa "Palikota" się rypła. Dziś jakiekolwiek kontakty z Palikotem są tylko kompromitującą kartą w życiorysie. Chociaż dla wyznawców Tuska to zapewne nie jest ujma.
Jak ktoś popiera Gibałę, albo cieszy się z wyboru innego zła, to znaczy, że jest lewicowy.
Normalność niestety stała się ekskluzywna.
W Krakowie 44% uprawnionych poparło czerwonych i taka jest prognoza wyborcza na 2027rok dla reszty Polski, co niestety nie jest zaskoczeniem. Polacy chcą komuny, bo to ich naturalne środowisko, innego nie znają.
Nie bardzo rozumiem, z czego wynika aż taki entuzjazm Alinko. Łukasz Gibała wygrał wybory i oczywiście ma powody do zadowolenia. Tylko dlaczego jego zwycięstwo ma oznaczać, że Kraków odrzuca Tuska, a 39 proc. wyborców Moniki Piątkowskiej głosowało przeciwko interesowi państwa i miasta? Czy naprawdę każdy, kto nie głosuje tak, jak chciałaby prawica, działa na szkodę Polski?
Gibała startował jako kandydat bezpartyjny, a nie jako kandydat PiS czy Brauna. Kandydat PiS nie wszedł do drugiej tury, Konfederacja nie wystawiła swojego kandydata, bo nawet podpisów nie zdołała zebrać, a kandydat Brauna nie był żadną alternatywą dla zwycięzcy. Trudno więc przedstawiać ten wynik jako triumf prawicy. To przede wszystkim zwycięstwo Gibały i porażka kandydatki popieranej przez KO i PSL.
Jeśli jednak już chcemy wyciągać z Krakowa wnioski o preferencjach politycznych mieszkańców, warto spojrzeć również na przytoczony sondaż partyjny przeprowadzony przez OGB omówiony na Interii (wydarzenia.interia.pl). W hipotetycznym wariancie wspólnej listy ugrupowań rządzących wskazało ją 49,5 proc. badanych, podczas gdy PiS uzyskał 19,1 proc., a Konfederacja 15 proc. To oczywiście nie są wyniki wyborów prezydenckich, ale trudno udawać, że takie dane nie istnieją, kiedy akurat nie pasują do opowieści o masowym odwróceniu się Krakowa od Tuska.
I tu jest chyba problem: kiedy wygrywa kandydat niezależny, prawica chętnie ogłasza, że to jej zwycięstwo i sygnał dla całej Polski. Kiedy jednak sondaże pokazują wysokie poparcie dla koalicji rządzącej, wtedy jakoś trudniej uznać, że krakowianie mogą po prostu mieć inne poglądy niż my.
Może więc zamiast nawoływać: „Polsko, bierz przykład z Krakowa”, warto najpierw ustalić, z czego konkretnie ten przykład ma być brany. Z wyboru Gibały? Z odrzucenia kandydatki KO? A może z rzekomego odrzucenia Tuska, którego nie da się wywnioskować z samego wyniku wyborów?
Można oczywiście świętować zwycięstwo swojego kandydata, ale ogłaszanie, że cały Kraków powiedział „nie” Tuskowi, kiedy wyborcy głosowali na bezpartyjnego Gibałę, to już nie analiza wyniku. To dopisywanie do urn własnych marzeń.