Na ostatniej konferencji gospodarczej PiS prof. Andrzejewski zgłosił postulat dobrowolnego podniesienia pensum nauczycieli z 18 do 22h wraz z proporcjonalnym wzrostem pensji.
Nie jest to postulat nowy. To jedna z płacht na byka, którymi pan prof. Czarnek - z ramienia prezesa Kaczńskiego - rozdrażniał, atakował i zniechęcał środowisko nauczycielskie przeciw PiS oraz podrywał autorytet szkoły w oczach społeczeństwa pośrednio wskazując, że nauczyciele są głupi bo narzekają na zarobki ale nie chca "podwyżki".
Postulatowi temu solidarnie sprzeciwiły się wszyskie nauczycielskie związki zawodowe od prawa do lewa ponieważ jest on niekorzystny dla środowiska. Sprzeciw ten był skuteczny
Choć, dla tych którzy chcą sobie pensum zwiększyć taka ścieżka istnieje, stwarza ją art. 42 ust. 4a KN, pozwalający nauczycielowi ubiegac się o zwiekszenie pensum do 27h, jeśli zgodzi się dyrektor i organ prowadzący zatwierdzi arkusz organizacyjny. A proponowane stawki są nawet wyższe niż te które zaproponowal prof. Andrzejewski.
"Dla nauczyciela początkującego z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym obowiązujący mechanizm przy pensum 22 godzin przewiduje dziś około 6511 zł podstawy brutto. Propozycja profesora: 6100 zł za ten sam wymiar zajęć. Około 411 zł mniej.
Dla mianowanego porównanie wychodzi praktycznie na zero. Dla dyplomowanego to około 153 zł więcej podstawy. Tak wyglądają obliczenia według obecnych stawek, przed dodatkami." - pisze poseł Józefaciuk, b. dyrektor szkoły. De facto więc zgłaszany przez prof. Andrzejewskiego postulat już jest wdrożony, nawet z wyższymi stawkami, tylko jakoś nie widać chętnych by niego korzystali.
Pytanie więc brzmi po co?
Po co kompromitować się niewiedzą i proponować coś co już istnieje?
Po co kolejny raz rozdrażniać środowiska nauczycielskie i to w momencie kiedy wchodzą one w coraz głębszy spór z rządem PO?
Nie są to pytania do prof. Andrzejewskiego, bo na takim kongresie pojawiać się mogą jedynie propozycje skonsultowane i - przynajmniej wstępnie - zaakceptowane przez decyzyjne władze PiS.
Ja nie znam odpowiedzi na te pytania, ale mam swoje domysły. A są następujące:
a. Po prostu władze naczelne PiS mają tak głęboko w dooopie sprawy edukacji młodych pokoleń Polaków i sprawy nauczycielskie, że nie ma tam nikogo kto znałby aktualny stan prawny w oświacie, nie mówiąc już o tym co dzieje się aktualnie w szkołach.
b. akurat teraz jest moment dosyć newralgiczny bo środwiska nauczycielskie łącznie z ZNP wchodzą w coraz głębszy spór z rządem PO, który nie wiadomo czym sie zakończy, bo kanwą jest nieprzygotowana i niemądra reforma Nowackiej, która jasno wskazuje wielu nauczycielom jak mocno kiepskie intelektualnie sa kadry Tuska. I w tym momencie ew. wahnięcia PiS krzyczy gromko do tychże nauczycieli: a my jesteśmy jeszcze głupsi niż ci z PO i jeśłi obejmiemy rządy to kopniemy was mocniej niż PO-wcy.
**************
Już tak na maginesie. Dziś w Ostrołęce 19-leni uczeń przyszedł do szkoły (zawodówki) z bombą i z nożem. Dzięki czujności nauczycielki bomby nie udało się użyć, została wyrzucona przez okno, ale ok. 10 uczniów i pracowników zostało poranionych nożem. Jeszcze nie tak dawno temu coś takiego byłoby niemożliwe, tak wysoki autorytet wśród ludzi miała szkoła. Szkoła czyli nauczyciele. Trzeba było kilkunastu lat solidarnej pracy handtków, tusków, solskich z polityk, kluzików, kaczyńskich, czarnków i inn. aby najpierw zabrac nauczycielomo narzędzia do dyscyplinowania uczniów, a potem opluć ich wmawiając ludziom, że są pazernymi leniami, darmozjadami, głupkami. A i tak ten autorytet - a tylko na nim trzyma się dziś szkoła, bo nie ma żadnych przepisów państwowych zobowiązujących uczniów do słuchania nauczycieli - spadł tylko do 50% i to głównie u tych którzy ze współczesną szkołą nie mają bezpośredniego kontaku.
Brawo sznowni państwo, ta krew przelana dziś w Ostrołęce to również efekt państwa skutecznych wysiłków, by odebrać szkole ludzki szacunek i skuteczne narzędzia wychowawcze.
Problem szkolnictwa jest dużo głębszy niż samo pensum, i narzędzia do dyscypliny - bo sama "dyscyplinka" nie ma szans na powrót. Do samo społeczeństwo, rodzice i ich wychowanie oraz ukształtowanie - oraz nauczyciele i istotny fakt powołania, umiejętności do panowania nad klasą oraz autorytet - obawiam się że to problem nierozwiązywalny przynajmniej na razie, taki "szkolny uroboros". Co sam Pan trafnie podsumowuje w ostatnim zdaniu.
"pazernymi leniami, darmozjadami, głupkami". No może z tymi głupkami to przesada . No i jeszcze ta "biedna nauczycielska pensja ". No i ta Ostorłęka . To może jakies medale , np Krzyż Grunwaldu belfrom dać . Ot i całe srutututu .