1. Wczoraj GUS ogłosił komunikat dotyczący szybkiego wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych we wrześniu 2026 , czyli wskaźnika inflacji konsumenckiej i ogłosił ,że inflacja w ujęciu wrzesień 2025r./wrzesień 2026r., wyniósł 4%. Oznacza to wzrost inflacji w ciągu tego miesiąca, aż o 0,6 pp , z 3,4% w sierpniu, do wspomnianych 4% we wrześniu tego roku, a inflacja byłaby jeszcze wyższa i wyniosła aż 4,5%, gdyby nie spadek cen żywności w ujęciu wrzesień 2025 r./wrzesień 2026 r., który wyniósł właśnie 0,5 pp. Oznacza to ,że sam wzrost cen paliw, który w ujęciu wrzesień 2025 r/ wrzesień 2026 rok, wyniósł aż 36,1% spowodowałby wzrost inflacji aż o 1,1 pp z 3,4% do 4,5% i tylko spadek cen żywności, o 0,5 pp spowodował ,że inflacja wzrosła do 4%. A więc za pewne złagodzenie wzrostu inflacji we wrześniu swoimi dochodami zapłacą rolnicy, bowiem spadek cen żywności, tak naprawdę oznacza spadek cen skupu płodów rolnych w sytuacji kiedy wyraźnie rosną koszty produkcji rolnej, głównie ze względu na gwałtowny wzrost cen paliw i nawozów sztucznych.
2. Wyraźny skok inflacji we wrześniu jest w oczywisty sposób konsekwencją nieodpowiedzialnej polityki rządu Tuska w sprawie cen paliw, a więc braku reakcji na absurdalnie już wysokie cen paliw na stacjach benzynowych poprzez obniżkę stawki podatku VAT i akcyzy do poziomu minimalnego dopuszczalnego przez prawo unijne. y, że wszystkie instrumenty do obniżki cen paliw, ma rząd, przede wszystkim wpływ na stawki podatku VAT i akcyzy, większościowe udziały w Orlenie i wpływ na jego politykę marżową i wreszcie wpływ wysokość pobieranej dywidendy z tego koncernu i przez 3 lata rząd Tuska sięgnął głęboko do zysków Orlenu, nakazując mu wypłatę aż 21 mld zł dywidendy z tego 10,5 mld zł wpłynęło do budżetu państwa. Niestety rządząca już przez blisko 3 lata ekipa Tuska, doprowadziła do tak tragicznego stanu finansów publicznych, że premier rządu, a to prosi przez parę tygodni ministra finansów by ten znalazł 0,5 mld zł, to wtedy obniży ceny paliw na stacjach benzynowych na dwa ostatnie tygodnie wakacji, a teraz prezydenta, aby ten podpisał łamiącą Konstytucję ustawę od nadzwyczajnych zyskach firm sektora paliwowego.
3. Przypomnijmy także, że będąc w opozycji, Tusk wielokrotnie na spotkaniach z wyborcami tłumaczył, jak to jedną decyzją premier obniżając stawkę VAT z 23% do 0%, możne spowodować obniżkę ówczesnych cen paliwa, nawet do 4,88 zł za litr. W kampanii wyborczej deklarował z kolei, że jeżeli on po wyborach zostanie premierem, to doprowadzi do tego, że paliwo będzie po 5,19 zł i on jako były premier wie jak to zrobić, co więcej ma to dokładnie policzone. Gdy tym premierem został, dziennikarzy którzy go realizację tej obietnicy pytali, odsyłał do prezesa Orlenu, twierdząc, że to nie jest jego kompetencja, a gdy doszło do kryzysu w Zatoce Perskiej i wzrostu cen paliw na rynkach światowych, także bezradnie rozkłada ręce i próbuje przerzucić odpowiedzialność za wysokie ceny paliw na prezydenta Nawrockiego.
4. Należy także przypomnieć, że poprzednią identyczną ustawę jak ta o podpisanie której upomina się premier Tusk, prezydent Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego, podnosząc kwestię jej niezgodności z art. 2 Konstytucji RP , który mówi, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym i z wywodzonej z tej zasady reguły, nie działania prawa wstecz, A obecny projekt ustawy, która ma wejść w życie 1 listopada tego roku, ma dotyczyć nadzwyczajnych zysków firm sektora paliwowego od 1 marca tego roku do marca roku następnego, czyli ma opodatkować zyski osiągnięte nawet 8 miesięcy wcześniej. Jedyna zmiana jaką wprowadził do niej rząd Tuska polega na wydłużeniu okresu, w którym obowiązywałby podatek od nadzwyczajnych zysków, w tej pierwszej miał on obowiązywać do grudnia 2026 roku, w tej nowej do marca 2027 roku, co oczywiście nie zmienia jej obowiązywania wstecz.
5. Ten wręcz nieprawdopodobny upór rządu Tuska, a także posłów i senatorów koalicji 13 grudnia i przekazanie do prezydenta Nawrockiego identycznej ustawy jak ta uchwalona w czerwcu tego roku, dobitnie świadczy, że nie chodzi o obniżenie cen paliw, ale o obarczenie odpowiedzialnością prezydenta Nawrockiego za wysokie ich ceny na stacjach benzynowych. Przypomnijmy bowiem, że projektowi tej ustawy towarzyszyła wypowiedź premiera Tuska, że jeżeli prezydenta Nawrocki podpisze ten projekt, to środki uzyskane dzięki tej ustawie, zostaną przeznaczone na kolejny pakiet CPN, czyli obniżek VAT i akcyzy na paliwa. Trudno to uznać za coś innego, niż klasyczny szantaż, bowiem prezydent Nawrocki skierował poprzedni projekt do Trybunału Konstytucyjnego, właśnie dlatego, że wcześniej eksperci Biura Analiz Sejmowych, a później także z Kancelarii Prezydenta, podkreślali ,że ze względu na opodatkowanie wstecz, może on być niekonstytucyjny.
6. Kancelaria prezydenta Nawrockiego, widząc tą wręcz ostentacyjną próbę przerzucenia odpowiedzialności, za wysokie ceny paliw na głowę państwa ,złożyła swój projekt ustawy o obniżce cen paliw pod nazwą Paliwo Kosztuje Normalnie (PKN). Istotą tego przedłożenia jest ustawowy limit marży rafineryjnej, importowej i hurtowej, a także możliwości elastycznego obniżenia stawek akcyzy przez ministra finansów, oraz zwolnienie sprzedaży detalicznej paliw z podatku od sprzedaży detalicznej do 31 marca 2027 roku, co zdaniem ekspertów prezydenta pozwoliłoby na obniżkę cen paliw na stacjach benzynowych nawet o 2 zł na litrze. Ale już wiadomo, że rząd Tuska będzie jej zdecydowanym przeciwnikiem, a marszałek Czarzasty ją zamroził, a zdecydowany sprzeciw rządu wyrazili ministrowie Domański i Motyka, krytykując ten projekt i twierdząc, że jego wprowadzenie, doprowadziłoby do braków paliw na stacjach benzynowych.
7. To swoiste szamotanie się Tuska i jego ministrów w sprawie obniżek cen paliw jest tym dziwniejsze, że jak twierdzą analitycy rynku paliwowego z dodatkowych wpływów z podatku VAT związanych z wysokim cenami paliw, budżet państwa ma średnio przynajmniej 1 mld zł miesięcznie, a ponieważ te podwyższone ceny funkcjonują już 7 miesięcy, więc dodatkowo do budżetu wpłynęło przynajmniej 7 mld zł. Jak z tego wynika środki na obniżki VAT i akcyzy ,aby paliwa były wyraźnie tańsze, w budżecie już są, a brak decyzji rządu Tuska w tej sprawie spowodował gwałtowny wzrost inflacji do 4% i tak naprawdę uruchomienie spirali inflacyjnej, bowiem wzrost cen paliw, będzie przenosił na ceny wszystkich towarów i usług.
Czy zamierza Pan podżegać do przestępstwa Premiera RP by dopłacał do rynkowych cen paliw mimo głębokiego deficytu budżetowego, na który Pan wielokrotnie zwracał uwagę?
Ten zabieg przenosi inflację z dzisiaj na jutro zwiększając jej skalę.
Cena paliwa jest rynkowa w powiedzmy połowie. Druga połowa to podatki
A i rynek taki sobie - bo praktycznie całe paliwo dostarcza jeden producent - Orlen...
Warto zwrócić uwagę, że jak Kaczyński doszedł do władzy w 2015, to ilość legalnie sprzedawanego paliwa wzrosła o 1/3. To obrazuje skalę lewego paliwa za czasów Tuska. Pamiętam jak za czasów pierwszego Tuska celnicy stali kilka lat w SSSE i kontrolowali cysterny wożone do UC tamże. Nic oczywiście nie wykryli, bo przemytnicy to nie idioci, i nie będą wozić lewego paliwa do UC, a Suwalczanina podejrzewanego o wypranie ponad miliarda musieli wypuścić już za czasów Kaczyńskiego :)
Premier Kieł preferuje życie na kredyt:
Dlaczego deficyt bije rekordy?
Skala problemu staje się jasna, gdy przyjrzymy się relacji tej dziury do całego budżetu oraz PKB:
Głównym powodem tak gigantycznej dziury jest jednoczesne finansowanie ogromnych programów zbrojeniowych (198 mld zł), wzrost nakładów na zdrowie (274 mld zł) oraz wspomniany wcześniej, lawinowo rosnący koszt obsługi samego długu (107 mld zł). [1, 2]