1. Politycy Platformy z premierem Tuskiem na czele są przekonani, że licznymi rolkami umieszczanymi w mediach społecznościowych przekonają Polaków, że za horrendalnie wysokie ceny paliw na stacjach benzynowych, odpowiada prezydent Nawrocki. Taką rolkę zamieścił wczoraj w swoich mediach społecznościowych premier Tusk, który przechadzając pod bramą Belwederu z papierowym kubkiem kawy woła „to co robimy te tańsze paliwa, czekam na podpis Panie prezydencie”. Chodzi o wymuszenie na prezydencie Nawrockim podpisania ustawy o nadzwyczajnych zyskach w sektorze paliwowym, identycznej jak ta, którą w lipcu głowa państwa odesłała do Trybunału Konstytucyjnego w związku z poważnymi wątpliwościami o jej zgodność z Konstytucją RP.
2. Swoją drogą ten spacer Tuska pod bramą Belwederu i wołanie do prezydenta Nawrockiego, sugerujące, że to od niego zleżą ceny paliw na stacjach benzynowych jest wręcz kuriozalne, zwłaszcza, że na każdym kroku premier i ministrowie jego rządu przypominają, że „to rząd rządzi, a prezydent tylko reprezentuje”. A przecież wszystkie instrumenty do obniżki cen paliw ma rząd, wpływ na stawki podatku VAT i akcyzy, większościowe udziały w Orlenie i wpływ na jego politykę marżową, wreszcie wpływ wysokość pobieranej dywidendy z tego koncernu i przez 3 lata rząd Tuska sięgnął głęboko do zysków Orlenu, nakazując mu wypłatę aż 21 mld zł dywidendy z tego 10,5 mld zł wpłynęło do budżetu państwa. Niestety rządząca już przez blisko 3 lata ekipa Tuska, doprowadziła do tak tragicznego stanu finansów publicznych, że premier rządu, a to prosi przez parę tygodni ministra finansów by ten znalazł 0,5 mld zł, to wtedy obniży ceny paliw na stacjach benzynowych na dwa ostatnie tygodnie wakacji, a teraz prezydenta, aby ten podpisał łamiącą Konstytucję ustawę od nadzwyczajnych zyskach firm sektora paliwowego.
3. A przecież będąc w opozycji Tusk wielokrotnie na spotkaniach z wyborcami tłumaczył, jak to jedną decyzją premier obniżając stawkę VAT z 23% do 0%, możne spowodować obniżkę ówczesnych cen paliwa, nawet do 4,88 zł za litr. w kampanii wyborczej deklarował z kolei, że jeżeli on po wyborach zostanie premierem, to doprowadzi do tego, że paliwo będzie po 5,19 zł i on jako były premier wie jak to zrobić, co więcej ma to dokładnie policzone. Gdy tym premierem został, dziennikarzy którzy go realizację tej obietnicy pytali, odsyłał do prezesa Orlenu, twierdząc, że to nie jest jego kompetencja, a gdy doszło do kryzysu w Zatoce Perskiej i wzrostu cen paliw na rynkach światowych, także bezradnie rozkłada ręce i próbuje przerzucić odpowiedzialność za wysokie ceny paliw na prezydenta Nawrockiego.
4. Przypomnijmy, że poprzednią identyczną ustawę jak ta o podpisanie której upomina się premier Tusk, prezydent Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego, podnosząc kwestię jej niezgodności z art. 2 Konstytucji RP , który mówi, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym i z wywodzonej z tej zasady reguły, nie działania prawa wstecz, A obecny projekt ustawy, która ma wejść w życie 1 listopada tego roku, ma dotyczyć nadzwyczajnych zysków firm sektora paliwowego od 1 marca tego roku do marca roku następnego, czyli ma opodatkować zyski osiągnięte nawet 8 miesięcy wcześniej. Jedyna zmiana jaką wprowadził do niej rząd Tuska polega na wydłużeniu okresu, w którym obowiązywałby podatek od nadzwyczajnych zysków, w tej pierwszej miał on obowiązywać do grudnia 2026 roku, w tej nowej do marca 2027 roku, co oczywiście nie zmienia jej obowiązywania wstecz.
5. Ten wręcz nieprawdopodobny upór rządu Tuska, a także posłów i senatorów koalicji 13 grudnia i przekazanie do prezydenta Nawrockiego identycznej ustawy jak ta uchwalona w czerwcu tego roku, dobitnie świadczy, że nie chodzi o obniżenie cen paliw, ale o obarczenie odpowiedzialnością prezydenta Nawrockiego za wysokie ich ceny na stacjach benzynowych. Przypomnijmy bowiem, że projektowi tej ustawy towarzyszyła wypowiedź premiera Tuska, że jeżeli prezydenta Nawrocki podpisze ten projekt, to środki uzyskane dzięki tej ustawie, zostaną przeznaczone na kolejny pakiet CPN, czyli obniżek VAT i akcyzy na paliwa. Trudno to uznać za coś innego, niż klasyczny szantaż, bowiem prezydent Nawrocki skierował poprzedni projekt do Trybunału Konstytucyjnego, właśnie dlatego, że wcześniej eksperci Biura Analiz Sejmowych, a później także z Kancelarii Prezydenta, podkreślali ,że ze względu na opodatkowanie wstecz, może on być niekonstytucyjny.
6. Kancelaria prezydenta Nawrockiego, widząc tą wręcz ostentacyjną próbę przerzucenia odpowiedzialności, za wysokie ceny paliw na głowę państwa ,złożyła swój projekt ustawy o obniżce cen paliw pod nazwą Paliwo Kosztuje Normalnie (PKN). Istotą tego przedłożenia jest ustawowy limit marży rafineryjnej, importowej i hurtowej, a także możliwości elastycznego obniżenia stawek akcyzy przez ministra finansów, oraz zwolnienie sprzedaży detalicznej paliw z podatku od sprzedaży detalicznej do 31 marca 2027 roku, co zdaniem ekspertów prezydenta pozwoliłoby na obniżkę cen paliw na stacjach benzynowych nawet o 2 zł na litrze. Ale już wiadomo, że rząd Tuska będzie jej zdecydowanym przeciwnikiem, a marszałek Czarzasty ją zamroził, a zdecydowany sprzeciw rządu wyrazili ministrowie Domański i Motyka, krytykując ten projekt i twierdząc, że jego wprowadzenie, doprowadziłoby do braków paliw na stacjach benzynowych.
7. Szamotanie się Tuska i jego ministrów w sprawie obniżek cen paliw i spacery premiera pod bramą Belwederu, są tym dziwniejsze, że jak twierdzą analitycy rynku paliwowego z dodatkowych wpływów z podatku VAT związanych z wysokim cenami paliw, budżet państwa ma średnio przynajmniej 1 mld zł miesięcznie, a ponieważ te ceny funkcjonują już 7 miesięcy , więc dodatkowo do budżetu wpłynęło przynajmniej 7 mld zł. Jak z tego wynika środki na obniżki VAT i akcyzy ,aby paliwa były wyraźnie tańsze w budżecie już są, a mimo tego premier Tuska ośmieszając się do cna, błąka się pod bramą Belwederu i domaga się od prezydenta Nawrockiego podpisania niekonstytucyjnej ustawy.
„to co robimy te tańsze paliwa, czekam na podpis Panie prezydencie”
Premier Tusk to patologiczny kłamca.