Wśród wyborców partii prawicowych w Krakowie to właśnie wyborcy Konfederacji poszli najliczniej na referendum odwoławcze. Teraz nie będą mieć kandydata w wyborach
Kompromitacja
Konfederacja może przestać marzyć o zdobyciu Krakowa
Lokalne media z dawnej stolicy przekazały, że kandydatura Bartosza Bocheńczaka została odrzucona z powodu braku wymaganej ilości zebranych podpisów. W podobnej sytuacji znalazł się także Marian Banaś
Miejska Komisja Wyborcza w Krakowie odmówiła rejestracji Bartosza Bocheńczaka z Konfederacji, a także byłego prezesa NIK Mariana Banasia jako kandydatów na prezydenta Krakowa.
W obu przypadkach powodem była zbyt mała liczba ważnych podpisów poparcia. Kandydat na prezydenta miasta musi przedstawić co najmniej 3 tys. prawidłowo złożonych podpisów mieszkańców posiadających czynne prawo wyborcze.
Konfederacja sama sobie ukręciła stryczek wystawiając osobę anonimową w ramach podziękowania za jej wkład w kampanię Mentzena, jak już zaczynasz jako wybrany za znajomości a nie talenty to ciężko oczekiwać że po dojściu do władzy byłoby inaczej, a w krakowie kolesiostwa mają dość
Konfederacja nie pierwszy raz się wywróciła na skórce od banana. To będzie wykorzystywane w kampanii za rok. Ich polityka polega na nagrywaniu tik toków, a nie na poważnych sprawach
Wstyd
Wstyd
Wstyd
Mam już hipotezę jak te gamonie mogły spartaczyć zbiórkę podpisów. Otóż 19 sierpnia 2026 na Rondzie Mogilskim w Krakowie w trakcie kampanii zbierania podpisów był wiec — jubileuszowy, setny odcinek „Mentzen Grilluje” na żywo. Wystąpili Mentzen, Bocheńczak i Berkowicz.
Lokalny Kanał Krakowski opisywał kilkusetosobowy tłum, a sam Bocheńczak po wydarzeniu pisał o masie ludzi. Na to spotkanie mogli przyjechać sympatycy z całej Małopolski, nie tylko mieszkańcy Krakowa, ale też osoby z Wieliczki, Skawiny, Zielonek, Niepołomic etc.
No i te patałachy organizujące zbiórkę mogły wśród zbierających gamoni ogłosić konkurs, że kto zbierze najwięcej podpisów, ten dostanie jakąś nagrodę. I pewnie ich nie zawiadomili, że podpisy mogą być tylko od mieszkańców Krakowa, albo zawiadomili, ale gamonie to olały, bo były łase na nagrody. I zebrali wtedy 2 tys. podpisów nieważnych.
Stu wolontariuszy w Krakowie zebrało w dwa tygodnie niecałe 5000 podpisów pod kandydaturą Bochenczaka w wyborach na prezydenta miasta. To dało niecałe cztery podpisy dziennie na wolontariusza.
To są młode gamonie i mogli zbierać, nie pytając, czy ten, kto się podpisuje, jest uprawniony do głosowania w Krakowie.
Problem najwyraźniej polegał na czymś innym. Podobno nałogowo mylili adresy zamieszkania i zameldowania. A na listach poparcia dla pisowca nie pisali nazwy miasta. I tych problemów nie mieli wyborcy Koalicji. Piękne bajeczki
Na tym grillu byli także działacze Konfederacji np. z Katowic o czym informacje zamieścili na swoich profilach na facebooku. Nie wiem czy oni także się podpisywali.
Nie potrafią zebrać podpisów, złożyć w terminie sprawozdania……proste czynności ich przerastają. A chcą rządzić krajem?
Mam nadzieje, wątłą, ale mam, że Mentzen i koledzy, zrozumieją, że gdy zaczynasz realnie naruszać obce interesy, to nie ma miejsca na zabawę. Warto pamiętać, że myk z niewłaściwymi podpisami, narodził się w Polsce w roku 1991! Wtedy to, Partia X, Stana Tymińskiego, zleciła zbieranie podpisów na listach poparcia, studentom. No i owi "studenci" , gładko wyrolowali Tymińskiego, przy aplauzie Gazety Wyborczej.
Swoją drogą, niegłupie by było uzupełnienie procedury zbierania głosów poparcia, o obowiązek zawiadomienia obywatela, którego podpis i personalia są na liście, o to że takiego aktu dopełnił. Strach pomyśleć, ilu wyborców by się zdziwiło...
Kandydat PiS w Krakowie ma klasę i rozum, dlatego z pewnością będzie też (słusznie) zabiegać o wyborców Konfederacji. Ale gdybym miał dziś przewidywać jak się zachowa sam Mentzen, to raczej bym stawiał, że Konfa kandydata PiS nie poprze - przeciwnie, zaatakuje za potwierdzenie spisku "POPiSu".
Też tak sądzę. Pisuje tu taki Gość, co budzi się przerażony wizją POPIS-u.