1. Premier Tusk na Campusie Trzaskowskiego, tłumacząc się z tego, że posyła ministra Berka do Trybunału Konstytucyjnego, niespodziewanie wypalił „we wrześniu muszę mieć pewność, że nasi sędziowie wejdą do gmachu TK”. Tusk jest przekonany, że to właśnie Maciej Berek, nie tylko zostanie wybrany przez Sejm i zaprzysiężony przez prezydenta Nawrockiego, ale doprowadzi także do tego, że czwórka sędziów, która wprawdzie została wybrana przez Sejm, ale nie złożyła przysięgi przed głową państwa, mimo tego, tymi sędziami będzie. Minister Berek ma więc zapewnić, że ośmioro sędziów w TK, jak to ujął premier Tusk, to będą „nasi sędziowie” a wtedy już nie tylko „będziemy stosować prawo jak je rozumiemy”, ale będziemy mieć takie rozstrzygnięcia TK, jakie chcemy. Tyle tylko, że ci sędziowie, składając przysięgę w Sali Kolumnowej Sejmu w obecności marszałka Czarzastego, doprowadzili do sporu konstytucyjnego pomiędzy Kancelarią Prezydenta i Kancelarią Sejmu i dopóki TK tego sporu nie rozstrzygnie, prezydent Nawrocki tego zaprzysiężenia dokonać nie może, a być może po decyzji Trybunału, już od tej czwórki, ślubowania nie będzie mógł w ogóle przyjąć.
2. Ale plan Tuska oponowania TK przez „naszych sędziów”, to nie tylko posłanie tam ministra Berka, ale także jeżeli się nie podporządkuje, to pozbawienie Trybunału pieniędzy na rok 2027, a więc zablokowanie budżetu tej instytucji, we wręcz w prymitywny sposób. Otóż w związku z tym ,że rząd w ostatnich dniach finalizował prace na projektem budżetu przed skierowaniem go do konsultacji społecznych, 15 instytucji państwowych przekazało ministrowi finansów projekty swoich budżetów, a ten miał obowiązek je włączyć do projektu budżetu państwa, bez zmiany nawet kropki i przecinka. Mówi o tym wprost art 139 ust 2 ustawy o finansach publicznych, a jakiekolwiek zmiany w ich budżetach mogą być dokonywane dopiero podczas prac w parlamencie i mogą to robić wyłącznie posłowie i senatorowie. W tej sytuacji oświadczenie ministra Andrzeja Domańskiego, że dołączył do projektu budżetu państwa, budżety 14. instytucji państwowych, a budżetu Trybunału Konstytucyjnego, nie dołączył ze względu na braki formalne jest wręcz ostentacyjnym złamaniem tego artykułu ustawy o finansach publicznych. Zresztą chodzi nie tylko o ministra Domańskiego, projekt budżetu państwa przyjmuje cała Rada Ministrów, więc jeżeli nie włączono do niego budżetu TK, to decyzję w tej sprawie podejmowali wszyscy ministrowie na czele z premierem Tuskiem, a więc wszyscy oni ponoszą za nią odpowiedzialność.
3. Przypomnijmy ,że rząd Tuska i stojąca za nim koalicja 13 grudnia już poważyła się na zamach na TK, podczas prac nad budżetem na 2025 rok, tylko dokonano tego nie na etapie prac rządowych, ale już po przekazaniu projektu budżetu do Sejmu. Otóż podczas tych prac w Sejmie, posłowie koalicji 13 grudnia, zgłosili poprawkę podpisaną przez wszystkich przewodniczących klubów ją tworzących do budżetu Trybunału Konstytucyjnego, polegającą na jego wyraźnym zmniejszeniu. Chodziło o zmniejszenie tego budżetu o kwotę 10,8 mln zł, ale dotyczyła ona przede wszystkim rozdziału 75102, czyli wynagrodzeń sędziów TK na kwotę 10,2 mln zł, co oznaczało, że na wynagrodzenia sędziów pozostała w tym budżecie kwota 0 zł (słownie zero złotych). A więc posłowie koalicji rządowej doprowadzili do tego,że sędziowie TK zostali pozbawieni całkowicie wynagrodzeń w całym roku 2025, co skutkowało poważnymi perturbacjami w pracach Trybunału, a sędziowie przez jakiś czas rzeczywiście nie otrzymywali wynagrodzeń. Przypomnijmy dla porządku, że art. 195 ust. 2 Konstytucji RP, mówi wprost „Sędziom Trybunału Konstytucyjnego zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresu ich obowiązków”, a więc takie posunięcie oznaczało także złamanie zapisów konstytucyjnych.
4. Teraz już na etapie prac rządowych bezprawnie zablokowano budżet Trybunału z zamiarem „szantażowania” obecnego prezesa TK, a być może także i prezydenta Nawrockiego, że bez przyjęcia ślubowania wspomnianej czwórki sędziów, budżetu tej instytucji może nie być. Prace nad projektem budżetu po tym jak zostanie skierowany do Sejmu do 30 września, będą trwały razem z pracami senackimi blisko 4 miesiące, więc czasu na ten szantaż rządzący będą mieli sporo i zapewne będą ten czas intensywnie wykorzystywać. Wydaje się jednak, że w ten sposób koalicja 13 grudnia niczego nie osiągnie, ani wobec prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, ani prezydenta Karola Nawrockiego, co więcej tylko potwierdzi, że chodzi o wręcz siłowe przejęcia Trybunału.
5. Drugi już atak koalicji 13 grudnia na finanse Trybunału Konstytucyjnego to destabilizacja działania tej instytucji, zresztą w ten sposób destabilizowano także inne ważne instytucje polskiego państwa, takie jak Sąd Najwyższy, Krajowa Rada Sądownictwa, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji czy Instytut Pamięci Narodowej, a więc instytucje, których nie udało się jej przejąć. Jednak destabilizacja ważnych instytucji polskiego państwa w sytuacji kiedy za nasza granicą o ponad 4 lat toczy się regularna wojna, a premier Tusk co i rusz straszy Polaków agresja Rosji jest skrajną nieodpowiedzialnością, za którą obecnie rządzący, zostaną z całą stanowczością rozliczeni po nadchodzących wyborach.
A opozycja śpi i władza jej się śni...do rządów iść chcecie,do dupy pójdziecie! Barany...
„dopóki nie wejdą, TK nie będzie miał budżetu”
Czyli szantaż mafii Tuska.