CZY ŻYCIE W KOMUNIŹMIE BYŁO LEPSZE? ODSETEK OSÓB, KTÓRA TWIERDZI, ŻE TAK:

Nie da się ukryć, że to bardzo ciekawy obrazek, szczególnie dla tych, co żyli w komuniźmie i pamiętają szczegóły. W Polsce to był trochę inny komunizm, ale niestety nasi ówcześni komuniści przewerbowali się na modłę unijną, więc niech nikogo nie zdziwi wielki deficyt i Czarzasty jako marszałek sejmu.
Widać u naszych sąsiadów proces przewerbowania się komuchów był jeszcze większy, i udając zwolenników unii kradną jeszcze więcej i dłużej niż u nas Tusk ze swoimi "koalicjantami lewicowymi".
Warto też przy okazji wiedzieć o opanowaniu przestrzeni publicznej w Polsce przez takie twory jak ten: "Fundacja Otwarty Dialog – polityczne powiązania i miliony z niejasnych źródeł" - o Bartoszu Kramku i jego żonie, ich powiązaniach i skąd mają forsę na antypolskie działania w Polsce. Warto ten link podesłać znajomym, którzy jeszcze popierają Tuska i jego mafie, żeby mieli świadomość kogo dopuszczają tak naprawdę do decydowania o polskich czyli naszych losach, naszych pieniądzach, naszej historii i PRZYSZŁOŚCI!
Ale numer! To mój 400-ny wpis! Szkoda, że NB nie dają jakiejś premii...
Jestes Wielka Aluńka .
To takie narodowe wskaźniki nasrania we łbach . Choc niektórzy chyba sa niedoszacowani .
To głosowali ci co wtedy byli młodzi.
Też bym wrócił w pewnych sprawach do tamtych czasów.
A 400 razy to tak na początek.
400 wpisów, to jakby napisać małą książkę :)
W takim razie życzę kolejnego 0 w po tej czwartej setce :)
To zależy kto kim był i co robił, oraz jak wysoko był w strukturach partii.
Nie pamiętam tych czasów, urodziłem się w 1985 roku i zapewne każdy z Państwa, którzy pamiętają tamte czasy z własnego życia sprostuje moje wypowiedzi (nie dlatego, że chcę się nimi pochwalić, może komuś przyda się taka wiedza do zmiany perspektywy) ale z opowiadań dziadków i rodziców można wyrobić sobie zdanie, na takie że nie chciał bym żyć w tamtych czasach. Zapewne w wielu aspektach życie było prostsze, pomimo tego że dla większości skromne finansowo to jednak wcale nie szare i smutne. Z jednej strony pochodzę z rodziny sybiraków i tu o wielu tematach nie wolno było mówić, o śmierci trzech stryjów przy wyrębie tajgi (chłopcy w wieku 13 - 17, nie ścinali drzew a przez to nie mieli takich racji jak drwale) stracie majątku, kim był dziadek i dlaczego wywieziono go w lutym 40 roku ani to jak zdezerterował z wojska bo mu Ludowa władza nie pasowała. Z drugiej strony dziadek jako więzień oflagów (strzelec w służbie "rzemieślniczej" przy oficerach) wrócił do kraju pod inną datą urodzenia i innym miejscem. A Wolnej Europy słuchał pod kołdrą.
Niestety, ale wśród moich równolatków mam przykłady dzieci i wnuków którzy nie widzą nic niewłaściwego w rządach PZPRu, syn dyrektora PGRu wcześniej politruka we wojsku i wnuka lokalnych utrwalaczy władzy ludowej opowiada o radości ludu i pysznej kiełbasie (!) inna koleżanka wnuczka jakiś innych partyjniaków nie widzi nic niewłaściwego w UB i zabijaniu żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Wcześniej wspomniany syn dyrektora na strajki i maskarę w kopalni "Wujek" stwierdza że: "tylko kilku górników zabili", jeszcze inna koleżanka ze studiów, niezbyt wyrobiona politycznie pyta: "czy stan wojenny był dobry czy zły" bo jej kolega - wnuk z LWP uważa, że był dobry. Trzecie i czwarte pokolenie żyje w przekonaniu że to były dobre czasy, i faktycznie pod wieloma względami takie były, o ile ktoś nie wdawał się w politykę, albo nie chciał prowadzić własnej działalności (nie będąc partyjniakiem, czy ubeckim TW czy innym zależnym od władzy). Do tego dochodzą czasy nieszczęsnej "transformacji ustrojowej" która żadną transformacją nie była. Do tego jeszcze dochodzi, "kto komu myśli" i skąd czerpiemy wiedzę, oraz w jakim środowisku się obracamy. Brat mojej mamy - wyszedłszy z tego samego domu, ale ukształtowany przez kolejowy internat jest zawołanym bolszewikiem (!) co wydało się po latach.
Nie dziwi mnie więc, że tak wypada przedstawiony sondaż i znam naprawdę nie wiele przypadków gdzie dokonano radykalnego zwrotu w poglądach, choć bywają takie przypadki.