Z lat 70' pamiętam taką anegdotę:"Otóż amerykańska agencja wywiadowcza CIA zorganizowała wieloetapowy konkurs w Stanach Zjednoczonych na agenta, którego umieści na rosyjskiej głębince, na dalekiej Syberii. Wygrał ten wieloetapowy konkurs pewien mężczyzna i został wysłany do Związku Radzieckiego. Został zdemaskowany relatywnie szybko i gdy już siedział w kajdankach, żeby być odesłanym do Moskwy, a dalej nie wiadomo gdzie, pytał: "Dlaczego? W jaki sposób zdemaskowaliście mnie?". No i Rosjanin mu tłumaczy: "Ty p'jesz kak russkij. Nu, ty nie russkij. Ty dziewuszki lubisz kak russkij. Nu, ty nie russkij. Ty goworisz po russki kak russkij. Nu, ty nie russkij". Zapłakany Amerykanin pyta: "Paczemu? Skaży mnie, nu, paczemu?". I Rosjanin odpowiada: "U nas niegrof nietu". Pan Morawiecki to światowej rangi finansista ale i humanista, człowiek o szerokich horyzontach i fenomenalnej pamięci,człowiek z którym dobrze się rozmawia takim ludziom jak Myślecki, Rokita, Kaczyński; nawet fizycznie jest podobny do premiera Holandii Marka Rutte. Tylko, że ... to nie jest format na Polskę.On nie ma "klucza do polskiej duszy",
tak jak nie miał jej Drucki - Lubecki ani Wielopolski. Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki i Aleksander Wielopolski to postaci uderzająco podobne w swoich intencjach i metodach, a zarazem tragicznie odosobnione. Obydwaj stawiali na bezwzględny realizm, organiczną pracę i ugody z Imperium Rosyjskim, gardząc polskim romantycznym zrywem, co sprawia, że trafna wydaje się opinia o braku „klucza do polskiej duszy” w ich kalkulacjach.
- Kalkulacja i pragmatyzm: Obydwaj wierzyli, że przetrwanie narodu zależy od silnej gospodarki, sprawnej administracji i lojalizmu wobec zaborcy, a nie od przelewania krwi w skazanych na klęskę powstaniach.
- Wizja reform: Drucki-Lubecki uzdrowił finanse Królestwa Polskiego i założył Bank Polski, z kolei Wielopolski dążył do autonomii administracyjnej, reformy rolnej i szkolnictwa.
- Styl bycia: Charakteryzowała ich szorstkość, autorytmizm, brak elastyczności psychologicznej i pogarda dla nastrojów tłumu.
Brak „klucza do polskiej duszy”
- Niezrozumienie emocji narodowych: Polskie społeczeństwo w XIX wieku żyło etosem walki niepodległościowej i mesjanizmem, podczas gdy oni oferowali biurokratyczny porządek, podatki i posłuszeństwо carowi.
- Arogancja intelektualna: Uważali, że wiedzą lepiej, co służy Polakom, ignorując fakt, że naród odrzuca kalkulację zysków i strat w zamian za utratę godności.
Tragiczna izolacja: Przez współczesnych zostali uznani za zdrajców lub cyników – Drucki-Lubecki musiał ratować się ucieczką przed gniewem powstańców, a program Wielopolskiego utonął we krwi powstania styczniowego, sam Wielopolski zgorzkniały żył jeszcze wiele lat w pobliskim Dreźnie, w którym i ja mieszkałemna przemian z Wrocławiem.
Dziś posłuszeństwo carowi należy zamienić na posłuszeństwo biurokracji unijnej (ktora jest namiestnikiem globalistów) a mesjanizm na mrzonki o międzymorzu.
Wyszła pochwała caratu. W sumie zasadna, bo carat nie był zainteresowany duszeniem gospodarki, a i duszy nader umiarkowanie w porównaniu z czerwonymi komisarzami i ich negrami.