Polska i Rosja to dwie osobne, wzajemne sprzeczne cywilizacje. Polska to cywilizacja łacińska, a Rosja to turańska. Oni są kulturowymi dziećmi Mongołów, a my dziedziczymy kulturę po starożytnych Rzymianach i Grekach. Słowiańskie geny są w tym sześciorządne.
My ich fundamentami głęboko рοցаrԁzаmу, czyli głównie prymatem państwa i wodza, militaryzacją życia oraz arbitralnością władzy. Oni tworzą zаmοrԁуѕtуϲzոе imperium, a my wolnościowe społeczności. Tego się nie da połączyć w spójną całość. Dlatego ich οkսраϲϳа naszych terenów nigdy nie była kulturowo skuteczna.
W tym nikt nikogo nie zdradza, po prostu oni żyją z ցrаbіеżу i rοzbοϳóԝ, a my się przed nimi bronimy. Żaden dialog czy rozmowa nie są możliwe. Nasza cywilizacja odżyje, jak ich się rozpadnie, co już jest nieuchronne, bo ich fundamenty się walą na wojnie domowej w рοѕt-ΖЅRR.
Rosję i Zachód już wkrótce podbiją іѕӏаmіśϲі, którzy stanowią osobną cywilizację, i powstaną tam ѕzаrіаϲkіе kаӏіfаtу, a Polska się uchowa. Uciekających przed tym Francuzów, Hiszpanów, Szwedów czy Włochów, którzy będą katolikami, przyjmiemy i damy im azyl, a Rosjanom nie, bo są mentalnie niebezpieczni i mongolskie ӏսԁοbóϳѕtԝο mają głęboko zakorzenioną w mentalności.
Różnice cywilizacyjne nie są problemem. Problemem jest konfrontacja cywilizacji turańskiej z łacińską, a więc cywilizacji nastawionej na grabież i mordy z cywilizacją nastawioną na tworzenie i budowanie, cywilizacji zamordystycznej, imperialnej, zaborczej, militarystycznej z cywilizacją pluralistyczną, wolnościową, synergiczną. Cywilizacja turańska to natura, a łacińska to kultura. To jest odwieczny konflikt, który w sposób nieuchronny prowadzi do zwycięstwa kultury nad naturą. Tym jest właśnie człowieczeństwo — jest oderwaniem się od natury. Dlatego jestem transhumanistą.
Opiszę to prostszą analogią: Rosja = drapieżniki, Polska = roślinożercy. Jedyne rozwiązanie tego konfliktu to wyginięcie drapieżników.
Doprecyzuję analogię: rozwiązaniem nie jest unicestwienie ludzi należących do innej cywilizacji, lecz zanik drapieżniczego modelu organizacji państwa. Turańskość jest metodą życia zbiorowego Rosji, a nie cechą biologiczną Rosjan, więc Rosjanie mogą ją porzucić tak samo, jak każde społeczeństwo może zmienić swoje instytucje.
W mojej analogii drapieżnikiem nie jest Rosjanin, tylko imperialne państwo rosyjskie. Przez jego wyginięcie rozumiem zanik tego organizmu politycznego, czyli rozpad Federacji Rosyjskiej na mniejsze państwa. Rosjanie oczywiście pozostają i mogą stworzyć państwa działające według zupełnie innych zasad. I to jest jedyne rozwiązanie. Każde inne będzie generowało ciągłą konfrontację, kończącą się krwawą jatką, czego wojna na Ukrainie jest najlepszym przykładem.
Rosja jest zła, bo jest bliżej natury. Rosja jest bardziej zwierzęciem niż człowiekiem. Dlatego wszyscy Polacy wspominają Rosjan z tego, że srali na dywan na środku salonu. To nie byli Rosjanie jako ludzie czy jako Słowianie, to byli żołnierze imperium rosyjskiego i z tego powodu wychodził z nich naturalny, pierwotny prymitywizm. Jak zabraknie im ich zbrodniczego imperium, to się uczłowieczą, nabiorą kultury i pozbędą się swych krwiożerczych instynktów.
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS
Gdzie Rzym, gdzie Krym. To stare polskie powiedzenie.
AI Overview
„Gdzie Rzym, a gdzie Krym” to popularny polski związek frazeologiczny, który oznacza, że dwie rzeczy, sytuacje, miejsca lub tematy nie mają ze sobą nic wspólnego, są całkowicie różne i dzieli je ogromna przepaść. [1, 2]
Znaczenie i Pochodzenie
Jeśli chcesz, mogę podać Ci więcej przykładów podobnych polskich powiedzeń lub wyjaśnić pochodzenie innego frazeologizmu. Daj mi znać!
Tak, to powiedzenie dobrze obrazuje różnice cywilizacyjne między Polska a Rosją i pokazuje, że te różnice są powszechnie dobrze postrzegane przez lud.
Na pewno pierwiastek turańskiej cywilizacji jest utrwalany w Rosji z powodu położenia w hartlandzie i uwikłania się w bezsensowną wojnę, natomiast trudno mi ocenić jakie wpływy ma tam obecnie cywilizacja bizantyńska i żydowska.
O wpływie cywilizacji łacińskiej na Polskę możemy dzisiaj mówić w ujęciu głównie historycznym i na pewno byliśmy wówczas mięsożercami. Ten pierwiastek uczestniczy w kołobłędzie cywilizacyjnym, ale dominuje mieszanka bizantyńsko-żydowska.
Dlatego tak trudno się porozumieć Polakom.
Tu jest więcej argumentów uzasadniających, że Rosja to cywilizacja turańska: niepoprawni.pl/blog/gps65/rosja-to-cywilizacja-turanska
Mięsożerność to analogia, tego nie należy traktować dosłownie. A tu wyjaśnienie czym jest cywilizacja łacińska: www.salon24.pl/u/gps65/256644,cywilizacja-lacinska-w-punktach
Polska należy do tej cywilizacji nadal, nawet jeśli zaborcy, w tym sowieci za PRL-u, nam wytrzebili cywilizacyjne elity i dziś jesteśmy tylko jej cieniem. Grunt, że jeśli mielibyśmy się odrodzić, to tylko w tej naszej cywilizacji.
A Rosja Putina już się odrodziła w swojej, turańskiej cywilizacji. I jako turańska, rozpadnie się znów, jak ZSRR. Taka mentalność jest skazana na zagładę. Dżyngis-chan w końcu umarł i Putin też umrze.
Prof. Andrzej Nowak w swym dziele
Dzieje Polski, tom 2, s. 39 pisze:
"...tezy o zbawiennym wpływie mongolskiego najazdu na Ruś postawił i spopularyzował Lew Gumilow... syn wielkiej poetki rosyjskiej, Anny Achmatowej, wieloletni więzień stalinowskich obozów. W swoich licznych, publikowanych w ostatnich latach ZSRR pracach ukazał Tatarów jako zbawców Rusi przed grożącym jej rzekomo nieuchronnie niewolniczym podporządkowaniem łacińskiemu Zachodowi."
Gumow "wyraził tę tęze dosadnie: gdyby nie wpływ Złotej Ordy, Ruś ""dostałaby się pod jarzmo feudalno-katolickiej Europy. Podzieliłaby los Białórusi i Galicji. Aleksander Newski patrzył dalej niż jego bracia""
Książki zmarłego w 1992roku Gumilowa kształtują do dziś wyobraźnię milionów czytelników w Rosji"