
Razi mnie i denerwuje moda, którą mamy od stuleci, używania słów w obcych językach, podczas gdy mamy piękne polskie określenia. I to nie jedno, często nawet kilka.
Teraz wnerwia mnie używanie słowa "influencer".
To słowo zrobiło u nas karierę gdy Internet stał się najważniejszym środkiem medialnym, W epoce telewizji i filmów mówiło się gwiazda.
Słowo influencer pochodzi od angielskiego influence – „wpływ”. Dosłownie oznacza więc osobę wywierającą wpływ (najczęściej na opinie, wybory zakupowe, styl życia, poglądy swoich odbiorców). W praktyce dziś mówi się tak o osobach, które budują wokół siebie społeczność w internecie i przez media społecznościowe oddziałują na innych. Trzeba dziś dodać, że ten "influencer" ma dzisiaj wielki"wpływ" na politykę i opinię publiczną.
A mamy tyle pięknych słów...
Można używać: - popularyzator, autorytet, promotor, i takie śmieszne – wpływowiec.
A przy okazji: „influencer” ma piękny polski odpowiednik z dawnych czasów — „człowiek mający posłuch”.
Przyznam się, że wczoraj się wzruszyłem oglądając w pierwszą rocznicę prezydentury Karola Nawrockiego. I to nie z powodu mojego podziwu i mocnej nadziei w Karola Nawrockiego, który mimo potężnego ostrzeliwania go grubymi armatami (kolega gangsterów, kibol, złodziej mieszkań, alfons i jeszcze parę) udowadnia, że jest urodzonym przywódcę i wspaniałym Polakiem.
Nie, to radość tak świetnego zorganizowania pierwszej rocznicy prezydentury. Gdy miniony rok zatrzymał będący już na skraju przepaści upadek Rzeczypospolitej. Czego najprawdopodobniej konsekwencją byłby kolejny rozbiór ojczyzny.
Nasza cywilizacja się zmienia. My staramy się to zatrzymać. Jednak pokolenia – nie to X tylko Y i Z powoli przesiąkają tymi nowymi ideami, Właśnie przywołany na wstępie język, coraz bardziej zastępowany jest neologizmami.Do tego stopnia, że słuchając ludzi z szerokiego biznesu, tych wszelkich fundacji, stowarzyszeń, radców prawnych, pośredników, a rekapitulując: - wszystkich tych co przyjęli cel życiowy – dużo zarobić i się nie zapracować, potrzeba tłumacza. Słowo praca ma dzisiaj dla nich inne znaczenie.
Więc zdecydowano się zrobić prezydencką uroczystość w takiej formie, która będzie najbardziej interesująca i atrakcyjna, dzisiaj nie tylko przez mieszkańców dużych miast z Warszawą na czele, ale już przez cały kraj.
Dotychczas oglądaliśmy, w większości przez telewizję, a dzisiaj również przez Internet, nieco nużące, a czasem nawet nudne takie polityczne wydarzenia, Na swoje nieszczęście PiS tuż przed rocznicą prezydentury zorganizował, co przedstawiono w mediach, swoją klasyczną konwencję. I to w Warszawie. A tradycyjnie rozpoczął ją Jarosław Kaczyński. Tego typu wydarzenia państwowe często bywają sztywne i „urzędowe”. Nie ma co się dziwić, że to wydarzenie zostało kompletnie przykryte przez uroczystość prezydenta. Czy pisowcy z Prezesem nie wiedzieli, że zaraz będzie prawdziwa impreza?
Zacząłem dociekać, kto był autorem – jednocześnie producentem, reżyserem i scenarzystą tego wielogodzinnego spotkania z narodem Karola Nawrockiego. Oficjalnie wiadomo, że pomysł i formalna odpowiedzialność były po stronie Kancelarii Prezydenta, ale przy doborze formy i sposobu pokazania wydarzenia mogły być konsultacje lub inspiracje środowiskiem medialnym, w tym Kanałem Zero. Nie ma jednak potwierdzenia, że Stanowski i jego ekipa napisali scenariusz czy wyreżyserowali całość.
A ja nie mam wątpliwości, że to organizowała – cały pomysł i kolejne elementy – ekipa Kanału ZERO.Tylko Stanowski dzisiaj jest w stanie zrobić coś, co uderza w punkt. Natomiast zastanawiam się, czy przypadkiem ktoś z Kancelarii Prezydenta nie był szkolony w USA, konkretnie przez kogoś z Białego Domu, który organizuje kolejne publiczne wystąpienia prezydenta Donalda Trumpa. Tak mi to właśnie trochę po amerykańsku pachniało.
Po tradycyjnym wstępnym elemencie, takim momencie oficjalnym: prowadzenie przywitania, wprowadzenie w tę radosną rocznicę, zobaczyliśmy trzy dobrze rozłożone elementy programu.
Pierwszy to godzinna debata i rozmowa publicystyczna. Potem zobaczyliśmy część artystyczną albo, jak kto woli koncert z hymnem narodowym, a imprezę zakończyło wystąpienie jednorocznego prezydenta Karola Nawrockiego.
Każdy z tych trzech członów wydarzenia miał swoją dużą wartość. Co więc mieliśmy?
Po kolei:
Debata „Jaki to był rok?” to: prof. Andrzej Nowak, Rafał Ziemkiewicz, Krzysztof Stanowski, prowadzenie: Dorota Gawryluk.
To cztery osoby:
- Dorota Gawryluk — prowadząca debatę, dziennikarka Polsatu.
- prof. Andrzej Nowak — historyk, społeczny doradca prezydenta.
- Rafał Ziemkiewicz — publicysta „Do Rzeczy”.
Krzysztof Stanowski — twórca Kanału Zero i były kandydat w wyborach prezydenckich.
Czy się mylę jeżeli uznaję profesora Nowaka, redaktorów Stanowskiego i Ziemkiewicza właśnie na scenie komunikacji społecznej, nie tylko na prawej stronie Polski, najważniejsi dla wszystkich osoby mające posłuch i szacunek (także zazdrość i zawiść)? A mówiąc nowomową to influencerzy?
Bardzo interesujące jest również to, że prowadzącą debatę była redaktor Dorota Gawryluk. To chyba obecnie najlepsza dziennikarka w Polsce. Mądra i asertywna. Każda stacja TV chciała by ją mieć. I tu drugie zdziwienie: - pani Gawryluk jest z Polsatu. Ta TV nie jest pełnym lewackim propagandzistą, jak TVP i TVN. Lecz nie jest też wyraźnym prawicowcem jak TVRepublika. Czyżby Polsat pod władzą młodszych synów założyciela zaczął mrugać na prawo?
Dyskusja trwała około godziny. I warto było tego posłuchać.
Następnie mieliśmy Część artystyczną - występy muzyczne. Ten fragment miał własny charakter i zdecydowanie warto go traktować jako oddzielną część. To był prawdziwy hit uroczystości.
Występował Eldo, czyli raper Leszeka Kaźmierczak.
Wykonał utwór „Nie pytaj o nią”. Co istotne, to nie był występ przypadkowo związany z wydarzeniem — był elementem programu przed wystąpieniem prezydenta. Ale jest jeszcze drugi element artystyczny: wystąpiły dzieci z zespołu „Zagórzańska Siła”, wykonując utwór inspirowany twórczością Grzegorza Ciechowskiego. I co ważne – wraz z raperem (omówię to poniżej).
Warto przypomnieć kogo widzielismy.
„Zagórzańska Siła” To dziecięco-młodzieżowy zespół regionalny z Mszany Dolnej, związany z kulturą Zagórzan — góralskiej grupy etnograficznej z Beskidu Wyspowego i Gorców.
To nie jest świeżo utworzona grupa „na potrzeby prezydenta”. Zespół już wcześniej występował publicznie. Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi opisywał jego występ podczas Dnia Dziecka: kilkudziesięcioro młodych artystów grało, śpiewało i tańczyło w stylu góralskim.
I teraz rzecz naprawdę ciekawa dla Twojej publikacji: 6 sierpnia 2026 r. przed Pałacem Prezydenckim zespół wykonał hymn Polski, a następnie wspólnie z Eldo utwór „Nie pytaj o nią”. Ten drugi jest inspirowany słynnym „Nie pytaj o Polskę” Grzegorza Ciechowskiego. [*]
Eldo to Leszek Kaźmierczak, warszawski raper urodzony w 1979 r., związany z Bemowem. Nie jest kimś nowym — to jedna z ważniejszych postaci polskiego hip-hopu przełomu lat 90. i 2000.
W 1997 r. razem z Jotuze założył Grammatik. Później grupa stała się jednym z ważniejszych zespołów warszawskiej sceny hip-hopowej. Album „Światła miasta” z 2000 r. jest dziś właściwie klasyką polskiego rapu.
Potem Eldo poszedł własną drogą. „Nie pytaj o nią” jest właśnie jego utworem z 2008 r. — dlatego wczorajszy występ przed Pałacem nie był przypadkowym wyborem piosenki.
Co więcej, Eldo ma już prawie 30 lat działalności scenicznej — w październiku 2026 r. zaplanowany jest jego specjalny koncert „30 lat na scenie” w warszawskim Palladium.
I naprawdę ciekawe: 6 sierpnia 2026 r. przed Pałacem Prezydenckim zespół wykonał hymn Polski, a następnie wspólnie z Eldo utwór „Nie pytaj o nią”. Ten drugi jest inspirowany słynnym „Nie pytaj o Polskę” Grzegorza Ciechowskiego.
Czyli ich udział można opisać jako połączenie tradycyjnej kultury regionalnej z polskim hip-hopem. I właśnie to mogło zrobić na widzach takie wrażenie.
I trzeba podkreślić – to nie były osobne występy Dzieci z "Zagórzańskiej siły" i osobno rapera Eldo. Trzeba rozumieć to dokładnie:
Eldo wraz z dziećmi z zespołu „Zagórzańska Siła” wykonał „Nie pytaj o nią” — utwór inspirowany „Nie pytaj o Polskę” Grzegorza Ciechowskiego.
Uważam, że nie będę oceniał trzeciej części uroczystości – wystąpienie prezydenta Karola Nawrockiego, które przedstawił w swoim dobrym stylu. To temat na osobną analizę. A do tego są już fachowi ludzie.
Tak, czy inaczej: - Jeszcze nigdy w czasach obecnych żaden z przywódców nie dokonał takiej klasy uroczystości.
Olewać lewicę, która zgrzyta zębami oszołomiona zdarzeniem i z paniką usiłuje wymyślić jakim to jeszcze gorszym wujem jest ten kibol w Pałacu Prezydenta.
Czy faktycznie nie interesuje ciebie KIM JEST STANOWSKI?
Skąd nagle wypłynął ?
Skąd wziął środki na Kanał Zero,Zero.pl skąd wziął na wszystkie telewizje po cztery kanały?
Dlaczego nagle TVN zerwał wszystkie rozmowy? Skąd nagle wziął się Polsat...i inne niemieckie media
z Axelem na czele?
I najważniejsze pytanie...gośćmi w Kanale Zero są takie gwiazdy jak Leszek Miller,Senator Sawicki ,"juzefaciuk"
prowadzący PrusinowskiMazurek,Zalewski [polecam sprawdzenie w Wiki tych postaci]
No i KTO TRZYMA KRYSZĘ NAD STANOWSKIM...
Nie ma w tym kraju LUDZI Z NIKĄD...nawet Morawiecki to Student +ten drugi
Nie bądź naiwny...żyjesz juz na tyle długo,żeby kumać czaczę...[archiwalne powiedzenie]
Ale ty jesteś wybitny!
Chyba wszyscy chętnie posłuchamy twojej opowieści.
***wnerwia mnie używanie słowa "influencer"***
Mnie śmieszy, bo przypomina słowo influenza :) Działania "influencerów" przypominają taką zaraźliwą grypę, od której człowiekowi robi się niedobrze :)
Influenza to medyczna nazwa grypy – ostrej i wysoce zaraźliwej wirusowej choroby układu oddechowego. Wywołują ją wirusy grypy typów A i B, które atakują nos, gardło oraz płuca. [1, 2, 3, 4, 5]
share.google
PS. Na temat uroczystości się nie wypowiem, bo jej nie oglądałem w całości. Wyglądało nieźle i w amerykańskim stylu, który uwielbiam :) Coś jak wystąpienie prof. Czarnka w Hali Sokoła w Krakowie :)
@u2
Cześć Ubocie2 ;)
Chyba mamy łączność telepatyczną. Już nie pierwszy raz trafiasz w sedno mojej myśli. Bo też właśnie, chyba od zawsze "influencer" kojarzy mi się z influencą - po prostu grypą, czyli paskudztwem. :))).
PS Tak, trzeba ludzi zdobywać czymś co lubią. Co ich wzrusza, rozśmiesza i "daje do myślenia". Widzę tu ciężką rękę zachodniego pijarowca. U nas takim dobrym analitykiem w tym temacie jest Miłosz Lodowski. Ma on YT swój podkast "Chłodnym okiem". Trzeba być cierpliwym bo lubi gadać. I to długo. Lecz mądrze.
Zdufko
"Chyba mamy łączność telepatyczną. Już nie pierwszy raz trafiasz w sedno mojej myśli."
Bardzo mi miło :) Ale nie jestem telepatą i nie czytam w ludzkich myślach :) Eksperymenty na tym polu miał inż. Ossowiecki. Który eksperymentował z samym Marszałkiem Piłsudskim, który również był niezłym telepatą. Słynne jest doświadczenie z kartką papieru, na której Piłsudski napisał pewne zdanie i schował do sejfu. Inżynier Ossowiecki bez trudu odczytał to zdanie :)
PS. Inż. Ossowiecki znany był z miłości do brydża. Początkowo bano sie z nim grać, bo ludzie sądzili, że czyta ich karty, ale szybko okazało się, że aż takich zdolności to nie miał :)
Nieopisana wściekłość reżimowców która wybuchła po uroczystości w Pałacu Prezydenckim świadczy ,że było to świetnie przygotowane przedsięwzięcie.Organizacja, wystrój, świetne połączenie zespołu góralskiego z rapem,nawet sukienka prezydentowej w modnym w tym sezonie kolorze maślanym i parasolki do ochrony przed upałem świadczyły o perfekcjonizmie organizatorów. Wisienką na torcie było przemówienie prezydenta jakże inne od sztampowych i nudnych okolicznościowych medialnych wystąpień.To była żywa ocena obecnej sytuacji w Polsce tak potrzebna i oczekiwana.I jakiż cios w reżim potrafiący tylko organizować prymitywne Campusy.
@sake2020
No i widzisz - jedziemy jednym torem. Może mamy rózne interpretacje, ale obu nam chodzi o Polskę i Polaków.
Gorąco polecam:
youtu.be
Świetnie wyreżyserowany kawałek. Miał problemy z przejściem cenzury:
Oryginalny teledysk do utworu „Nie pytaj o Polskę” (projektu Obywatel G.C.) został nakręcony w Warszawie na Pradze, a dokładniej na jednym z podwórek przy ulicy Brzeskiej oraz na sąsiadującym z nim Bazarze Różyckiego. [1]
Klip powstał w 1988 roku, a za jego reżyserię odpowiadała ówczesna partnerka Grzegorza Ciechowskiego, Małgorzata Potocka. Czarno-biały teledysk z udziałem autentycznych mieszkańców tamtych okolic idealnie oddał ponury, schyłkowy klimat PRL-u, przez co początkowo zmagał się z problemami z cenzurą. [1, 2]
Jeśli interesują Cię kulisy powstawania tego utworu, daj znać – chętnie opowiem o tym, jak cenzura zablokowała klip lub jak potoczyły się losy samej piosenki na listach przebojów. [1]
share.google
Cenzura zablokowała emisję teledysku do „Nie pytaj o Polskę”, ponieważ ukazywał on zbyt ponury, naturalistyczny obraz PRL-u. Władzom nie spodobało się przedstawienie zmęczonych, ubogich mieszkańców warszawskiej Pragi na tle odrapanych kamienic i szarej rzeczywistości Bazaru Różyckiego. Urzędnicy uznali, że obraz ten uderza wizerunkowo w państwo i nałożyli całkowity zakaz emisji klipu w Telewizji Polskiej. [1]
Reżyserka Małgorzata Potocka ominęła zakaz za pomocą sprytnego przemytu i międzynarodowego sukcesu:
share.google
@u2
Skąd masz takie informacje precyzyjne?!!!
Grześka poznałem, wprawdzie przelotnie we Wdzydzach. Już wtedy nie był z Gośką. Ja go uwielbiałem i uwielbiam, tylko żal mi było, że on nie pasował do tamtych czasów. Jak widać - był niemal pół wieku do przodu. Dla mnie to chyba na zawsze ObywatelGC to muzyk pop Nr.1 w Polsce.
PS. Byłem na grzybach. Są. No i jeden kleszcz na plecach. Nie cierpię tych drani. Wściekłe Mikrotuski.
Poniżej kawałek historii o Grundigu RB3200, którego wszyscy mieli w PRL-u. Produkowano go w PRL-u, dlatego mikro-dostępność do zakazanego świata zachodu była :) Ma go ten mlody chłopak na ramieniu w klipie Obywatela GC, kilka razy pojawia się w filmiku.
Co stało się z Grundigiem, który pamiętamy?
youtube.com
"Razi mnie i denerwuje moda, którą mamy od stuleci, używania słów w obcych językach, podczas gdy mamy piękne polskie określenia."
Pamiętasz?
"Polacy nie gęsi i swój język mają"
Z tego co wiem, to PRL-owskie lewactwo bardziej dbało o język polski, niż obecnie, nie wolno było, albo z utrudnieniem, nadawać firmom niepolskie nazwy, podobnie było z imionami dla dzieci, były naciski i utrudnienia, jak imię nie było z danej "puli", nie było Pub-ów, były bary, piwiarnie, restauracje etc. W szkołach też dbano o poprawną polszczyznę, uczono nie tylko pisać, ale także "ładnie", uczono kaligrafii.
Co do rocznicy prezydentury, z "dobrze poinformowanych źródeł" dowiedziałem się, że pomysłodawcą rocznicy był sam prezes Kaczyński,
co do prowadzących, to o p.Gawryluk poprosić miał Prezydent Nawrocki, co do pozostałych gości, to prof.Nowak musiał być, to on skutecznie promował dr.Nawrockiego na Prezydenta, podobnie jak J.Kaczyński skierował wszystkie siły na poparcie i promowanie kandydata, mimo że nie pochodził z obozu PiS.
Co do Stanowskiego, nie mam pojęcia co tam robił, jak sam powiedział, że nie ma w tym jego zasługi, nie inaczej, w końcu był rywalem, co do jego "wielkości medialnej",
obecnie mam "mieszane uczucia", w jego działaniach nie widzę "troski o Polskę", a o samego siebie, głownie o oglądalność, przy okazji, coś z tego wyniknie dobrego.
Co do stylu imprezy, nie widzę w niej stylu amerykańskiego, wg mnie, typowe "swojskie klimaty", znamienne jest i wyjątkowe, że uroczystość była publiczna, otwarta dla wszystkich, to jest wyjątek na skalę międzynarodową i pierwszy w historii Polski.
Mam nadzieję, że Prezydent Nawrocki do końca, a może dłużej, będzie "moim Prezydentem", nie powtórzy wpadek Prezydenta Dudy, który też dobrze rokował, a błędy które popełnił, skutki widzimy obecnie pod postacią kasty sędziowskiej, która szykuje się do zawłaszczenia sądownictwa wszystkich szczebli.
Pzdr.
"w jego działaniach nie widzę "troski o Polskę", a o samego siebie"
Gościu prowadzi komercyjny biznes. Nie za dużo od niego wymagasz? Nie może sam sobie wpłacić miliardów na fałszywą likwidację jak niemiecki cieć Tusk.
komercyjny biznes powiadasz, nie wiem co w nim komercyjnego, ale sam fakt, że wpadł na pomysł, albo ktoś mu podsunął, że jako influencer, kandydował na prezydenta Polski, zalatuje drwiną z tych wyborów, wystarczy że pojawiło się wielu innych, żałosnych w swoich wystąpieniach. To były pierwsze wybory, z taką ilością kandydatów, szczególnie z poziomu żaby, co to widząc jak konie podkuwają, wystawia swoją łapę do podkucia, dewaluując powagę wyboru prezydenta.