
Są dwa rodzaje hejterów i trolli. Pierwsza grupa to ludzie z osobistym problemem. Czują się niedowartościowani, a przecież oni wiedzą najlepiej. Albo tylko "w życiu im nie wyszło" i są notorycznie wściekli na wszystko. W Internecie są ukryci i nikt nie da w mordę jak się na kogoś napluje. A jak śpiewał Grześkowiak chyba 40 lat temu - "Chłop żywemu nie przepuści! Jak się żywe napatoczy, nie pożyje se a juści!... "
Znacznie ciekawszy jest drugi rodzaj trolli. To ci, którzy pracują zawodowo – na rozkaz. Mówi się nawet o całych "farmach trolli". Często słyszy się o "Farmie Giertycha". Służby oczywiście muszą kontrolować kanały internetowe.
Gdy już 13 lat temu sobie satyrycznie pokpiłem to tylko na jednym portalu zdobyłem : - Odsłon: 163,098 . Nie powiem – cieszyłem się.
A czy dzisiaj coś się zmieniło?
PROWOKATOR
jazgdyni - 22 Listopada, 2013 - 17:07
To nie była łatwa praca. Plecy go bolały, kark mu drętwiał, a oczy go piekły i zachodziły mgłą, tak, że wydawał majątek na krople do oczu i musiał je zakrapiać co dwie godziny. Wpatrywanie się w ekran i przeszukiwanie czasami wprowadzały go w stan katalepsji. A musiał być dobrze skoncentrowany.
Miał pod opieką trzy portale społecznościowe, których głupota przyprawiała go o paroksyzmy wściekłości, a w których, wbrew poleceniom służbowym i jego przykrywkom, chciał od siebie nabluzgać, nawyzywać i się rozładować. Oczywiście, to było ściśle zabronione. Musiał dokładnie grać przydzieloną mu rolę. Zdawał sobie sprawę, że tu nie było miejsca na emocjonalne improwizacje. Marnie płacili, ale mieli na niego tego gównianego haka i nie mógł tak po prostu, jak to powtarzał w marzeniach, powiedzieć: - panowie, mam was wszystkich w dupie, i walnąć komputerem o podłogę. To mogło by być bardzo przykre dla niego.
Jednakże poza momentami depresji i wścieklicy nawet lubił swoją pracę. Szczególnie, jak dostawał blogera do rozpracowania. Zazwyczaj chodziło o takie prowokowanie i wyszydzanie gostka, by facet sam zrezygnował z pisania. Lecz czasami trzeba było wpieklić chama tak, by podprowadzić go pod paragraf i przygotować powiastkę dla dyżurnego prokuratora. To były najlepsze operacje, choć kosztowały dużo zdrowia, morze kawy i nieprzespane noce.
Nigdy nie odgadł klucza, jakim centrala się posługiwała do wystawiania mu konkretnych celów. Czasami wydawało mu się, że to kompletny nieudacznik, albo rozanielony katol, czy nawet jeszcze gorzej, rozhisteryzowana baba. Jednakże dyskusja z centralą nie wchodziła kompletnie w grę, i z cichutkim – tak jest, wykańczał kolejną ofiarę.
Kilka miesięcy temu dostał podwyżkę, nędznych parę groszy. Wraz z zespołem wykończyli cały durny portal oszołomów. Tak podkręcili i namącili, że zaglądali na niego tylko spragnieni bijatyki zatwardziali internetowi hardkorowcy. Właściciele strony w końcu musieli się poddać i ogłosić sromotną porażkę. Oszołomy rozpierzchły się na cztery strony świata, wić sobie nowe gniazdka na innych powalonych witrynach.
Robili już takie rzeczy parokrotnie, bo centrala chciała żeby był ciągły ruch w interesie i żeby nikt nie urósł ponad dozwoloną miarkę. Poniżej limitu niech się walą i naparzają wykrzykując rozpaczliwie co chwila: Bóg – Honor – Ojczyzna. To ich durne, powszechne zawołanie.
Znowu mu kark zesztywniał. Przeciągnął się, pomasował zmęczone oczy i dopił resztkę coli. Chyba będzie trzeba zrobić coś do żarcia, pomyślał, choć specjalnie nie miał apetytu. Żywił się nędznie i na chybcika. Nie dbał też o elegancję francję. Głowę golił dwa razy w tygodniu i wtedy też przycinał rzadką szczecinę porastającą jego brodę, szyję i policzki. W ten sposób wyglądał niemal klasycznie, gdy w samych gaciach siedział zapracowany przy kompie.
Od paru dni było nieco bardziej nerwowo i bardziej niż na posiłkach leciał na adrenalinie. Bo to była jego prywatna vendetta. Przypadkiem nadepnął mu na odcisk i boleśnie ośmieszył jeden z jego wielu nicków, pewien arogancki palant piszący o dupie Maryni. Miał już od dawna na niego oko, ale wydawał się raczej niegroźny. Nie wrzeszczał i nie wzywał na barykady. Tak jak wszyscy nabijał się z tego lub owego rządowego buca. Wyglądało na to, że centrala kompletnie nie była nim zainteresowana. Mimo tego, ten marny kret zgromadził już sporą grupkę takich samych jak on miłośników kreciej roboty. Sytuacja by nie była warta splunięcia, gdyby ten buc nie zaczął się jego czepiać i naśmiewać się, że pewnie jest nieogolonym, łysym karkiem, siedzącym bez przerwy przed ekranem. Prawdziwość tych insynuacji ubodła go strasznie. Wstał nawet na chwilę od pracy i udał się do łazienki, by tam przed lustrem, długą chwilę poprzyglądać się sobie. Fakt, nie da się zaprzeczyć, był łysym, nieogolonym karkiem. Ale, kujwa, ten arogancki buc nie ma prawa tak do niego mówić!
Ja cie synku rozpracuję – pomyślał mściwie. Wybrał inny ze swojej kolekcji nicków i rozpoczął podjazdową wojenkę, cicho pogwizdując przez szparę w górnych jedynkach. Jest przecież w swoim mniemaniu, jednym z najlepszych prowokatorów całej służby. Robota była misterna, wprost koronkowa, ze wznoszącymi się akordami, tak by tego głupka podprowadzić na określoną pozycję, a potem go zaatakować z grubej rury. Po tym, nie pozostanie mu nic innego, jak tylko spierdzielać z podkulonym ogonem, a fama rozniesie się po blogosferze i bucowi nie pozostanie nic innego, jak tylko zaszyć się w mysiej dziurze na długi, długi okres...
Do ostatecznej zagrywki pozostały tylko godziny i dzisiaj zada końcowy, mistrzowski cios. Trzeba tylko poczekać na sprzyjającą okazję. Ten arogant bez wątpienia wkrótce ją dostarczy.
Jest! Jesteś rybko – pomyślał prawie z rozczuleniem, gdy ten mu wprost podłożył się następnym, idiotycznym wpisem, - teraz już ciebie nie wypuszczę – zachichotał podniecony, jak zawsze przed decydującym starciem. Wymierzył pierwszy werbalny cios i czekał na odpowiedź.
Leżący obok na biurku służbowy blackberry Q10 zaświergolił cichutko.
- Nie teraz – podniecony zamruczał, ale spojrzał na ekran: - Kujwa, szef.
- Tak szefie, o co chodzi? – Już normalnym, zdyscyplinowanym głosem rzucił do telefonu.
- Co ty sobie kurwa wyobrażasz?! – ryknęło w słuchawce – rok cały pozycjonujemy człowieka na tym portalu, a ty teraz zaczynasz go rozpieprzać!? Kto ci kazał?! Nie wiesz co robić? Zdurniałeś, czy co!
Jak mi tą operację rozwalisz, to wypierdolę cię na zbyty pysk i zostaniesz zwykłym krawężnikiem do końca życia!!!
Trzask..., telefon zamilkł. Wściekłość w najlepszym prowokatorze (w swoim mniemaniu) cichutko bulgotała. Koniuszki palców aż go piekły, by skończyć, jak zaplanował z cholernym bucem.
Po dobrej chwili jednak się opanował. Cóż, służba nie drużba.
...................................................................................................
Mem tematycznie zawsze powiązany z notką ;-)
pbs.twimg.com
AI Overview
Troll internetowy to użytkownik, który celowo publikuje prowokacyjne, fałszywe lub obraźliwe treści. Główne rodzaje trolli to troll polityczny/ideologiczny, prowokator/dowcipniś oraz gbur i malkontent, z których każdy stosuje inne metody destabilizacji dyskusji w sieci. [1, 2, 3]
Rodzaje i charakterystyka trolli
Dodatkowe ujęcia klasyfikacyjne oraz archetypy zachowań w sieci można pogłębić, czytając analizy na Socjomania lub przeglądając Polter.pl. [1]
Jeśli chcesz, możemy omówić:
Daj mi znać, w którym kierunku chcesz pójść.
@u2...Do której grupy można zaliczyć internautę uporczywie każdą ważną dla Polski uroczystość przykrywający tekstem,który akurat mógłby zamieścić w każdy inny dzień?
To dezinformator.
@sake2020
Czy ty tego nie rozumiesz, że skarżąc się na swobodę piszących blogerów, chcesz wprowadzić pewną cenzurę? Tak ciebie podniecają steki bzdur na durne tematy ważne tydzień, bo już na następny są inne sensacje?
A na ważne uroczystości możesz zawsze pójść, albo pojechać. I większość uroczystości typu grill u Morawieckiego to pic i same utarte slogany. To lubisz? To czemu sama nie opiszesz?
Jakie steki bzdur i durne tematy niby mnie podniecają? Proszę wymienić choć jedną.Nie próbuję ani wprowadzać cenzury ,ani narzucać tematyki i dziwię się ,że po moim krótkim komentarzu wynikłym z obserwacji a nie ze złosliwości pod adresem kogokolwiek pan uderzył akurat we mnie. Czyżby grill u Morawieckiego miał dla pana taką samą rangę jak uroczystości obchodów rocznicowych skoro tam mnie pan kieruje czy też podnieca pana okazywanie mi bezbrzeżnej pogardy i dokopanie mi za wszelką cenę?
@u2
Cześć ubocie :)
Dziękuję, że dajesz takie komentarze. Ludzie używają słowa, często nie wiedząc co to jest. Taka edukacja jest niesłychanie potrzebna, bo jak zniszczą nam język, to potem zniszczą kulturę, tradycję i wartości.
Fakt, sporo jest dzisiaj zagubionych i świadomie zakręconych mediami i notorycznymi kłamstwami i oszukiwaniem. I to w fachowy sposób.
A trolli (nawet tych zawodowych) to udaje mi się rozpoznawać. także tych wściekłych alkoholików (zauważ - oni komentują swoje bluzgi tylko w piątek i sobotę, czyli "piątek, piąteczek - czas na łyka". No i ci wszystkowiedzący narcyzi. Dobre portale umożliwiały tobie usuwać takie teksty, a nawet całkowicie blokować. Tu tego nie ma. Niestety.
Pozdrawiam
"A trolli (nawet tych zawodowych) to udaje mi się rozpoznawać."
Na NB jest chyba tylko jeden "profesjonalista", wiadomo kto :) Jest kilku hejterów, szukających wszędzie pisowców i wyzywających swoich wyimaginowanych wrogów :) Biedaczki stracą zajęcie jak skończy się ich firerek Tusk :)
Admin jest anielsko cierpliwy i banuje dopiero po dłuższym czasie. W sumie NB to nienajgorsze forum do dyskusji.
Nie podoba mi się określenie troll nawet jeżeli nie jest zawodowcem a tylko pełni misję w jego przekonaniu szlachetną. Na portalach zresztą liczną grupą są nie tylko owi ,,misjonarze'',ale użytkownicy ubarwiający internet swoim ,,samouwielbieniem''.Nie gorzej niż trolle potrafią każdego inaczej niż oni myślącego czy mającego swoje zdanie zniszczyć swoją ,,wielkością''. Zapominają,że rolą nas ,,maluczkich'' nie jest bierne potakiwanie ich mądrościom tylko kierowanie się własnymi poglądami i spostrzeżeniami. Tak wynika ze zrozumienia demokracji a jeśli jej nie ma to trzeba wprowadzić ,,dyżurne tematy'' lub te które wskażą ,,samouwielbiacze'' do dyskusji. Wszystko inne jest bzdurą niewartą uwagi w końcu przewaga ,,misjonarzy'' i ,,samouwielbiaczy'' nad ,,maluczkimi'' jest znacząca.
Oczywiście autorowi jęków nie przyszła myśl do głowy żeby zapytać skąd krytyczne wypowiedzi rzekomych "trolli"? Nic sie w głowie nie rodzi poza samouwielbieniem?
Żeby nie było - ten tekst "Prowokator" jest nie tylko prostacki, ale także prymitywny biorąc pod uwagę dzisiejsze możliwości personalne oraz techniczne.