Jeden z tutejszych Blogerów od kilkunastu wpisów przekonuje, że państwo opiekuńcze hoduje ludzi jak bydło. Czy jednak na pewno jest to jedyna metafora, którą można zastosować?
W związku z powyższym mam inne pytanie: Co właściwie jest złego w bezpieczeństwie?
Spójrzmy na przyrodę. Libertarianie często zachwycają się "naturalnym porządkiem". W naturze obowiązuje pełna wolność. Antylopa jest wolna. Lew również jest wolny. Nikt nikomu nie płaci podatków. Nie ma NFZ, ZUS-u, weterynarzy ani straży pożarnej.
Jest tylko wolność.
I ... codzienna walka o przeżycie. Głód. Pasożyty. Susza. Choroby. Połamane kończyny oznaczające powolną śmierć. Młode rozszarpywane przez drapieżniki. Starość kończąca się zjedzeniem żywcem. To właśnie jest świat absolutnej wolności.
A teraz spójrzmy na dobrze prowadzone zoo.
Zwierzęta mają jedzenie. Opiekę weterynaryjną. Ochronę przed drapieżnikami. Nie muszą codziennie walczyć o każdy kolejny dzień życia. Czy są mniej wolne? Tak. Czy żyją bezpieczniej? Również tak. To rodzi pytanie, którego libertarianie zwykle nie chcą zadawać.
Czy bezpieczeństwo zawsze jest przeciwieństwem godności i czy każda forma wspólnej organizacji życia jest od razu niewolą?
Jeśli państwo opiekuńcze jest "hodowlą bydła", to dlaczego miliony ludzi dobrowolnie wybierają właśnie takie państwa jak kraje skandynawskie, Holandia czy Niemcy? Czy naprawdę wszyscy marzą o tym, żeby być bydłem? A może po prostu wolą społeczeństwo, w którym ciężka choroba nie oznacza bankructwa, utrata pracy nie oznacza głodu, a dziecko może chodzić do szkoły niezależnie od zamożności rodziców? Libertarianie mówią: "wybierzesz sobie ubezpieczyciela". A co wybierze człowiek, który właśnie urodził się z ciężką wadą genetyczną? Co wybierze dziecko urodzone w biednej rodzinie? Co wybierze człowiek z demencją? Wolny rynek nie odpowiada za ludzi, którzy nie mają siły wybierać. Państwo opiekuńcze właśnie od tego zaczyna swoje myślenie.
Oczywiście, państwo może być źle zarządzane. Może być skorumpowane, nieefektywne i rozrzutne, ale z tego nie wynika, że każda wspólna instytucja jest z definicji zła. Tak samo jak z istnienia złych ogrodów zoologicznych nie wynika, że wszystkie ogrody zoologiczne są miejscem cierpienia.
Bloger przeciwstawia wolność bezpieczeństwu, jakby nie było nic pomiędzy a przecież większość ludzi nie chce ani totalnej kontroli państwa, ani prawa dżungli. Chce żyć jak wolny człowiek, ale jednocześnie mieć pewność, że gdy zachoruje na raka, nie będzie musiał sprzedać domu, a gdy jego dziecko ulegnie wypadkowi, nie usłyszy pytania o limit na karcie kredytowej.
Może więc metafora bydła jest po prostu złą metaforą. Może lepszym obrazem jest dobrze prowadzone zoo. Nie dlatego, że ludzie są zwierzętami, ale dlatego, że nawet w świecie zwierząt całkowita wolność nie zawsze oznacza najlepsze życie. Czasem oznacza po prostu brutalną walkę o przetrwanie. I może właśnie dlatego cywilizacja od tysięcy lat polega na tym, że próbujemy tę walkę ograniczać, a nie wynosić ją do rangi najwyższego ideału.
"Co właściwie jest złego w bezpieczeństwie?"
Całkowite bezpieczeństwo daje tylko totalnie oświecony Bóg Ramtha, który kpi otwarcie z tzw. "Life Insurance". Choć On też wskazuje, że najwyższym Bogiem jest Jezus Chrystus. A wiadomo jak umarł JC. Nie wiadomo do dzisiaj jak zmartwychwstał JC. Cuda.
Bydło można by jeszcze przełknąć, traktując jako ekstrawagancję i ekspresję.
Bydło, terror, ormowcy, debile, głupole - to już nie są środki stylistyczne służące czemuś konkretnemu tylko poruszanie się po ekstremach.
Z ekstremami nie ma co zrobić ponieważ nie pozostawiają żadnej przestrzeni.
"Libertarianie często zachwycają się "naturalnym porządkiem"" - to nieprawda. Libertarianie wyżej cenią kulturę niż naturę. Odwołujemy się do "praw naturalnych", ale należy jest rozumieć jako "prawa cywilizacyjne", a nie prawa natury, czyli instynkty. My nasze dwa aksjomaty społeczne wywodzimy z chrześcijaństwa, które tworzy kulturę sprzeczną z naturą. Dekalog w całości jest w opozycji do instynktów, wszystkie przykazania są z naturą sprzeczne. Wartości polityczne, które wyciągamy z chrześcijaństwa jako najważniejsze dla społeczeństwa, takie jak wolność, prawo własności, równość wobec prawa, indywidualizm, wolna wola, aksjomat nieagresji, aksjomat samoposiadania, kapitalizm etc. to są elementy kultury, a nie natury. Państwo to twór naturalny. Jest ono oparte o pierwotne instynkty dominacji w stadzie, buduje grupę przywódców terroryzujących resztę, tak jak to robią samce alfa w stadzie szympansów. Kultura się tej naturze przeciwstawia.