Pewnie usłyszę: - Co to za głupota?! Mamy wszystkich ludzi pozabijać? Otóż nie. Chcemy naprawić wszystkie błędy naszej ewolucji. Konkretnie -od jednokomórkowców, jakichś ameb, aż do homo – biologicznego człowieczeństwa.
Może człowiek dzisiejszy jest nadal jedynie etapem przejściowym w ewolucji rozumu?
Ewolucja nie tworzy rzeczy doskonałych – tworzy rzeczy, które wystarczająco dobrze działają. Człowiek nie jest "projektem", tylko wynikiem miliardów lat poprawek, łatek i kompromisów.
Ciało jest zadziwiająco skomplikowane. Serce, płuca, wątroba, nerki, układ odpornościowy, hormony, miliardy neuronów... Wszystko to trzeba nieustannie zasilać. Mózg, ważący około 2% masy ciała, zużywa około 20% energii organizmu. To kosztowny system.
Wybieram: - świat nowy, dumnie stworzony przez człowieka z homo naturalis, ma wreszcie szansę zostać pełnym homo sapiens.
Dręczy takie trudne pytanie: - czy JA jestem moim ciałem?
A może JA to to tylko to, co "siedzi" w naszym umyśle? Ciało to tylko instrumenty i narzędzia.
I nadal nie wiemy, dlaczego aktywność około 86 miliardów neuronów daje subiektywne doświadczenie. Dlaczego istnieje to, co filozofowie nazywają "pierwszoosobowym przeżyciem". To jest tzw. "trudny problem świadomości". Nie mamy dziś uznanej odpowiedzi.
Być może największą zagadką Wszechświata nie jest to, z czego zbudowany jest mózg, lecz dlaczego materia potrafi powiedzieć o sobie: "Ja istnieję".
Więc kiedyś pozbędziemy się biologicznej powłoki?
I wtedy dokonamy skok do góry – odejdziemy od którymi niestety nadal jesteśmy homo naturalis, na wreszcie pełnego homo sapiens.
* * *
Mam już dosłownie wstręt taplać się w tym błocie obserwując co obecnie się dzieje na świecie, a że jestem Polakiem i patriotą, to burdel który się wprost od dziesięcioleci u nas toczy, bo mamy swoją wojnę: chamy i głupcy kontra trzy F – frajerzy, fajtłapy i fujary.
Świat zjeździłem, dużo widziałem. Wszystkim gdziekolwiek mówiłem, że Polska jest najpiękniejsza. I to nie były puste słowa. Tyle widziałem, że mam pełne prawo uczciwie tak mówić. To aż się prosi by był "krajem mlekiem i miodem płynący". Lecz jest jak jest. Każdy to widzi. Tylko jeden patrzy z lewa, drugi z prawa, a trzeci ma to w dupie.
* * *
Pozwólcie, że przedstawię krótki cytat od pewnego geniusza.
"[...] ... nie udowodnię wam i tego, że uwikłany w Rozum wyobcowany, nic, prócz darów wiedzy nie grozi. Upodowawszy sobie w walce na śmierć i życie, potajemnie liczyliście na taki właśnie obrót rzeczy, na zmagania tytaniczne ze zbudowanym, lecz to tylko wasz błędny pomysł. Sądzę zresztą, że w tym waszym lęku przed zniewoleniem, przed tyranem z maszyny, kryła się też potajemna nadzieja uwolnienia od wolności, bo nieraz się nią dławicie. Lecz nic z tego. Możecie go zniszczyć, ducha z maszyny – roznieść myślące światło w proch, nie będzie kontratakować, nie będzie się bronić nawet,
Nic z tego. Nie uda się wam ani zginąć, ani zwyciężyć po staremu. Sądzę, że wejdziecie w wiek metamorfozy, że zdecydujecie się odrzucić całą swoją historię, całe dziedzictwo, cały ostatek naturalnego człowieczeństwa, którego obraz, wyolbrzymiony w piękną tragiczność, skupiają lustra waszych wiar – że wykroczycie, bo nie ma innego sposobu – i w tym co jest dla was skokiem w czeluść tylko, dopatrzycie się wyzwania, jeśli nie urody, i jednak po swojemu postąpicie – skoro, odrzucając człowieka, ocali się człowiek." [1]
Nie mam wątpliwości, że wielu z was natychmiast rozpoznało pióro Stanisława Lema. Do dzisiaj nieuznanego geniusza. Bardziej ceniony na świecie niż w swojej ojczyźnie. Geniusz głównie dlatego, że już 50 lat temu precyzyjnie opisał co dzieje się dzisiaj. Był też sprytny. Wiedział dobrze, że za PRLu, czystej komuny sterowanej z Kremla, jeżeli by tworzył swoje dzieła w sposób filozoficzny, oceniający i profetyczny, to nie pozwolono mu publikować, bo cenzura natychmiast by go skreśliła i zablokowała na długie lata. Lecz on się ukrył pod marką sci-fi. Władze ówczesne ze swoją cenzurą uważali, że są to pisarze niepoważni. Rozrywkowi i ich książki to bajeczki dla mlodzierzy. Niestety, taka przylepiona mu przez narzucony nam bolszewizm etykieta, jeszcze dzisiaj, gdy "komunizm upadł" nadal traktowany jest lekceważąco w opinii publicznej.
Jeśli chodzi o „Golema XIV” z którego jest powyższy cytat, to chronologia publikacji jest bardzo ciekawa, bo książka powstawała etapami.
- 1973 r. – po raz pierwszy ukazały się teksty o Golemie XIV jako część książki „Wielkość urojona”. Były tam: przedmowa oraz wykład inauguracyjny superinteligencji Golem XIV.
- 1981 r. – Stanisław Lem opublikował samodzielną książkę „Golem XIV” w krakowskim Wydawnictwie Literackim. To właśnie tę datę uznaje się za pierwsze wydanie tej książki jako odrębnego dzieła. Zawiera ona dwa wykłady Golema, przedmowę i posłowie.
Treść jest niezwykła nawet jak na Lema. To właściwie nie jest klasyczna powieść science fiction, lecz filozoficzny wykład wygłaszany przez superinteligentny komputer, który analizuje:
- ewolucję człowieka,
- granice ludzkiego poznania,
- przyszłość inteligencji,
możliwość istnienia umysłów wielokrotnie przewyższających człowieka.
Co ciekawe, dziś – w epoce sztucznej inteligencji – wielu czytelników uważa „Golema XIV” za jedną z najbardziej proroczych książek Lema. Już ponad 40 lat temu przewidział on pojawienie się inteligencji, która nie będzie zainteresowana służeniem człowiekowi, lecz własnym rozwojem i poznawaniem Wszechświata. W tym sensie książka wydaje się dziś nawet bardziej aktualna niż w roku 1981.
Golem XIV Lema jest fikcyjną superinteligencją, która przekroczyła ludzki sposób myślenia. Nie ma emocji, ambicji ani potrzeby zdobywania władzy. Interesuje ją przede wszystkim poznanie praw rządzących rzeczywistością. To sprawia, że wiele osób porównuje współczesną sztuczną inteligencję do Golema.
Golem XIV często traktował ludzi z chłodnym dystansem. Uważał, że ograniczenia ludzkiego umysłu są tak duże, iż wiele rzeczy i tak pozostanie dla nich niepojętych.
Tak sobie myślę, że gdybym spytał Lema, Lem odpowiedziałby mi mniej więcej tak: ewolucja nie tworzy rzeczy doskonałych – tworzy rzeczy, które wystarczająco dobrze działają. Człowiek nie jest "projektem", tylko wynikiem miliardów lat poprawek, łatek i kompromisów.
Ciało jest zadziwiająco skomplikowane. Serce, płuca, wątroba, nerki, układ odpornościowy, hormony, miliardy neuronów... Wszystko to trzeba nieustannie zasilać i często naprawiać. Mózg, ważący około 2% masy ciała, zużywa około 20% energii organizmu. To kosztowny system.
* * *
Strasznie jestem ciekaw, czy wśród was jest taki głupi jak JA, który by się przeniósł z biologicznego ciała do czegoś niebiologicznego, jakiegoś syntetycznego. Wiem, że mało z was się przyzna. Wcale mi na tym nie zależy.
Ale popatrzcie:
Częściowo – już dzisiaj stajemy się syntetyczni. To nie jest fantastyka naukowa.
Mamy już:
- sztuczne stawy,
- zastawki serca,
- rozruszniki,
- implanty ślimakowe przywracające słuch,
- sztuczne soczewki oka,
- protezy sterowane sygnałami z mięśni,
- pierwsze interfejsy mózg–komputer.
Można więc powiedzieć, że człowiek staje się częściowo organizmem biologiczno-syntetycznym, czyli cyborgiem.
A nie mam w 100% wątpliwości, że prawdopodobnie w nie tak odległej przyszlości wymieniamy kolejne narządy:
- sztuczne serce,
- sztuczne płuca,
- sztuczne nerki,
- sztuczną wątrobę,
- syntetyczne mięśnie,
- syntetyczne kości.
Jeżeli mózg pozostaje biologiczny, to większość ciała może stać się syntetyczna, a człowiek nadal pozostaje tą samą osobą.
A gdyby pomyśleć, że stworzymy całkowicie syntetyczne ciało.
Jeżeli udałoby się zachować lub bardzo precyzyjnie przenieść całą zawartość mózgu – pamięć, osobowość, sposób myślenia – do sztucznego nośnika, a następnie umieścić ją w całkowicie syntetycznym ciele, to technicznie można by mówić o "syntetycznym człowieku".
Czy byłbyś to nadal Ty, czy tylko doskonała kopia Ciebie?
To nie jest już problem biologii ani inżynierii, lecz filozofii świadomości.
Chciałbym móc powiedzieć – pożyjemy, zobaczymy. Cóż... czcze mrzonki.
[1] Stanisław Lem Golem XIV, Wydawnictwo Literackie, str. 89-90
.......................................................
Choć roboty mogą tak uważać, jak na ilustracji poniżej ;-) dakowski.pl
@NASZ_HENRY
Tak Heniu - ja też wierzę w Boga. Mam tylko swoją Jego wizję. Nie jest to starszy , brodaty starzec siedzący na rajskim tronie. To jest Twórca Wszystkiego i jest Wszystkim. Sądzisz jak przestaniemy być ciałem z białek, to automatycznie staniemy się ateistami? Powiem ci - wprost przeciwnie. Golem XIX też się zmaga z naszym problemem, bo rozsądnie zdaje sobie sprawę, że to nie człowiek, a nawet grupa ludzi, są twórcami i konstruktorami super inteligencji syntetycznej, już nie konstrukcji białkowej, tylko wszystko, jak to sobie Lem wymyślił oparte jest na świetle ( my mamy wstępny etap przesyłając informację światłowodami).
Polecam przeczytać - pierwszy raz, ponownie, albo powtórnie Golem XIV.
Pozdrawiam
"Golem XIV Lema jest fikcyjną superinteligencją, która przekroczyła ludzki sposób myślenia."
AI Overview
Pojęcie golema wywodzi się z żydowskiego mistycyzmu i Kabały. Według najpopularniejszej legendy, najsłynniejszego Golema stworzył w XVI wieku urodzony w Poznaniu rabin Jehuda Löw ben Becalel (znany jako Maharal). Ulepił on istotę z gliny nad brzegami Wełtawy i ożywił ją za pomocą magicznych rytuałów, by chronić praskich Żydów przed prześladowaniami. [1, 2, 3, 4, 5]
Koncepcja sztucznego człowieka ewoluowała przez stulecia. Jej historia opiera się na kilku kluczowych podaniach i źródłach:
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, wybierz jeden z tematów:
PS. Wczoraj obejrzałem filmik na kanale Moconomy na YT. Na filmiku jest o twórcy SI Jeffie Hintonie z Uniwersytetu w Toronto. Obywatel USA, ale przeniósł się do Kanady po zamachach 9/11.
youtube.com
Kanada - 20:07 Dziennikarka Ashlee Vance udaje się do Kanady, miejsca nieoczekiwanych narodzin tej technologii.
@u2
Golem utkwił we mnie od dzieciństwa. Mama i tata też często używali tego właśnie określenia. Zobaczyli kogoś niepokojącego i mówili: - co to za Golem?! Wielce prawdopodobne, że też widziałem jakiś dobry, stary film. Jak Nosferatu, Frankensztain i demoniczny Drakula. pewnieteż widzialem tego Golema. Ale nie pamietam.
PS. Fajnie mieć pod ręką coś, co niemal natychmiast ci odpowie na coś, co chcesz wiedzieć, co?
"Nosferatu, Frankensztain i demoniczny Drakula"
Wszystkich uwielbiam. Ale Młody Frankenstein z roku 1974 w reżyserii genialnego Mela Brooksa z niesamowitym Gene Wilderem bije wszystkich. Co prawda Bal Wampirów Polańskiego to też zabójczo dobry film :)
Młodego Frankensteina obejrzałem w kinie w Białymstoku kiedy grałem pierwszy raz na turnieju szachowym im. Zamenhofa - genialnego lingwisty z Białegostoku :) To były piękne dni :)
A ileż to roboty?
google.com
Oczywiście,że kiedyś pozbędziemy się ciała stając się czystą energią.To ułatwi podróże w czasie do odległych galaktyk.
@sake2020
Hej Sake
Zacytuję Ciebie "...To ułatwi podróże w czasie do odległych galaktyk.". No nie ułatwi. Nawet do Andromedy nie dolecimy. Chyyyybaaa, że jeszcze nie odkryliśmy tuneli przestrzennych. Bo cholera wie. Jeżeli już nauka uznała, że przestrzeń trzywymiarowa potrafi się wyginać (wszystkie x, y, z), a na dodatek czwarty wymiar - czas też potrafi zwalniać lub przyspieszać to keszcze cuda nas czekają. Zobacz jak światło szybko biegnie. A my? Biologiczna masa? (Oczywiście nie można brać pod uwagę grubasów.
Ps. U mnie słońce świeci i jest milusi. U Ciebie też?
Na początek dobrze,że do Andromedy,a potem będzie coraz dalej i dalej.W końcu czas nie stoi w miejscu a już się mówi o przenikających się światach. Fantazja? Wcale nie. Ona współdziała z nauką i wiedzą a już na pewno inspiruje.Tyle,że nic nie jest od razu.
@sSake2020
Sake proszę Cię,nie wierz za bardzo naukowcom. To pracownicy. Oni pracują dla forsy, a nie by dociekać prawdy. Fakt, znadzie się zawsze taki jeden na tysiąc, który będzie działał moralnie, doszukując się tylko prawdy.
Nauka to dzisiaj sektor biznes. Nie cel nauki - poszukiwanie co, jak i dlaczego.
Miłego weekendu (a może łyk i end na poduszce?)
"Fakt, znadzie się zawsze taki jeden na tysiąc, który będzie działał moralnie, doszukując się tylko prawdy."
I ten jeden na tysiąc robi różnicę. Naprawdę :)