Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Grochem o ścianę. Jak rozmawiać o wszystkim, byle nie o tym, o czym rozmawiamy.

mjk1, 27.06.2026

 Po publikacji pierwszego tekstu z cyklu „Grochem o ścianę” wydarzyła się rzecz niezwykle interesująca. Nie dlatego, że ktoś kogoś przekonał. Wręcz przeciwnie. Wydarzyło się coś znacznie cenniejszego. Czytelnicy postanowili na żywo zademonstrować dokładnie ten mechanizm, który próbowałem opisać.

 Napisałem tekst o tym, dlaczego ludzie coraz częściej nie rozmawiają ze sobą, lecz obok siebie. Dlaczego dyskusja staje się deklaracją przynależności, a argument zamienia się w legitymację partyjną lub plemienną. I wtedy pod tekstem rozpoczęła się dyskusja. A właściwie nie dyskusja.

Eksperyment społeczny.

 Jeden z komentatorów zauważył, że członkowie politycznych plemion często zmieniają poglądy dokładnie wtedy, gdy zmienia je ich polityczne kierownictwo. Jako przykład podał zmianę tonu części prawicy wobec Ukrainy. Można się z tym zgadzać lub nie. Można było polemizować. Można było wykazać, że przykład jest błędny. Można było przedstawić kontrargumenty. Tymczasem w tym momencie nastąpiło coś fascynującego.

W rozmowie pojawiła się… Pani S.

 I zapytała: „A dlaczego nie rozmawiacie o szpitalu?” Przyznam, że przeczytałem to z pewnym zachwytem. Nie dlatego, że temat szpitala jest nieważny. Wręcz przeciwnie. Jest bardzo ważny. Tylko że rozmawialiśmy o czymś innym. To trochę tak, jakby podczas wykładu o budowie silnika ktoś nagle wstał i zapytał: „A dlaczego nie rozmawiamy o cenach mieszkań?” Pytanie może być ważne, ale nie ma związku z tematem. Komentator próbował więc wrócić do głównej myśli. Napisał mniej więcej tak: „Rozmawiamy o mechanizmie dyskusji.” Na co otrzymał odpowiedź: „A Wołyń?” Spróbował jeszcze raz: „Chodzi mi o sposób prowadzenia sporu.” Odpowiedź: „A pomniki UPA?” Ponowna próba: „Analizujemy formę debaty.” Odpowiedź: „A dlaczego nie piszesz o Ukrainie?” Po chwili pojawili się: Zełenski, Nawrocki, PiS, pandemia, szpitale, reżim, Niemcy, Rosja, Chiny, Klimuszko i Mandżuria. I przyznam uczciwie, że w pewnym momencie zacząłem się obawiać, że zaraz ktoś wyciągnie Atlantydę albo starożytnych Sumerów.

 Najciekawsze było jednak coś innego. Otóż uczestnicy tej rozmowy byli święcie przekonani, że odpowiadają sobie nawzajem. Tymczasem oni od dawna rozmawiali już o różnych rzeczach. Jeden człowiek mówił o sposobie prowadzenia dyskusji. Drugi odpowiadał wydarzeniami politycznymi. Trzeci historią Ukrainy. Czwarty geopolityką. Piąty pandemią. Szósty szpitalami. Siódmy Rosją. Ósmy Niemcami. Dziewiąty Chinami a dziesiąty próbował ustalić, czy wszyscy są niemieckimi agentami. I każdy miał poczucie, że bierze udział w tej samej rozmowie. To trochę przypomina sytuację, w której przy jednym stole siadają: szachista, kibic Legii, wędkarz, mechanik, historyk i hodowca gołębi. Po czym szachista mówi: porozmawiajmy o zasadach gry. Na co kibic Legii odpowiada: a dlaczego nie o ostatnim meczu? Szachista tłumaczy: nie o meczu. O zasadach gry. Dobrze, ale sędzia był przeciwko Legii. Nie rozmawiamy o Legii. No właśnie! I to jest problem! Po godzinie wszyscy są obrażeni, a nikt już nie pamięta, że rozmowa zaczęła się od szachów.

 Dokładnie tak wygląda ogromna część współczesnych debat. Rozmawiamy o inflacji. Po trzech komentarzach jesteśmy przy Hitlerze. Rozmawiamy o edukacji. Po pięciu komentarzach jesteśmy przy Ukrainie. Rozmawiamy o kulturze. Po dziesięciu komentarzach jesteśmy przy Putinie. Rozmawiamy o mechanizmach dyskusji. Po piętnastu komentarzach jesteśmy przy szpitalu, Mandżurii i niemieckich agentach.

 I właśnie dlatego coraz trudniej się porozumieć. Nie dlatego, że ludzie nie mają argumentów. Nie dlatego, że są głupi. Nie dlatego, że mają złe intencje. Tylko dlatego, że coraz częściej odpowiadają nie na to, co zostało napisane, lecz na to, co sami chcieliby przeczytać. W efekcie każdy prowadzi własną rozmowę jednocześnie z samym sobą. A potem wszyscy są zdziwieni, że nikt nikogo nie przekonuje.

 Może więc problem nie polega na tym, że mamy za mało informacji. Może nie polega nawet na tym, że jesteśmy podzieleni. Może problem jest znacznie prostszy.

Coraz częściej nie słuchamy tego, co mówi rozmówca.

 Słuchamy jedynie sygnału, który uruchamia przygotowaną wcześniej odpowiedź a kiedy tak się dzieje, dyskusja przestaje być rozmową. Staje się konkursem na najgłośniejsze mówienie obok siebie. I wtedy rzeczywiście pozostaje już tylko jedno wrażenie. Grochem o ścianę.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 42
u2

u2

27.06.2026 21:27

"Po trzech komentarzach jesteśmy przy Hitlerze."

Kiedyś argument ad Hitlerum był kończący dyskusję. Teraz tylko ją zaczyna. A zmiana tematu jest jak najbardziej dozwolonym chwytem erystycznym. Każdy chce pokonać każdego. Wszystkie chwyty dozwolone. Taka wolna amerykanka. Taki groch z kapustą. A nawet wyrażając się uczenie po łacinie : Cicer Cum Caule :)

niniwa22.cba.pl

GŁOS PODZIEMNEGO STARCA"

Pod powyższym tytułem ukazała się w "Warszawskiej Gazecie Policyjnej" (1845, nr 128) rozpaczliwa odezwa. Wyobraźnia nasza zaczyna gorączkowo pracować: starzec... podziemia... gazeta policyjna... w pierwszym zaraz zdaniu wołanie o pomoc... Jakiś dramat detektywny... Zgroza!

Panowie! przybywajcie na ratunek!

Zamknięto mnie w podziemnym lochu i aż do szyi prawie w ziemi zagrzebano, odzież na mnie zbutwiała wilgocią i nieczystością obciążona...

Jak widać, przeczucia nie omyliły nas... Czytajmy dalej:

Jestem oderwany od świata, pozbawiony światła dziennego, nawet i promień słońca do mnie przedrzeć się nie zdoła...

Zimny pot nas oblewa. Dygocąc i dzwoniąc zębami kontynuujemy:

Litości, panowie! Zlitujcie się nad moją biedą, wykupcie mnie, a ja swoją usłużnością wywdzięczyć się wam zdołam; bo lubom stary, posiadam jednak siłę, zdołam najmocniejszego obalić człowieka. Posiadam dowcip, najsmutniejszego rozweselić umiem...

Jakiż to potężny humorysta zamknięty został w tajemniczych lochach?

Jestem znany pod nazwą Stary Miód Winawerski, mieszkam, albo raczej leżę, w piwnicy Winawera przy ul. Mostowej i Brzozowej Nr 247. Ale proszę was, szlachetni panowie, nie targujcie się o mnie z p. Winawerem, bo właściciel mój jest człowiekiem sumiennym, a ja pochlebiam sobie, że jestem nieocenionym.

Zamieszczamy to ogłoszenie sprzed stu lat jako przyczynek do przyszłych dziejów reklamy w Polsce.

mjk1

mjk1

27.06.2026 22:06

Dodane przez u2 w odpowiedzi na "Po trzech komentarzach…

Przyznam, że pierwszą część komentarza zrozumiałem i nawet w dużej mierze się z nią zgadzam Uboot. Argument ad Hitlerum rzeczywiście coraz częściej nie kończy dyskusji, lecz dopiero ją rozpędza, a zmiana tematu stała się niemal codziennością.

Natomiast od cytatu o „Starym Miodzie Winawerskim” zupełnie się pogubiłem. Nie potrafię znaleźć związku z moim wpisem. Być może jakaś aluzja mi umknęła, ale jeśli tak, to byłbym wdzięczny za jej wyjaśnienie.

Muszę jednak przyznać, że jest w tym pewna ironia. Napisałem tekst o tym, jak dyskusje odjeżdżają od głównego tematu, a po kilku zdaniach znaleźliśmy się przy XIX-wiecznej reklamie miodu. Sam mechanizm został więc zilustrowany niemal podręcznikowo.

tricolour

tricolour

27.06.2026 22:58

A moze każdy mówi o tym, co go boli? Jeśli boli go sprawa szpitali, to nawet w truskawkach ze straganu widzi powiększone krwinki?

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 221
Liczba wyświetleń: 287,826
Liczba komentarzy: 4,052

Ostatnie wpisy blogera

  • Grochem o ścianę. Dlaczego nikt nikogo nie przekonuje?
  • Wojna o wszystko, rozmowa o niczym. Dlaczego szkoda, że usunięto ten wpis?
  • Jak wygrać wybory, przegrywając rzeczywistość.

Moje ostatnie komentarze

  • Przyznam, że pierwszą część komentarza zrozumiałem i nawet w dużej mierze się z nią zgadzam Uboot. Argument ad Hitlerum rzeczywiście coraz częściej nie kończy dyskusji, lecz dopiero ją rozpędza, a…
  • Gorzej, Hanys i to z dziada pradziada, ty centusiu galicyjski ty... . I rasisto.
  • Ty rasisto!

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • tricolour, A moze każdy mówi o tym, co go boli? Jeśli boli go sprawa szpitali, to nawet w truskawkach ze straganu widzi powiększone krwinki?
  • mjk1, Przyznam, że pierwszą część komentarza zrozumiałem i nawet w dużej mierze się z nią zgadzam Uboot. Argument ad Hitlerum rzeczywiście coraz częściej nie kończy dyskusji, lecz dopiero ją rozpędza, a…
  • u2, "Po trzech komentarzach jesteśmy przy Hitlerze."Kiedyś argument ad Hitlerum był kończący dyskusję. Teraz tylko ją zaczyna. A zmiana tematu jest jak najbardziej dozwolonym chwytem erystycznym. Każdy…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności