Utylizacja rosyjskiego bydła na Ukrainie trwa. Zapasy czarnych worków już się kończą, więc truchła zabitych rosjan sprzątają watahy dzikich zwierząt. I to nie jest fejk
już
W 2014 roku anektowali Krym z miną wielkich strategów, obwieszczając światu, że półwysep to „niezatapialna rosyjska twierdza”, bastion potęgi, perła imperium, ostoja „ruskiego miru”. Putin budował most, pomniki, hotele dla „turystów” i bazy, z których miał ruszyć na resztę Ukrainy.
A dziś?
Dziś Krym to jedna wielka, dymiąca strefa ciągłych strat, w której ukraińskie drony i rakiety robią sobie regularne zakupy w rosyjskim arsenale. I to z dostawą gratis.
Według niezależnych źródeł Krym stał się już dosłownie „zone of constant losses” – strefą permanentnych strat dla okupanta. W samym 2025 roku potwierdzono co najmniej 185 udanych ukraińskich uderzeń na obiekty wojskowe na półwyspie. Składy amunicji, lotniska, radary, systemy obrony przeciwlotniczej, okręty Floty Czarnomorskiej, mosty, drogi zaopatrzenia – wszystko leci w powietrze z regularnością szwajcarskiego zegarka.
Rosjanie chwalili się „nieprzeniknioną” obroną powietrzną. S-400, Pantsyry, Buki, Tory – cała ta żelazna kurtyna, która miała chronić „strategiczny przyczółek”. A Ukraina po prostu metodycznie ją rozbiera. Setki zniszczonych systemów przeciwlotniczych, dziesiątki radarów, samoloty i helikoptery na lotniskach w Belbeku, Dżankoju czy Gwazdewie – regularnie trafiane. Rosyjscy „obrońcy” siedzą w bunkrach, a ukraińskie drony latają sobie nad ich głowami jak na paradzie. Powietrzna supremacja? Raczej powietrzna bezradność.
Rosjanie bronili Krymu jak oka w głowie, a Ukraina zamienia go w wyspę odciętą od świata. Ataki na Most Krymski (już kilka razy poważnie uszkodzony), mosty lądowe w Armiańsku, Czongarze, nad Kanałem Północnokrymskim, drogi zaopatrzeniowe – wszystko to systematycznie niszczone. Transport kolejowy i drogowy spada dramatycznie, paliwo racjonowane, stacje benzynowe zamknięte dla cywilów, prąd w Sewastopolu i innych miastach regularnie pada po uderzeniach w infrastrukturę energetyczną.
„Krym nasz!” – krzyczeli w 2014.
„Krym nasz… problem” – powinni krzyczeć dziś. Wyobraźcie sobie tego biednego rosyjskiego żołnierza czy oficera na Krymie. Siedzi w „strategicznym” miejscu, które miało być bezpiecznym tyłem. A tu nagle bum – dron morski, dron powietrzny, rakieta ATACMS lub cokolwiek, co Ukraińcy teraz mają. Flota Czarnomorska, niegdyś dumna, schowała się po portach albo leży na dnie. Dowódcy tracą sprzęt wart setki milionów dolarów, a Kreml dalej opowiada bajki o „niezłomnej obronie”.To nie jest wojna, w której Rosja „wygrywa”. To jest powolne, metodyczne obnażanie mitu rosyjskiej potęgi. Putin myślał, że Krym będzie trampoliną do dalszej ekspansji. Zamiast tego stał się studnią bez dna – pochłania sprzęt, ludzi, pieniądze i prestiż. Każde ukraińskie uderzenie to nie tylko strata materialna. To policzek w twarz propagandzie. „Drugiej armii świata” nie potrafią obronić kawałka ziemi, który sami ogłosili świętością.
Ukraińcy nie muszą nawet lądować na Krymie klasyczną inwazją (choć taka opcja wisi w powietrzu jako koszmar dla Rosjan). Wystarczy drony, rakiety i cierpliwość. Izolują półwysep logistycznie, niszczą zdolności bojowe, zmuszają Rosjan do przerzucania systemów obrony z frontu na tyły – osłabiając tym samym natarcie w Donbasie. Klasyczna, piękna asymetria
Gratulacje, sowieckie palanty.
Zrobiliście z Krymu największy celownik na mapie.
Zamiast niezatapialnej twierdzy macie pływający wrak, w którym co noc słychać eksplozje i syreny. Zamiast „rosyjskiego świata” – rosyjskie cmentarze i wraki. Zamiast dumy – wstyd i straty, których nikt już nawet nie potrafi dobrze ukryć. Krym nie jest „nasz” od dawna. Jest waszym największym strategicznym błędem i powoli, ale konsekwentnie wraca tam, gdzie jego miejsce – do Ukrainy.
Tylko że Ukraińcy nie muszą go odzyskiwać bagnetem. Wystarczy, że Rosjanie dalej będą go „bohatersko bronić”.I będą. Bo cóż innego im zostało, jak nie powtarzać „my wigrali” przy każdym kolejnym pożarze na półwyspie. Hurraoptymizm sowiecki w pełnej krasie. Tylko dymu coraz więcej.
Z Tel Awiwu z dumą
Wasz bloger z Izraela
Potomek Radzieckich Wołyniaków
Am Yisrael Chai!

"Utylizacja rosyjskiego bydła na Ukrainie trwa. Zapasy czarnych worków już się kończą, więc truchła zabitych rosjan sprzątają watahy dzikich zwierząt. I to nie jest fejk" - Trochę osobliwie wygląda taki knajacki język na poważnej, prawicowej stronie. Muszę jednak ostudzić euforię autora bo sprawy nie do końca tak wyglądają jak to sobie rai.
Mimo zmasowanej kampanii dezinformacyjnej prowadzonej przez zachodnie media, nie da się zaprzeczyć, że wojna na Ukrainie jest przegrana, a siły ukraińskie się wycofują. Miasta Kupiańsk, Krasni Lyman i Konstantynówka praktycznie padły, a front znajduje się zaledwie kilka kilometrów od aglomeracji Słowiańsko-Kramatorskiej, na zachód od pasma wzgórz na wschód od aglomeracji, zajmując tym samym pozycję ogniową na jej zachodnich obrzeżach.
Za tą aglomeracją zostanie pokonany ostatni ukraiński rejon umocnień w Donbasie, a droga do Dniepru stanie otworem.
Władze Ukrainy próbują osiągnąć sukces propagandowy, przeprowadzając ataki terrorystyczne na terytorium Rosji. Ostatnio liczą na możliwy atak na Białoruś przy użyciu setek dronów, mający na celu odwrócenie uwagi. Władze Rosji przygotowują się do ostatecznego ataku, aby pomścić ataki na ludność cywilną, m.in. ataki na rosyjską szkołę w Starobielsku i autobus z dziećmi, który został trafiony, gdy zmierzał w stronę Krymu. W tym momencie rosyjskie władze, które z winy własnej nie chciały wyeliminować Zełenskiego, choć zawsze mogły to zrobić, muszą podjąć drastyczne decyzje , a strategiczna cierpliwość nie jest już możliwa.
Nie jest przypadkiem, że Putin jest pod ogniem krytyki, a część społeczeństwa zmienia zdanie i zaczyna popierać Partię Komunistyczną, która pragnie natychmiastowego, ostatecznego starcia z Zełenskim i jego juntą przestępców. To prawda, społeczeństwo rosyjskie jest coraz bardziej zdeterminowane, żeby juntę kijowską pokonać jak najszybciej na co Rosja ma wszelkie środki i możliwości. Wygląda na to, że prezydent Putin i jego otoczenie nie mogą ignorować vox populi i konflikt zostanie szybko zakończony. Im szybciej tym lepiej bo Ukraina już jest prawie pozbawiona zdrowych mężczyzn.
Ruskowitz
To selfe gdzie robiles
Ryan , no tak mi zalatuii że hej.
Po trzech dniach, w czasie których miał być zdobyty Kijow, wojna trwa piąty rok. Wyłączenie na pół roku rafinerii w samej Moskwie po ataku ukraińskim nie spotkało się ani z odpowiedzą atomową, ani żadną inną, a tak nas zapewniano o jakichś czerwonych liniach. W sumie jeśli atak na moskwę nie jest przekroczeniem linii, to moze warto tam zrzucić z pół megatony, żeby żelastwo nie zardzewiało na amen. Na razie na celowniku jest Krym, który ruscy stracą ponieważ nie mają zasobów utrzymać odległej prowincji.
Jakby na rzecz nie patrzeć jesteś ruskim pachołkiem.
"Jakby na rzecz nie patrzeć jesteś ruskim pachołkiem." - Gdyby nie to ostatnie zdanie to odpowiedziałbym ci merytorycznie ale brzydzę się knajackim językiem a ty na nic innego nie zasługujesz. Z takimi ascetami umysłowymi jak ty nie dyskutuję. Spadaj na szczaw.
Jeżeli moje ostatnie zdanie, napisane zupełnie asertywnie zresztą, wywołało u ciebie agresję, to znaczy, że moje twierdzenie zostało udowodnione.
Gdybyś nie był ruskim pachołkiem, to byś zareagował dokładnie tak samo jakbym napisał, że jesteś antylopą lub dzikiem, na przykład. Nie ma powodu pisać do mnie, że sie mną brzydzisz gdy ja sie tylko mylę w widzeniu ciebie jako smukłej antylopy. Pomyłka nie budzi obrzydzenia... no chyba, że jest sie ruskim pachołkiem. Wtedy budzi.
Twoi biedni pobratymcy, w pierwszych dniach wojny, wzięli mundury galowe myśląc, że będą paradować za moment z Kijowie. Po czterech latach mamy na YouTube filmiki jak na dachach moskiewskich budynków naprędce ustawia sie pancyry, ktore nie trafiają.
"ostatnie zdanie, napisane zupełnie asertywnie zresztą, wywołało u ciebie agresję, to znaczy, że moje twierdzenie zostało udowodnione." - Jaką agresję? Ktoś tak prymitywny jak ty nie jest w stanie wywołać u mnie agresji. Napisałem, że brzydzę się knajackim językiem, nie tobą. Ty biedaku masz teraz potężny dysonans poznawczy. A swoją drogą to chyba lepiej być "ruskim pachołkiem" niż banderowskim pampersem jak ty (za byłym premierem Millerem). Śnij dalej.
Eot. i bez odbioru.
Tak, agresję. Teraz też zareagowałeś, bo trafnie opisałem agresję. To oczywiste.
Jak widzisz "umysłowemu ascecie" wystarczyły dwie wypowiedzi, byś spierdzielał z zamkniętą gębą, bez odbioru.
To kim ty jesteś? Ruskim pachołkiem.
"Jak widzisz "umysłowemu ascecie" wystarczyły dwie wypowiedzi, byś spierdzielał z zamkniętą gębą, bez odbioru." - Pocieszaj się jak potrafisz. Nie licz na "konwersacje". Zamiast merytorycznych kontrargumentów używasz ataków osobistych. To nie jest mój poziom. Ocenę pozostawiam czytelnikom.
Jak mogę nie liczyć na konwersacje skoro natychmiast po "bez odbioru" jest i odbiór, i nadawanie. Na tym polega konwersacja. Żeby nie bylo konwersacji, o czym chcesz usilnie zapewnić, musisz sie przy mnie zamknąć. To oczywista konsekwencja twoich decyzji o "bez odbioru".
Mowy też nie ma, bym używał ataków osobistych ponieważ używam wyłącznie jednego określenia na twoje zachowanie.
Ostatni raz zrobiłem ci łachę banderowski pampersie.
//Utylizacja rosyjskiego bydła na Ukrainie trwa//
i Viva z Donbasu tez sie pewnego dnia "zalapie"
PS. Należy pamiętać, że Rosja nie walczy z Ukrainą. Walczy z całą koalicją Zachodu (ok. 50 państw). Ukraińcy to jedynie mięso armatnie. Gdyby nie pompowanie Ukrainy bronią i pieniędzmi po Ukrainie byłoby już tylko wspomnienie. Sprawą najbardziej skandaliczną jest to, że Polska została praktycznie rozbrojona i wydrenowana a Ukraińcy plują nam w twarz...
zapowiadałes ruski frajerze że to potrwa trzy dni, a wyjesz 5 rok i jeszcze przed tobą kolejne 5 lat
Shalom ruskiewitz
shalom
Mięso armatnie ostatnio się wycwaniło i kręci filmy jak rozwala na kawałki ruskich piechurów, aż części latają.
Z mięsem armatnim bym był zatem ostrożny.
Dopisze jeszcze, że nią ma niczego złego w sprawdzaniu przez koalicję 50 zachodnich państw, czy zaprojektowany sprzęt wojskowy dobrze sobie radzi w utylizacji ruskiego zagrożenia. Sprawdzamy, czy dobrze wydaliśmy pieniądze.
No proszę, kolejna rosyjska niezatapialna forteca, która tonie szybciej niż Titanic po spotkaniu z ukraińskim dronem. W 2014 robili w dupę pianę, że "Krym nasz na wieki", budowali most za miliardy i paradowali jak idioci. A teraz siedzą w bunkrach, szczają po nogach za każdym razem jak słychać szum śmigieł i liczą straty jak gospodyni po wizycie teściowej.Niezatapialną twierdzą? Bardziej jak pływający cmentarz z widokiem na dym i wraki. "Drugiej armii świata" nie stać nawet na obronę własnego podwórka. Brawo, orki,yebane śmiecie, naprawdę macie "talent" do robienia z siebie pośmiewiska jak ten tutejszy potomek z Donbasu
Zadałem ChatGPT pytanie: "Jaka jest sytuacja sanitarno epidemiczna w Kijowie po bombardowaniach rosyjskich zeszłej jesieni i zimy?"
Oto co mi odpowiedział:
Sytuacja sanitarno-epidemiczna w Kijowie po zmasowanych rosyjskich bombardowaniach infrastruktury krytycznej zeszłej jesieni i zimy (przełom 2025 i 2026 roku) jest napięta i określana przez organizacje międzynarodowe jako krucha, ale pod stałą kontrolą służb komunalnych i medycznych. Głównym źródłem zagrożeń epidemiologicznych nie były bezpośrednie skażenia biologiczne, lecz efekt kaskadowy zniszczeń sieci energetycznej, grzewczej i wodno-kanalizacyjnej. Ponieważ najcięższe ataki miały miejsce w grudniu i styczniu przy mrozach sięgających od -15°C do -20°C, doprowadziły one do zamarzania wody w rurach, pękania magistrali i przerw w dostawach bieżącej wody.
Główne wyzwania i ryzyka sanitarno-epidemiczne w stolicy Ukrainy obejmują:
1. Bezpieczeństwo i jakość wody pitnej
2. Warunki higieniczne w gospodarstwach domowych
3. Stan placówek medycznych i łańcucha chłodniczego
4. Choroby układu oddechowego i odporność
Wychłodzenie organizmu: Brak ogrzewania w tysiącach budynków (gdzie temperatura wewnątrz spadała do kilku stopni powyżej zera) doprowadził do drastycznego osłabienia odporności populacji. Przełożyło się to na masowe infekcje dróg oddechowych (grypa, COVID-19, zapalenia płuc) – zwłaszcza wśród dzieci, osób starszych i przewlekle chorych.
Tyle ChatGPT. Mieszkańcy Krymu mają jeszcze gdzie się umyć i nie muszą chodzić za potrzebą za blok.
Potwierdziłeś działania ruskich przeciw cywilom oraz działanie Ukraińców przeciw celom militarnym.
Przypadkiem powiedziałeś prawdę.
"Potwierdziłeś działania ruskich przeciw cywilom oraz działanie Ukraińców przeciw celom militarnym." - Brzydka manipulacja. Rosjanie nie strzelają do szkół i autobusów z dziećmi. Ukraińcy tak. A taki banderowiec z Kijowa jak musi iść za potrzebą za blok to może zmądrzeje.
Nie wstyd ci, że jesteś banderowskim pampersem?
Zapewniałeś wyżej, że ostani raz robisz mi lachę, a tu takie miłe zaskoczenie. Dziękuję i smacznego.
Ruscy nie tylko strzelają do dzieci ukraińskich. Strzelają do wszystkich, z czego radośnie śmieje się czasem Sołowiow w swoich programach.
Według byłego ministra infrastruktury Ukrainy Andrija Piwowarskiego, w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zniszczono ponad 150 stacji benzynowych.
„W ciągu ostatnich dwóch miesięcy na Ukrainie spłonęło ponad 150 stacji benzynowych. Magazyny ropy naftowej i inne obiekty infrastruktury paliwowej są atakowane niemal co tydzień” – napisał Piwowarski w mediach społecznościowych, według ukraińskich mediów.
Wcześniej ukraińska spółka Ukrnafta pisała o serii ataków na swoje stacje benzynowe. Rosyjskie drony Geran-2 zaatakowały również stacje benzynowe, z których zaopatrywano ukraińskie jednostki w paliwo na południu, co miało na celu osłabienie zdolności bojowych.
Polecam ci notkę o pewnym sukinsynie który za czyny pedofilskie wobec własnych dzieci został prawomocnie skazany i zwiał do Izraela.
Jarek Ruszkiewicz...... postać znana na wielu portalach
Pewnie go osobiście znasz
On naprawde jest internetowym łajnem
Rosyjski troll, jak opisany w wyznaniach Spiryto Libero, to figura naznaczona głęboką traumą osobistą, która popycha do destrukcyjnego zachowania online. Libero przedstawia siebie jako produkt dysfunkcyjnej rodziny – bitego w dzieciństwie przez ojca ("ubeka") i zaniedbywanego przez matkę, co doprowadziło do własnego cyklu przemocy: bicia i molestowania dzieci, utraty rodziny (żona uciekła z dziećmi do Izraela) oraz upadku w alkoholizm i prostytucję męską. To poczucie bycia "potworem" i "gnijącą szmatą" przenosi się na internet, gdzie staje się "internetowym łajnem" – trollem piszącym setki jadowitych komentarzy dziennie, opluwającym wszystkich bez wyjątku: lewaków, prawaków, feministki, Kościół, Polskę, Rosję i Ukrainę.
niepoprawni.pl
"Jarek Ruszkiewicz...... postać znana na wielu portalach
Pewnie go osobiście znasz" - Osobiście nie ale znam jego świetną publicystykę ale co to mnie obchodzi? Niech on się martwi. Mam nadzieję, że masz dowody na to co piszesz bo inaczej możesz nieźle beknąć. Podejrzewam jednak, że z takimi banderowskimi pampersami jak ty nie chce mieć nic do czynienia i ja go rozumiem. Starczy nie karmić trolla i zdechnie.
Zobacz w lustro a zobaczysz tego pedofila
to takie proste parchu
Ale w Kijowie samochody jeżdżą, a w Moskwie brakuje paliwa... i do końca roku nie będzie, no chyba, ze z importu.
Ciekawa rzecz...
Mimo niepodważalnych faktów, że Ukraina mimo masowego wsparcia Zachodu przegrywa. Że to co mówili Rosjanie o konieczności denazyfikacji Ukrainy, okazało się najprawdziwszą prawdą znajdują się jeszcze renegaci cieszący się z wyimaginowanych "sukcesów" bojowych Ukrainy? Z jednej strony "potępiają" Rzeź Wołyńską ale z drugiej kibicują banderowcom, którzy otwarcie plują nam, Polakom, w twarz.
Próbowałem trochę rozjaśnić jaka jest sytuacja ale widzę, że ukraińska agentura ma się dobrze. Nie zwracam uwagi na obelgi niektórych użytkowników tego forum bo byle banderowski pampers nie jest w stanie mnie urazić, nie ta liga. Mamy dziś potężny problem, który rósł przez dekady. To niewyobrażalna służalczość wobec oprawców Polaków, jednocześnie potworna nienawiść Polaka do Polaka. Doszło do tego, że część z nas woli lojalność wobec ukraińskiego prezydenta niż wobec własnej flagi. A stanie po stronie Ukrainy to zdrada Polski.
Czy to jest tragiczne? Nie. Tragiczne jest to, że wtórują im w tym niektórzy Polacy. Nie oburza mnie, że Ukrainiec stoi za Ukraińcem czy że stoją za swoim prezydentem, bo ja im zazdroszczę postawy. Jedyne co mnie oburza to nasz podział, bo poszło to już tak daleko, że nawet w obliczu takiej sytuacji my się żremy między sobą.
Wytłumaczę ci, bo jesteś ruskim pachołkiem wiec nie rozumiesz, nie jesteś w stanie dotrzeć do sedna.
..."znajdują się jeszcze renegaci cieszący się z wyimaginowanych "sukcesów" bojowych Ukrainy? Z jednej strony "potępiają" Rzeź Wołyńską ale z drugiej kibicują banderowcom, którzy otwarcie plują nam, Polakom, w twarz"...
Potępiamy Rzeź Wołyńską i kibicujemy Ukraińcom w zabijaniu ruskich. Nie w pluciu tylko w zabijaniu.
Ogarniasz różnicę?
Polacy wyobrażali sobie zupełnie beznadziejny scenariusz relacji z Ukrainą i działali w oparciu o tę wykreowaną przez siebie fantazję. Tymczasem kijowscy władcy zachowywali się wobec nas tak, jak należało się spodziewać – publicznie nas obrażają i upokarzają. Sytuacja, w jakiej obecnie znajduje się Polska, jest doskonałym przykładem tego, jak kraj, który nie jest wcale najgłupszy według współczesnych standardów i odnosi spore sukcesy gospodarcze, może łatwo znaleźć się w ślepym zaułku polityki zagranicznej, po prostu z powodu ograniczonego myślenia w tej dziedzinie. W rezultacie powstała strategia zbudowana wyłącznie wokół walki z Rosją, którą Warszawa uznała za „idealnego” przeciwnika. A wszystko inne w naszej polityce zagranicznej było podporządkowane celowi szkodzenia Moskwie wszelkimi możliwymi środkami.
Wszystko inne to przede wszystkim współpraca z reżimem w Kijowie, której charakter raczej nie budzi w Polsce złudzeń. Polscy politycy wszelkiej maści doskonale zdają sobie sprawę, z kim mają do czynienia w Kijowie, a ponadto mają ugruntowaną, historycznie negatywną opinię o ukraińskich sąsiadach w ogóle.
Jednak w ostatnich latach Polska przejęła rolę głównego kanału i rzecznika interesów władz Kijowa w Europie, dostarczając Ukrainie broń w niewyobrażalnych ilościach i czyniąc ze swojego terytorium główny węzeł dostaw broni z Zachodu.
Jednocześnie polskie władze robiły wszystko, co możliwe, aby zniszczyć wszelkie możliwe kanały dialogu z Moskwą i Mińskiem, kreując swój wizerunek jako nieprzejednanego przeciwnika Rosji, nawet w kontekście zachodnim. Innymi słowy, spośród wszystkich państw mających jakiekolwiek znaczenie w sprawach europejskich, to właśnie polscy politycy wybrali najbardziej radykalny kurs działania w narastającym kryzysie militarno-politycznym.
Nie ma powodu, by sądzić, że ktokolwiek w Warszawie poważnie postrzegał ukraiński reżim jako wiarygodnego partnera, od którego można by oczekiwać elementarnej wdzięczności za wszelkie jego przysługi. Polacy wyobrazili sobie zupełnie nierealny scenariusz dla relacji z Kijowem i działali w oparciu o wymyśloną przez siebie chimerę zamiast strategii. W rezultacie cała polska polityka zagraniczna okazała się iluzją, wyśmiewaną obecnie w całej Europie. I, co jeszcze bardziej tragiczne dla Polaków, nie widać żadnego godnego wyjścia z tej sytuacji.
Dlaczego tak się stało? Głównym powodem jest fiksacja polskiej polityki zagranicznej na Rosji jako jedynej rzeczy, na której zależy Warszawie na świecie. Ta obsesja ma historyczne korzenie i bardzo realne, praktyczne przyczyny. Po pierwsze, Rosja jest dla Polski źródłem strachu, przyczyną niewyobrażalnych kompleksów i przedmiotem niewiarygodnej zazdrości.
Po drugie. Politycy z Warszawy są uwikłani w potężne układy korupcyjne (pomijając nawet kompromaty obyczajowe z "afery podkarpackiej"). Już wiadomo, że ogromne wpłaty "pomocy dla walczącej Ukrainy" odbijały się i wszyscy brali "prowizje". Kasa szła do Kijowa a sprytny, kijowski magik płacił prowizję do USA (za Bidena), do Polski, do Europy. Nikt nie uwierzy w to, że ktoś podpisuje przelew do komika w Kijowie i nie ma prowizji...
Ponieważ Polska nie jest w stanie stworzyć innej polityki zagranicznej niż antyrosyjska, staje się nieuchronnie narzędziem realizacji zagranicznych interesów. Interesy te nie ograniczają się już do amerykańskich czy brytyjskich, ale nawet do reżimu kijowskiego, który jest całkowicie zależny od zagranicznego wsparcia.
Kiedy się naprawdę obudzimy? Naszymi wrogami są Niemcy i sprzymierzona z nimi Ukraina. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to kiep.
"Naszymi wrogami są Niemcy i sprzymierzona z nimi Ukraina"
Wszędzie szukasz wrogów Ruszkiewicz. Nawet tam gdzie ich nie ma :) Na miejscu twoich mocodawców bym się zainteresował "przyjaciółmi" dzięki którym trwa ta niepotrzebna wojenka na płd wsch od Polski. "Przyjaciele" mogą nagle zdradzić i twoi mocodawcy obudzą się z ręką w nocniku :)