Nocne życie w Budapeszcie pokazuje oblicze tego mizernego świata, który zabił w sobie humanizm, a sprowadził się na drogę totalnej konsumpcji jako ostatecznego celu życia.
Humanizm to połączenie z sobą idei prawdy, piękna i dobra, które to powinno skutkować wartościami etycznymi opartymi o miłosierdzie, współczucie, szacunek do tradycji i do wiary w Boga.
Tu w Budapeszcie jest tylko wielkie żarcie, a potem zapewne wskutek tego konsumowanie suplementów diety zakończone jeszcze większym wydalaniem - oto obraz innego człowieka niż homo sapiens, to homo consumens - nowy rodzaj istoty człekopodobnej czasów końca świata.
Ta cywilizacja nie przetrwa i to z prostego powodu, bo zanika afera sacrum. Zwierzęta nie mają wartości takiej jak sfera sacrum i tym człowiek różni sie od brutalnej przyrody.
Brak sfery sacrum to nic innego jak upadek w stronę zezwierzęcenia. Myślę, że oto chodzi w tej Uni, aby ludzie żyli tylko w sferze profanum - w świecie materialnych, ale mizernych korzyści na bazie materialistycznej zasady: "Człowiek jest, tym co zje" ( Ludwik Feuerbach), czyli "...tym, co zje", tzn. będzie nic nie wart. Staje się surowcem: z aborcji robi się kremy - bo tak jest, z eutanazji zysk, bo starzec nie generuje wtedy kosztów, z rodziny paskudztwo, bo "chłop z chłopem a baba z babą" (cytat z "Konopielki" E. Redlińskiego) chcą płodzić potomstwo, z religii czyni się pośmiewisko a z ojczyzny kabaret oraz z państwa zajazd łotrów - oto wizja świata, jeśli postawimy na profanum, a odrzucimy Boga!

Z Towarzyszką podróży, przed Pomnikiem Trójcy Świętej w Budapeszcie,
fot. Marek Sikorski
.
Człowiek bez Boga staje sie niewolnikiem świata materialnego, a współczesny świat finansjery, żeby przetrwać potrzebuje niewolników, dlatego Unia Europejska w zmowie z bankami i politykami oraz korporacjami materializuje na każdy poziomie życie ludzkie - po prostu potrzebny jest niewolnik.
A Bóg istnieje, niezalenie czy człowiek wierzy, czy nie, czy próbuję niepotrzebnie udowodnić to lub w ignorancki sposób neguje Jego egzystencję.
Nie trzeba być dewotą, klerykałem lub przemądrzałym filozofem, żeby choć trochę to pojąc, ale tylko mądry umysł będzie szukać prawdy, głupi zaś będzie się upijać etanolem i po bolszewicku chlubić się złotą myślą: "Бога нет, всё — природа", lub będzie tańczyć swój tanieć śmierci przed świątynią pozbawioną sacrum.
.
Postscriptum
"Бога нет, всё — природа" - to jedne z pierwszych słów jakie zapamiętała śp. moja Matka z pobytu jako dziecięcy wróg Stalina w bolszewickim obozie śmierci.
Potem uczony bolszewik na oczach głodnych i zmarzniętych polskich dzieci, bo to były dzieci burżujów i kułaków - wrogów ludu, wypił etanol i powiedział: "Бог уже мертв, ибо смерть Бога!" (Bóg już umarł, za śmierć Boga!).
W trzy miesiące po tym wyznaniu światopoglądu uczony bolszewik zmarł z zapicia się etanolem, a moja Matka żyła zdrowo 95 lat, bo dla niej Bóg nie umarł.
.
Bardzo wartościowy wpis, oparty na obserwacji i przeżyciu rodzinnym. Mnie zastanawia, czy da się powrócić do normalności opartej na zdrowych zasadach funkcjonowania tego świata. Opisuje pan pobyt w Budapeszcie ( za premiera V. Orbana wydawało się , że to normalny kraj funkcjonujący na prawidłowych zasadach) a tu taka niespodzianka. Do władzy doszedł szaleniec, który chce upodobnić swój kraj do obecnej moralnej zachodniej zgnilizny, wywieszając na pięknym moście symbole gejowskie. I jak taran prze aby unia stała się jednym tworem. Tworem bez suwerenności narodowej, bez ich kultury, tradycji czy obyczajowości.
Bardzo lubię czytać Pana wpisy, oby więcej ich było. Co do kradzieży to plaga wszystkich europejskich miast bo to już "Inny Świat " Gustawa Herling-Grudzińskiego. Metamorfoza systemu.