Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Wojna o wszystko, rozmowa o niczym. Dlaczego szkoda, że usunięto ten wpis?

mjk1, 22.06.2026

 Wczoraj na Naszych Blogach ukazał się wpis Jana Raweńskiego pod tytułem „USA wypowiedziały wojnę radykalnemu islamowi. Po której stronie jest Polska?” (https://naszeblogi.pl/76…). Niedługo później tekst zniknął. Nie wiem, czy został usunięty przez autora, administrację czy z innych powodów. Wiem jednak jedno - szkoda, że zniknął. Nie dlatego, że zgadzałem się z jego tezami. Wręcz przeciwnie. Dlatego, że doskonale pokazał mechanizm, o którym piszę od wielu tygodni.

Mechanizm, który coraz bardziej dominuje nie tylko na naszych blogach, ale w całej polskiej debacie publicznej.

 Sam tekst był interesujący przede wszystkim dlatego, że próbował odpowiedzieć na pytanie geopolityczne. Autor zastanawiał się nad rolą Polski wobec konfliktu izraelsko-irańskiego, analizował znaczenie USA, Rosji, Chin, islamu, Izraela i Zachodu. Można było się z tym zgadzać lub nie. Można było wskazywać błędy, uproszczenia albo nadmierne uleganie określonej narracji. Ale był to przynajmniej punkt wyjścia do rozmowy o polityce. Niestety wystarczyło spojrzeć na komentarze, aby zobaczyć, że prawdziwa dyskusja praktycznie nie nastąpiła. Komentujący błyskawicznie podzielili się na kilka plemion.

Pierwsze uznało, że Izrael i Stany Zjednoczone bronią cywilizacji przed islamskim barbarzyństwem. W tej narracji Iran stawał się uosobieniem zła, a każdy, kto krytykował działania Izraela, automatycznie był podejrzany o wspieranie terrorystów, ajatollahów albo Kremla.

Drugie plemię zajęło dokładnie przeciwne pozycje. Tutaj Izrael urastał do roli głównego agresora, a Iran stawał się niemal wyłącznie ofiarą zachodniego imperializmu. Każdy argument przeciwko Teheranowi interpretowano jako przejaw syjonistycznej propagandy.

Trzecia grupa budowała wielkie geopolityczne konstrukcje obejmujące jednocześnie Iran, Rosję, Chiny, USA, papieża, NATO, Smoleńsk, III wojnę światową i globalne spiski. Im bardziej skomplikowana teoria, tym większą zyskiwała popularność.

I wtedy wydarzyło się coś bardzo charakterystycznego.

Zniknęła Polska.

 Naprawdę. W dyskusji o tym, po której stronie powinna stanąć Polska, praktycznie przestano rozmawiać o Polsce. Rozmawiano o Izraelu. Rozmawiano o Iranie. Rozmawiano o Trumpie. Rozmawiano o ajatollahach. Rozmawiano o papieżu. Rozmawiano o Sobieskim. Rozmawiano o Mosadzie. Rozmawiano o syjonizmie. Rozmawiano o islamie, ale niemal nikt nie próbował odpowiedzieć na najprostsze pytanie:

Co jest korzystne dla Polski?

 To właśnie jest największa choroba współczesnej debaty politycznej. Polacy coraz częściej stają się bardziej proizraelscy niż sami Izraelczycy. Bardziej proirańscy niż Irańczycy. Bardziej amerykańscy niż Amerykanie. Bardziej ukraińscy niż Ukraińcy a jednocześnie coraz rzadziej próbują być po prostu propolscy.

Najbardziej uderzające jest jednak to, że dokładnie ten sam mechanizm obserwowałem niedawno przy okazji sprawy Bąkiewicza w Berlinie. Tam również fakty bardzo szybko przestały mieć znaczenie. Nie rozmawiano o tym, jakie były przepisy. Nie rozmawiano o tym, jakie uprawnienia miała policja. Nie rozmawiano o tym, czy wydane polecenia były zgodne z prawem. Nie rozmawiano nawet o tym, jakie były rzeczywiste okoliczności interwencji. Natychmiast powstały dwa obozy. Jedni zobaczyli niemieckich bandytów katujących Polaków. Drudzy zobaczyli zadymiarzy prowokujących policję. Fakty przestały być potrzebne. Liczyła się wyłącznie przynależność plemienna.

 I dokładnie to samo wydarzyło się pod tekstem o Iranie. Jedni odruchowo stanęli po stronie Izraela. Drudzy odruchowo stanęli po stronie Iranu. Niemal nikt nie próbował stanąć po stronie analizy. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że polityka przestaje być próbą zrozumienia rzeczywistości, a staje się konkursem na wybór odpowiedniego plemienia. Nie trzeba już wiedzieć. Nie trzeba analizować. Nie trzeba sprawdzać faktów. Wystarczy wiedzieć, kogo należy kochać i kogo należy nienawidzić. Reszta dopasuje się sama.

I właśnie dlatego szkoda, że tekst Jana Raweńskiego zniknął. Nie dlatego, że był wybitny. Nie dlatego, że był bezbłędny, ale dlatego, że komentarze pod nim stworzyły niemal laboratoryjny obraz zjawiska, o którym piszę od dawna. Polska debata coraz częściej nie jest już sporem o idee, interesy czy rozwiązania. Jest starciem emocjonalnych plemion. Każde ma swoich bohaterów. Każde ma swoich zdrajców. Każde ma swoją świętą historię. Każde ma swoich wrogów i każde jest coraz mniej zainteresowane rzeczywistością.

A kiedy polityka staje się wyłącznie wojną plemion, nie wygrywa ani prawda, ani rozsądek. Wygrywa ten, kto potrafi skuteczniej rozgrzać emocje. Problem polega na tym, że od rozgrzanych emocji nie buduje się ani państwa, ani gospodarki, ani bezpieczeństwa. Buduje się wyłącznie kolejne okopy, bo z okopów bardzo dobrze widać wroga.

Znacznie gorzej widać przyszłość.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 61
Jabe

Jabe

22.06.2026 13:19

Polska pod rządami Kaczyńskiego prowadziła politykę pod dyktando Ameryki, a pod rządami Tuska prowadzi pod dyktando Berlina. Każdy instynktownie czuje, że nie ma sensu rozprawiać o własnym polskim stanowisku.

mjk1

mjk1

22.06.2026 14:23

Dodane przez Jabe w odpowiedzi na Polska pod rządami…

To jest właśnie jeden z problemów o którym pisałem Jabe a Ty jak zwykle nieświadomie to potwierdziłeś. Jeśli z góry zakładamy, że Polska zawsze działa wyłącznie „pod dyktando” kogoś silniejszego, to automatycznie rezygnujemy z rozmowy o własnych interesach. Tymczasem polityka nie polega na wyborze między Waszyngtonem, Berlinem, Moskwą czy Pekinem, tylko na maksymalnym wykorzystaniu relacji z każdym z nich dla realizacji polskich celów. Nawet państwa znacznie słabsze od Polski potrafią prowadzić własną politykę i twardo negocjować swoje interesy.

Poza tym zwróć uwagę na pewną sprzeczność. Jeśli rzeczywiście „każdy instynktownie czuje”, że nie ma sensu mówić o polskim stanowisku, to dlaczego nieustannie dyskutujemy o tym, czy powinniśmy być bardziej proamerykańscy, proniemieccy, prorosyjscy, proizraelscy albo proukraińscy? Sam fakt tych sporów pokazuje, że ludzie jednak oczekują jakiejś polskiej polityki.

Moim zdaniem problem nie polega na tym, że Polska nie może mieć własnego stanowiska. Problem polega na tym, że coraz mniej osób próbuje je definiować. Znacznie łatwiej jest wybrać sobie zagraniczne plemię i kibicować jego interesom niż zastanawiać się, co w danej sprawie jest korzystne dla Polski.

Domyślny avatar

Mirek Skalski

22.06.2026 13:44

"Drugie plemię zajęło dokładnie przeciwne pozycje. Tutaj Izrael urastał do roli głównego agresora, a Iran stawał się niemal wyłącznie ofiarą zachodniego imperializmu." - Tak dokładnie było. "Drugie plemię" ma 100% racji.

"I dokładnie to samo wydarzyło się pod tekstem o Iranie. Jedni odruchowo stanęli po stronie Izraela." To oczywiste, plemienne związki krwi są najsilniejsze i najważniejsze. Nie można mieć do nich o to pretensji. A  że posługują się w miarę poprawnie językiem polskim?

"A kiedy polityka staje się wyłącznie wojną plemion, nie wygrywa ani prawda, ani rozsądek." - Taki (zły) schemat nie dotyczy jedynie Polski. Sami politycy podgrzewają taką sytuację bo myślący obywatel mógłby przestać głosować na określoną partię. Dlatego kopanie takich okopów jest betonowaniem własnego elektoratu, widać to zwłaszcza na przykładzie PiS ale nawet oni już trzeźwieją i przechodzą głównie do partii Pana Brauna.

mjk1

mjk1

22.06.2026 14:33

Dodane przez Mirek Skalski w odpowiedzi na "Drugie plemię zajęło…

Ten komentarz też dobrze pokazuje problem, o którym pisałem. Z jednej strony zgadzam się, że politycy często świadomie podgrzewają plemienne emocje, bo łatwiej mobilizować własny elektorat niż prowadzić trudną debatę o gospodarce, demografii, edukacji czy bezpieczeństwie państwa. Z drugiej jednak strony sam wpada Pan w dokładnie ten sam schemat.

Pisze Pan, że „drugie plemię ma 100% racji”. Skoro jedno plemię ma 100% racji, a drugie 100% się myli, to gdzie miejsce na analizę faktów? Przecież właśnie przed takim myśleniem próbowałem przestrzegać. Podobnie z sugestią o „więzach krwi”. To jest bardzo wygodne wyjaśnienie, ale zwykle zastępuje argumenty. W ten sposób można każdemu przypisać ukryte motywacje i nie trzeba już dyskutować z jego poglądami.

Najciekawsze jest jednak zakończenie komentarza. Pisze Pan, że politycy budują plemiona, żeby utrzymać elektorat i ja się z tym częściowo zgadzam. Tylko że dokładnie dlatego nie rozumiem, dlaczego rozwiązaniem miałoby być przejście do kolejnego plemienia. Jeżeli problemem jest polityka oparta na emocjonalnej identyfikacji grupowej, to odpowiedzią nie jest zmiana sztandaru, lecz próba powrotu do rozmowy o konkretnych interesach państwa, bo inaczej nadal będziemy rozmawiać o tym, kto jest bardziej patriotyczny, bardziej polski, bardziej antysystemowy albo bardziej narodowy, a nie o tym, jak rozwijać kraj, zwiększać bezpieczeństwo czy budować dobrobyt. A to właśnie ten brak rozmowy o konkretach był główną tezą mojego tekstu.

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 219
Liczba wyświetleń: 286,102
Liczba komentarzy: 3,909

Ostatnie wpisy blogera

  • Jak wygrać wybory, przegrywając rzeczywistość.
  • Zakaz, który działa tylko wtedy, gdy dotyczy naszych przeciwników.
  • Niewierny Tomasz od kaloryfera.

Moje ostatnie komentarze

  • Ten komentarz też dobrze pokazuje problem, o którym pisałem. Z jednej strony zgadzam się, że politycy często świadomie podgrzewają plemienne emocje, bo łatwiej mobilizować własny elektorat niż…
  • To jest właśnie jeden z problemów o którym pisałem Jabe a Ty jak zwykle nieświadomie to potwierdziłeś. Jeśli z góry zakładamy, że Polska zawsze działa wyłącznie „pod dyktando” kogoś silniejszego, to…
  • Mogę odpowiedzieć za siebie. Owszem krytykowałem wszystkie złe decyzje Morawieckiego, ale wtedy nie wiedziałem jeszcze kto za nimi stoi. Wyszło dopiero po przegranych wyborach, ale do Ciebie dalej ta…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • mjk1, Ten komentarz też dobrze pokazuje problem, o którym pisałem. Z jednej strony zgadzam się, że politycy często świadomie podgrzewają plemienne emocje, bo łatwiej mobilizować własny elektorat niż…
  • mjk1, To jest właśnie jeden z problemów o którym pisałem Jabe a Ty jak zwykle nieświadomie to potwierdziłeś. Jeśli z góry zakładamy, że Polska zawsze działa wyłącznie „pod dyktando” kogoś silniejszego, to…
  • Mirek Skalski, "Drugie plemię zajęło dokładnie przeciwne pozycje. Tutaj Izrael urastał do roli głównego agresora, a Iran stawał się niemal wyłącznie ofiarą zachodniego imperializmu." - Tak dokładnie było. "Drugie…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności