Niestety dzisiaj Maja Chwalińska przegrała finał Rolanda Garrosa z Rosjanką Mirrą Andriejewą, ale dla wszystkich było ogromnym zaskoczeniem, że do tego finału w ogóle dotarła. Osiągnęła mega-sukces a dziś po prostu nawet fizycznie nie dała rady, bo na paryskich kortach spędziła niemal dwa razy więcej meczowego czasu (ok. 15 godzin) niż jej przeciwniczka (ok. 8 godzin). Ale też Mairra dzisiaj grała naprawdę rewelacyjnie.
Wielkie Brawa dla naszej Mai!!!
Maja Chwalińska po zwycięskim półfinale Rolanda Garrosa!
Mam nadzieję, że teraz nie "rozmieni się na drobne" bo wokół niej i jej sztabu zacznie się po prostu istny turbulentny tumult różnej maści sponsorów i ludzi.
Dużo będzie zależeć od jej sztabu i rodziny, bo na pewno będzie się jej czepiało wielu hochsztaplerów, którzy poczuli, iż można "wyrwać na szybko" jakąś kasę. To też jest duże niebezpieczeństwo.
Ważne aby z tych zarobionych pieniędzy część po prostu oddała ludziom, którzy z nią pracowali i w nią inwestowali od samego początku jej przygody z tenisem oraz nigdy nie przestali w nią wierzyć. Resztę kasy niech zainwestuje a nie przetraci na konsumpcję, bo - oby nie! - może tak być, że będą to już ostatnie tak wielkie zarobione przez nią pieniądze.
I niech "kuje żelazo póki gorące", bo teraz może po prostu wprost przebierać w ofertach potencjalnych sponsorów. Jest marketingowo chyba dziś jedną z najdroższych marek w kobiecym tenisie. I to już światową marką, ale też "naturszczykiem" idealnym do "obróbki marketingowej" - ma na dziś czystą kartę, którą należy zapisać odpowiednią strategią marketingową. Wedle mnie należy postawić na współpracę średniookresową (max. ok. 5 lat) i lepiej płatną niż długookresową, ale mniej płatną. Wynika to przede wszystkim z wieku naszej Mai, przed którą być może jeszcze tylko kilka lat intensywnej gry w tenisa. Może później jeszcze grać, ale tylko dla przyjemności...
Ale dziś... świat już ją pokochał za jej tenis, waleczność, techniczną wirtuozję gry, szeroki uśmiech, śmiejące oczy i za jej naturalną i skromną osobowość. Więc Maja nie może pójść tylko w czystą komercjalizację własnej osoby, ale chyba jej to nie grozi....
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
"Maja Chwalińska przegrała finał Rolanda Garrosa z Rosjanką Mirrą Andriejewą"
Celowo nie oglądałem wystepów Mai, aby nie zapeszyć. Zwróciłem uwagę, że Maja ma zaledwie 25 lat, a Andriejewa jeszcze mniej, czyli 19 lat. Ale w rankingach Andriejewa była dużo wyżej niż Polka. Więc wielki sukces Polki. Dołączam się do gratulacji. Widac, że obok Igi Światek wyrosła kolejna niezwykle silna tenisistka z Polski.
Brawo! Brawo! Brawo!
Trochę z kolei ja oglądam WTA...i stawiałem na gorszy wynik dla Mai...ale Mirra podarowała te dwa gemy
w drugi secie,żeby nie było bajgla.
Maja to jak dla mnie sensacja i meteoryt...żebym nie wykrakał!!!
Nasza "trójca" Janowicz,Hurkacz i Światek...to jakieś osoby z uszkodzonymi umysłami...
Janowicz zrobil awanture w Londynie,Hurkacz sie wygłupil w Paryzu,a Świątek...to sztacheta ..jak wyjdzie!
Rozumiem że chciałeś coś powiedzieć . Zawsze to coś .
Niepoprawnik. Zawsze warto zacząć od rzeczy najważniejszych, kim jestem, kim ty jesteś, jesteśmy niczym, albo wszystkim.
PS. Zawsze jestem ponad to. Świat nie może zniknąć.