Nosił wilk razy kilka i zlecał mokrą robotę Trumpowi, więc chorążemu pokoju na Bliskim wschodzie nie stanie się krzywda, gdy jego idee zakiełkują i na jego grobie.
W polityce Trumpa sukces goni sukces, ale obalenie reżimu ajatollahów przyniosło rządy oficerów gwardii rewolucyjnej i w dodatku tych nie stetryczałych.
Jednym słowem sytuacja między USA i Iranem stała się patowa i to do tego stopnia, że wyskoczenie Witkoffa i Kushnera przez zamknięte okna górnych pięter Trump Tower już nie wystarczy.
Irańczyki trzymają się mocno, a Chińczyki to chyba za brzuch i tylko nasze Jaśki tradycyjnie bez rogu.
Trump szuka okazji do odwrotu. Czas nie jest jego sprzymierzeńcem. Ale z kim miałby negocjować? Z synem zamordowanego? I dlaczego Irańczycy mieliby negocjować z człowiekiem, który zaatakował ich już dwa razy pod pretekstem negocjacji? Trump jest teraz zmuszony do żądania negocjacji – albo zabije kolejnych irańskich przywódców.
Trump rozpoczął wojnę, której nie może wygrać militarnie i z której nie może się wynegocjować. To brzmi dyskwalifikująco. Trump będzie musiał zostać odsunięty od władzy, aby zakończyć tę wojnę. Im szybciej, tym lepiej.
Stopień, w jakim interesy Izraela zdominowały amerykańską politykę zagraniczną na Bliskim Wschodzie, można zmierzyć skutecznością tych działań, biorąc pod uwagę siedem podróży premiera Izraela Benjamina Netanjahu do USA w pierwszym roku urzędowania prezydenta Donalda Trumpa. Bibi spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem ze strony Kongresu i mediów, mimo że to on ponosi główną odpowiedzialność za straszliwe ludobójstwo dokonane na mieszkańcach Gazy, a ostatnio za niesprowokowane ataki na cele cywilne na palestyńskim Zachodnim Brzegu, a także w sąsiednim Libanie i Syrii.
Trzeba przyznać, że miękkie lądowanie Netanjahu w Stanach Zjednoczonych zostało ułatwione przez skorumpowanie Kongresu przez izraelskie lobby, które hojnie rozdzieliło setki milionów dolarów między Demokratów i Republikanów. Ci sami żydowscy miliarderzy zręcznie wykupywali również media, aby zapewnić, że obraz Izraelczyków jako wiecznych ofiar będzie na pierwszym planie, gdy amerykańska opinia publiczna będzie oglądać wiadomości lub czytać gazety.
Dzięki hojności Demokratów i Republikanów, Izrael otrzymał praktycznie carte blanche na poparcie USA, w tym ignorowanie izraelskich bombardowań szkół, szpitali i budynków religijnych, zarówno chrześcijańskich, jak i muzułmańskich.
Ruszkiewicz z Izraela
Żebrasz dalej o rubelki ?
Protestują przeciwko polityce Donalda Trumpa w kraju i za granicą. Co ciekawe, podobne wydarzenia (w duchu, ale nie pod względem skali) odbędą się w Australii, Meksyku, Ekwadorze, kilku krajach europejskich (w tym Islandii), a nawet w Kenii. Co zaskakujące, nie ogłoszono jeszcze antytrumpowskiego wiecu na Grenlandii…
Takie protesty w USA stały się w dużej mierze normą, zwłaszcza za rządów administracji Trumpa. Nie należy oczekiwać, że w jakikolwiek sposób zmienią politykę administracji. Ale Trump i jego otoczenie z pewnością będą chcieli odwrócić uwagę opinii publicznej od No Kings. A to już otwiera drzwi do różnych możliwości: od głośnych oświadczeń politycznych w kraju, przez jeszcze głośniejszą eskalację działań w polityce zagranicznej.
Oczywiście, biorąc pod uwagę skalę protestów antytrumpowskich, nie można wykluczyć masowych zamieszek z potencjalnymi ofiarami. Nie przerodzi się to w pełnowymiarowy konflikt wewnętrzny, ale skomplikuje sytuację.
Od chwili ataku na Iran mozna bylo przyjąć ze Trumpa juz nie ma. A po tygodniu trwania tej awantury stalo sie to pewne. Szuka teraz dogodnego pretekstu aby sie z tego jakoś wymiksować, ale... " ogiery " poszły w las. O juz nic w tej chwili nie może. A w zasadzie może jedynie czekać z nadzieją, że nie przyspieszonego końca kadencji. To juz nie sa symptomy, ale stalo sie jasne chyba dla wszystkich( oprocz tych z klapkami na oczach), że to "Natan Yahu" raczej złożył jego na ołtarzu walki o wielki iz rael niz on Natana. A w obecnej konstelacji rzadzacy ameryką mogliby darować sobie utrzymywanie calej administracji- kneset i Natan wystarczą rowniez na zarządzanie terytorium zamorskim.
Nasze Głupie Jaśki to są od skutecznego zagospodarowywania czasu gawiedzi, coby jej z nudów nie zachciało się samodzielnie myśleć, a rogu to rękach nigdy nawet nie trzymali.
A prosiłem jak człowieka ;-)
naszeblogi.pl
Nawet Cartier-Bresson spóźniłby się z "decydującą chwilą" wobec konkurencji zorganizowanych grup fotograficznych.
Jak mozna zauważyć na przykładzie dwóch rozgrywających się wojen, mocarstwa nie są tak silne, jak same siebie przestawiały.
Wystarczy tysiąc dronów po pięćdziesiąt tysięcy dolców sztuka (czyli 50 $baniek) i trzydniowe wojny trwają latami...
Wiedzieliśmy, że generałowie są przygotowani na poprzednie wojny, ale nie spodziewaliśmy się, że aż tak.
W dodatku, że politycy aż tak nie wyciągają wniosków z już powszechnie znanych doświadczeń ukraińsko-rosyjskich.