Rok 2029. Po tym, jak izraelsko-amerykańskie uderzenie atomowe na Natanz zamienia irański program nuklearny w radioaktywny pył, Teheran robi desperacki ruch. Korpus Strażników Rewolucji kupuje od Korei Północnej i Rosji stare, ale zmodyfikowane kapsuły Sojuz i chińskie moduły Tiangong-2.
Do załogi werbują nie astronautów – tylko najtwardszych żołdaków z Brygady al-Quds i Hezbollahu, którzy nigdy nie widzieli kosmosu na oczy.
Cel misji?
„Al-Kuds-1” – tajna baza na ciemnej stronie Księżyca, gdzie Iran chce ukryć broń orbitalną i jednocześnie zbudować „nowy Kalifat w kosmosie”. Tylko że kapsuła startuje z uszkodzonym systemem podtrzymywania życia, a na pokładzie jest 8 twardzieli, którzy nienawidzą się nawzajem bardziej niż Amerykanów.
W trakcie 9-miesięcznej podróży dochodzi do:klasycznej walki o władzę (dowódca vs. fanatyk vs. cyniczny najemnik),
halucynacji wywołanych promieniowaniem kosmicznym (jeden z nich widzi Mahdiego w skafandrze),
sabotażu ze strony izraelskiego satelity-killer’a,
i finałowej sceny godnej Kubricka – irański żołnierz w turbanie na hełmie stoi na Księżycu i recytuje szahadę, patrząc na błękitną Ziemię, którą właśnie ma zniszczyć.
Dzień 187.
Odległość od Ziemi: 384 400 km. Poziom promieniowania kosmicznego: krytyczny.Kapsuła śmierdziała kebabem z Baraki, potem i strachem. Dowódca pułkownik Reza „Szahid” Hosseini siedział przypięty do fotela, z Koranem w jednej ręce i pistoletem Makarow w drugiej. System podtrzymywania życia charczał jak stary generator w Teheranie. Tlen smakował jak spalona guma.Nagle światła zamigotały na czerwono. Komputer pokładowy – chiński klon, kupiony od Rosjan za ropę – zaczął wypluwać komunikaty po farsi z arabskim akcentem:„Ostrzeżenie. Poziom promieniowania gamma przekroczony. Zalecana dawka halucynogenna.”
Pierwszy pękł sierżant Karim „Krwawy” al-Mansur, ten od Hezbollahu, co kiedyś samobójczym dronem rozwalił izraelski checkpoint. Leżał teraz w zerowej grawitacji, oczy wywrócone, i szeptał:– Ya Allah… one tu są…I wtedy się zaczęło.
Z mroku modułu dowodzenia wyłoniły się Hurysy. Nie te z obrazków w internecie – te były… kosmiczne. Skórę miały jak płynny księżycowy pył, włosy czarne jak kosmos, a oczy zielone jak lasy Libanu, których żaden z nich nigdy nie widział. Poruszały się powoli, jakby pływały w mleku, nagie, ale przyzwoite – bo nawet w halucynacji Strażnicy Rewolucji mają swoje standardy.
Pierwsza Hurysa podeszła do Karima. Jej głos był jak adhan o świcie, ale zmysłowy:– Witaj, szahidzie. Czekałyśmy na ciebie od 1400 lat. Tutaj nie ma Izraelczyków. Tylko my i raj. Karim zaczął płakać. Łzy leciały w kulach i odbijały się od ścian kapsuły. Druga Hurysa (wyższa, z tatuażem kaligrafii „Bismillah” na udzie) podeszła do dowódcy Hosseiniego. Położyła mu dłoń na hełmie.– Reza… ty też jesteś szahidem. Tylko jeszcze o tym nie wiesz. Ta baza na Księżycu? To nie broń. To brama. Jak otworzysz ładunek, my będziemy czekały po drugiej stronie. Hosseini, twardziel, który w 2024 spalił amerykańską bazę w Iraku, teraz drżał jak dziecko.– Ale… a co z moją żoną?
Trzecia Hurysa (najpiękniejsza, z uśmiechem, który mógłby stopić rdzeń reaktora) roześmiała się perliście:– W raju żony nie mają prawa zazdrości. A my… my jesteśmy nieskończone. Każda z nas jest dziewicą na nowo, za każdym razem.
W tle czwarty żołnierz – cyniczny najemnik z Brygady al-Quds, który zgłosił się tylko dla pieniędzy – zaczął krzyczeć:– To trucizna! To Mossad! Oni pompują nam LSD przez wentylację!Ale nikt go nie słuchał. Bo Hurysy już śpiewały surę Al-Waqi’a, tylko wersję… remixowaną, z basem i lekkim echem kosmicznym.
Cała załoga unosiła się w kółku, złączona dłońmi, a Hurysy wirowały wokół nich jak derwisze w kosmosie.Wtedy dowódca Hosseini zrozumiał.To nie była halucynacja.To była misja. Prawdziwa misja. Nie broń orbitalna. Nie baza na Księżycu.
To był pierwszy irański statek do raju. A Hurysy… one po prostu przyszły po odbiór.
Am Yisrael Chai!
Z Tel Awiwu, z dumą.
Wasz bloger z Izraela

Autor tekstu J.R na zdjeciu
Tel-Awiw 27.03.2026
Napisać, że jesteś żydowskim idiotą to nic nie powiedzieć.
Takie fejki może pisać tylko taki parch jak ty. I nie świruj, że to pisał ktoś inny, to wasz stary numer hasbary.
Widzisz ruskiewitz
Gdybyś miał awatar "Penis z Donbasu" to nikt by się nie zorientował że to ty
Stary obleśny sowiecki żydzie z Tel Awiwu
Kiedy dziwko ruska podasz wreszcie admina NB i nas do sądu
Kiedy?
ps.
a ta twoja bordową kichawa to symbol jakiego w necie nie znajdziesz
Shalom
Na takie żydobanderowskie śmieci jak ty szkoda czasu sądu. Bejsbol starczy parchu. Robisz z siebie idiotę, nawet żydówka z Kalifornii cię zaorała.
W południowym Libanie Hezbollah wczoraj puścił z dymem 76 "wspaniałych" czołgów Merkava. W telaviwie po irańskich nalotach zaczęły latać samochody. Rafineria w Hajfie sfajczona. Żydzi spieprzają z Izraela aż się kurzy.
A to dopiero początek zabawy.