Ja się dziwię, że tak późno pokazano jak zrobić taką rakietę. Parę lat temu, w jakimś reportażu pokazano drona zrobionego z "niczego", listewki, papier, silniczek, nie pamiętam skąd elektronika, koszt groszowy, a skuteczność wysoka, a jeszcze wcześniej, ktoś drukował broń palną. Z tym wojskowym uzbrojeniem to jest tak, że koszt jest może 10 % ceny, reszta to zysk, to najbardziej dochodowy biznes, lepszy niż hazard z nierządem włącznie.
Mój syn chciał drukować pistolet, ale przekonałem go, ze lepiej nie. Na razie sie udało, bo zajęty jazdą na motorze...
To Upadlińcy na Safe Tyfusowi sprzedadzą takie w cenie promów kosmicznych . A my zapłacimy .
A ja dzisiaj czytałam o takim trendzie: innpoland.pl
@EzE ...Wczoraj o trenie czytałaś nie o trendzie 😉
Nie dziwię się. Na każdym kroku, zaraz po osiągnieciu sukcesu, polska marka idzie w obce ręce. Nie ma żadnego programu utrzymania własności intelektualnej w granicach kraju, a każdy rząd od trzech dekad chwali sie wyłącznie liczbą miejsc pracy.
Mam znajomych na naszej politechnice- takiego marazmu, takiej impotencji zawodowej nie widzę u nikogo. Hydraulik jest o niebo radośniejszy od doktora nauk...
Ja się dziwię, że tak późno pokazano jak zrobić taką rakietę. Parę lat temu, w jakimś reportażu pokazano drona zrobionego z "niczego", listewki, papier, silniczek, nie pamiętam skąd elektronika, koszt groszowy, a skuteczność wysoka, a jeszcze wcześniej, ktoś drukował broń palną. Z tym wojskowym uzbrojeniem to jest tak, że koszt jest może 10 % ceny, reszta to zysk, to najbardziej dochodowy biznes, lepszy niż hazard z nierządem włącznie.
Mój syn chciał drukować pistolet, ale przekonałem go, ze lepiej nie. Na razie sie udało, bo zajęty jazdą na motorze...
To Upadlińcy na Safe Tyfusowi sprzedadzą takie w cenie promów kosmicznych . A my zapłacimy .
A ja dzisiaj czytałam o takim trendzie: innpoland.pl
Nie dziwię się. Na każdym kroku, zaraz po osiągnieciu sukcesu, polska marka idzie w obce ręce. Nie ma żadnego programu utrzymania własności intelektualnej w granicach kraju, a każdy rząd od trzech dekad chwali sie wyłącznie liczbą miejsc pracy.
Mam znajomych na naszej politechnice- takiego marazmu, takiej impotencji zawodowej nie widzę u nikogo. Hydraulik jest o niebo radośniejszy od doktora nauk...