Ponieważ jestem nieustannym optymistą (ostatnio nawet mam powody: wygraliśmy w sądzie z TVN w sprawie kłamstwa smoleńskiego i wygrałem z Tomaszem Grodzkim, mówiąc, że był zwykłym łapówkarzem), zaczynam głosić przyjemny dla naszych Czytelników i Widzów pogląd, że obecna ekipa może runąć trochę wcześniej niż w terminowych wyborach. Nie runie dlatego, że tak chce PiS czy Konfederacja, bo nie mają do tego dosyć głosów, ale dlatego, że tak może chcieć Tusk. A kiedy lider Koalicji Obywatelskiej ucieknie w wybory? Wtedy, kiedy bez wyborów mógłby stracić władzę. Nie wiem, co się wydarzy w Polsce 2050, wiem, że wydarzać się będzie tam coś ciągle, bo ten projekt był po to, żeby dać Tuskowi władzę, a część jego twórców, szczególnie zagranicznych, zmieniła zdanie co do Tuska. Poparcie dla obozu rządowego będzie maleć i nie są w stanie tego zmienić. 60 proc. Polaków ich nie chce, 40 proc. chce lub toleruje. Ta proporcja będzie się zmieniać, bo do rozczarowania dojdzie naturalne zmęczenie, które zaczyna się pojawiać po dwóch latach rządów. Tylko wielkie sukcesy mogą to zatrzymać. Sukcesów nie będzie i TVN tego nie zmieni. Ściganie opozycji i Republiki to ślepy zaułek, bo betonuje blok władzy na poziomie 30 proc. aktywnych wyborców. To bardzo dużo dla partii i bardzo mało dla władzy.
Piszę to kolejny tydzień, a opozycja musi się przygotować na przejęcie władzy. Inaczej jej nie przejmie. Po pierwsze, trzeba mieć pomysł na maksymalne wyzyskanie tych 60 proc. niezadowolonych z rządu. Po drugie, należy sformułować główne cele polskiej polityki. Jednym z podstawowych musi być stosunek do UE. Rośnie w Polsce niezadowolenie z UE, chociaż większość ciągle chce, żebyśmy tam zostali. Racjonalnym rozwiązaniem jest tworzenie projektów obok UE (USA i Wielka Brytania) i wewnątrz (Międzymorze) bez decyzji, co dalej. To na pewno zwiększy naszą pozycję przetargową. Po drugie, reforma wymiaru sprawiedliwości. Trzeba to radykalnie skończyć. Po trzecie, rozwój rynku medialnego. Media publiczne nie mogą już być pomysłem na uzupełnienie przewagi liberalno-lewicowych. Ta sprawa jest ważna nie tylko dla mnie czy moich kolegów i 10 mln widzów Republiki, ale także dla przyszłości Polski. Trzeba przerwać zmowę na rynku reklam i realnie uruchomić narzędzia antymonopolowe.
Nie wymieniam tu rozliczeń, ale istotne jest uruchomienie mechanizmów, które zablokują w przyszłości możliwość tak bezczelnego łamania konstytucji. Musi być przeprowadzone dochodzenie w sprawie zamachu stanu, za który odpowiada kilka osób z tego rządu. Ważniejsze jest jednak takie uformowanie organów państwa, by ich rola była już niepodważalna. I proszę o projekt nowej konstytucji.
Ale "opozycja" nie chce przejąć rządzenia! Albo to im źle,forsa leci co miesiąc,można spokojnie spać,nic nie robić
ŻYĆ NIE UMIERAĆ!
A kto miałby zostać szefem tego rzadu? Morawiecki???Za covid i podóżek ukraiński...powinien stanąć pod
szubienicą!
Debilne "społeczeństwo" w szemranych sondażach chce dalej do Unii i Moraweca za kierownika...
NIE WCHODZI SIE DWA RAZY DO TEJ SAMEJ RZEKI...
Ale polactwo może...
Rządząca ekipa nie runie wbrew oczekiwaniom ani w wyborach ani wcześniej.Trzeba zauwazyć fakt jak znacząco wzrósł atak rządu na Amerykanów i Trumpa i powiązać go z kolejnym wparciem Tuska przez UE i Niemców. Brukseli czy Niemcom nie wypada obcesowo wypychać USA z Europy,więc posługują się Tuskiem.Z kolei w tej zawartej umowie Tusk uzyska wsparcie tej misji i ,,błogosławieństwo'' oraz możliwość dalszego rządzenia.
Nawet skrajny optymizm musi mieć jakieś racjonalne podstawy. Żadnych przedterminowych wyborow nie będzie. Bo nikomu ta zabawa nie jest na rękę .
W polskiej przestrzeni politycznej utarla się- tradycja juz, przejmowania sterow panstwa(lub ich przekazywania) w wyniku postepujacej erozji władzy, a nie szczególnych przymiotow i merytorycznych zabiegów partii opozycyjnych. Władza wpada raczej w ręce nowej ekipy na skutek narastajacego, ale wciąż dajacego sie moderowac niezadowolenia wyborcow. Zanim mogłoby dojść do niekontrolowanego wybuchu zmiatajacego ze sceny dwoch głównych jej aktorów.
Polska2050 nie jest języczkiem u wagi. Gdyby nawet nastąpił jej kompletny rozkład, to dokąd pójdzie Pelczynska czy Kloska i spółka. Do pisu? Jesli do 3 procentowego "peezelu" to gratuluję pisowi wyboru potencjalnego koalicjanta. I premiera oczywiscie też. Obawiam sie jednak, ze nadal będzie zbyt krótko, bo założę się że deklarowane poparcie stopnieje o pare procent tych którzy jeszcze nie podjeli decyzji czy zostać przy pis czy emigrować, a wkurzonych, na samą wieść o takim skladzie koalicyjnej ekipy. Te 60 procent nie zadowolonych z rzadu tuska nie sa automatycznie wyborcami pis. Te czasy gdy licencję od dwoch wiadomych ambasad na zarządzanie tą stroną elektoratu otrzymywał pis, plus tolerowane przystawki, minęły miejmy nadzieję bezpowrotnie.
Program na rządzenia to juz zupełnie inna historia. Zakładając przejęcie władzy przez pis, lub jego wydatny wplyw na rzad koalicyjny trzeba postawić pytanie: na ile partia Kaczynskiego jest w stanie realnie zrewidowac relacje z Brukselą i prowadzić bardziej asertywna politykę. W zmianę "ustawień fabrycznych" po ośmiu latach czolgania ich i poniewierania bez żadnej wymiernej reakcji z ich strony przypuszczam ze wątpię. A jest to w tej chwili warunek kluczowy przywracania wiarygodności partii Kaczynskiego.
Podobnie zresztą z relacjami z Ameryką i postawą uslużnego klienta z podleglego Bantustanu a nie partnera w biznesie i militarnego sojusznika. Ich kontynuacja na podobnych zasadach jest może wymierna dla amerykanow ze względu na sumy przeznaczone na zakupy w ich firmach, ale juz nie dla nas. Realia są takie: oprócz uzależnienia od dostaw i opartych na dosyc płynnych i zludnych zasadach sojuszniczego wsparcia, Polsce z nich nie zostaje literalnie nic. Zestresowani na poziomie kontaktów bilateralnych z hegemonem nie jesteśmy w stanie wydusić z siebie podstawowych celów naszej polityki, określić jej celów strategiczne służących budowie siły i autorytetu panstwa jaki nalezy sie panstwu tej wielkości i o tym potencjale w naszej strefie geograficznej. A tego w zasadzie oczekują Amerykanie. Woleli by mieć w Polsce partnera a nie wiecznego dziecka pod opieką.
Redaktor postuluje zaciesnic sojusz z GB. To lepiej założyć sobie sznurek na szyję. Pomysł sojuszy z kimś kto z determinacja wieksza niz ukraińska niezmiennie próbuje wciągnąć nas w te wojnę i przy okazji wybierać kasztany z ogniska naszymi rekami jest dowodem zaniku instynktu samozachowawczego i zastąpieniem go wypełnianiem romantycznie pojmowanej wizji i roli mesjasza narodów. Celem strategicznym dla Polski jest sojusz na linii północ południe , budowa wlasnego potencjału gospodarczego i obronnego opartego o wlasny przemysł i uspokojenie relacji z sąsiadami na zasadach partnerstwa.
Można jedynie mieć nadzieję, ze w rzadzie, ktory nastąpi po okresie obecnej Smuty znajdą się ludzie którzy realnie zmodyfikują cele i strategie panstwa chociażby w tych obszarach.