Raz w roku mają swoje oficjalne Święto, dzień po dniu, żeby – jak zawsze – być blisko siebie.
Mniej zapracowani od naszych rodziców.
Bardziej cierpliwi...
Nasza ostatnia instancja odwoławcza.
Nasi powiernicy.
Są przy nas zawsze wtedy, kiedy są naprawdę potrzebni...
Są adwokatami w naszych sporach z tatą i mamą.
Są naszymi mentorami, przyjaciółmi, encyklopedią…
Czasami bankomatami…
Nie znajdziesz w swoim otoczeniu osób bardziej ci oddanych. I to zupełnie bezinteresownie. Kochają nas bezgranicznie. Dlatego najpopularniejsze w świecie przestępczym jest dziś oszustwo „na wnuczka”…
Nasi kochani Dziadkowie!
Gdy ich zbraknie – tracimy to wszystko.
I wiele, wiele więcej.
Współczuję współczesnym seniorom, na próżno oczekującym na pojawienie się na świecie wnuczki/wnuczka.
Nie mają komu przekazać zebranego przez lata doświadczenia.
Nie mogą podzielić się swą miłością…
Ich życie traci sens...
Moi dziadkowie urodzili się na przełomie XIX i XX wieku.
Dwie przeżyte wojny dały im ogromną wiedzę o przetrwaniu.
Idą ciężkie czasy – może więc warto skorzystać z ich doświadczenia…
Polecam:
Babcia na ministra!
Nauki Dziadka
"Moi dziadkowie urodzili się na przełomie XIX i XX wieku."
Moi dziadkowie i babcie urodzili się na początku 20 wieku. Zaczęli umierać w końcówce PRL-u w latach 80-tych. Zwykle dziadek katolik, a babcia prawosławna. Świat nie może się jednak skończyć, więc ja robię aby przynajmniej był lepszy, a nie jakimś rajem krat. Na to mojej zgody nie ma i nie będzie.
Piekne słowa Panie Poeto,
Nie miałem szczęścia poznać Dziadków, obie Babcie tak, wspominam z wielka radością. Dziadkowie, i nic w tym dziwnego, podczas okupacji nie zapomnieli, kim są. Gdyby Niemcy nie rozpętali wojny, dziadkowie szczęśliwie by żyli. Jeden wygnany z "kraju warty", starał się być człowiekiem prawym w złym czasie, a drugi też w wyniku wojny i zagarnięcia pod skrzydła ZSRR, jako policjant i żołnierz 20 roku, nie miał szans. Przyczyną była wojna, bo gdyby nie ta, to sciezka rozwoju Rzeczypospolitej byłaby pomyślna prawie jak dzisiaj.
@Jan1797.
Znałem tylko jedną moją babcię i dziadka. Po kądzieli. Byli fantastyczni, ale to nie są ich życiorysy. :))))
Dziadek Teofil Makowiecki wałczył w 1920r, potem w kampanii wrześniowej. Za odmowę podpisania folkslisty wysiedlony z całą rodziną - zginął w obozie przejściowym. Babcia Helena Makowiecka zmarła jeszcze przed wojną.
Opisuję w tych wierszach postacie mogące być symbolami pewnej minionej epoki. Tak "ku pokrzepieniu serc"...