Nawet gdyby Trump nagle zmienił zdanie — i ogłosił, że Grenlandia go nie interesuje i odpuszcza ją sobie — to Dania już jej nie odzyska.
Na Grenlandię poczuły chęć inne kraje — jak Niemcy
Czy to znaczy, że Niemcy dokonają inwazji Grenlandii?
A potem się okaże, że unijna kontrola nad Grenlandią to de facto kontrola niemiecka. A eurogadanie o tym, że o losie Grenlandii powinni decydować jej mieszkańcy - to tylko eurogadanie.
To oczywiście tylko teoria — bo wszystko wskazuje na to, że Trump wyspę zajmie i Niemcom ich nowo rozbudzone ambicje kolonialne przejdą koło nosa.
Ale jakkolwiek się to skończy — Duńczycy będą się musieli pożegnać z resztką swojego imperium kolonialnego.
Ameryka nie odpuści , nigdy. Choc by ze względu na północną-amerykańską płytę tektoniczną na której leży Grenlandia. To tak Wodzu dla poparcia Trumpa przeciw zapędom Chin i Rosji.
Europa nie potrzebuje dywizji pancernych ani tarcz antyrakietowych. To instrumenty XX wieku. Dysponuje narzędziem znacznie skuteczniejszym, opartym na procedurze, procesie i dialogu strukturalnym. Jeśli Stany Zjednoczone wyrażają zainteresowanie zmianą statusu Grenlandii, właściwą odpowiedzią nie jest sprzeciw, lecz konstruktywne otwarcie procesu sprzedaży tej kolonii przez Danię.
Rada Europejska mogłaby zainicjować ramy dyskusji, powołując Grupę Roboczą ds. Przyszłego Statusu Terytoriów Arktycznych. Jej zadaniem byłoby dokonanie wstępnej oceny zakresu pojęciowego oraz relacji ewentualnej zmiany statusu Grenlandii do obowiązującego dorobku prawnego Unii. Już na tym etapie należałoby podkreślić, że mówimy o procesie wieloetapowym, opartym na zasadzie inkluzywności i braku przesądzania o rezultatach.
Komisja Europejska, zgodnie ze swoim mandatem, zleciłaby ocenę skutków regulacji, obejmującą wymiar prawny, środowiskowy oraz społeczny. Analizy te musiałyby uwzględniać zarówno zobowiązania klimatyczne Unii, jak i kwestie równościowe oraz wpływ ewentualnych zmian na lokalne społeczności i tradycyjne modele życia. Wyniki zostałyby przedstawione w formie dokumentów roboczych, stanowiących podstawę do dalszych konsultacji.
Równolegle uruchomiony zostałby dialog z zainteresowanymi stronami. Państwa członkowskie, władze lokalne, organizacje pozarządowe oraz przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego otrzymaliby możliwość zgłoszenia uwag w ramach konsultacji publicznych. Komisja zapewniłaby pełną transparentność procesu, publikując syntetyczne sprawozdania z napływających stanowisk.
Na kolejnym etapie Rada mogłaby zdecydować o zwołaniu konferencji międzyrządowej w celu rozważenia ewentualnych zmian traktatowych lub przyjęcia instrumentów uzupełniających. W toku negocjacji szczególną uwagę należałoby poświęcić zachowaniu równowagi instytucjonalnej oraz poszanowaniu kompetencji państw członkowskich. Dla zapewnienia spójności działań możliwe byłoby ustanowienie specjalnego przedstawiciela odpowiedzialnego za koordynację procesu.
Po zakończeniu prac analitycznych i konsultacyjnych Komisja przedstawiłaby Białą Księgę, określającą możliwe scenariusze dalszych działań. Dokument ten nie miałby charakteru rozstrzygającego, lecz stanowiłby punkt wyjścia do pogłębionej refleksji politycznej w duchu solidarności europejskiej i autonomii strategicznej.
Dopiero w dalszej perspektywie czasowej, po uzyskaniu szerokiego konsensusu, możliwe byłoby rozważenie formalnych decyzji wymagających ratyfikacji na poziomie krajowym, zgodnie z procedurami konstytucyjnymi poszczególnych państw.
Proces ten potwierdziłby zdolność Unii Europejskiej do odpowiedzialnego zarządzania złożonymi wyzwaniami geopolitycznymi w sposób uporządkowany, przewidywalny i oparty na wartościach. W ten sposób bez większych problemów Dania sprzedałaby Grenlandii USA, które w trybie przyspieszonym, już za 20 lat, mogłyby zacząć administrować wyspą. Chyba że któryś z kolejnych prezydentów po Trumpie przerwałby te negocjacje albo zapomniał o nich.
@Grzegorz GPS Świderski
Panie Grzegorzu, to Pan idealnie sparodiował „euro-rozwiązanie”: grupa robocza, biała księga, konsultacje… i jak Pan pisze – za 20 lat może by USA „zaczęły administrować”. Problem w tym, że w realu ta sprawa pójdzie dokładnie odwrotnie: najpierw pieniądze i wpływy, dopiero potem papier.
Bo kluczowe pytanie nie brzmi „czy Dania sprzeda”, tylko „co wybiorą Grenlandczycy”. I tu jest mocna teza z ABC: Amerykanie nie muszą się targować z Kopenhagą – wystarczy, że zrobią ofertę bezpośrednio mieszkańcom (inwestycje, infrastruktura, realna kasa), a reszta zacznie się przesuwać sama.
Unijne „procedury” nie zatrzymają tej grawitacji – co najwyżej ją opiszą w 400-stronicowym PDF-ie. A tymczasem to, co naprawdę „przejmuje” Grenlandię, to porty, lotniska, łączność, kontrakty, miejsca pracy i bezpieczeństwo. Czyli dokładnie to, co Pan ujął ironicznie: dialog strukturalny kontra twarda geopolityka.
Krótko: UE może napisać białą księgę, ale wyspa „zazieleni się” tam, gdzie popłyną dolary i inwestycje – i wtedy Dania faktycznie obudzi się z ręką w… procedurze.
Oczywiście, że tak! A przede wszystkim Dania będzie miała cholerny kłopot, gdy USA zażądają opłat za ochronę militarną Grenlandii, którą sprawują od 1951 roku. A jak Duńczycy nie zapłacą, to za miesiąc nieznani piraci splądrują Nuuk...
Sprawa jest banalna i chodzi o odpowiedź: Na podstawie czego dany obszar i ludność jest w strukturach jakiegoś państwa?
Możliwości są 3:
W przypadku 3, ludność powinna mieć co jakiś okres np. 25 lat, prawo do referendum, w którym zdecyduje czy:
Grenlandczyków jest mniej niż 60 tys. Stany już wspominały o 500 tys $ na głowę. Ale Germania może zaproponować 1 mln, a Chiny 5 mln $ na głowę. Czy takie referendum będzie ważne? Poza tym mieszkańcy Śląska, Kraju Basków, Katalonii czy Bawarii też mieliby prawo decydować. Po co Bawarii Niemcy? To dobrze rozwinięty, bogaty region, liczniejszy niż niejedno europejskie państwo :)
z militarnego punktu widzenia USA nie maja innego wyjscia. bez kontroli nad Grenlandia nie sa w stanie zabezpieczyc sie przed wspolczesnymi militarnymi wynalazkami Rosji i Chin.
nie marchewka to kijem dopna swego. PDT nie jest dyplomata wiec nie owija w bawelne a ma srodki, niekoniecznie militarne, zeby zmusic EU i Danie do oddania Grenlandi w lenno
Oczywiście, że Trump dopnie swego. Jego ogłoszenie, że chce kupić Grenlandię, wywołało histerię wśród lewackich rządzących elit europejskich, czego skutkiem będzie to, że USA wystawią Danii rachunek za dotychczasową obronę militarną Grenlandii i cała UE będzie musiała się na to zrzucić. A rachunek będzie miliony razy większy niż wysłanie tam tych kilkunastu żołnierzy, których teraz planują wyekspediować.
Być może są w Europie jacyś liderzy czy przywódcy, którzy to rozumieją. Jednak medialnie rozgrywają to tak, jakby nie rozumieli. Ich przekaz powoduje, że tracą pozycje negocjacyjne z Trumpem, a to będzie nas wszystkich bardzo dużo kosztować. Więc to są totalni idioci. Jak się ogarną, to wymuszą na Danii to, by sprzedała Grenlandię USA, a jak się nie ogarną, to zamiast na tym zarobić, będą musieli bardzo dużo zapłacić i na kolanach błagać Trumpa by chronił Arktyki. Trump ich rozgrywa jak dzieci.
W tym kontekście Polska się dobrze zachowała, że nie zadeklarowała, że nawet jednego żołnierza wyśle, ale właściwą reakcją powinno być jasne, wyraźnie i głośne poparcie Trumpa i ogłoszenie, że Polska popiera sprzedaż Grenlandii! To jest dobry moment, by się od tych idiotów z Brukseli odciąć. Tusk tego nie zrobi, ale Nawrocki mógłby.
mowiac Trumpem: nie macie kart zeby fikać, albo nie chce mi sie z wami gadać
Jest jeszcze gorzej. Oni nie tylko nie mają kart, ale robią wszystko, by sobie na maksa pogorszyć pozycję negocjacyjną. Trump tylko rzucił na rybkę propozycję, a Duńczycy i cala Europa robią sami wszystko, by nie tylko nie zarobić na Grenlandii miliardów, ale by musieć do niej dodatkowe miliardy dopłacić, by ją utrzymać.
Polska też ma swój wkład w ,,obronę' Grenlandii. Polski czarterowy samolot Enter Air dostarczył na wyspę żołnierzy niemieckich. Ciekawe czy to jednostkowa misja czy też na niemiecki rozkaz swoje cywilne samoloty zaangażujemy w ewentualną wojnę?No i jak Niemcy chcą rządzić światem jak nie posiadają a może nie chcą angażować swojej floty powietrznej?Może nie chcą prowokować Amerykanów i wypychają ,,krula Europki'' przed szereg,a może cywilny przewoźnik to nowa jakość wojny?
jaka obronę i jaką wojnę? nie ma i nie bedzie zadnej obrony, tylko sciema dla ludu.
latwo znalezc frajera w kraju z dykty i kamieni kupy. podobnie bylo za PADa z warszawską konferencją zydowsko-amerykanską w 2019 czyli zamilczaną katastrofą pisowskiej dyplomacji
Zawsze będziemy państwem tylko z dykty jeśli mówimy stale tym samym językiem i tylko o przeszłości..Kupę kamieni to pan zauważył za PAD-a, a wcześniej czy teraz jest kwitnąco? Polska dyplomacja wg pana do kitu za Kaczyńskiego, a jak jest teraz? Nie ma pan zdania czy się boi?Na Kaczyńskiego wolno było pluć do woli,teraz za podobne zachowanie wobec obecnej władzy mogą odwiedzić w domu smutni panowie. Rozumiem/ Nauczmy się jednak wreszcie zauważać rzeczywistość. Dyplomata wszechczasów Sikorski dopiero co deklarował,że zadną miarą nie będziemy się angażować w żadne ruchy względem Grenlandii a za kilka minut wygospodarował cywilny samolot do przewozu niemieckich żołnierzy. Jest więc dobrym dyplomatą czy złym?
Sake , nie nerwujsia, PiS miła "zloty róg" i go nie wykorzystał raze z hipokrytą PAD em.
@paparazzi......Nie da się wykorzystać złotego rogu jeśli ma się wokoło samych wrogów. Nawet po tzw.prawej stronie.