Jak wiadomo… Rozbawiony nie kończę zdania, w którym zamierzałem przypomnieć hipotezę, że dopiero Wielki Wybuch włączył chronometry, bo przed detonacją tej osobliwości czas nie istniał. Ba, nie istniała nawet nicość.
Ponieważ taki stan przedistnienia wymyka się mędrca szkiełku i oku, astrofizycy niechętni magii, transcendencji i kreacjonizmowi, ułatwiając sobie dociekania na temat narodzin kosmosu, czyli właśnie istnienia, nazwali Big Bang osobliwością, której przyczyna pozostaje poza granicą poznania.
I paradoksalnie mają sporo racji. Wystarczy bowiem zamienić osobliwość na Boga, Demiurga, Stwórcę, by źródeł powstania, istnienia i kresu wszechrzeczy upatrywać w metafizyce, oczywiście nie do ogarnięcia rozumem. Chociaż akurat pierwociny przyoblekania w kształty przedistnienia możemy dzięki teleskopom obserwować w trakcie tworzenia, gdyż do Ziemi docierają teraz obrazy narodzin Wszechświata sprzed ponad trzydziestu miliardów lat świetlnych. Innymi słowy, nie znamy obecnego kształtu głębin kosmosu, bo jego powidoki dotrą w rejon układu słonecznego za kolejne miliardy parseków.
Rok, wiek, tysiąclecie… Dopełniając skalę spróbuję na tej uniwersalnej osi czasu umieścić wirtualny absolut, erę kosmiczną, pierwszą, lub, a co tam, napiszmy milionową. Bo jak wiadomo, że znów użyję tego zabawnego kwantyfikatora, wszechświat nie jest wieczny. Od Wielkiego Wybuchu wciąż się rozszerza, by osiągnąwszy kubaturę krytyczną, zapaść się do stanu przedistnienia. O, doczekać początku nowej ery, to by było coś!
Do takich podszytych absurdem kosmologicznych refleksji skłoniła mnie, jak zwykle o tej porze w galopadzie czasu, ogólnoświatowa głupawka związana z nadejściem nowego roku według rytu Anno Domini, czyli ery nowożytnej datowanej od narodzin Chrystusa.
Gwoli ścisłości, od gregoriańskiego rytmu datowania istnieje sporo odstępstw, ale żadnego nie otacza aura takiej magii, zwłaszcza w okresach przełomu wieków, a tym bardziej tysiącleci, jak na przykład u zarania trzeciego milenium.
Wszak w takim zestawieniu Nowy Rok też nie jest od macochy. Inspiruje bowiem do wzmożenia pozytywnych resztek ludzkiej natury, z czego naturalnie nie wyniknie żaden konkret, lecz szlachetny zapał chociaż na chwilę uświadomi jej niedostatki.
Wprawdzie zatem nasze zobowiązania noworoczne tak się mają do rzeczywistości, jak obietnice wyborcze koalicji 13 grudnia do praktyki rządzenia, ale przynajmniej zdajemy sobie sprawę że palenie szkodzi, obżarstwo zabija, a głosowanie na KO jest obciachem.
Równie jałowe, jak zobowiązania noworoczne, są prognozy, od przewidywań lokalnych, po geopolitykę. Konkretyzując, w nawale wieszczb zawsze któraś okaże się zbliżona do realnej sytuacji, nawet jeśli wynikała z chciejstwa, a nie z rzeczowej analizy.
I tak moje chciejstwo podszeptuje mi, że polska prawica będzie rosła w siłę. Unijne sankcje na ruską barbarię zaszkodzą Putinowi tyle, co kot napłakał. A Legia Warszawa, dzięki zmianie trenera, cudem uniknie spadku z ekstraklasy.
No i dowiem się od jednej z politolożek po Akademii Smorgońskiej, przypomnę, kształcącej niedźwiedzie, czemu zainicjowany przez prezydenta Nawrockiego zwyczaj wręczania w każdą sobotę flagi powiewającej przez tydzień nad pałacem głowy państwa podmiotom godnym takiego wyróżnienia, jest obcy naszym obyczajom i stąd nader niestosowny.
Zaś zupełnie na marginesie współczuję elytom 3 RP trzymającym kciuki za wiosenną klęskę wyborczą Victora Orbana. Toż paznokcie wrosną im w dłonie, w dodatku zapewne nadaremno.
W rozbłyskach fajerwerków obwieszczających dość istotną zmianę daty, zweryfikowałem nieco swój sceptycyzm ironisty dotyczący rytuałów noworocznych. Bo one wpisują się w całą masę rozmaitych interwałów towarzyszących od zawsze człowiekowi, a szerzej, istnieniu. Poczynając od najbanalniejszych typu noc i dzień, pory roku, sezony sportowe, przez fizjologiczną miesiączkę, cykle ekonomiczne, geologiczne, społeczne, od wspólnoty pierwotnej ku Arkadii, aż po antropologiczne formowanie detonatora całokształtu sfery istnienia, mentalności rasy homo sapiens.
Zatem dla utrwalenia przekazu odkrywając Atlantydę, powtórzę raz jeszcze, że według dość sensownej koncepcji historiozoficznej, te wszystkie fazy przemian politycznych, społecznych, religijnych, obyczajowych, kulturowych, aż po kulinarny weganizm i ambiwalencję płciową, są pokłosiem meandrowania mentalności, od grzechu Ewy, przez jakobiński fanatyzm, bolszewickie zdziczenie, narodowosocjalistyczny entuzjazm populacji Trzeciej Rzeszy, po wszelkie odmiany new age.
Pointując powyższe refleksje, obarczone z natury rzeczy niedopowiedzeniami skrótu myślowego, moje intuicyjne chciejstwo sugeruje, że wahadło mentalnościowe czy jeśli ktoś woli, aksjologiczne ludzkości jako wspólnoty gatunkowej, wyraźnie odbija w prawo. Życzę więc wszystkim podobnie myślącym, aby rok 2027, wróć, zagalopowałem się, najpierw 2026, ziścił w realu moją intuicję.
Sekator
Ps.
– Podobno wiatr historii już zmienił kierunek - stwierdza mój komputer. – i stary zegar wybijający rytm dziejów, tnie kuranty na prawicową nutę.
- Już tam ojciec do swej Basi mówi zapłakany - słuchaj jeno, pono nasi biją w tarabany – wzruszony optymizmem Eustachego, nucę a propos.
W końcu Lemaitre był księdzem 😎
......Georges Lemaitre and the Foundations of Big Bang Cosmology😎
https://arxiv.org/pdf/20…
Georges Lemaitre wniósł niezwykły wkład w rozwój kosmologii w burzliwych latach następujących po dwóch wielkich rewolucjach w fizyce teoretycznej: ogólnej teorii względności i mechanice kwantowej. W obecnym stuleciu wpływ jego kluczowych publikacji wzrósł niezmiernie. Wszechświat Wielkiego Wybuchu królował niepodzielnie w kosmologii przez sześćdziesiąt lat, w trakcie których uzyskał status paradygmatu jako najważniejsze wydarzenie w całej historii kosmologii. Lemaitre był pierwszym kosmologiem, który oszacował tempo ekspansji Wszechświata, później znane jako stała Hubble'a. W 2018 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna zmieniła nazwę prawa Hubble'a na prawo Hubble'a-Lemaitre'a w uznaniu jego fundamentalnego wkładu w teorię rozszerzającego się Wszechświata.
Szczegóły w cytowanym artykule. Zamiast😎 należy mu się 🌼
Prawica, lewica. Tak naprawdę nie spotkałem kogoś kto potrafiłby zdefiniować, jak w matematyce, co to jest prawica, a co to jest lewica. No niestety, niczego nie przyjmuję na wiarę oprócz matematycznych pewników, z których można wywodzić dalsze tezy za pomocą logiki Arystotelesa ew. fuzzy logic :)
@"do Ziemi docierają teraz obrazy narodzin Wszechświata sprzed ponad trzydziestu miliardów lat świetlnych."
uscislajac:
docieraja fotony niemal z czasu Wielkiego Wybuchu ktory mial miejsce 13.8 mld lat temu natomiast przebyly one odleglosc 30 miliardow lat swietlnych w wyniku ciaglego i coraz szybszego rozdymania sie Wszechswiata.
parsek tez jest jednostka odleglosci a nie czasu
@"wciąż się rozszerza, by osiągnąwszy kubaturę krytyczną, zapaść się"
teoria kolapsu jest niszowa, dominujace sa te ktore przewiduja ze bedzie sie rozszerzal az do smierci cieplnej, i kolejne teorie ze to wcale nie musialby byc koniec ewolucji Wszechswiata