
Wystarczyło półtora roku aby bohater się ześwinił.
Uważaliśmy go za bohatera trochę na wyrost. Uważaliśmy, a nawet podziwialiśmy w pierwszych dniach wojny, gdy odmówił amerykańskiej propozycji ewakuacji helikopterem i pozostał w Kijowie dowodząc obroną państwa, choć to było tylko oficjalne i emocjonalne. W głębi mózgu mieliśmy też pewien kontekst: - Zełeński to tylko telewizyjny aktor, który został wyniesiony na stanowisko przez jednego z najpotężniejszych ukraińskich oligarchów.
Czy młody, niedoświadczony prezydent, w trakcie wojennych dramatów mógł się urwać ze smyczy, bo jego popularność w narodzie była już taka, że pozwalała na samodzielność?
Widzimy, że nie – on nadal porusza się w klatce, w jakiej trzymają go jego panowie i opiekunowie.
Ukraina, jeśli dobrze pamiętam, była przed wojną klasyfikowana jako jedno z państw o największej korupcji. Faktycznie na Ukrainie rządzili oligarchowie. Miliarderzy – część powiązana z Moskwą, część z zachodem – tak bogaci, że tacy nasi Kulczykowie, czy inni Sołowowie, Solorze, czy Staraki, mogą sobie tylko pomarzyć.
Tutaj natomiast jest fakt, że ci bogacze, jak wszędzie na świecie, w potrzebie dalszego rozwoju, wchodzili w układy z międzynarodowymi, dużo silniejszymi od nich, korporacjami.
I tak właśnie wielkie latyfundia rolne, setki kilometrów kwadratowych uprawy, czy to pszenicy, czy kukurydzy i słoneczników, stały się powodem, że Zełeńskiemu w studio kosmetyczka zmyła makijaż, a przyjacielski uśmiech został zastąpiony gniewnym, fałszywym oburzeniem.
Jak to przedstawił św, Mateusz, Judasz sprzedał żydowskiemu Senhedrynowi z Judei, Jezusa Chrystusa za 30 srebrników.
Judasza już widzimy. A kto daje sakiewkę ze srebrnikami?
Dziwić się nie trzeba, że to właśnie najgorszy i najpodlejszy wróg Rzeczpospolitej, nieustannie kombinujący, jak nas ostatecznie zniszczyć – Republika Federalna Niemiec.
My Polacy, nawet z tymi naszymi naiwnymi władzami na czele, czujemy się oszukani i upokorzeni. Jako całe państwo i cały naród, jako pierwsi daliśmy bardzo dużo, tyle na ile było nas stać, by pomóc w obronie naszemu sąsiadowi. Prezydenci Duda i Zełeński przy każdej okazji ściskali się jak rodzina i poklepywali po plecach. I co z tego?
Ukraina powinna przecież świetnie pamiętać, jak w chwili napaści na Kijów i Zełeńskiego zachowały się Niemcy. Palcem nawet nie kiwnęli, bo ich kumpel Putin zapewnił, że po tygodniu, maksymalnie po 10 dniach będzie po wszystkim, Ukraina "powróci" do Rosji i Niemcy będą dopiero mogły robić interesy.
Niestety, to Ruski w walce o Kijów dostały po dupie. My wtedy w ramach pomocy wysłaliśmy 300 czołgów. Niemcy przebili – wysłali 5000 hełmów. Chyba jeszcze z II WŚ. Potem już tylko obiecywali i ostatecznie wysyłali broń na sztuki.
Jednak Niemcy, ze sobie podległą Unią Europejską mogli obiecać coś, czego my nie posiadamy.
Ukraina zafiksowała się, by w sposób nadzwyczajny, a nie poprzez klasyczną procedurę, zostać przyjęta do Unii, a po zakończeniu wojny, natychmiast do NATO.
Tak więc berliński Senhedryn, za obietnice (których zazwyczaj Niemcy nie dotrzymują, ale jak na naiwnego głupka trafili, to jak nie skorzystać.) zamiast za srebrniki, sprzedał Judaszowi Zełeńskiemu dostęp do mitycznego Zachodu, w zamian za zdradzenie swojego najwierniejszego przyjaciela.
Tak oto prezydent Zełeński się upodlił, zdradził nas i już nigdy nie możemy mu ufać.
Na dodatek nieszczęśnik bez wyobraźni, nie pojmuje, że tą zdradą uczynił największą krzywdę swojemu państwu, bo albo Ukraina przegra z Putinem, albo teraz Zełeński z kontrolą UE doprowadzi do utraty suwerenności swojej ojczyzny.
Prawdę mówiąc, jestem mocno przekonany, że tą grę z embargiem na zboże i cyrkiem Zełeńskiego, Berlin przeprowadził tylko po to, by wzburzyć naszą opinię publiczną i doprowadzić do zwycięstwa Tuska – tego pół Polaka-pół Niemca.
Jeśli jednak Zjednoczona Prawica mimo wszystko wygra, to argument największego obrońcy Ukrainy już nie będzie istniał. I będziemy musieli uważać. Bo obok Białorusi będziemy mieli kolejnego nieprzyjaciela.
Imci - Kliczkowie to bokserzy. Przeszukaj medyczne dokumenty o mikrowylewach i innych urazach mózgu u bokserów właśnie. Ale bić się z jednym z nich raczej bym nie chciał.
Rany! Jak wy mi imponujecie! Rozpętała się dyskusja przekraczająca nawet poziom Strategy & Future. Nie żartuję. Szacun. Dodatkowo pozdrawiam Tomaszka.
Wicie, rozumicie, lecz ja nadal sądzę, że ze strony Ukrainy nie ma jakiś makiawelicznych, szatańskich zawiłości (przypomnijcie sobie list Kozaków do sułtana), tylko oni w chwilowej furii (wiem co to, a moja żona strasznie tego nie lubi, bo też sam potrafię wpadać w takie piętnastominutowe furie) zaprezentowali, albo walenie łopatką wszystkich na lewo i prawo łopatką w piaskownicy (a my jesteśmy najbliżej), albo klasyczne "babskie fochy" (przepraszam Szanowne Panie, ale w samczej połowie często ten zwrot się używa). Szczeniacki wybuch kończy się klapsem, a klasyczna kobiecość zazwyczaj kończy się w łóżku. Coś mi się wydaje, że wkrótce w naszych stosunkach będzie i jedno i drugie. Duda pewnie już dyszy.
Gebelsy (dziękuję za to fajne określenie), jak to oni, ale na końcu wyjdzie im jak z tymi rurami Nord Streami. Oni zawsze byli długoplanowo tragicznie głupi, ale to, co jest dzisiaj, tak wyskakuje poza zakres, że nie ma takiego aparatu pomiarowego, który by to zmierzył. Oczywiście tym zboczeńcom marzy się trójkącik - Szkopy/Kacapy/Ukry (same samce?). Mogli by wówczas faktycznie R-plitą skonsumować (mimo, że pewnie dostali by atomowej biegunki). Ale Kozacy zawsze darli pysk i się stawiali, lecz na końcu padali do nóg.
Czyli na dzisiaj - 50na50, że wkrótce się opamiętają.
Ps. Obserwujcie dokładnie ręce, jak się znowu zaczną ściskać.
A właśnie zaczyna smażyć się kolejna wojna, gdzie ruskie są zamieszani. podam tylko, że na Kaukazie. Wyguglajcie sobie. To niepokojące też.
CALA TA GRA Z EMBARGIEM, ZBOŻEM I KŁÓTNIĄ Z PRZYJACIELEM UKRAINĄ TO PRZYGOTOWANIE, ALBO PRELUDIUM DO POLEXITU?!
Zapaliła mi się przed chwilą lampka w głowie, bo takiego scenariusza w najgłębszych snach nie brałem pod uwagę. Cóż, nadal gardzę polityką, choć w szachy i pokera grać potrafię.
A dał mi pałą w łeb (tak, że ta lampka się zapaliła), były ambasador na Łotwie i w Armenii, doktor Jerzy Marek Nowakowski. Wybitnie tęga głowa. W kwestiach polityki, a geopolityki w szczególności, to potężniejszy komputer niż Budzisz, Bartosiak i jeszcze paru razem wzięci.
Takie oto tezy. Ktoś ma ochotę podważyć?
1, To nieprawda, że Ukrainie bardziej zależy na relacjach z Polską. Wprost przeciwnie. To nam bardzo zależy na wspieraniu Ukrainy. Przed wojną kacapską, byliśmy nieważną, czarną owcą nie tylko UE, a całej Europy. Kto się z nami liczył? Ba, kto miał ochotę nas słuchać? Bestialska napaść Putina na Ukrainę i nasza błyskawiczna reakcja, spowodowana raczej nie rozumem i przebiegłością, tylko emocjami, konkretnie, jak piszą koledzy, naszą wysoką empatią, spowodowały, że nagle wyskoczyliśmy z bańki z takim hukiem, że nawet nas usłyszano po drugiej stronie Atlantyku. Nagle we wielu krajach zaczęto poszukiwać w księgach i w sieci - co to ta Polska? Uczyć się, że jest jakiś prezydent Duda, premier Morawiecki, a faktycznie krajem rządzi prezes Kaczyński. I się dowiedzieli, że Polska ma odwiecznych wrogów: Niemcy i Rosję, którzy wszelkimi sposobami od stuleci usiłują Polskę wymazać z map.
Dla ogromnej liczby ludzi na świecie była to nowa, kompletnie nie znana opowieść. Więc tak długo, oby jak najdłużej, Ukraina będzie walczyć, to my będziemy stać na drabinie wysoko.
2. Całe to embargo na ukraińskie płody rolne jest bzurą sprytnie wyssaną z palca, może na Nowogrodzkiej. Narracja jest budowana tak, jakby Unia Europejska to jedno, a RP to coś innego. Lecz my ciągle jesteśmy członkiem UE. Więc polski rolnik ma cenę zboża i innych upraw taką, jaką kształtuje cała unia europejska. Zboże ukraińskie ma nic do tego. A jedynym celem państwa powinno być tylko zapewnienie miejsca w silosach dla polskich rolników. Oraz oczywiście dopilnowanie, żeby cwaniacy i kombinatorzy nie wprowadzali na lewo na rynek, gorszego od polskiego ziarna za dumpingową cenę. To można było spokojnie rozegrać na wiele innych sposobów. Chyba, że świadomie chciało się tej awantury przed wyborami.
3. Nie można w rozważaniach o tym, co się właśnie dzieje, koncentrować się wyłącznie na największych i najbliższych. Sytuacja jest geopolitycznie o wiele bardziej skomplikowana. Musi być uwzględniona również Turcja (ma pistolet na przyjęcie Szwecji), Iran, Izrael, a nawet Indie. A granatem już bez zawleczki jest południowy Kaukaz. Konkretnie Armenia, Gruzja i Azerbejdzan.
To tyle na tę chwilę. Ale dużo jeszcze jest.
Z geopolitycznej szachownicy widać, że Azerbejdżan to tradycyjnie sojusznik Turcji. Armenia, choc nie utrzymuje oficjalnie stosunków z Iranem, to traktuje ich jako sojusznika - to mnie dziwi, bo Ormianie to ponoć katolicy, a persowie to zajadli muzułmanie - to chyba na zasadzie wróg mojego wroga, to mój przyjaciel.
Górski Karabach, choć zamieszkały w większości przez Ormian, został przejęty zbrojnie przez Armenię jeszcze w czasach Sajuza, co nie może się podobać Azerom i o to się toczy tam wojna. Tam granaty odbezpieczyli już dawno.
PS. Niedawno obejrzałem 'zabawny' filmik z Ekwadoru, gdzie gangusy najpierw ostrzelali budynek, a potem odjechali z odbezpieczonym granatem, który zapomnieli wyrzucić :
twitter.com
Cześć Ubocie.
No, czasem tak się z granatami zdarza :-))). Może w tym momencie ktoś się go zapytał, która godzina.
Dobrze Kaukaz kojarzysz. Tylko i Gruzja i Armenia narobili tyle głupot, że teraz dopiero jest tam burdel. Nowakowski, a on wie co mówi, rozważa jako ratunek dla Ormiaszków (IQ na poziomie żydów), albo wariant szwajcarski, albo Twierdzy Izraelskiej.
Ormianie, tradyjnie katoliccy, choć na pewno mocno zlaicyzowani przez okres podległości kacapom, wpuścili kacapskiego lisa do swojego kurnika i mają teraz tego konsekwencje. Możemy się oburzać, nawet powinniśmy się oburzać, że giną tam niewinne ofiary, ale Ormianie dali się omamić kacapom, którzy nijak nie zapewniają stabilności w regionie, tylko wzmagają regionalne konflikty próbując ugrać na nich coś dla siebie.
Ormianie nie są tradycyjnie katoliccy! To już bliżej koptyjskiej wersji albo marionitów. Oprócz ceremonialnych różnic, zasadnicza jest taka, że Jezus Chrystus był tylko Bogiem. Nigdy nie został człowiekiem.
Mimo tego zarówno św. JP II i papież Benedykt, mieli wspaniałe stosunki z kościołem Ormiańskim ( a tak poza dokumentami, oni uważają się za pierwotnych chrześcijan. reszta powstała właśnie od nich).
Czyli ks. Isakowicz - Zaleski to jakiś kopt - marionita ? Widzę, że on jakiś inny, ale nie zgłębiałem jego nauk jako duszpasterza :-)
PS. Jest antyukraiński, ale sądziłem do tej pory, że skoro trzyma z Ormianami, bo sam jest Ormianinem, to po prostu woli kacapów. Dlaczego woli kacapów ? Bo może uważa, że ich uratują od Azerów i Turków, a powinni liczyć na siebie samych. Kacapom zależy na podgrzewaniu konfliktów, a nie na ich schładzaniu.
PS2 Cytat z książki Richarda Pipesa pt. "Rosja bolszewików" :
W 1918 roku Kaukaz pozostawał w sferze wpływów państw centralnych. Niemcy interesowali się Gruzją, ze względu na jej bogate złoża rud manganu, oraz Baku, gdzie wydobywano ropę naftową. Generał Ludendorff widział Gruzję w roli trzonu „bloku kaukaskiego” zdominowanego przez Niemców[13]. Również Turcy mieli plany związane z tym regionem, zwłaszcza z Azerbejdżanem, którego mieszkańcy byli spokrewnieni z nimi etnicznie i językowo. Gdyby nie przeciwdziałanie Niemców, Kaukaz dostałby się zapewne pod panowanie Turcji, która wiosną 1918 roku wysłała tam swoje wojska. Gruzini, mając obietnicę opieki niemieckiej, 26 maja 1918 roku wystąpili z Federacji Zakaukaskiej i proklamowali niepodległość. Dwa dni później w ich ślady poszli Azerowie i Ormianie.
We wrześniu Turcy zajęli Baku. Wkrótce jednak zrazili do siebie miejscową ludność i popadli w konflikt z rządem azerskim, zdominowanym przez socjalistów z partii Mussawat opowiadającej się za radykalną reformą rolną. Kiedy na Zachodzie podpisano zawieszenie broni, Turcy ewakuowali Baku, w którym pozostał tylko nieliczny brytyjski korpus ekspedycyjny.
Republika Armeńska znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Borykała się z falą uchodźców, którzy uciekli przed tureckimi i azerskimi pogromami, i była dyplomatycznie izolowana.
[....]
Z trzech państw tworzących Federację Zakaukaską najlepiej powiodło się Gruzji. Od maja do listopada 1918 roku kraj ten znajdował się de facto pod okupacją niemiecką, która zapewniała jaki taki spokój i porządek. Mienszewicki rząd Noja Żordanii miał szersze kontakty międzynarodowe niż rządy Azerbejdżanu i Armenii. Przeprowadził reformę rolną, wywłaszczając majątki większe niż 16 hektarów, które dzielono i oddawano w dzierżawę albo sprzedawano rolnikom. Znacjonalizowano również wielki przemysł i transport. W wyniku tych socjalistycznych przemian w 1920 roku 90 procent czynnej zawodowo ludności Gruzji pracowało w firmach państwowych lub spółdzielczych.
Kto był sabotażystą, jest nieistotne. Tak, jak nieistotne jest kto był w Solidarności Bolkiem. Waźne są siły, które to rozpierdo...ły.
Unia sprawę kompetencji w sporze handlowym już rozwiązała.
wnp.pl
Przypominam, sprawy handlowe należą do wyłącznych kompetencji uni. Ktoś to podpisal.
Musiało być przez kogoś rozwalone, czy my sami stworzyliśmy pozory takiego rozwalenia?
Może już wkrótce (raczej po wyborach) będzie Wielkie Pojednanie. Cmok, cmok. No to do dna!
Proszę szykować portfele. Po wygranej operacji specjalnej, polegającej na demilitaryzacji Rosji, Ukraina zwróci się o partycypowanie w kosztach. Do nas w pierwszej kolejności ponieważ my "zarobiliśmy" najwięcej jako kraj, który miał zostać najechany, a nie został. Trzeba będzie zapłacić podatek od wygranej. Zaliczkę w krabach i piorunach łaskawie uwzględnią w rachunku, wdzięczności za naszą gościnę nie uwzględnią ponieważ ma ona zerową wartość pieniężną. W tym sensie Żeleński nikogo nie zdradza tylko zaczyna myśleć kategoriami pooperacyjnymi.
Przypomnę o tym w odpowiednim czasie.
W stosunkach międzynarodowych rozumuje się po niemiecku i żydowsku jednocześnie: jeśli kogoś nie możesz kupić, to trzeba mu zgnieść szyję butem.
Po polsku to masz maki w zbożu.
to my ci przypomnimy, jak znowu durnia z siebie zrobiłeś :)))))
Ciekawe kto z Ukrainy miałby się o cokolwiek upomnieć, nie sądzę by to był Zełeński :)
Swoją drogą, Ukraina będzie się musiała Polsce podlizywać, niewiele bez nas znaczą, my sobie bez nich poradzimy.
Poczytaj, co ci napiszę: prosiłeś, by w rozmowie trzymać jakiś poziom. Staram się dostosować do twojej prośby, szczegolnie w rozmowie z tobą, bo prośby traktuję poważnie.
Ty zaś, regularnie, robisz wtręty, najczęściej bez związku z tematem, pisząc do mnie "durniu" czy "bucu".
Chcesz być znowu śmierdzącym, starym pierdzielem i uznasz to za dostosowanie się do twojej szmatławej prośby? Służę uprzejmie. Jednakże zastanów się spokojnie i zobacz do czego zaprowadzi nawalanka, a do czego rzeczowa rozmowa na spokojnie. Ja ze swojej strony dalej proponuję trzymać poziom...
Co do Ukrainy, to zwracam uwagę, że ma najlepsze ziemie rolnicze na świecie i nasze gospodarstwa rolne wielkości jednej pietruszki łykną w Unii w jeden sezon. Mają przemysł hutniczy, lotniczy, kosmiczny. I mają dumę wyniesioną z wojny. Już pisałem, że na mojej ulicy, kilkanaście domów, tylko w dwóch wiszą narodowe barwy - na moim polska oraz obok, w którym od roku mieszkają Ukraińcy - powiesili swoją flagę natychmiast po tym, jak przyjechali. To nie świadczy o żadnym podlizywaniu, to świadczy o zajęciu miejsca dla siebie.
Mieli, już nie mają.
na mojej ulicy, kilkanaście domów, tylko w dwóch wiszą narodowe barwy - na moim polska
Nie ściemniaj trick, pokaż fotkę.
Pokaż mi fotkę twarzy, a podam ci numer twojego konta.
Ale ja się nie dziwię. Możecie mnie nazywać nadętym bufonem, mnie to nie przeszkadza ponieważ nie jestem nadętym bufonem. Macie prawo się mylić.
Zresztą sposób, jaki wybrałeś, by się wycofać z mojej propozycji ukazania twego wizerunku jako formy przeciwwagi do pokazania zdjęcia mojej posesji, czyli słowna agresja, wskazuje na twe intelektualne niedobory. Nie potrafisz zareagować adekwatnie do stworzonej przez siebie sytuacji.
Chwalisz się, że masz tam wywieszoną polską flagę. Więc wypadałoby, abyś to zaprezentował. Inaczej jesteś zwykłym nadętym bufonem z pełomafii. Co innego piszesz, co innego robisz.
To dla takich prawdziwych polaków z Kauflanda, jak ty, wywieszanie flagi przed domem jest z obszaru dumy, którą trzeba się szczególnie chwalić. Dla normalnych ludzi jest to norma.
To są proste sprawy - nie masz domu, nie masz gdzie powiesić.
No właśnie - uważasz się za Polaka i "nigdy nie wywieszałem polskiej flagi i nie zamierzam wywieszać". Polskość to nienormalność.
U mnie wisi cały czas, odkąd mam dom i maszt przy nim. To jest dowód wprost na słowa Tuska - nienormalne jest mieć maszt bez flagi.
Czyli mamy pierwszą odpowiedź: polskość to niechęć do eksponowania barw narodowych.
Jak wysoki ten maszt ? I dlaczego masz maszt przy domu ? To nienormalne pokazywanie swojego rzekomego polskiego patriotyzmu poprzez stawianie masztu. Wiadomo z tego co piszesz na NB, że nienawidzisz nas Polaków, wręcz gardzisz nami. Chciałbyś aby Niemcy Wrocław przyłączyli z powrotem do Niemiec. Pisałeś bez oporów o tym. Wniosek jest prosty, chcesz nas ponownie oszukać. Tak jak twój firerek Tusk.
A z sześć metrów ma, może odrobinę więcej, nie mierzyłem, pewnie jest z jednego odcinka profilu hutniczego, a te mają właśnie sześć metrów. Nie stawiałem go, bo nieruchomość kupiłem wraz z nim. Nienormalne byłoby trzymanie masztu na flagę, ale bez flagi. A twoje kategoryczne "nie mam zamiaru" jest z obszaru obrzydzenia do polskich barw narodowych. I to jest nienormalność, rzeczywiście godna pogardy więc nie możesz się jej dziwić.
To dlaczego nie zdemontowałeś masztu ? Nie stać ciebie ? Przecież ty aż dyszysz nienawiścią i pogardą do wszystkiego co polskie :-)
Uważasz za sensowne kupowanie nieruchomości z masztem, by ją potem dekompletować? 😁
Jesteś nieuprzejmy, ale opowiem ci dlaczego trzymam maszt i flagę:
Dawno temu, jeszcze wtedy narzeczona, wynajęła apartament na Hvarze. W Sučuraju, małej mieścinie na wschodzie wyspy. Okazało się na miejscu, że właścicielką jest pielęgniarka, a jej mąż to... kapitan tego maleńkiego portu, do którego przybijają może ze cztery promy Jadrolinji dziennie.
I ten kapitan, gdy zobaczył mój wtedy jeszcze mały ponton Hondy, to mnie zyebal jak burą sukę, że polską banderę mam, a chorwackiej nie mam. Nakazał natychmiast kupić i czekał aż zawieszę. Oczywiście wieczorem raczył mnie winem bez cienia powrotu do sprawy z nabrzeża i nigdy do sprawy nie wrócił.
I właśnie wtedy pomyślałem, że gdy Bóg da mi kiedyś szansę na własny dom, to polskie barwy narodowe nie będą dwa tygodnie na rok w wakacje na gumieniaku tylko cały czas. Tak jak kazał Port Authority.
To zrozumiałe że się maskujesz trick. Przecież ty chcesz przyłączenia Wrocławia do Niemiec. Pisałeś o tym bez ogródek na NB, ty dyszysz nienawiścią do Polek i Polaków.
Oczywiście, zrozumiałe. A do kościola chodzę w nadziei na orgię w zachrystii z wynajętą przez proboszcza męską prostytutką. I benzynę z łódki spuściłem, by na koniec podpalić drzwi plebani..
🤣
A masz możliwość własnych wątków tutaj? Może tam przeniesiemy nasze pouczające dyskusje?
PS. Mnie dziw bierze, że taki niemiecki kundelek jak ty trick tak pisze bez ogródek, że chce przyłączenia Wrocławia do Niemiec i że gardzi Polską :-)
Gdyby mnie coś tak nieustannie dziwiło, jak ciebie, to bym poważnie się zastanowił czy mam realną ocenę rzeczywistości. Zdziwienie bowiem oznacza niedostosowanie.
A kundelki są zazwyczaj inteligentniejsze od zdegenerowanej, wyizolowanej puli genowej więc dziękuję za uznanie.
😛
Wszyscy czują się komfortowo, a szczególnie nasz gospodarz, bo ma na tym wątku wpisów 130, a bez nas - w wątku o pięknie - tylko dziesięć, z czego połowa to wpisy własne.
Gdy niemcy kupili Elwro, to zanim je zburzyli, zamknęli szkołę przy Elwro. Endlösung.
ty nie odróżniasz durnia od "śmierdzącego starego pierdziela", nie wiem i nie chcę wiedzieć jak starym do tego śmierdzącym jesteś pierdzielem, a z całą pewnością jesteś :)))))))
Co do przemysłu, szczególnie kosmicznego, lotniczego, to mieli jak byli kolonią sowiecką, od dawna ten przemysł nie funkcjonuje, jak i wiele innych.
Co do rolnictwa to i owszem, mają duże, ale ile jest ich, to chyba nie tajemnica, tylko dlaczego Polska MUSI od nich brać, jak sama ma, to tak jakby przylazł jakiś domokrążca i kazał ci coś kupić, bo inaczej poda ciebie do sądu.
Wywieszenie flagi nic nie znaczy, nie mają stałej wizy na pobyt w Polsce i nie wiadomo na jak długo ją będą mieli, chyba że się wżenią, stara talmudowska metoda.
Oczywiście, że nie odróżniam. Żebym odróżniał - z taką precyzją, jak ty - musiałbym nabrać doświadczenia latami obcując z durniami i pierdzielami. Nie miałem okazji ani zamiaru.
Co do zboża, to myślisz kategoriami socjalistycznymi, że to jakaś Polska skupuje zboże. Nie, zboża skupują pośrednicy, często lokalni i im wisi i powiewa od kogo kupują. Jeśli trafi się tanie ukraińskie, to w dupie mają polskiego rolnika i jego zawyżoną cenę. BTW jest to jedna z narodowych cech, o które tak uparcie pytam - prywata.
Żeby ratować naszego rolnika konieczne było embargo na całość i stąd konflikt.
Może gdybym chciał być podobnie Błysk 24, zapytałbym, czy Kanada graniczy z Rosją? Tak to czytam :)