Pożar w burdelu w czasie powodzi, czyli Wody Polskie w akcji

Szanowni.

Akurat dziś, podobno nie wiedzieć czemu, podał się był do dymisji odpowiedzialny za akcję lodołamania na Zalewie Włocławskim pracownik "Wód Polskich", dyrektor Zarządu Zlewni we Włocławku, nazwiska nie podano.

Ciekawa sprawa, bo akurat również dziś w Płocku zjawili się W.Cz. PT pośli E. Gapińska i M. Kierwiński (to tak genderowo, bo skoro się zjawiła posłanka z posłem, no to nie może być że "posłowie", a tym bardziej "posłanki", choć diabli ich tam wiedzą). W.Cz. PT poseł M. Kierwiński zaczął kontrolę w Wodach Polskich, pod kątem tego, dlaczego na newralgicznym odcinku Wisła nie była pogłębiana, a jednocześnie, wraz z W.Cz. PT posłanką E. Gapińską, próbuje się dowiedzieć: "...czemu decyzja o użyciu lodołamaczy została podjęta tak późno i czy brak tej decyzji miał wpływ na bezpieczeństwo mieszkańców...". 

Ponieważ W.Cz. PT posłanka E. Gapińska w cywilu jest magistrem pedagogiki specjalnej na kierunku "resocjalizacja", zaś W.Cz. PT poseł M. Kierwiński - inżynierem elektronikiem, mają oczywiście pełne prawo nie wiedzieć i się dowiedzieć: "...czemu decyzja o użyciu lodołamaczy została podjęta tak późno...".

Otóż akcja lodołamania na ciekach płynących ma swoją specyfikę, odmienną od lodołamania na ciekach stojących. Mianowicie na ciekach stojących woda ma pewien rozkład temperatur, przy czym przy dnie jest najcieplejsza (+4 st. C), bo - jak to uczyli w szkole - woda o tej temperaturze ma największą gęstość. Dzięki temu ryby żyją w zimie i lód pływa po wierzchu zresztą.
Jak po takim cieku przeleci się lodołamacz, no to zamiesza wodę i jeżeli tylko są jakieś-tam relacje pomiędzy temperaturą powietrza, wody i ilością tej wody, no to rynna tak szybko nie zamarza. Oczywiście najlepiej, jeżeli temperatury w ciągu doby są dodatnie przez tyle godzin, aby suma ciepła oddanego wodzie przez powietrze była większa niż ilość ciepła oddana w drugą stronę, ale co do zasady pojemność cieplna zbiornika w jakiejś-tam funkcji do temperatury powietrza determinuje skuteczność lodołamania.

Natomiast na ciekach płynących sytuacja jest gorsza, a już na Wiśle to w ogóle. Chodzi o to, że pod lodem tworzą się np. prądy cieczy przechłodzonej, ruch wody jest nieregularny, lód ma różną grubość, głębokości cieku są zmienne, są wiry denne, powierzchniowe i boczne, zjawiska śryżowe, ba, co większy głupi kamień potrafi nieźle namieszać i w związku z tym dla konkretnej rzeki wydawane są tzw. "Instrukcje lodołamania", mające charakter informacyjny dla kierownika akcji lodołamania i wynikające z wielopokoleniowej praktyki, których celem jest zwiększenie szans przeżycia załóg, statków oraz okolicznych mieszkańców.
Zupełnie inaczej wyglądają akcje na dolnej Odrze, a zupełnie inaczej na dolnej Wiśle, już o środkowej czy górnej nie mówiąc. Inna charakterystyka dna, inne głębokości, inne szerokości etc.
Ponieważ mało kto wie jak wygląda sprawa kiedy ruszy lód na zamarzniętej rzece, bo przez ostatnie parę lat okazji po temu nie było, uprzejmie śpieszę objaśnić, że bryła "sztonu" (to takie określenie grubego lodu, >40 cm) wielkości samochodu osobowego waży dwie tony i potrafi być wyrzucona dwadzieścia metrów za wały, a takich kawałków Wisłą, szeroką w najwęższym miejscu, bo w Warszawie, na ponad dwieście metrów, wali obok siebie kilkadziesiąt z prędkością dwudziestu kilometrów na godzinę (sunąc po lodzie), w dodatku jeden za drugim, no to sobie wyobraźmy jak to może wyglądać z perspektywy załogi lodołamacza, wmarzniętego w lód na środku rzeki. Taka szarża husarii, nieprawdaż?
Dlatego lodołamacze wychodzą dopiero wtedy, gdy jest PEWNOŚĆ że rynna (którą wyrąbują ZAWSZE W GÓRĘ RZEKI) nie zamarznie, bo inaczej nie będzie jak spieprzać do bazy, proste? A dlaczego nie będzie jak? Ano dlatego, że lód, który przed przejściem lodołamaczy jest w miarę jednolity i - w związku z tym - łatwo pęka, po ich przejściu zamarza w jakieś chore formy, wielokrotnie grubsze i pokręcone pokracznie, których rozbicie już nie jest takie proste.

Ale żeby to czuć, trzeba wiedzieć jak lodołamacze łamią lód. Otóż normalnie to idą naprzód (tzw. "lodołamacze czołowe") rozpędzając się i wjeżdżając na lód podciętymi dziobami, rozcinając go swoim ciężarem jak nożyce. Jak lód jest grubszy, to przed wejściem na taflę pompują wodę do zbiorników rufowych, opróżniając dziobowe (żeby mieć przegłębienie na rufę i łatwiej "wskoczyć" na taflę), a jak już staną na lodzie, a ten się ciągle trzyma, pompują wodę z powrotem do balastów dziobowych, żeby dziób dociążyć i w ten sposób lód pokonać. Jak lód jest za gruby i się rozbijać tak nie da, niestety muszą odstąpić i już to szukać innego miejsca, już to uciekać, poszerzając co najwyżej wyrąbaną rynnę, o której czystość dbają tzw. "lodołamacze boczne".

Jeżeli tej sztuki chce się dokonać przy ujemnych lub mocno ujemnych temperaturach, można doprowadzić do bardzo nieprzyjemnych sytuacji, typu np. właśnie wspomnianego zamarznięcia rynny, czyli de facto ustania lodołamaczy "in the middle of the nowhere", które oczywiście będą się próbowały z opresji wykopać, ale tylko tak długo, jak długo im paliwa wystarczy. Ponieważ silnik na lodołamaczu czołowym ma 1200 KM, pod nominalnym obciążeniem bierze tak skromnie licząc ze 200 l/h (230 g/kW, czyli ok. 1 l ON/4 KM), a więc z ogrzewaniem i agregatami można liczyć spokojnie ze 3 tony na dobę. Zbiorniki są takie, jakie są i jak wszystko pójdzie w komin, to lodołamacze mogą po prostu wmarznąć...
A jeżeli w tym momencie z południa będzie szła fala roztopowa? Jeszcze ze sztonem na czołóweczce? Najlepszego...

Reasumując, dlatego nikt nie puszczał lodołamaczy w mróz, bo to bez sensu, więc można by W.Cz. PT pp. elektronika i pedagoga specjalnego uspokoić, że prawa fizyki nie przewidują i tyle, gdyby nie to, że puszczono, i owszem. Nawet dwa razy, raz po interwencji, zdaje się, Prezesa Wód Polskich (pewności nie mam czy to jego pomysł był), a drugi po interwencji wojewody.

Oczywiście skutek był do przewidzenia, na szczęście lodołamacze dały radę zwiać do Włocławka, ale co się z rynną przy -20 porobiło, no to strach się bać. Teraz znowu wyszły, wczoraj o 7 rano, doszły wieczorem i się kręcą "w okolicach Duninowa", jeszcze dwa stoją w odwodzie we Włocławku, ale jak - nie daj Bóg - znowu rynna zamarznie, to czarno widzę ich zdolność do pójścia z odsieczą, bo mają inną rolę, mianowicie rozkruszania na mniejsze kawałki lodu płynącego na jazy tamy, a to inna specyfika jest.

Przy okazji jednak W.Cz. PT poseł p. M. Kierwiński stwierdził bardzo ważną rzecz. Mianowicie wypowiadając się na temat Wód Polskich powiedział, że: "..."Prezes Daca nie zajmuje się pracą, tylko polityką. W tym jest bardzo dobry" – mówi Onetowi Marcin Kierwiński...".
No cóż, wie co mówi, bo przecież W.Cz. PT. Prezes "Wód Polskich" p. Przemysław Daca został za czasów "Tuska pierwszego" przyjęty do Departamentu (czy też Wydziału, już nie pamiętam) Żeglugi Śródlądowej Ministerstwa Transportu (co to ówczesny Minister Środowiska, W.Cz. PT senator p. Gawłowski - tak, ten od tych itd. - rządził zdalnie żeglugą), więc jego kompetencje ogólne inżyniera od ochrony środowiska, są w PO dobrze znane, skoro go tam dano.

Problem polega na tym, że od 2015 r. ministrem od żeglugi śródlądowej był W.Cz. PT p. poseł Jerzy Materna, którego wystąpienia w Sejmie, a szczególnie na Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej można sobie obejrzeć w internecie na stronach sejmowych w transmisjach archiwalnych, aby nabrać ogólnego pojęcia o jego kompetencjach w tym zakresie, a z którego rekomendacji W.Cz. PT p. Przemysław Daca został najpierw Dyrektorem Departamentu Żeglugi Śródlądowej (co prawda w życiu nie pływał zawodowo, ale co to komu szkodzi, a już W.Cz. PT p. posłowi Jerzemu Maternie szczególnie, skoro on też), a następnie Prezesem "Wód Polskich".

Czy ktoś wie, jakie działania z obszaru małej retencji były od tego czasu podejmowane? Czy może szerokim frontem, aby w wypadku gwałtownych roztopów lub intensywnych, nawalnych opadów, przechwytywać tyle wody ile się da w górze dorzeczy? Słyszał ktoś? I widział?

Ale widziano i słyszano, że w Kępie Polskiej wiosną 2019 roku Wisła przerwała wały, więc już na przełomie 2020/21 Wody Polskie rozpoczęły ich remont. Pewnie dlatego po półtora roku "z hakiem", że papiery trzeba było przygotować i przetarg na wożenie piachu przeprowadzić, ale prace prowadzone w lutym 2021 r. (tak, właśnie teraz, w środku mrozów), trzeba było przerwać, no bo poziom Wisły przekroczył stan alarmowy. Czym grozi na wiosnę usypanie w zimie górki zmarzniętego piachu, no to wiadomo (to znaczy w Wodach Polskich chyba nie wiadomo, skoro to robią i to na wałach przeciwpowodziowych), ale mniejsza z tym, bo skoro przestano, no to właśnie jest problem nie tyle z wałami, ile ich brakiem. Na dodatek w miejscu gdzie Wisła je przerwała dwa lata temu, więc najwyraźniej jest jakiś powód, że woda tam atakowała, może kształt koryta, zepsuta ostroga, kępa drzew czy coś innego, wpływającego na przepływ. Nie jest dobrze...

Ma rację W.Cz. PT poseł p. M.Kierwiński, że W. Cz. PT Prezes Wód Polskich jest w polityce bardzo dobry, pływa od prawej do lewej i z powrotem, a w dodatku wygląda na to, że jest wodoodporny i niezatapialny. Pytanie tylko, czy Wisła to doceni?

Polska cierpliwie wytrzymywała latami różne wały, ale teraz najważniejsza jest odpowiedź na pytanie, czy wały wytrzymają, choćby we wspomnianej Kępie Polskiej?

Oby...

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika jazgdyni

19-02-2021 [03:14] - jazgdyni | Link:

Cześć Janku!

Świetny wpis. Rzadko kiedy ktoś się podejmuje tego, by w sposób mądry i przystępny pokazać, jak prawa fizyki mają wpływ na naturę i działania człowieka. Od siebie pozwolę sobie dodać, że na takich ciekach, jak Wisła, strumień nie jest laminarny, tylko turbulentny i mamy do czynienia z dynamiką chaosu. W takiej sytuacji trzeba mieć wielkie doświadczenie, bo stale mamy - na dwoje babka wróżyła. 
Sporo byłem w lodach, głównie Zatoki Botnickiej, na statkach o klasie lodowej A1. A i to nie wystarczało, bo generalnie w dobrych zimach grubość lodu przekraczała nawet 1 metr.
A Wody Polskie nadal mają dużo ludzi na stanowiskach od czasu poprzedniego rozdania. Klasy właśnie pedagoga, czy elektronika. Choć ten drugi, to na przepływach, strumieniach powinien się znać, bo przecież "prąd" to pojęcie wzięte z cieczy w ruchu. No, ale to Kierwiński... Wiadomo.

Serdeczności

Obrazek użytkownika AŁTORYDET

19-02-2021 [07:43] - AŁTORYDET | Link:

Dzięki za opisanie i wyjaśnienie problemu. Dzięki takim komentarzom, jest sens tu zaglądać. 
Pozdrowienia.

Obrazek użytkownika Darek65

19-02-2021 [08:23] - Darek65 | Link:

I to jest właśnie tragedia Polski. Zamiast fachowców , głąby z nadania politycznego.

Obrazek użytkownika Jabe

19-02-2021 [11:02] - Jabe | Link:

No ale czy doktorantowi filozofii można w tej kwestii wierzyć?

Obrazek użytkownika Obserwator_3

19-02-2021 [11:25] - Obserwator_3 | Link:

Jako doktorantowi filozofii to niekoniecznie, ale że jestem też aktywnym zawodowym kapitanem żeglugi, w dodatku śródlądowej...

Obrazek użytkownika Ptr

19-02-2021 [13:50] - Ptr | Link:

Politycy nie interesują się lodem ani wodą, tylko sprawdzić czy będzie powódź i czy robić materiał tv z płaczącymi mężczyznami. 
Technologia nie ma znaczenia. Przed wyborami potrzebne będą łzy i spreparowane oskarżenia aby zasmucić młodzież. 
Trzeba się uczyć na przykładzie wyborów w Stanach, bo będą podobne metody. I aby nie wprowadzić kontroli wyborów już pracują.  
 

Obrazek użytkownika Jan1797

19-02-2021 [17:12] - Jan1797 | Link:

Mieliśmy w moim mieście dzięki zmianom 2005-2007 dobry zespół fachowców tu związana
z tym anegdotka; zwolniono człowieka oddanego sprawom przeciwpowodziowym i PO kilku
dniach zalało Wojewódzki Sztab Przeciwpowodziowy, takie asy Tuska. Również tu w RZGW
współdecydował gość zwolniony po powodzi w 2010, Krakowa nie zalało, zasłaniał podium
w paradzie? (Raport po powodzi z maja i czerwca 2010r. - Biuletyn ...)
Jak można nie pamiętać czyim siedliskiem były rzeczone  RZGW i KZGW? Nadal są  i tam
kumuluje się główny opór wobec Wód Polskich.
Kapitan żeglugi śródlądowej nie musi znać niuansów drugiej strony wału przeciwpowodziowego :)

Przez 70 lat dziwnie traktują Twoje mieszkanie, ulicę, osiedle. Spróbuj je wyremontować w cztery
lata wbrew współmieszkańcom, będąc w trakcie wydatków na każdym kierunku, jednocześnie
zajmij się problemami nadwiślańskich miast Mazowsza z ich wiecznym brakiem pieniędzy.
Proszę pod adresem; http://www.rceeplock.nazwa.pl/...
Porównać dwa obrazy; Morfologia koryta Wisły w rejonie Kępy Polskiej (1999 rok)
                                          i  -Morfologia koryta Wisły km.608-610 listopad 2011.
 Na koniec z odrobiną empatii proszę spojrzeć na mapę sumy opadów na południu
i przeczytać nagłówek.
Bez urazy, notka bardzo dobra, Jan.

Obrazek użytkownika Obserwator_3

19-02-2021 [18:21] - Obserwator_3 | Link:

Się wcale nie gniewam, bo - jak może przeczytałeś - sam wódz Wód Polskich jest z tej samej paczki, w efekcie czego zamiast wykorzystać możliwości dawane przez powstanie nowej instytucji, w tym całkowitą reorganizację kadrową, nie zrobił kompletnie nic, z tego prostego powodu, że się na żadnej dziedzinie niezbędnej do przeprowadzenia tak złożonego zagadnienia nie znał i dalej nie zna, a sądząc po tym co mówił po objęciu stanowiska, poznanie się na nich raczej mu nie grozi. RZGW i KZGW z tym "oporem" wobec Wód Polskich, to raczej taka figura retoryczna, bo opór trwał tak długo, jak długo się nie okazało, że te strachy co do "pisowskich zmian", to tylko takie legendy rzeczne wodnika Szuwarka.
Jak się nie zna na zarządzaniu zmianą, a nawet nie wie że takie coś istnieje, to podejmowanie się takiego zadania świadczy tylko o jednym...

P.S. Pływałem tamtędy parokrotnie, za każdym razem bardzo ostrożnie, bez względu na to w którą stronę. Wał na 611 km przerwało nie ze względu na bobry, tylko ze względu na kępę drzew w międzywalu, które spowodowały zaburzenia przepływu i powstanie wiru pomiędzy ostatnim drzewem a wałem, który "wyfrezował" wał w parę godzin.

A co do morfologii koryta - te zdjęcia pokazujące zmianę dna przy tej kępie tuż powyżej miejsca przerwania wału, uzmysławiają tylko znany powszechnie fakt, że po każdej zwyżce woda się "układa" na nowo, szczególnie w obszarze Kępy Polskiej - to już jest obszar zwalniania przepływów wskutek oddziaływania cofki Zalewu Włocławskiego, w dodatku wyjątkowo szeroko rozlana Wisła, bardzo duża szerokość międzywala, liczne kępy, wypłycenia i przemiały, jednym słowem, wrednie.

Obrazek użytkownika Jan1797

19-02-2021 [19:04] - Jan1797 | Link:

No nie wiem, trochę za młody dla "paczki" ten wódz Wód Polskich. Gdy przyglądnąć się
kto w RZGW i KZGW strajkował przeciw reformom tam wprowadzonym, to raczej nie figura
retoryczna a rzeczywisty opór. Jeszcze ten raport NIK z ich działalności, nie legenda
a rzeczywisty lament pod wezwaniem samorządowców PO? Na marginesie "piniendzy nima
pewnie że nie będzie" bo pieniądze pod kontrolą to nie "ich" pieniądze ?  
PS
 Pan Premier Jan Olszewski, kto dzisiaj pamięta, był u klUDich w nocnej zmianie clou weta
i tylko Pan Premier JK ze swoimi, głosował za. Tak mi się dziwnie skojarzyło, prawda? :))

Obrazek użytkownika Jan1797

19-02-2021 [19:58] - Jan1797 | Link:

"Pływałem tamtędy parokrotnie, za każdym razem bardzo ostrożnie, bez względu na to w którą stronę"

Trochę zazdroszczę . Cudowna rzeka a bobry jak napisałeś, tyle maja wspólnego z usterkami
co zeszłoroczna zima. Martwi mnie jedynie brak zainteresowania pracami profesora Żelazińskiego
czy doktora Greli i moje tu, przepraszam za butę zdanie; przed wojną z Niemcami każdy odcinek
rzeki miał swojego strażnika. Strażnika przez duże 'S"i ten gość, unicestwiał problemy na bieżąco.
To musiał być Państwowiec choć przeważnie prosty człowiek, dzisiaj zza biurka to mogą jak w tym
Woj.Sztabie Przeciwpow, psuć powietrze i wodę, czajki kryć.
 

Obrazek użytkownika Kaciszek

20-02-2021 [11:41] - Kaciszek | Link:

..."psuć powietrze i wodę, czajki kryć"... - zapomniałeś o smartfonie :)

Obrazek użytkownika Jan1797

20-02-2021 [16:02] - Jan1797 | Link:

Kaciszku, poprawię jeżeli zbyt mocne :) w uzasadnieniu podam;
Meandrująca i dzika od dziesiątek lat Szreniawa nie była zagrożeniem dla mieszkańców aż do momentu
wyprostowania, gdy "staranowała" zabudowania Słomnik, wtedy ochoczo przypomniano sobie o kanale ulgi.
Oglądam prace w Woli Brwileńskiej, może i działania naszego Obserwatora, ciężka praca :)    Pozdrawiam.
 

Obrazek użytkownika Jan1797

20-02-2021 [16:09] - Jan1797 | Link:

Czy wskazany odcinek Wisły ma znamiona błędnie regulowanego wcześniej cieku, gdzie po każdej
zwyżce woda płynie inaczej, a to uzasadniają wskazane"wypłycenia i przemiały"?  Na przykładzie
małego wyregulowanego strumyka z zagrożeniem zwałami lodu, który uzmysławia problem cieków
uregulowanych: https://nowysacz.naszemiasto.p...  To nieznany temat na rzekach dzikich.

Obrazek użytkownika Obserwator_3

20-02-2021 [21:55] - Obserwator_3 | Link:

Wisła nie jest rzeką dziką, tylko zdziczałą. Obecny chaos zawdzięczamy temu, że (oprócz stosunków wodnych) zmieniły się, a konkretnie zdegenerowały, małe budowle regulacyjne, czyli ostrogi (zwężające nurt przy niżówkach) oraz opaski (wzdłużne budowle, chroniące brzegi przed erozją). Były one umieszczane w sposób celowy i przemyślany tak, aby wspomagać nurt w tym układaniu się - Wisła, ze względu na piaszczysty charakter podłoża nie mogła, nie może i nie będzie mogła być regulowana jakimś "betonowaniem" czy "prostowaniem koryta", takie tezy ekologów to są zwykłe banialuki wynikające z kopiowania tekstów niemieckich ekologów, a w Niemczech rzeki mają generalnie inny charakter koryta i jego podłoża, nawet Odra jest nieco inna.
W zaborze rosyjskim Wisła miała rzadko rozmieszczone, długie "główki", zaś poniżej Silna, gdzie zaczynał się zabór pruski, główki były krótkie i gęsto rozmieszczone.

Postawienie tamy we Włocławku znacząco wpłynęło na zdolność transportową Wisły od Wyszogrodu do Płocka, co w połączeniu ze wspomnianymi zaniedbaniami urządzeń regulacyjnych, doprowadziło do tego co jest teraz - Wisła zdziczała, ale bynajmniej nie jest od tego rzeką dziką.
Dla ułatwienia podam, że przy minimalnym stanie wody w Wiśle, przepływy w Warszawie mają wielkość rzędu 100-150 m3/s, a przy tzw. "wodach tysiącletnich" do 10.000 m3/s (wysoka woda to ok. 4.000 m3/s).
Jeżeli się poważnie myśli o użytkowym wykorzystaniu rzeki, jej walorów przyrodniczych, a jednocześnie udostępnieniu, to jedynym sensownym rozwiązaniem jest:
a) rozbudowa małej retencji w całym górnym dorzeczu Wisły i jej dopływów, celem akumulacji nadmiaru z przepływów i alimentacji przy niżówkach;
b) budowa głównego kanału lateralnego z szeregiem małych stopni wodnych i niewielkim przepływie, wraz z kanałami odnogowymi (kanał lateralny jako oś użytkowa, kanały odnogowe jako osie rozgałęzionych działek rekreacyjno-budowlanych do zabudowy daczami, domkami, ośrodkami etc, korzystne gospodarczo ze względu na znikome wahania poziomu lustra wody)
c) kaskada środkowej i dolnej Wisły z częstych, tanich zapór o niewielkich spadkach (rzędu 2-4 m), ale dużej zdolności retencyjnej w planowanym rezerwowym obszarze zalewowym - śluzy nie będą potrzebne ze względu na kanał lateralny.

Uregulowanie Wisły metodą odtworzenia zniszczonych i zaniedbanych budowli regulacyjnych mija się obecnie z celem ze względu na wspomnianą zmianę stosunków wodnych.
 

Obrazek użytkownika Jan1797

21-02-2021 [12:52] - Jan1797 | Link:

Dokładnie odwrotnie zostałem zrozumiany; regulacja Wisły przez "betonowanie" to teza ekologów"
dla kasiorki beton kolesi i znam regulacje naturalne dużo starsze i bardziej trwałe od betonowych.
Problemem jest wiedza naszych wiosi, rdosi i powodziowców oraz zgadzam się importowane brednie.
To jest problem!...... przy braku "zainteresowania pracami profesora Żelazińskiego czy doktora Greli
oraz zatrudnienia w terenie by" każdy odcinek rzeki miał swojego strażnika." Odpowiedziałem też;
"na przykładzie małego wyregulowanego strumyka z zagrożeniem zwałami lodu, wskazałem link:
https://nowysacz.naszemiasto , że to temat nieznany na rzekach dzikich.
Tyle tytułem wyjaśnienia dla zakończenia marginesów dyskusji.
O Włocławku i poniżej, nie w kij dmuchał - wymaga osobnego komentarza :)
 

Obrazek użytkownika Jan1797

21-02-2021 [15:00] - Jan1797 | Link:

Postawienie tamy we Włocławku znacząco wpłynęło na zdolność transportową Wisły
od Wyszogrodu do Płocka, co w połączeniu ze wspomnianymi zaniedbaniami urządzeń
regulacyjnych, doprowadziło do tego co jest teraz - Wisła zdziczała, ale bynajmniej
nie jest od tego rzeką dziką.
:) Przyjmuję - wiedza.
a) W  górnym dorzeczu Wisły - Pani Premier Szydło pomna strat minionych powodzi
zakończyła budowę Świnnej, wlekącą się dziesięciolecia. O akumulacji i alimentacji
pamiętam na przestrzeni trzydziestu lat jedynie "piniendzy nima pewne, że nie będzie"
i wymagam od samorządów pracy od podstaw. Od agrokultury górskich hal i niżej łąk
przez suche zasobniki, zbiorniki boczne i suche kanały ulgi - to mus.
W tym obszarze wykazały się jedynie Lasy Państwowe, budując zasobniki i Wody
Polskie wykpiwanym powszechnie programem "oczko wodne", podejmuję dyskusję :)
(Wskazałem mapę, na której widać, że suma opadów na południu była w okresie
przed powodziowym dwukrotnie większa od tych z Mazowsza :(

b) budowa głównego kanału lateralnego z szeregiem małych stopni wodnych i niewielkim
przepływie.
................chętnie będę czytał, bardzo ważny i ciekawy temat, czy są tu
poważne opracowania warte czasu?
c) kaskada środkowej i dolnej Wisły o częstych, tanich zaporach z niewielkimi spadkami........
To jedyny możliwy program dla okolic Płocka i bardzo liczę na jego uruchomienie, Przekopu
Mierzei i odnogi Wisły. Brak odtwarzania zniszczonych i zaniedbanych umocnień
regulacyjnych odbije się protestami lokalnych społeczności https://encrypted-tbn0.gstatic...
a kopiowanie niemieckich ekologów najlepiej rozpocząć od analizy wybetonowanych
i zawężonych koryt w ciekach Dolnego Śląska z pamiątkami po Niemcach, które do dzisiaj
odbijają się nam bardzo drogą czkawką.
Pamiętam jedynie wodę pięćsetletnią i straty do dzisiaj niewykazane i nienaprawione a minęło
dwadzieścia kilka lat.