17 stycznia 1945, okolice Warszawy

Przekaz rodzinny od wielu osób:
"W styczniu 1945 r. Sowieci rozpoczęli ofensywę na froncie nad Wisłą, na którą Warszawa tak czekała w lipcu i sierpniu  1944. Był mróz. Wojska rosyjskie zbliżały się, Niemcy uciekali. Rankiem 17 stycznia ludność Pyr wyległa na szosę piaseczyńską, witać polskie wojsko z czołówki pancernej I Armii Berlinga. Tłumy witały powracających z Rosji Polaków. Przecież wszędzie, i tam,  mógł być ktoś z bliskich, przecież walczyli z Niemcami.
Nagle nadleciały od strony Piaseczna trzy samoloty sowieckie. Nikt się nie spodziewał, co sie stanie. A one ostrzelały i zbombardowały ludność na szosie. Dwie kuzynki, szesnastoletnia Dzidka, i Krystyna, z koleżanką dziewczynek, Misią, rzuciły się we trzy do rowu, twarzą w dół. Dzidka objęła obie rękami przez plecy. Zginęła, posiekana wzdłuż ramion serią, tamte ocalały pod jej ramionami. Zginęło wtedy około 40 osób, rannych było około 100."
Tyle przekaz rodzinny.
Ten sam nalot z 17 stycznia 1945 r., ale na terenie pobliskiego Grodziska Maz., opisała wówczas ze szczegółami piętnastoletnia Anna Dębska, sławna rzeźbiarka, uczennica Ksawerego Dunikowskiego, .
„Dom moich rodziców w  Grodzisku Mazowieckim pękał już w szwach od miesięcy. Prawie każdy dom w całym miasteczku przepełniony był uciekinierami. Tuż przed wkroczeniem Rosjan Niemcy przestali już prawie egzekwować swoje kary. Warszawscy wygnańcy starali się jakoś przetrwać, handlowali czym się dało. Na dużym rynku miasteczka koczowały cale rodziny. (...)
Gdy tak na rynku kłębił się ten tłum niezliczony jak mrówki w mrowisku, nagle zjawiły się jak błyskawica samoloty rosyjskie. Rycząc silnikami pikowały tuż nad ziemią, widać było twarze lotników, tak nisko przelatywały nad ludźmi. Tłum nawet ich się nie przestraszył.
– To Rosjanie, oni przecież nie będą do nas strzelać, oni na Niemców polują – słychać było okrzyki. (...)
Wtedy to nagle, w ten niczego nie spodziewający się tłum bezbronnych cywilów, składający się głownie z kobiet, dzieci, radzieccy <dzielni> piloci zaczęli rzucać bomby rozpryskowe. Bomby te rozrywając się tuż nad ziemią, siekły nieszczęsnych niezliczoną ilością odłamków, rozszarpywały ludzi na strzępy, pruły im brzuchy, odrywały nogi, ręce.
Brudny śnieg na rynku miasteczka spurpurowiał w mgnieniu oka od krwi mordowanych.
Potworne krzyki masakrowanych bezbronnych ludzi wzniosły się pod niebiosa, musiały dochodzić nawet do tych ruskich pilotów, ciągle pikujących nisko, jakby nacieszyć się chcieli swoim DZIEŁEM. Rosyjskie bomby nie zabiły ani jednego Niemca, za to zabiły i zmasakrowały kilkuset Polaków. Rosjanie musieli doskonale wiedzieć, że tłum na rynku składał się głównie z warszawskich uciekinierów. Nie w smak było komunistom, że część warszawiaków uszła z życiem z Powstania. (...)
Zobaczyliśmy pierwszych rosyjskich żołnierzy [na nadjeżdżających ciężarówkach]. Zamrożone potworne, spiętrzone ciała nieszczęśliwców były już nieco odciągnięte od głównej drogi, którą teraz paradowali zwycięscy Czerwonoarmiejcy...
Tłum gromadził się coraz większy. Czerwonoarmiejcy na ciężarówkach machali przyjaźnie rękami. Tłum stał zwartym szpalerem, niektórzy machali do żołnierzy rękami, większość stała jednak bez ruchu i bez słowa, jak my z ojcem”.

Anna Dębska (1929–2014), Samo życie. Nakładem własnym Autorki, „Edytor”, Wyszków, wydanie bez daty, ok. 1998.
 
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika kmeehow

17-01-2020 [15:31] - kmeehow | Link:

Pani Tereso, Wstrząsająca jest ta relacja. Wydaje się, że wiemy tak dużo – niektórym wydaje się, że wiedzą wszystko - o ostatniej wojnie, a okazuje się że nasza wiedza jest niepełna i często zafałszowana. To - w relacji do ludzi, którzy  nie teoretycznie I “beletrystycznie”, ale rzeczywiście cierpieli w tamtych czasach, wydaje się być draństwem, a najłagodniej niewdzięcznością. Manipulacje archiwami, niepełne I tendencyjne opowieści na temat, czy ewidentne kłamstwa, czynią z tych którzy to robią łotrów, a z nas, którzy o tym wiedzą i nie protestują – współwinnych
Marzy mi sie prawdziwe polskie Centrum Pamięci, gdzie znajdą się wyczerpujące relacje, dokumenty, filmy i nie będzie przekrętów, kłamstw I polityki.
pozdrawiam serdecznie

Obrazek użytkownika Marek1taki

17-01-2020 [18:25] - Marek1taki | Link:

"To Rosjanie, oni przecież nie będą do nas strzelać, oni na Niemców polują – słychać było okrzyki."
To mnie fascynuje skąd takie przekonanie. Przez lata myślałem, że to PRLowska propaganda, ale to chyba faktycznie tak w głowach ludzie mieli namieszane po tej stronie Buga. Ludzie na Kresach witali Niemców jako wyzwolicieli od sowieckiej okupacji z większą dozą sceptycyzmu?

Obrazek użytkownika paparazzi

18-01-2020 [00:54] - paparazzi | Link:

Taki ktoś pisze ze Polacy witali niemców i balansuje sceptycyzmem. Panie wojna była. Przerażająca wojna. Przecież szli na niemców a po drodze, no. W głowie namieszane a po innej stronie Buga to jak mieli w głowie? Ma pan kogoś w rodzinie co przeżyli wojnę? Opowiedz pan ich doznania jeśli żyją. Jak nie żyją to przepraszam.Bo moi ginęli w Katyniu i z rąk niemiec.

Obrazek użytkownika Marek1taki

18-01-2020 [11:20] - Marek1taki | Link:

Oczywiście, że nie witali ale mieli świadomość, że dzięki wojnie Niemiec z sowiecką Rosją wagony, które już na nich czekały w VI 1941r. nie powiozły ich na zsyłkę. Pamiętam z dzieciństwa wspomnienia kresowianki. Zwróciły moją uwagę na postrzeganie brunatnej i czerwonej okupacji przez Polaków. Ci, którzy zginęli w Katyniu nie podjęliby decyzji o zorganizowaniu powstania w Warszawie w sytuacji jaka była w VIII 1944r. Mój wujek nie zginął w Katyniu bo podoficerów KOP nie brali do Katynia zwłaszcza tych, którzy się nie poddali. Ciocia też przeżyła wrzesień, kulka od Luftwaffe tylko przestrzeliła jej płuco.

Obrazek użytkownika Trotelreiner

18-01-2020 [09:21] - Trotelreiner | Link:

Szanowna Pani.
Jest Pani członkiem KRRIT [członkini mi nie przejdzie...] do 2022.
A budynku Polskiego Radia [czy aby na pewno polskiego???] wisi portret Andrzeja Turskiego...tuż przy gabinecie prezesa/dyrektora...czy Pani tego nie widzi???
Agent Kiszczaka i lewa reka Jaruzelskiego,popychadło Urbana!!
Drań,który "weryfikował" dziennikarzy radia,tv i prasy w stanie wojennym...jego portret wisi też w TrUjce na Myśliwieckiej 3/5/7 ale to lewackie szambo,zatrudniające samych agentów.

Odpisze mi Pani?

Obrazek użytkownika AŁTORYDET

18-01-2020 [14:55] - AŁTORYDET | Link:

Sowieckie bombardowanie Grodziska Mazowieckiego miało miejsce 16-ego, nie 17-ego stycznia 1945 r. Zginęło wówczas ponad 300 ludzi, w większości wypędzonych po powstaniu warszawiaków. Zbombardowano  i ostrzelano targowisko, na którym ci nieszczęśnicy wymieniali i sprzedawali resztki ocalonego mienia, by przetrwać. Przedtem sowieci usiłowali obrzucić bombami niemiecki lazaret, który umieścili w budynku liceum. Nie trafili w cel, za to zabili wielu mieszkańców. Ciekawsza jest historia związana z obeliskim ustawionym na miejscowym cmentarzu, poświęconym czterem poległym gwardzistom. Nie zginęli jednak w walce z Niemcami, bo walki toczyły jedynie się w Żyrardowie, który zajęto 16-ego stycznia, ale w wyniku wzajemnego obrzucenia się granatami, podczas bratobójczej pijackiej bójki u miejscowego fryzjera. 

Obrazek użytkownika paparazzi

18-01-2020 [17:31] - paparazzi | Link:

To jakaś paranoja. Popili i obrzucili się granatami i pomnik dostali. Bieńkowskaja ma na to słowa.

Obrazek użytkownika Jan1797

19-01-2020 [11:52] - Jan1797 | Link:

Widzisz, samo życie. Nakładem własnym Autorki, „Edytor”, Wyszków, wydanie
bez daty, ok. 1998.
Wstrząsająca historia, doskonale napisana a puenta wytłuszczonym drukiem
przy odrobinie zastanowienia, wszelkie dzisiejsze zawirowania budowanej nowo
historii skutecznie wyjaśni zawiedzionym.
Pozdrawiam serdecznie, Jan.
 

Obrazek użytkownika Teresa Bochwic

20-01-2020 [19:54] - Teresa Bochwic | Link:

Naprawdę Pana zdaniem p. Dębska w latach 90. zajmowała się "pisaniem na nowo historii"? A moja rodzina? Pierwszy raz słyszałam relację z Pyr około 1953 roku, a potem wiele, wiele razy. Polecam uwagę powyżej, że było to 16 stycznia. To jest możliwe.

Obrazek użytkownika Jan1797

20-01-2020 [21:03] - Jan1797 | Link:

Słuszna do mnie uwaga. Powinienem napisać; Wszelkie zawirowania na nowo
dzisiaj budowanej historii, skutecznie wyjaśni zawiedzionym.
Faktycznie mym celem było mocne zaznaczenie; Nakładem własnym autorki.
Coś dziwnego dzieje się z nami. Pozdrawiam, Jan.

Obrazek użytkownika Teresa Bochwic

20-01-2020 [19:49] - Teresa Bochwic | Link:

To bardzo ciekawa uwaga, moja rodzina mówi o 17 stycznia, ale nikt z nich już nie żyje, mogli tak przyjąć, u p. Dębskiej sprawdzę powtórnie, pisała o niedzieli, może i chodziło o 16 stycznia.
Pamięć bywa zawodna, szczególnie, że nie było radia, telewizji ani gazet, a może i kalendarza. W każdym razie obie relacje dotyczą jednego dnia i jednego wydarzenia w kilku miejscach.