Co szkodzi kościołowi powszechnemu?

W walce z kościołem rzymsko katolickim sięga się do wszystkiego co możliwe.
Obecne natężenie ataku wynika z bieżącego zapotrzebowania swoiście pojętej „polityki”.
Świat tradycyjnych wartości przykazań bożych, poczucia solidarności narodowej i wierności ojczyźnie, obrony rodziny, pielęgnowania kultury odziedziczonej po przodkach stanowi przedmiot natarcia ze strony zjednoczonych sił zła pragnącego zmienić ludzkość w bezwolny tłum podatny na wszelką manipulację.

Napastnicy pozbawieni wszelkich hamulców moralnych chwytają się każdej okazji do zniszczenia świata wywodzącego się z nauki Jezusa Chrystusa czyli chrześcijaństwa.
Czynią to dlatego że ta nauka jest źródłem kultury panującej na naszym globie.
Elementem podstawowym tej kultury jest stosunek do człowieka uznający że każdy, niezależnie od pochodzenia jest tworem bożym i ma takie samo prawo do realizowania drogi ku zbawieniu.
W praktyce laickiej to prawo nabrało cech równego traktowania społecznego, a pojęcie grzechu – czyli łamania praw bożych dało podstawę dla tworzenia systemu prawnego zakazującego określonych zachowań przy równoczesnym promowaniu postaw moralnych wynikających ze wskazań chrystusowych.
Tak zostały stworzone podstawy naszej cywilizacji.

Przeciwstawieniem się jej jest promocja wszelkiej przemocy lub negacja jakichkolwiek zakazów, obie formy zmierzają do wykształcenia innej osobowości ludzkiej aniżeli cywilizacja zrodzona z chrześcijaństwa.
W XX wieku zostały podjęte próby stworzenia świata na zasadzie przemocy i nienawiści w wydaniu bolszewickim i hitlerowskim, obie się nie powiodły, ale dały asumpt do tworzenia nowych, bardziej wyrafinowanych metod.
Szatańskie kuszenie rasą i klasą zostało zastąpione kasą i życiem dla użycia, ale cel jest ten sam: - pozbawienie człowieka moralnej odporności i przemienienie go w bezwolnego konsumenta goniącego za życiową łatwizną.
Takim człowiekiem jest łatwo manipulować i traktować go jako narzędzie.
Stróżem zasad naszej kultury są chrześcijańskie związki religijne, a także państwa posiadające odpowiednie zapisy w systemie prawnym.
Stąd się bierze skoncentrowany atak zarówno na kościół jak i na państwo, dzieje się to wybiórczo podkreślając różnice między nimi.
Z kościołów chrześcijańskich najsilniejszym źródłem oporu jest kościół rzymsko katolicki, a z państw wybiera się te których rządy nie poddają się naciskom w kierunku odrzucenia chrześcijańskiej cywilizacji.
Doświadczenia z XX wieku pouczają że ustępstwa wobec napastników przynoszą w rezultacie jedynie chwilowy spokój, a częstokroć wręcz przeciwnie, nasilenie ataków. 
Typowym przykładem są kraje Europy zachodniej uległe zdradzieckiej propagandzie „multi culti”, a mimo to napastowane ciągle atakami terrorystycznymi.

Na uwagę zasługuje fakt omijania w atakach religii judejskiej i islamskiej.
Ta pierwsza reprezentowana jest przez zaledwie kilkanaście milionów ludzi, ale za to ma oparcie w światowych mediach i potężnym lobby finansowym, atak na drugą grozi bezpośrednim odwetem czego najjaskrawszym dowodem było wymordowanie redakcji satyrycznego pisma we Francji.
Ponadto muzułmanie w skrajnym wydaniu są bardzo przydatni do niszczenia największego wroga – chrześcijaństwa.
Jest to tylko sojusz chwilowy objawiający się głównie w promocji islamskiej imigracji do Europy, ale po wykorzystaniu nastąpi i jego likwidacja, celem jest bowiem absolutna bezwyznaniowość i pozbawienie ludzi boskiej opieki.

Jak na razie walka koncentruje się wokół kościoła rzymsko katolickiego i narodowych tradycji.
Totalna walka z kościołem prowadzona przez bolszewików i hitlerowców zakończyła się ich klęską, obecnie prowadzi się ją znacznie perfidniej, wprawdzie atakuje się prawdy wiary, ale główne natarcie zmierza do rozbicia organizacyjnego.
Do tego celu służą wszelkiego rodzaju napaści na dochody kościelne i prawdziwe lub wymyślone przywileje.
Obliczone są one na wywołanie negatywnych ocen całego kościoła ze względu na rzekomą, a czasami prawdziwą pazerność duchowieństwa na dobra materialne.
To ma ludzi odstręczać od kościoła.
Znacznie gorsze w skutkach jest obciążanie personalne przedstawicieli hierarchii kościelnej  różnymi występkami w tym szczególnie przestępstwami seksualnymi.
Niektóre z nich są udowodnione wyrokami sądowymi, wiele jednak to zwykłe pomówienia. Problem polega na medialnym potęgowaniu skali przestępstw i obarczaniu zbiorową odpowiedzialnością.
Zmierza to wyraźnie w kierunku wykazania negatywnego obrazu całego kościoła.
Podobnych metod nie stosuje się w odniesieniu do innych zbiorowości, jak np. szkolnictwa, czy służby zdrowia. 
Dla kogoś kto nie uznaje eschatologicznej misji kościoła stanowi on takie samo zbiorowisko jak każde inne.
To wyodrębnienie wskazuje wyraźnie że nie chodzi tu o żadne działanie w kierunku sanacji, ale wprost o zniszczenie instytucji.

Trzeba obiektywnie przyznać że organizacja kościoła instytucjonalnego przez tyle wieków wytworzyła pewne skostniałości łatwe do atakowania.
W pierwszej kolejności są to funkcje administracyjne, w pierwotnych gminach chrześcijańskich sprawowane przez wiernych, ale nie przez apostołów i ich następców czyli biskupów i ich kapłańskich pomocników.
Zwolnienie z tych funkcji i poświęcenie wyłącznie służbie bożej oczyści natychmiast atmosferę, a przede wszystkim uwolni stan kapłański od poszukiwaczy dóbr materialnych a nie duchowych. Być może będzie ich mniej, ale za to cały swój czas będą mogli poświęcić sacrum a nie prophanum.
Budującym przykładem dla takiej postawy są rezultaty działalności misyjnej księdza Bukowińskiego, który na obszarze kilkuset tysięcy kilometrów kwadratowych obsługiwał samotnie rzesze wiernych doznając ciężkich prześladowań, 
Nie zajmował się żadną „administracją” i żył z tego co mu zaofiarowali parafianie.
I dziś są tacy księża tylko że nie oni decydują o powinnościach stanu kapłańskiego.
Jeżeli prymas Polski, następca „Prymasa Tysiąclecia” nie dostrzega ręki wzniesionej przeciw kościołowi to najwyraźniej potrzebny jest potężny wstrząs ażeby hierarchom w purpurze i fioletach uzmysłowić jak wielkie zagrożenie stoi przed chrześcijaństwem, a szczególnie przed kościołem rzymskim.
Hierarchowie nie stanowią kościoła, ale mają obowiązki pasterskie, a te nakazują poświęcenie dla owczarni i trzeba jej zaufać albowiem częstokroć owce prędzej wyczuwają wilka aniżeli pasterz.
I dlatego między innymi wierni powinni spełniać znacznie większą rolę w życiu kościoła niż to ma miejsce obecnie.

Można stwierdzić z całą pewnością że współczesne zagrożenie jest niebezpieczniejsze aniżeli w najcięższych czasach terroru, przemocy i niewoli totalitarnej.
Żeby skutecznie stawić czoła temu śmiertelnemu zagrożeniu potrzebne jest przywrócenie kościołowi oblicza „kościoła wojującego”.
Trzeba najwyraźniej zrezygnować z posług tych hierarchów którzy dla własnego wygodnictwa rezygnują z walki nie mówiąc już o tych którzy dla niezbyt świętego spokoju zgadzają się na zgniły kompromis z siłami zła.

Trzeba pamiętać o tym że Kościół to zgromadzenie wiernych, a nie hierarchia chociaż niektórzy z hierarchów uważają się za tożsamych z kościołem.
Nie można w żadnym wypadku stosować zbiorowej odpowiedzialności, a traktować każdego przestępcę na równych zasadach zgodnie z prawem i własnym sumieniem.
Nie mogą też księża wykazywać się jakąkolwiek błędnie pojętą solidarnością korporacyjną w stosunku do przestępców, ani odpowiadać za nich moralnie i materialnie.
Jako chrześcijanie mają obowiązek współczucia w każdym przypadku tego wymagającym, ale z wykluczeniem solidarności z grzechem.

Takiego przeobrażenia wymaga dziś obrona wiary i misji chrześcijańskiej na całym świecie gdyż poza ratowaniem dusz ludzkich od zguby, jest to jedyna droga na przetrwanie człowieczeństwa.

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Dorota M

21-05-2019 [17:57] - Dorota M | Link:

Najbardzie mnie niepokoją te kliki homoseksualne w kościele, o których pisał papiez Benedykt XVI. Jeżeli z tego kościół sie nie oczyści, to słabo to widzę, tym bardziej, że może to dotyczyć także hierarchów. Myślę, że wierni kościoła katolickiego powinni otrzymać sygnał od najwyższych władz kościoła odnośnie wypowiedzenia zdecydowanej walki z tym procederem. Jeżeli tak sie nie stanie, to powinni sie za to wziąć wierni, zmuszając Episkopat do zrobienia z tym porzadku, jednocześnie wspierając zarówno kościół, jak i księży.

Obrazek użytkownika xena2012

21-05-2019 [19:40] - xena2012 | Link:

Nasi purpuraci chyba nie zdaja sobie sprawy z powagi sytuacji.Biskup Libera ,,ucieka'' w medytacje,inni lekceważą,a wszyscy licza na wiernych.Zapomnieli o tych co posługuja w parafiach,o tych młodych klerykach sposobiących się na księży,nie myślą że następstwem tej burzy bedzie spadek powołań.Już dziś jacyś młodzi księża zostali opluci na Plantach w Krakowie, komentarze w mediach uderzają we wszystkich nie tylko w biskupów oskarżając wszystkich bez wyjątku duchownych o pedofilię.Przerażający był zwłaszcza jeden na Frondzie atakujący panią wicepremier Szydło-,,bo urodziła i wychowała pedofila''. Widząc powszechną agresję nie jestem już taka pewna,że nie dojdzie do rozlewu krwi.Przecież ośrodki lewackie finansując zniszczenie Kościoła w Polsce liczą na najbardziej ohydne działania a nie jakąś tam potyczkę czy ośmieszanie wiary.Te środowiska nie chcą nawet dotknąć pedofilii jako zjawiska w różnych grupach społecznych,oni płacą i wymagają tylko zniszczenia chrześcijaństwa.

Obrazek użytkownika angela

21-05-2019 [22:11] - angela | Link:

Na bieżąco weryfikować kandydatów do stanu kaplanskiego, wywiady środowiskowe, a jak nie spełnia warunków, nie dopuścić. Inaczej walka z pedofilia w Kościele nie będzie miała końca. 
Oni rozsadzaja kościół od środka. Tylko bezwzględna czystka, da efekt. Ujawnienie takiego delikwenta, to już początek sukcesu. Ujawniać bezwzględnie, a środowisko samo ich wykluczy. 

Obrazek użytkownika ruisdael

22-05-2019 [08:37] - ruisdael | Link:

W tym temacie, uważam, że najtrafniej wypowiedział się p. Grzegorz Braun. To nie ksiądz został pedofilem, a pedofil księdzem. Ale u początku stał homoseksualista- tolerowany nawet w  Watykanie i należący do wysoko postawionej hierarchii. Wynikiem tego jest kościół modernistyczny, "ekumeniczny", sprotestantyzowany (o coraz większej roli tzw. laikatu), zdecentralizowany , gdzie episkopat niemiecki stanowi część jawnie odrębną. Taka sytuacja nie wystąpiłaby i nigdy nie wystąpi w kościele przedsoborowym, walczącym, o moralnej  i dogmatycznej niezmienności, czego wyrazem jest obecnie świecące na horyzoncie, jasnym blaskiem Bractwo Kapłańskie Piusa X, założone przez abp. Marcela Levebvre.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

23-05-2019 [17:37] - maks jamnicki | Link:

"..częstokroć owce prędzej wyczuwają wilka aniżeli pasterz.".Ciekawe zdanie.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

25-05-2019 [18:35] - Ryszard Surmacz | Link:

Kościół sam siebie wpuścił w "kanał" rezygnując z cezury proboszcza. Ta drogą weszło wielu agentów i innowierców. Nie jest przypadkiem, że jeżeli w II RP żołnierz zawodowy chciał się ożenić musiał dostać zgodę przełożonego... No i zaraz posypie się dowcipy o pierwszej nocy itd. A tu chodziło o morale żołnierza. Wojsko sprawdzało rodzinę - nie z powodów bolszewickich, lecz moralnych. Jeżeli rodzina przyszłej zony prowadziła się dobrze, żołnierz otrzymywał zgodę i gratulacje. Jeżeli naiwniak trafił źle, to była odmowa. Dlatego morale przedwojennego żołnierza było dużo wyższe niż powojennego. Podobnie jest z Kościołem. Ponadto szeregowy wierny nie ma żadnego wpływu na Kościół, bo hierarchia nie przyjmuje żadnej krytyki. Na Śląsku, w czasach pruskich, Ślązacy polscy też mieli ciężko: musieli udowodnić przywiązanie do Kościoła i jednocześnie wymusić na niemieckich hierarchach odprawianie Mszy w języku polskimi. I zrobiono to - przy pomocy kilkunastu (kilkunastu) księży polskich.
Los Kościoła dziś jednak wydaje się być zależny nie tylko od hierarchów, ale również od znalezienia wspólnego języka w wiernymi. Cywilizacja najpierw łacińska, teraz zachodnia, to jednak podstawa naszego bytu. Jej zniszczenie oznacza koniec odłączenie mechanizmów, które przez 2000 lat z różnym skutkiem ją budowały.