Krew gromadzą, wojna idzie. A może już jest?

Gdy ponad tydzień temu napisałam na Twitterze: „Dziś zasłyszane: czuć wojnę w powietrzu, bo gromadzone są zapasy krwi i wzmacniana jest służba krwiolecznictwa”, tłit praktycznie przeszedł bez echa. Przyznaję, zdziwiłam się, że ani nie było pytań typu, ale co, jak, skąd to wiadomo, ani hejtu, że wypisuję w najlepszym razie głupoty, w najgorszym, że jestem tępą dzidą, która pier…li trzy po trzy. Nic. I to było najdziwniejsze.

I byłabym może o tym zapomniała, uznając, że mój tłit był tak niedorzeczny, że nie wart jakiejkolwiek uwagi, gdyby nie przypadek oraz kilka wydarzeń mijającego tygodnia.

Przypadek dotyczył tego, że przeszukując zasoby Federacji Bibliotek Cyfrowych, natrafiłam na pewną książeczkę, zupełnie niezwiązaną z tematem poszukiwań, pt. „Walka o hegemonię w świecie”. Książeczka, a w zasadzie broszura licząca zaledwie 22 strony została wydana w Warszawie w 1942 r., podczas okupacji niemieckiej. Autor (autorzy?) broszury jest nieznany, natomiast w opisie bibliotecznym jest podany adres wydawniczy - ZD (Zjednoczenie Demokratyczne), a w uwagach, że jest to wydawnictwo konspiracyjne. Zajrzałam na pierwszą stronę broszury, która zaczyna się tak:

„Zbliża się koniec wojny. Owa upragniona chwila, gdy pełnymi piersiami będzie można swobodnie odetchnąć, wyjść z podziemi na jasne słońce wolności, zacząć w pełni realizować swą wolę”.

Pomyślałam: Boże, jakże naiwny – a może pełen nadziei? – musiał być autor, że w 1942 r. napisał, iż koniec wojny blisko. Jakże potem, o ile było mu dane przeżyć, musiał być rozczarowany, że nie tylko wojna trwała jeszcze 3 lata, ale jakim dramatem dla Polski się skończyła. Kilka akapitów dalej autora pisał tak:

„Okres, który przeżywamy, jest wspaniałym polem obserwacji. Kto chce i kto umie może zobaczyć więcej niż jakikolwiek człowiek z poprzednich pokoleń. Obok bowiem zdarzeń niezwykłej głębi i jaskrawości mamy zjawisko niezmiernie szybkiego zachodzenia owych zdarzeń. To znaczy, iż w krótkim kresie bezpośredniego obserwowania życia nagromadzenie faktów jest szczególnie duże, co pozwala na zdobywanie bezpośredniego doświadczenia tak wielkiego, jak nigdy przed tym. Fakt ten narzuca nam szczególne obowiązki. Z drugiej jednak strony owe zdarzenia, dotycząc nas bezpośrednio, nie tylko budzą nasze zainteresowania, ale biją w nas, czasem biją tak dotkliwie, iż trudno przetrzymać. Stąd też niełatwo jest zdobyć się na spokój i obiektywizm przy ocenie poszczególnych zjawisk. Dajemy się unosić emocjom, które powodują wnioskowanie nerwowe, chaotyczne, czasem fantastyczne”.

Tym razem pomyślałam: wypisz-wymaluj to czasy, w których przyszło nam żyć, ba, czasy ostatnie (choć, mam nadzieję, że jeszcze nieostateczne). I dalej autor pisał:

„Fałszywa ocena jutra, zarówno w stosunku do wielkich linii rozwojowych świata, jak i wewnętrznych przeobrażeń każdego z krajów, jest znowu najstraszliwszym niebezpieczeństwem, na jakie ludzkość jest narażona. Zmuszeni jesteśmy zdecydować się na trwanie w dawnych błędach i w słabości lub zryw i marsz po mało znanych, ale nowych drogach. Zła ocena przyszłości to obranie z miejsca niewłaściwej drogi i trwałe błądzenie po manowcach”.

Tymi manowcami dla autora było m.in. trwanie w przekonaniu, że polityka pacyfizmu i rozbrojenia państw, takich jak Polska, rozwiąże problem walki wielkich państw o hegemonię na świecie, niedostrzeganie faktu, że jak się nie ma silnej gospodarki, to, żeby móc się obronić, trzeba mieć silną armię, czy wreszcie bagatelizowanie oznak nadchodzącej wojny i brak wystarczająco wcześnie przygotowań do niej. Tak, według autora, było w II RP, co ostatecznie spowodowało klęskę wrześniową 1939 roku. Nie będę tutaj rozstrzygać, czy to akurat spostrzeżenie jest słuszne, ale zwrócę uwagę na jeszcze jedną, moim zdaniem najważniejszą konstatację autora, że brak materialnego przygotowania Polski do obrony poprzedziła akcja „rozbrajania wewnętrznego w zakresie psychiki”. A - jak pisał autor – zaczęła się ona banalnie, od prostego stwierdzenia, że „wojny trzeba uniknąć, bo jest nonsensem z punktu wiedzenia dobrobytu współczesnych pokoleń”. I znów pomyślałam: czyż ten sposób myślenia nie jest powszechny także dziś? Ten sposób, który w skrajnych przypadkach sprowadza się do przekonania, ujmując oczywiście metaforycznie, iż lepiej być psem na smyczy, ale mieć budę i pełną michę, choćby podaną obcą ręką, niż wolnym wilkiem, który ma tylko to, co sam upoluje, ale też cały las. Ale to wymaga wysiłku, podjęcia ryzyka, umiejętności przetrwania, czujności, ale też przebiegłości.

I tu pojawia się pytanie – kto dziś z nas stanąłby w obronie Ojczyzny?

A pytanie to wcale nie jest bezzasadne. A teraz przyjrzyjmy się kilku zaledwie wydarzeniom z ostatniego tygodnia. Teraz przyjrzyjmy się kilku zaledwie wydarzeniom z ostatniego tygodnia.

Sejm RP nowelizuje w szybkim trybie ustawę o Sądzie Najwyższym. W ten sposób reforma sądownictwa zostaje rozmiękczona. Ktoś powie – wygrała demokracja! Ja powiem – bzdura! Wygrała Bruksela i zwyciężyła siła szantażu Polski przez Unię, co z demokracją nie ma nic wspólnego.

I tu powołam się na wstrząsający w swojej wymowie wywiad z panią poseł prof. Krystyną Pawłowicz, opublikowany na polityce.pl i zatytułowany: „Polskie władze działają z przystawionym do głowy pistoletem, który wymusza poddanie się dyktatowi unijnemu”. Moim zdaniem już sam tytuł poraża. A dalej jest jeszcze gorzej:

„Przymusza się nas do zastosowania się do równie bezprawnych, poza traktatowych działań TSUE. Wszystko odbywa się w porozumieniu z polską opozycją wewnętrzną, która nie potrafiła dać sobie z Polską i Polakami rady, ani w wyborach, ani „ulicą”. Polska ma rację, ale Unia - jak odpowiedział pani premier Szydło prezydent Macron – ma fundusze i możliwość stosowania sankcji”.

Kto więc decyduje, komu i czym napełnić michę? Odpowiedź jest oczywista. I zadajmy pytanie, co by się stało, gdyby Polska nie poddała się dyktatowi Unii, teraz gdy decyduje się kwestia unijnego budżetu, czyli także pieniędzy dla Polski? Ilu z nas poparłoby takie stanowcze działania Rządu, wiedząc, że może to skutkować mniejszym strumieniem pieniędzy dla Polski, z wszystkimi tego konsekwencjami?

Wydarzenie kolejne, co prawda sprzed dwóch tygodni, ale koniecznie trzeba je przywołać. W Parlamencie Europejskim w Strasburgu kanclerz Merkel stwierdza: „Europa potrzebuje wspólnej armii”. Oczywiście, zapewne pod przywództwem Niemiec, a to wszystko w imię większej solidarności europejskiej. Czy te słowa Merkel, właśnie teraz, to przypadek?

Nie! To tylko kolejny „skromny” powrót do koncepcji podporządkowania Niemcom całej Europy, w szczególności państw Europy Środkowowschodniej, które mają przybrać charakter kolonii. Koncepcji podporządkowania już nie tylko gospodarczo, ale też militarnie. A ponieważ przymus przybiera maskę solidarności europejskiej, to "dobrowolnie" szykuj wojsko wspólne.

A co nam w tej armii europejskiej, zawiadywanej zapewne głównie przez niemieckich generałów, wyznaczono? Niewiele więcej, jak rolę pachołków.

I kolejne wydarzenie, i znowu Merkel. Tym razem podczas konferencji na temat „globalizacji parlamentarnej i suwerenności narodowej", zorganizowanej w czwartek, 22 listopada, przez Fundację Konrada Adenauera. Kanclerz Niemiec stwierdziła, że Unia Europejska powinna mieć więcej uprawnień, a "państwa narodowe powinny być gotowe przekazać suwerenność".

Też oczywiście pod pozorem solidarności europejskiej, poszanowania wspólnych wartości i z zachowaniem procedur. To przekazanie suwerenności w zasadzie dotyczyłby wszystkich najważniejszych spraw: gospodarki, sądownictwa, imigracji itd. A w rzeczywistości chodzi o jedno – pozbawienie siły państw takich jak Polska, mających jeszcze swoją tożsamość, poprzez wykorzenienie jej. Świadczą o tym dobitnie kolejne słowa Merkel: „Patriotyzm jest wtedy, gdy inni są uwzględnieni w niemieckim interesie”. Tego nie skomentuję, bo musiałabym zakląć.

I jeszcze jedno wydarzenie, które miało miejsce także w czwartek. Tym razem pani ambasador USA Georgette Mosbacher kieruje do polskich parlamentarzystów, jakże wymowne słowa:

„W Kongresie wielka sympatia dla Polski, ale jest jedna rzecz, która może zepsuć te stosunki – to zamach na wolne media. Ostrzegam, bo jestem szczera”.  

O co kaman – chcę zapytać? Czy wyłącznie o planowaną, przynajmniej do niedawna, repolonizację mediów? Niekoniecznie. A może to ma jakiś związek ze… wspólną europejską armią? No, koncepcja dosyć karkołomna, ale pójdźmy tym tropem. Załóżmy, że wpłynie jakakolwiek rządowa ustawa medialna do sejmu, opozycja oczywiście zaraz okrzyknie ją zamachem na media.

Zgodnie z tym, co rzekła Mosbacher, sympatia kongresu USA pryśnie. A wówczas może także prysnąć projekt stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce. Oczywiście, nie czarujmy się, pogwałcenie jakoby wolności mediów będzie tylko pretekstem. W rzeczywistości chodzi „tylko” o rozgrywkę pomiędzy USA, Niemcami i Rosją i podział świata. Chodzi o hegemonię w świecie.

Całkiem dobrze i nad wyraz uniwersalnie nakreślił ten problem autor rzeczonej książeczki z 1942 r., do której po prostu Czytelników odsyłam. Jak się okazuje twarze państw nie zmieniają się, tylko przybierają inne maski.

I wracam teraz do tytułu tegoż artykułu i mojego tłita. Moje źródło mówi, że „krew gromadzą, wojskową służbę krwi wzmacniają, a to wskazuje, że wojna idzie”. A moim zdaniem, zresztą nie tylko moim, ona już jest, co prawda nie taka jak dawniej, gdy zaczynała się od nalotów samolotów o świcie. Ale czymże jest jak nie wojną z Polską, kierowanie na Rząd zmasowanego nalotu oskarżeń, fałszywych informacji, bezprawnych żądań i szantażu.

I myślę, że nadszedł już czas, by Rząd i prezydent RP wprost nam to powiedzieli, a nie ustami posłanki. By powiedzieli, jakie rzeczywiście żądania stawia Unia (wraz z Putinem w tle) i USA (wraz z Żydami i to nie w tle), i jaką cenę mamy zapłacić.
A przede wszystkim, by zapytali nas: Rodacy, chcecie być psami na łańcuchu czy wilkami?  
 
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Marek1taki

24-11-2018 [21:13] - Marek1taki | Link:

Historia nie powtarza się dosłownie, natomiast słowa Marszałka Piłsudskiego są aktualne:
"1. Należy robić wszystko, aby Polska weszła do wojny jako ostatnia. Ten bowiem, kto wchodzi do wojny jako pierwszy, wojnę przegrywa.
2. Kombinacji politycznych nie wolno opierać na sojuszu z państwami zgniłego Zachodu.
3. Główne niebezpieczeństwo dla Polski stanowi jej sąsiad wschodni – Związek Sowiecki.
4. Całe wysiłki polskiej dyplomacji powinny iść w kierunku uniknięcia straszliwego scenariusza R + N, czyli wojny na dwa fronty z obydwoma potężnymi sąsiadami. „My na dwa fronty wojny prowadzić nie możemy – mówił Piłsudski swoim generałom. – Więc ja was wojny na dwa fronty uczyć nie będę. Wojna na dwa fronty to znaczy ginąć tu na placu Saskim z szablami w dłoni w obronie honoru narodowego".
https://www.historia.uwazamrze...
Autostrady z Niemiec do Gdańska są. Jeszcze przyjdzie się cofnąć. Manewr Kutuzowa Naczelnik stosuje.
Słowa Churchilla były powiedziane z perspektywy imperium. Gdybyśmy my byli w 39r. I Rzeczpospolitą (i teraz), to nie miałaby miejsca sytuacja:
1. Polska z Rosją przeciwko Niemcom.
2. Polska z Niemcami przeciwko Rosji.
3. Niemcy i Rosja przeciwko Polsce.
Jest jeszcze inaczej, bo to nie my jesteśmy potęgą w Europie Środkowo-Wschodniej, lecz ten obszar stał się przedmiotem zainteresowania potęg i ich gier.

Obrazek użytkownika Zygmunt Korus

24-11-2018 [23:09] - Zygmunt Korus | Link:

@ Autorka
Jak to się stało, że nie zauważyłem Pani na tym forum jako wspaniałej, mądrej blogerki i znakomitego pióra!? Wstyd mi. Przyznaję to publicznie i tym samym kajam się... Pozwalam sobie zaprosić Panią do odwiedzin w moje progi. A tu a propos jednego z Pani akapitów cytat z mojego komentarza w dyskusji, m.in. z panem Ryszardem Surmaczem (akurat teraz obok Pani wpisu jest Jego znakomity mini-esej; bardzo polecam!):

"@ Ryszard Surmacz
"Gdzie Pan ma tu ducha walki?"
Dlatego tak ważni są kibice, młodzież odpalająca flary na manifestacjach, rozmaici zadymiarze i zawadiacy, itp, itd. Oni są w stanie powalczyć i wyłonić bojowego przywódcę. Szeregi partyjne duopolu Pana obronią, gdy zajdzie taka potrzeba? Absolutnie nie! A uderzenie na naszą jaką taką suwerenność (jej resztki, mimo wszystko) może być właśnie z bratniej, zachodniej strony, w ramach przepisu 1066. Wcielamy Was, bo tak chcą formalni przywódcy z Warszawki, do wspólnej rzeszy brukselskiej bez prawa do rasy i języka. Możecie sobie to zachować na poziomie rezerwatu i cepeliady. Koniec. Kropka. Zarządziła i podpisała przyszła komisarz główny Merkel z adiutantem u boku, Macronem. PiS nas w to wprowadzi fortelem, na bank." [ http://naszeblogi.pl/52019-fin... ]
Ukłony.

Obrazek użytkownika Marek1taki

24-11-2018 [22:00] - Marek1taki | Link:

Przyjmuje przeprosiny. Całuję. M.

Obrazek użytkownika Zygmunt Korus

24-11-2018 [23:13] - Zygmunt Korus | Link:

Miło mi. Żeś Pan pani. Dodałem powyżej adresata mojego zachwytu, żeby skierować prawidłowo wektor kierunkowy. Choć Pan, Panie Marku, ma, jak sam spostrzegł, także dobre gęsie pióro.
Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Teofila77

30-11-2018 [23:21] - Teofila77 | Link:

Ależ nic się stało, że wcześniej Pan nie zauważył, ważne że w ogóle :-) I chętnie w Pana progi blogowe wstępuję :-) pozdrawiam

Obrazek użytkownika Teofila77

30-11-2018 [23:11] - Teofila77 | Link:

Upłynął zaledwie tydzień od opublikowania mojego wpisu, a słowa marszałka, które Pan przytacza, w obliczy tego, co się dzieje na Ukrainie, są jeszcze bardziej aktualne. Obyśmy nie weszli do nie naszej wojny.

Obrazek użytkownika Marek1taki

01-12-2018 [00:04] - Marek1taki | Link:

Chcąc nie chcąc żyjemy w ciekawych czasach.
Pozdrawiam.
Obyśmy się zaspokajaniem tej ciekawości nie upili.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

24-11-2018 [22:06] - Imć Waszeć | Link:

Krew to krew, długo nie poleży. Niech Pani sprawdzi lepiej, czy wymieniane są całe partie puszek i żywności w magazynach wojskowych, albo jest zamawiany transport skrzyń stalowych. :)
Proszę zauważyć, jak nas nasz zachodni sojusznik (czytaj wróg) załatwił na cacy, praktycznie bez wsadzania wszędzie po kilku szpiegów. Oto zgodna z ustawą specyfikacja zamówień dla wojska, z której można wyczytać np. plany mobilizacyjne i lokalizacje potencjalnych eszelonów. Autorzy tej ustawy z sejmu powinni wisieć jako zdrajcy i dywersanci, ale to chyba tylko moja opinia. Gienierały zapewne zatubują zgodnym chórem "nie będziesz ojca uczył dzieci robić!"

18 570 ogłoszeń dla przetargi wojskowe, Przetargi, zamówienia: http://www.komunikaty.pl/komun...

Obrazek użytkownika Teofila77

30-11-2018 [23:14] - Teofila77 | Link:

Skupiłam się na krwi, bo temat medyczny mi jest mi zawsze bliski, ale inne ruchy też są prawdopodobnie czynione. Poszperam jeszcze :-)

Obrazek użytkownika maks jamnicki

25-11-2018 [10:20] - maks jamnicki | Link:

Ładny tekst. I podstawowe pytania. Kłaniają się Węgry. Na początku walki, gdy PE próbował chwycić Węgry za gardło, Orban wydał odezwę do narodu. Że będzie ciężko. Że trzeba się przygotować na sytuację, iż koło bloków i osiedli trzeba będzie pozakładać ogródki by się wyżywić. Ale trzeba przetrzymać. By o tym wiedzieć. Że to wojna. Przygotował naród do wojny. /"Chcesz pokoju, szykuj się do wojny"/
I ten naród na to poszedł. A gdzie my jesteśmy? A teraz zdanie na które trafiłem dziś. Polskie uczelnie. "Chcesz pokonać wroga, wychowaj jego dzieci" /"Wykształceni z wielkich miast" :)/ Poruszyła Pani podstawowe zagadnienia. Fajny tekst. 

Obrazek użytkownika Teofila77

30-11-2018 [23:15] - Teofila77 | Link:

Dziękuję. I właśnie o takim głosie piszę. Brakuje go, ale jak widzę, nie tylko mnie.

Obrazek użytkownika RinoCeronte

25-11-2018 [09:42] - RinoCeronte | Link:

Drodzy Państwo! Tylko reset może nas jeszcze uratować... Ja własnie zresetowałem mój laptop, ale bestia znowu się zawiesiła. Życzę pogodnej Niedzieli.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

25-11-2018 [17:50] - Ryszard Surmacz | Link:

Przeczytałem cały. Bardzo dobry tekst.

Obrazek użytkownika Teofila77

30-11-2018 [23:15] - Teofila77 | Link:

Dziękuję :-)

Obrazek użytkownika minimax

30-11-2018 [14:49] - minimax | Link:

Szanowni Państwo

"kto dziś z nas stanąłby w obronie Ojczyzny"...
Ano stanąłby ten, kto już stanął i/lub staje, bo czasy są takie, że kto nie za Niepodległą, ten przeciw niej.

Lecz nie w liczebności rzecz, ale w broni.
Walka, jak żadna inna czynność wymaga narzędzi, i to wysokiej klasy. Do niedawna jeszcze można było mocą i talentem jednego umysłu poskromić hordy najeźdźców niszcząc bądź paraliżując ich systemy dowodzenia, finansowe, energetyczne i / lub ujawniając informacje wrażliwe.
Czasy dobrego fartu dla hackingu się skończyły odkąd Guantanamo na nich czeka. Ile Polska przez ten czas wykształciła/znalazła/przechwyciła specjalistów?
Pogóglajcie za słowem SYLAN a się dowiecie o polskich "osiągnięciach" w tym zakresie.

Piszę o tym gdyż haker i jego komputer to obecnie najtańsza broń ze skutecznych. Na inne nas po prostu nie stać, gdyż albo są przestarzałe albo kontrolowane [napisane i sterowane] nie przez nas, i mogą "zawieść" w najnieodpowiedniejszym momencie.

Czasy świetności wojska i pewnego romantyzmu wojskowego minęły na całym świecie, odkąd - jak wszędzie - o sukcesie czy porażce przestałą decydować odwaga osobista czy geniusz dowódczy, a zaczęli o zwyciestwach decydować księgowi, propagandziści i ludzie z kręgosłupem kalmara i moralnością hieny.

Pozdrawiam
MiniMax

Obrazek użytkownika Teofila77

30-11-2018 [23:19] - Teofila77 | Link:

Hm, nie znam tematu SYLAN, więc trudno mi się ustosunkować, a co do Pana ostatniego zadania, to niestety, ma Pan w znacznej części rację. Bo właśnie nie w ilości, lecz w jakośi i morale siła.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

01-12-2018 [00:28] - Imć Waszeć | Link:

Nie wiem kto tę nazwę zaproponował na określenie systemu szyfrującego, ale trafił fatalnie. Sylan bowiem to jest liczba mnoga norweskiego słowa syl, oznaczającego narzędzie do dziurawienia np. akcesoriów skórzanych :)
Był też Gajusz Apiusz Juniusz Sylan, który cudem uniknął randki z watahą lwów za obrazę cesarza Tyberiusza.
A ten poniższy cytat skomentuję następująco.... LOL

"Czy teraz ktoś może podsłuchać najważniejsze osoby w państwie? - Gdyby doszło do jakiegokolwiek wycieku technologii, np. do obcych służb, to pewnie dziś siedziałbym za kratkami - mówił Kalankiewicz dziennikarzom "Rzeczpospolitej", którzy opisali sprawę. Uspokaja też ABW. - System niejawnej łączności rządowej jest w pełni bezpieczny - czytamy w komunikacie agencji."

Dlaczego? W przeciągu ostatnich kilkunastu lat matematyka dokonała szeregu postępów w zakresie metod, które stanowią kanwę dla projektowania albo łamania systemów kryptograficznych. Z tego powodu wiele z nich stale ulega swoistej dewaluacji. To znaczy np. pojawiają się metody wykrywania słabych kluczy, odkrywa się nowe algorytmy wykorzystujące takie vulnerabilities przy atakach, kanały podprogowe i ogólnie wiele ciekawostek z dziedziny matematyki dyskretnej oraz geometrii algebraicznej (tu żyją obiekty stosowane w systemach z funkcjami eliptycznymi i hipereliptycznymi). Jednym z ważnych przykładów jest burzliwa kariera ciał liczb p-adycznych w ostatnich latach i metod opartych na nich. Nie jest też znany obecny status projektowania układów kwantowych czy wręcz komputerów kwantowych, a także metod kryptograficznych opartych na nich, gdyż łapę na wszystkim w każdym kraju kładzie wojsko. Przypomnę tylko "dziwną" dyskusję tu na NB, gdy kiedyś wrzuciłem film o radarach kwantowych wykrywających podobno samoloty stealth (m.in. Chiny). Usłyszałem, że są to przechwałki i teorie spiskowe. Nic bardziej mylnego, gdyż kiedyś w podobny sposób wyśmiewano teorię zwaną analizą wielorozdzielczą inaczej nazywaną analizą falkową, a jej twórca i odkrywca był w tym czasie dyskredytowany w środowisku matematyków. W końcu zniknął nagle w drodze na konferencję i słuch po nim zaginął. Okazało się bowiem, że o falki oparte zostały metody wykrywania i rozpoznawania okrętów i obiektów podwodnych, do czego wystarczała tylko analiza zaburzeń w hałasie generowanym przez śrubę lub inny napęd. Dziś już każdy szanujący się wydział matematyki prowadzi dla studentów wykłady z tej dziedziny. Matematyka to fascynująca dziedzina, a polscy matematycy, którzy złamali hitlerowską Enigmę (to jest dziś zabawka dla studentów na ćwiczenia), stają się bohaterami na całym świecie.